Archiwum

KIWI – Ruszaj (Baasch Remix)

KIWI, czyli kryjąca się pod tym pseudonimem Wiktoria Nazarian, wydając w zeszłym roku fenomenalny debiutancki album Pętla, zagwarantowała sobie mocną pozycję na polskiej scenie muzyki elektronicznej. W tym roku wypuściła epkę Paranoje, do której ostatnio zaczęły ukazywać się intrygujące remixy. Jednym z nich jest aranżacja utworu Ruszaj autorstwa Baascha, jednego z najbardziej oryginalnych polskich producentów i kompozytorów.

Wiktoria Nazarian określa Ruszaj jako piosenkę od siebie dla siebie. Traktuje ona nie tyle o ludzkiej sile, co o sile kobiety. Sile, a także obawach przed jej odkryciem. Obawach przed zmianą, „puszczeniem się w nieznane”. Baasch w swoim remixie uwypukla te lęki. Ta wersja jest znacznie mroczniejsza, dosadniejsza. Delikatny głos KIWI kontrastuje z ciężkimi basami i ciemnymi syntezatorami, co potęguje obawy, o których śpiewa. A do tego przyjemnie buja.

Zuzanna Kopij

Drop Nineteens – The Price Was High

drop nineteens hard light

Shoegaze’owy zespół z lat 90 powracający kilka dekad później? Coś nam to mówi, choć tym razem nie chodzi o Slowdive. Do naszych stałych mocograjowiczów dołącza Drop Nineteens – zespół, który poprzedni album wydał dokładnie trzydzieści lat temu. Po tak długim czasie cena powrotu nierzadko potrafi być wysoka. Nie minie jednak kilka sekund, a Hard Light – nowy krążek formacji – momentalnie rozwiewa wszelkie wątpliwości.

Powodów jest wiele: od świetnie zachowanej równowagi między szumem a melodyjnością, przez odświeżanie shoegaze’owych brzmień do nietuzinkowego wplatania elektroniki. Jak brzmi kombinacja tych elementów? By poznać odpowiedź, wypatrujcie The Price Was High o pełnych godzinach na antenie Radia LUZ. Utwory takie jak ten dowodzą, że nie ważne ile czasu miałoby minąć – Drop Nineteens nadal to w sobie mają.

Antek Winiarski

MGMT – Mother Nature

mgmt mother nature

Powrócili. Niczym ostatnie ciepłe wspomnienie lata. Nie obyło się bez drobnych wzruszeń. To jakby spotkać po długim czasie starego znajomego, z którym łączy nas wiele pięknych chwil. A jak inaczej mówić o MGMT? Zawieszona pomiędzy ciepłymi promieniami słońca twórczość duetu przywołuje tyle miłych wspomnień, że z pewnością byłoby o czym opowiadać. Teraz historia otrzymuje kolejny rozdział. W lutym przyszłego roku ukaże się pod tytułem Loss of Life, a w ostatnie Halloween poznaliśmy jego pierwszy zwiastun. Gotowi na spotkanie z matką naturą w towarzystwie starych znajomych?

Antek Winiarski

Ana Frango Elétrico – Dela

ana frango electrico dela

Rio De Janeiro. Słoneczne, nieustannie bijące serce Brazylii, znane z hucznych celebracji w postaci karnawałów. Jakby nie patrzeć, istnieje ku temu wiele powodów. Od samego życia, przez odkrywanie siebie, po wyznaczanie nowych początków. I tutaj wchodzą Ana Frango Elétrico z nowym krążkiem Me Chama De Gato Que Eu Sou Sua. Powstały w rodzinnym mieście artystów, malowniczo spina w klamrę rzekome powody do świętowania. To właśnie queerowa miłość i nowo przyjęta niebinarna tożsamość wyznaczają kurs naszej krótkiej (półgodzinnej), choć jakże intensywnej celebracji.

