Archiwum

Balming Tiger – Home

Choć k-pop jest obecnie najpopularniejszym gatunkiem muzycznym z Korei Południowej, to nie należy do niego spłycać tamtejszej sceny. Wszak zdecydowanie częściej niż w poprzednich latach (gdy k-pop był po prostu głośny albo słodki) coraz więcej czułości dostają nisze oraz nurty, które wcześniej nie miały dużej siły przebicia. Nawet wśród współczesnych topowych zespołów k-popowych zaczynają trendować najróżniejsze podgatunki popu, co fani najczęściej przyjmują z ogromną radością. 

Jednak pośród tych najpopularniejszych i nieco oklepanych konceptów, swoją wartość od zawsze udowodniała grupa Balming Tiger. Mimo że sami określają się jako alternatywny zespół k-popowy, to nie należy tej deklaracji traktować na poważnie… Patrząc na ich skład, w którym roi się od utalentowanych producentów, DJ-ów oraz raperów, nie można spodziewać się niczego innego, jak mieszanki wpływów oraz inspiracji. Niemniej nie ma w tym niczego złego, gdyż w konsekwencji Balming Tiger są jednymi z najciekawszych koreańskich zespołów. 

Pod koniec kwietnia wydali nowy singiel – Home, który został naszym Mocograjem. Jednocześnie w ten sposób grupa zapowiada swój drugi album: Gongbu. Z ogłoszeń na temat nadchodzącego krążka wynika, że Gongbu, a właściwie “Gongbu Korea” to fikcyjny instytut badawczy stworzony w celu obserwowania ludzkich snów i podświadomości za pomocą eksperymentalnej technologii. Promocyjny numer natomiast zdradza nam jeszcze więcej smaczków, które mogą okazać się wartościowe w kontekście całości płyty. Utwór Home daje się poznać jako kawałek nieco psychodeliczny, czuć od niego także retro klimat oraz słychać w nim elementy narzucające skojarzenia z samą Koreą oraz Azją Wschodnią. Artyści w tym numerze starali się muzycznie zinterpretować dom i zrobili to przez pryzmat własnych doświadczeń.

Paulina Madej

Magic Wands – Wishing Well

 

Magic Wands Wishing Well pochodzi z najnowszej EP-ki o tym samym tytule, wydanej 24 kwietnia 2026 roku. Ta krótsza od albumu forma dobrze pokazuje kierunek, w którym zmierza Magic Wands – większy nacisk na rytm, wyraźniejsze struktury i jeszcze mocniejsze osadzenie między gitarową mgłą a klubowym pulsem.

Magic Wands to duet, który od początku swojej działalności konsekwentnie porusza się na styku dream popu, shoegaze’u i elektroniki. Projekt Chrisa i Dexy Valentine zbudował swoją rozpoznawalność dzięki albumom takim jak Aloha Moon czy Jupiter, gdzie gitarowe pejzaże spotykają się z pulsującą elektroniką. Ich dyskografia to zapis stopniowego odchodzenia od czystego dream popu w stronę bardziej rytmicznych, momentami tanecznych form, przy jednoczesnym zachowaniu charakterystycznej, onirycznej atmosfery.

Duet od lat porusza się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Ich muzyka to nie jest klasyczny dream pop, który rozpuszcza się w tle. W tym utworze słychać to szczególnie wyraźnie. Energetyczny bit prowadzi utwór do przodu, a gitary rozlewają się szeroko, jakby próbowały go zatrzymać. W efekcie powstaje napięcie – subtelne, ale wyczuwalne od pierwszych sekund.

Wokal brzmi, jakby był zawieszony gdzieś nad tym wszystkim. Nie prowadzi narracji wprost, nie próbuje dominować. Raczej snuje się między warstwami dźwięku, momentami ginie, by za chwilę wrócić i przypomnieć, że jednak ktoś tu mówi. To jeden z tych głosów, które bardziej się czuje niż słyszy.

Najciekawsze w Wishing Well jest to balansowanie między światami. Z jednej strony dream pop’owa miękkość i rozmycie, z drugiej – rytm, który mógłby spokojnie znaleźć swoje miejsce na klubowym parkiecie. Magic Wands nie wybierają jednej drogi. Dryfują między nimi i właśnie w tym dryfie odnajdują własną tożsamość.

 

Piotr Sekuła

 

Yung Lean – Storm II

Yung Lean wraca z nową muzyką – i to w dość nietypowym stylu. Po ubiegłorocznym albumie Jonatan artysta wypuszcza pierwsze nowe numery, które trafiają na soundtrack do krótkiego filmu wyreżyserowanego przez Romain Gavras, w którym sam Yung Lean w nim występuje.

Akcja filmu przenosi nas do roku 2034, gdzie raper… wraca do szkoły podstawowej. Towarzyszy mu grupa elegancko ubranych, ale zdecydowanie niesfornych młodych dżentelmenów. Klimat? Trochę surrealizm, trochę stylowa wizja przyszłości, dokładnie to, czego można się spodziewać po Leanie.

