Archiwum

Róisín Murphy & DJ Koze – You Knew

roisin murphy you knew

Nie pamiętam kiedy ostatni raz byłem w wesołym miasteczku. Tak jak w dzieciństwie bałbym się zgubić wśród jego krętych uliczek, tak teraz nie miałbym żadnych przeciwwskazań. Kolorowe światła, szalone zwroty akcji, multum rozrywek i przygrywająca w tle składanka największych hitów – dobrze czasem oderwać się od rzeczywistości. Jeśli komuś brakuje takich doświadczeń, Róisín Murphy przybywa z odsieczą. A dokładniej z nowym, wyprodukowanym wspólnie z DJ Koze’m, przebojowo zatytułowanym albumem Hit Parade.

Właśnie takim mianem można go określić: składanka hitów przygrywających w wesołym miasteczku, gdzie szaleństwo nie zna granic, a noc zdaje się nie mieć końca. Miejscami odpoczywamy przy spokojniejszych utworach, by nabrać sił na kolejne atrakcje. Gdzie indziej wykorzystujemy zebraną energię na kolejki górskie czy karuzele. W takich momentach i muzyka przyspiesza – z tego segmentu posłuchajmy You Knew, nowego mocograja na antenie Radia LUZ. Kołysząc się w rytm jego tęsknych, house’owych bitów, pozwólmy sobie na odrobinę radości w imię starych, dobrych czasów.

Antek Winiarski

Public Memory – Clocktower Époque

public memory elegiac beat

Nie ukrywam zaskoczenia nowym albumem Public Memory. Czwarte solowe wydawnictwo Roberta Tohera (znanego z post-rockowych grup Apse i Eraas) kontynuuje podążanie mroczną ścieżką wytyczoną na swoim poprzedniku, tym razem mocno skręcając w trip-hop. Efekt końcowy? Fenomenalny. Płyta Elegiac Beat to doskonały przykład nowoczesnego spojrzenia na gatunek i stworzenia czegoś oryginalnego, przy jednoczesnym uniknięciu powielania sprawdzonych schematów. Highlightów znajdziemy tu całą masę, choć gdybym miał wybrać jeden, reprezentatywny, byłby to Clocktower Époque. Już od pierwszych sekund kradnie całą uwagę, by chwilę później uderzyć zimnymi synthami, ogromem świetnie dobranych sampli i przede wszystkim czarującym wokalem. W dodatku idealnie sprawdza się jako kawałek otwierający płytę – momentalnie zaostrza apetyt na kolejne utwory. Nadchodzące miesiące należą do tych, podczas których mroczniejsze brzmienia biorą u mnie górę. Czuję, że Public Memory będzie mieć w tym jakiś udział.

Antek Winiarski

Nation of Language – I Will Never Learn

nation of language strange disciple

Tegoroczna edycja OFF Festivalu zapisze się w mojej pamięci jako krótka, lecz intensywna. Obecny tylko jednego dnia, szedłem praktycznie z koncertu na koncert, nierzadko ignorując przerwy na odpoczynek. Jeden z nich, wybrany dość spontanicznie, okazał się być strzałem w dziesiątkę. Nigdzie indziej bowiem nie czułem się tak sentymentalnie jak podczas koncertu Nation of Language.

Z drugiej strony, zakorzeniony w ejtisowym synth-popie zespół to coś znacznie więcej niż nostalgia. Artyści w unikalny sposób odświeżają brzmienie lat 80, nadając mu nowy kształt i jednocześnie oddając pewnego rodzaju hołd tej jakże przebojowej dekadzie. Doskonałym tego przykładem jest ich nowy album Strange Disciple, wśród tracklisty którego widnieje nasz nowy mocograj I Will Never Learn. Majestatyczny utwór zamykający krążek skłania do tańca, choć taniec ten należy do bardziej powolnych, wypełnionych emocjami.

Dobrze się składa, ponieważ Nation of Language, poza naszym mocograjem, jest także aktualnie wyróżnionym Artystą Tygodnia. Gorąco zachęcamy do lektury artykułu Zuzanny Kopij na temat zespołu, a jeśli włączycie Radio LUZ o 13:00 i o północy, dowiecie się na ich temat jeszcze więcej! A, no i oczywiście wypatrujcie I Will Never Learn o każdej pełnej godzinie na 91.6 FM.