Dodatkowy kompas stanowi szeroki przekrój gatunkowy. Artyści oddają hołd brzmieniom funku i disco z przełomu lat 70/80, jednocześnie zostawiając nieco przestrzeni wolniejszym kawałkom. To album dla tych, którzy lubią mozolnie budzić się w promieniach porannego słońca i tych, którzy o nocy mówią ulubiona pora dnia. Gorąco zachęcamy więc do słuchania Dela, jednej ze składowych Me Chama De Gato Que Eu Sou Sua oraz naszego mocograja na 91.6 FM. Czy to w formie budzika, czy jako rozgrzewka przed roztańczonym wieczorem – wybór pozostawiamy Wam.

Antek Winiarski

Klawo – Pizza

Okładka singla "Pizza" zespołu Klawo

Klawo to trójmiejska formacja, która reprezentuje nową jazzową falę. Od dłuższego czasu rozprzestrzenia się ona zarówno po Polsce jak i za granicą naszego kraju. Najnowszy singiel zespołu pt. Pizza to smakowity kąsek dla wszystkich koneserów dobrze wypieczonych placków i soczysty groomy brzmień.

Klawo ma nie lada dryg do zaskakujących przedsięwzięć. Od niespodziewanego wydania albumu Live!, przez ogłoszenia występu na przyszłorocznym festiwalu ESNS w Holandii, aż po udział w składance Generacja Jazz. (Poza Klawo usłyszymy też m.in. Immortal Onion, czy USO9001.) A to napewno nie koniec nowości i niespodzianek, które zespół może mieć w zanadrzu! Tym razem uderzają lekkim, płynnym, niezwykle bajkowym utworem. Pizza jest jednocześnie trzecim singlem zapowiadającym składankę warszawskiej wytwórni U Know Me Records.

Jeśli sam status zespołu na lokalnej scenie jazzowej, ich międzynarodowe osiągnięcia, czy niepowtarzalne stilo, które rozbujało setki głów na niejednym festiwalu, was nie przekonuje. Może zachęci was wizualna strona premiery. Wydawnictwo wzbogacone zostało o fenomenalny klip, pełen słońca, uczucia i lekkiego humoru, zakończony słodko-gorzkim twistem. Za to małe arcydzieło odpowiadają Stefano Altoparlante, Kosmek, Totek, oraz Lidia Kozakiewicz (która stworzyła prawdopodobnie największy nóż do pizzy, a napewno w obrębie Trójmiasta)

Przekonajcie się sami, co takiego zgotowało dla was Klawo!

Dawid Sas

 

Idles ft. LCD Soundsystem – Dancer

idles dancer

I wtedy wchodzą oni, cali na biało! Idles powracają i jak to na Irlandczyków przystało – z przytupem. Nowy album post-punkowej formacji TANGK ukaże się już w lutym przyszłego roku. W międzyczasie oddajmy się porywającej do tańca energii Dancer – jednego z tych utworów, gdzie już sam tytuł zdaje się wskazywać, czego niedługo doświadczymy. Miejscami może nawet przywoływać skojarzenia z twórczością LCD Soundsystem, a tak się szczęśliwie składa, że i nowojorski zespół możemy tu usłyszeć. Zbieg okoliczności? W żadnym wypadku! Multiinstrumentalistka Nancy Whang i frontman James Murphy ekspresyjnie skandują, tworząc chórki w refrenie. Doskonale współgrają z wokalem Joego Talbota, który wspólne doświadczenie określa jako “niezwykle uczące” dla obu stron. Nie pozostaje więc nic innego niż oczekiwać nowego krążka. No, może poza lekturą teledysku zamieszczonego poniżej i słuchaniem Dancer o pełnych godzinach na 91,6 FM.

Antek Winiarski

Declan McKenna – Nothing Works

Nothing Works zrodziło się z frustracji. Gniew, który dał podwaliny pod ten utwór, przeistoczył się w procesie twórczym w euforyczną celebrację. Innymi słowy, najnowszy singiel Declana McKenny to równocześnie imprezowy hymn i piosenka z przesłaniem.