Muzycznie dostajemy dwa nowe kawałki stworzone we współpracy z francuskim producentem Gener8ion.

Bartosz Repczyński

przeprosiny – xylometazolin

Są takie numery, które rozpuszczają się w człowieku. Xylometazolin od zespołu przeprosiny to właśnie ten przypadek: tekst, który balansuje gdzieś pomiędzy romantycznym wyznaniem a bardzo niepokojącą metaforą uzależnienia.

Pierwsze wersy dostarczają nam historię relacji, która nie jest zdrowa, choć brzmi jak najczystsza potrzeba bliskości. „Od kiedy cię poznałem / sam tlenu nie przetrawię” – to nie jest tylko miłość. To jest brak zdolności funkcjonowania bez drugiej osoby.

Najciekawsze jest jednak to, że tekst nie szuka winnego. Nie ma tu klasycznego „ty mnie zraniłaś”. Jest raczej świadomość chaosu:

mimo wspólnych ran się mijamy, zapominając, skąd się znamy

To obraz relacji, która była intensywna, niekoniecznie trwała i może nigdy nie miała mieć miejsca bytu.

Bartosz Repczyński

ciiicho — always be there

always be there ciiicho cover

always be there to pierwszy singiel zapowiadający nową erę w twórczości producentki ciiicho, znanej między innymi ze współpracy z Dominiką Płonką. Stojąca za pseudonimem Gabi Cichy z wykalkulowaną lekkością i precyzją wybiera harmonie i efekty, tworząc delikatny, choć równie żywiołowy krajobraz dźwięków. W jej stylu produkcji od dawna widać fascynację echem i miękkością, łącząc talent do subtelnych, klasycznych kompozycji, ze świadomością nowoczesnych wpływów elektronicznych – z artystami takimi jak Oklou czy Sega Bodega na czele.

Te inspiracje są zwłaszcza słyszalne w wyróżnianym utworze, z kompozycją płynnie mieszającą dynamikę syntezatorów z eterycznym, glitchującym sound designem. Podróżując poprzez wszystkie emocjonalne warstwy melancholii, uczucia potęguje oprawa wizualna artystki Julii Florczyk, tworząc unikatowe połączenie dźwięku i grafiki — połączenie absolutnie zasługujące na wyróżnienie mocograja!

Mikołaj Domalewski

Madonna – I Feel So Free

Madonna – tej pani chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Królowa popu po siedmiu latach zapowiada nową muzykę, a konkretnie album, który nie będzie byle jaką płytą! CONFESSIONS II, bo taki tytuł nosi nadchodzący krążek, to kontynuacja jednego z najsłynniejszych wydawnictw artystki, Confessions on a Dance Floor

Singiel, I Feel So Free, promujący album został naszym Mocograjem. Utwór ten także będzie rozpoczynał CONFESSIONS II i trzeba przyznać, że Madonna nie mogła wybrać lepszego kawałka otwierającego. Artystka wiele razy udowadniała swoją świetność na parkietowych numerach i tak też jest tym razem. I Feel So Free płynie na fali klasycznego house’u wzbogaconego o kwaśne dźwięki, szepty oraz subtelny wokal. Zdaje się jakby singiel delikatnie budował atmosferę nadchodzącego wydania, jednak robi to na tyle dobrze, że fantastycznie zarysowuje jego granice. Jednocześnie da się w nim wyłapać nawiązania do pierwszej części albumu, co oczywiście działa na ogromną korzyść zapowiedzianej płyty. 

Ze szczerą nadzieją i masą zauroczenia wyczekuję tego krążka, gdyż (jak zapewne wiele genziar) to właśnie ze starszą siostrą CONFESSIONS II dzielę pierwsze muzyczne wspomnienia. 

Paulina Madej

Massive Attack ft. Tom Waits – Boots On The Ground

Przemoc jest cyklem, którego końca nie widać, ale którego brzmienie słychać. Regularny, niekończący się rytm, który pulsuje i klekocze. Powolnie płynące pianino, którego dźwięk boli, bo mógłby być pełny, a jest pusty. Drapiący, zmęczony głos, który niczym cień kładzie się pomiędzy dźwiękami i godzi w nieprzygotowane ucho. W taki właśnie sposób Massive Attack w kolaboracji z Tomem Waitsem uwrażliwiają nas na rzeczywistość.

Singiel Boots On The Ground przerwał trwającą sześć lat suszę, którą musieliśmy cierpliwie znosić w oczekiwaniu na nowe wydawnictwo Massive Attack. Nie dziwi więc wszechobecne zaskoczenie, z jakim spotkała się nowa piosenka. Jednak nie zaskakuje forma powrotu; manifest o charakterze politycznym jest dokładnie tym, czego po duecie można się było spodziewać.