Antek Winiarski

Mitski – My Love Mine All Mine

mitski the land is inhospitable and so are we

Półtora roku temu albumem Laurel Hell narzuciła szybkie, skoczne tempo, ubierając je w popowo-dyskotekowe dźwięki. Impreza zdawała się nie mieć końca, jednak prędzej czy później po każdym zmierzchu musi nastać świt. Dynamiczne ruchy bliższe nocnemu parkietowi ustępują łagodnemu kołysaniu, powolnemu krzątaniu się tu i tam czy przesiadywaniu pod ciepłym kocykiem. Co w takiej sytuacji dobiega naszych uszu? Jedni powiedzą nic. Okej. Ja natomiast odkurzam głęboko leżące w szafie, stare winyle lub stawiam na Mitski i jej najnowszy krążek The Land Is Inhospitable And So Are We.

Zamknięte w nieco powyżej pół godziny jedenaście utworów otula jeden po drugim, a mnie na dłuższą chwilę zatrzymuje My Love Mine All Mine. To właśnie on działa niczym ścieżka dźwiękowa do wspomnianego końca imprezy o piątej nad ranem. Zatopiony w żywym instrumentarium folku, americany oraz country wprawia w głęboki trans, dorównując atmosferze ulubionych, zakurzonych winyli. Może czas wpleść nieco nowości w szeregi mojej kolekcji?

Antek Winiarski

TVB – Next Page

22 września na łamach labelu U Know Me Records pojawił się debiutancki album wrocławskiego producenta TVB, zatytuowany The Very Bass. W poprzednich latach wydał tam dwie EP-ki oraz współpracował z takimi artystami jak Sam Binga, Miły ATZ czy Pezet. Na pierwszą długogrającą płytę musieliśmy jednak czekać aż do teraz.

The Very Bass to mariaż różnych stylów oscylujących wokół brytyjskiej, breakbeatowej elektroniki i rapu, przy czym otwierający je utwór Next Page jest całkowicie pozbawiony słów. Swoim brzmieniem przypomina najlepsze dzieła tego gatunku – jest atmosferyczny, hipnotyzujący i zdecydowanie, tak jak mówi płyta, bardzo basowy.

Maciej Respondek

Fontaines D.C. ft. Orbital – In ár gCroíthe go deo (Orbital Remix)

fontaines dc orbital remix

Dwóch artystów. Dwa całkowicie przeciwne bieguny muzyczne. A mimo tej odmienności, na długo nie wypuszczają słuchacza ze swoich objęć. I choć tych pierwszych nie miałem jeszcze okazji doświadczyć na żywo, tak dzięki koncertowi Orbital zrozumiałem, jak nieziemsko musiały brzmieć undergroundowe kluby 30 lat temu. Jestem jednak spokojny, że Fontaines D.C. swoimi zimnymi gitarami także potrafią roznieść niejeden soundsystem. Czas zatem na dość nietypowe pytanie: a co, gdyby te dwa światy się zderzyły?

Odpowiedź co najmniej wprawia w zachwyt. W efekcie otrzymujemy solidną porcję drum’n’bass’owych perkusjonaliów, głębokich basów oraz chłodnych, nostalgicznych syntezatorów. Wisienką na torcie są jednak zremiksowane chórki i wokal członków post-punkowej formacji. Wszystko to w postaci Orbitalowego remiksu In ár gCroíthe go deo, utworu rozpoczynającego zeszłoroczny album Fontainesów, Skinty Fia. Do usłyszenia już teraz, na 91.6 FM w Akademickim Radiu LUZ.

Antek Winiarski

WaluśKraksaKryzys – gdybym wtedy wiedział to, co teraz wiem

WaluśKraksaKryzys, od zawsze boleśnie szczery w swojej sztuce, jeszcze nigdy nie był tak czuły dla samego siebie. Jego najnowszy singiel gdybym wtedy wiedział to, co teraz wiem jest niejako odą do życia, jego docenieniem. Mam też wrażenie, że paradoksalnie to właśnie w tym utworze głos Walusia brzmi najbardziej emocjonalnie. Nie wtedy, kiedy przepełniony jest rozpaczą lub złością, tylko tutaj, gdzie wypełnia go żal nad przeszłym sobą i nadzieja na lepsze jutro (którego nie może się już doczekać). Lirykowi towarzyszy typowa dla Walusia gitara z pogłosem, która całości dodaje jeszcze więcej melancholii – jednak w tym wypadku nie pogrąża nas w smutku, co raczej skłania do uśmiechu.