Wielkimi krokami zbliża się premiera trzeciego albumu Brytyjczyka, What Happened to the Beach?, która została zaplanowana na 9 lutego 2024. Artysta tym razem odrzuca ciążącą na nim presję i po prostu bawi się muzyką. O tym poniekąd opowiada Nothing Works, drugi po Sympathy singiel zapowiadający to wydawnictwo. McKenna nawołuje w nim do odrzucenia norm i oczekiwań – bo nic nie działa, gdy wkładamy się w szufladki. Najważniejsze, to żyć w zgodzie z samym sobą – taka jest istota tej piosenki.

Nothing Works celebruje intuicję, indywidualność, wolność i do tego po prostu wpada w ucho. A teledysk w reżyserii Finna Keenana to przesympatyczne dopełnienie muzyki Declana McKenny.

Marta Łobażewicz

 

WaluśKraksaKryzys – + piekło + niebo +

WaluśKraksaKryzys swoimi dwoma dotychczasowymi albumami zbudował wizerunek mocno gitarowy, dosadnie wokalny, przepełniony emocjami. Teraz pokazuje się nam z jeszcze innej strony i (mimo że wydawało się to niemożliwe) jest jeszcze bardziej osobisty w swojej muzyce.

Wszystkie wydane do tej pory single promujące najnowszą płytę Walusia pokazały różnorodność nadchodzącego krążka. Od niepokojąco spokojnego kawałka dla Marcina P., przez ciężkie i cierpkie COŚ NIECOŚ ze Zdechłym Osą, aż po nieco shoegaze’ową balladę gdybym wtedy wiedział to, co teraz wiem.

Powiem tylko tyle i aż tyle, że ten utwór opowiada o moim pierwszym razie, który przeżywałem przy utworze pewnego znanego artysty. Jakiego? Można się domyślić, słuchając + piekło + niebo +. Nie chcę powiedzieć za dużo ani za mało.

+ piekło + niebo + to poniekąd powrót do korzeni Walusia – mocna linia melodyczna pogłosowej gitary, dynamiczny bas, prosta perkusja. Jednak usłyszymy tam też syntezatorową niespodziankę.

W tę środę premiera ostatniego singla promującego album + piekło + niebo +, który będziemy mogli usłyszeć w całej okazałości już w piątek.

Zuzanna Kopij

Sufjan Stevens – A Running Start

Po blisko dekadzie eksperymentów estetyczno-formalnych na wydanym na początku października krążku Javelin Sufjan Stevens wraca wreszcie do matecznika, w ramach jednego krążka łącząc wszystko to, co sprawiło, że świat zakochał się w jego wrażliwości. U podłoża nowej płyty znajdziemy więc kameralny folk, ale Sufjan chętnie wraca zarówno do motywów z indietronicznego The Age od Adz jak i do post-minimalistycznych pasaży, którymi przed laty pstrzyło się Illinois — te słychać choćby w naszym tegotygodniowym mocograju A Running Start — jednym z najbardziej witalnych momentów tej dość minorowej jednak płyty. Sufjan błyszczy tutaj przede wszystkim jako aranżer, emulując stany i uczucia, których nie sposób wyrazić za pomocą słów.

Kurtek Lewski

Pejzaż – Szepty

pejzaż list

Jak głośne potrafią być Szepty? Ich siła nierzadko tkwi w niebywałej lekkości, z jaką są wypowiadane. Częściej rodzą pytania, aniżeli odpowiedzi. Czy są to pełne nadziei obietnice lepszego jutra? Czy może jedynie echo tego, co już nigdy nie powróci? Wyłaniający się pośród kontrastów Pejzaż kryje w sobie wiele tajemnic. Jedno jest pewne:

Szeptów trzeba słuchać wnikliwie.

To trochę jak z czytaniem Listu – odpowiedzi być może znajdują się gdzieś między wierszami. Czasem będzie to kilka słonecznych melodii, garść sampli z muzyki przełomu lat 90/00 i solidna dawka nostalgicznej atmosfery. Z drugiej strony, czy potrzeba czegoś więcej? Pozwólmy Szeptom wybrzmieć za nas.

Antek Winiarski