Czy utwór Boots On The Ground dokonuje rewolucji w gatunku protest songów? Nie sądzę. Tu jednak trzeba zwrócić uwagę na kluczowy paradoks – protest song sam w sobie ma być rewolucją. Ma wyjść poza artyzm i pokazać palcem, że polityka jest wszędzie, że nawet (a może przede wszystkim) słuchając muzyki jest się w centrum dyskursu. Duet Roberta Del Naja’y i Granta Marshalla składających się na Massive Attack swoją aktywność obywatelską prowadzą od lat. W ostatnim czasie aktywnie nagłaśniali ludobójstwo w Gazie. Mimo iż pochodzą z Brystolu, z Anglii, ich oczy zwrócone są teraz w stronę Stanów Zjednoczonych. Opisują poruszające ich wydarzenia, a powstająca w wyniku opisów sztuka ostrzega – może doświadczany prequel jutra jest, jak to prequele mają w swojej naturze, dopiero rozbiegiem, początkiem, przygrywką.

Nasz Mocograj nie jest jednak pełny bez klipu video, który znajdziecie poniżej. Obraz z dźwiękiem uzupełniają się, są spotkaniem smutku i strachu, jaki wypełnia piosenkę Boots On The Ground. Apel artystów staje się kompletny. My możemy relacjonować i opisywać, ale to oni mówią.

Marysia Głowacka

 

Kimmy gone – Antisocial

Kimmy gone nie próżnuje i regularnie, od 2025 roku, prezentuje światu kolejne EP-ki. Najnowsza, CHU♡, zaczyna nieco określać brzmienie, w które na tę chwilę ma zamiar podążać koreańska artystka. Jej wrześniowe wydanie – SPAZ obfitowało w spore inspiracje współczesnymi trendami wytyczanymi przez Charli xcx czy BLACKPINK. Na CHU♡ również po nie sięga, lecz z zupełnie innym wydźwiękiem i zdecydowanie bogatszymi inspiracjami. Nie ma co się gryźć w słowa – to solidny kawał hyperpopowej muzy! Z jednej strony wyciąga na parkiet, a z drugiej buduje poczucie nostalgii. Co jednak ważne – znacząco odchodzi od k-popu i rapu, z którego do tej pory Kimmy gone była znana.

Pośród klubowych propozycji zdecydowanie wyróżniają się utwory – spokojny i, jakże dobrze oddający klimat gry, Minecraft oraz nasz Mocograj. Antisocial od razu daje skojarzenia z dźwiękami, które wszyscy kojarzą od zespołu Crystal Castles. Niemniej nie należy tu ujmować oryginalności Koreance, kawałek jest świeży i wciągający, a jednocześnie świetnie nawiązuje do estetyki znanej nam sprzed 15 lat. Antisocial, choć niezwykle mroczny i komputerowy, osłodzony zostaje głosem Kimmy gone.

Paulina Madej

Goofy Ginz – Transparent

Transparent to dźwięk zawieszenia między wyjazdem a powrotem, tym co znane a tym, co dopiero się wydarzy. To moment, w którym tracisz grunt pod nogami, ale jeszcze nie wiesz gdzie wylądujesz.

Nowy singiel Goofy Ginz stanowi powrót do gitarowego rdzenia zespołu, ale filtruje go przez post-punkową nerwowość i elektroniczne napięcia. Jangle’owe riffy, pulsujące syntezatory i narastające, cięższe outro tworzą brzmienie, które balansuje między nostalgią a niepokojem przybierającym na ciężkości aż do mocnego finału.

Transparent jest fragmentem EPki INTER, która krąży wokół bycia „pomiędzy” – bez jasnych odpowiedzi, za to z uczuciem, które trudno nazwać, ale łatwo rozpoznać.

Goofy Ginz nie wybierają jednego kierunku. I właśnie dlatego docierają tam, gdzie nie sięgają inni.

Bartosz Repczyński

ZPN ft. AYO, 3okoalish – Kryształowa Dama

Kryształowa dama to utwór, który dojrzewał przez ponad rok, licząc od spontanicznej sesji w studiu po decyzję o publikacji. Jak zdradza jedna z wykonawczyń, początkowo nie było pewne czy kawałek w ogóle ujrzy światło dzienne.

Choć tytuł może budzić jednoznaczne skojarzenia, jego geneza jest przewrotna i znacznie bardziej codzienna. Inspiracją był żart sytuacyjny – artystka często pojawiała się w studiu z charakterystycznym atrybutem o nazwie „Crystal”, co szybko stało się wspólnym żartem ekipy. To właśnie ten motyw, podchwycony podczas luźnej sesji, stał się osią numeru.

Kryształowa dama to zapis chwili, zbudowany na luzie, lekkiej ironii oraz energii wspólnego tworzenia. To bardziej impresja niż deklaracja – uchwycenie konkretnego momentu i przeniesienie go w dźwięk.

Bartosz Repczyński