Zuzanna Kopij

 

DJ Sabrina The Teenage DJ – Will U B Mine

dj sabrina the teenage dj destiny

Ostatnimi dniami mocno eksploruję twórczość londyńskiego duetu DJ Sabrina The Teenage DJ. Swoją nazwą z łatwością potrafią przykuć uwagę fanów sitcomu o nastoletniej wiedźmie (jego członkowie działają nawet pod aliasami DJ Sabrina i Salem). Moja uwaga dodatkowo wzrosła, gdy odkryłem kilka z pozoru drobnych faktów na temat ich wydawnictw. Od czasu debiutu w 2017 roku grupa wydała aż dziewięć płyt, spośród których każda stanowi euforyczną, retro mieszankę house’u i plunderphonics. I zawsze trwa przynajmniej 90 minut! To jakby uczestniczyć w olbrzymiej, pełnej kolorów celebracji życia i wszelkiego stworzenia. Nie inaczej jest w przypadku Destiny.

Tegoroczna propozycja enigmatycznego duetu zawiera ponad 40 utworów i trwa nieco poniżej 4 godzin, przy czym uczucie znużenia nie pojawia się ani na jedną chwilę. Swoją spójnością krążek utrzymuje odbiorcę w przyjemnym transie, hipnotyzując błony bębenkowe samplami z muzyki i seriali telewizyjnych ubiegłych dekad. Czy w zaistniałych okolicznościach wybór jednego kawałka należał do łatwych? Zdecydowanie nie. Czy Will U B Mine, jeden z mocograjów w Radiu LUZ, będzie w stanie uchwycić to wyjątkowe uczucie w zaledwie kilku minutach? Cóż, na pewno się postara. My już tańczymy.

Antek Winiarski

Eartheater – Pure Smile Snake Venom

Hipnotyzujący od pierwszych sekund wokal. Porywcze uderzenia inspirowane techno, art-popem i nostalgiczną elektroniką lat 2000. Swoim najnowszym singlem Earthater odważnie rozpoczyna nową erę, zapowiadając nie jeden, a aż dwa (!) albumy. Pierwszy, Powders, ukaże się już w przyszłym miesiącu. Aftermath, określany jako tzw. siostrzany album dla poprzednika, ujrzy światło dzienne w przyszłym roku. Kryjąca się pod swoim szyldem Alexandra Drewchin zdaje się przechodzić niezwykle intensywny okres, a to i tak jeszcze nie wszystko.

Tej jesieni artystka wybierze się w trasę koncertową promującą nowy materiał, zahaczając m.in. o warszawski klub Hybrydy. Tutaj warto zaznaczyć w kalendarzach datę 15 listopada. To właśnie wtedy Polscy fani będą mieli okazję ujrzeć Eartheater i doświadczyć unoszącej energii Pure Smile Snake Venom i, miejmy nadzieję, reszty nowych utworów. Biorąc pod uwagę euforię towarzyszącą singlowi, jest to wydarzenie, którego zdecydowanie nie można przegapić.

Antek Winiarski

Róisín Murphy & DJ Koze – Fader

roisin murphy fader

Wygląda na to, że Róisín Murphy nie zwalnia przed premierą nowego krążka. Przebojowo zatytułowany Hit Parade ukaże się już 8 września. Tempo zdaje się wręcz przyśpieszać, a naszą ciekawość wokalistka regularnie podsyca kolejnymi singlami. Jedyne, co ewentualnie mogło zwolnić, to liczba uderzeń na minutę jednego z nich. Utwór Fader, standardowo z DJ Koze, to osobliwa ballada z pogranicza R&B i soulu na temat życia, śmierci i muzyki.

Singlowi towarzyszy również przepiękny, czarno-biały teledysk autorstwa samej artystki, który powstał w jej rodzinnym mieście Arklow w Irlandii. Podobnie jak brzmienie rodzimego kawałka, inspirowany jest hip-hopowymi klipami z lat 90, a Murphy wspomina okres jego nagrywania jako “najlepsze dni jej życia”. Trudno temu zaprzeczyć, zwłaszcza że wspomnianą radość doskonale widać w teledysku. Przekonajcie się o tym sami!

Antek Winiarski