Archiwum

A. G. Cook – Britpop

PC Music zakończyło działalność z końcem 2023 roku, ale jego członkowie, a szczególnie założyciel, nie próżnowali. Jako prezent na nowy rok, A. G. Cook podarował nam Britpop, album w którym twórca dzieli swoją wizję muzyki pop na trzy części — przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Razem z tą zapowiedzią ukazał się też singiel promujący album, nazwany tak samo.
Britpop jest wszystkim, czego można się spodziewać po twórczości Brytyjczyka — jest to utwór skoczny, hipnotyzująco pozytywny, brzmieniem przypominający jego poprzednie albumy i złote lata twórczości całego PC Music. Pasuje wręcz perfekcyjnie na początek wiosny.
Britpop ukaże się w pełni 10 maja nakładem wytwórni New Alias.

Maciej Respondek

JAWNY – Running

JAWNY, czyli kryjący się pod tym pseudonimem Jacob Lee-Nicholas Sullenger, nie zwalnia tempa. Po wydanym w zeszłym roku debiutanckim albumie It’s Never Fair, Always True wydał już trzy single, w tym dwa we współpracy z Jamiem Sierotą, znanym jako meija. Jednym z nich jest najnowszy Running.

Running to introspektywna synteza elementów psychodelicznego rocka z dotychczasowym, alternatywno popowym dorobkiem Jacoba. To spojrzenie na minione przyjaźnie przez pryzmat działań i ich konsekwencji. To ścieżka dźwiękowa ucieczki od konsekwencji, które przerastają. Ucieczki od codzienności, bliskich, ale i od samego siebie.

Zuzanna Kopij

MGMT ft. Christine and the Queens – Dancing In Babylon

Oh, no jaka piękna ballada! W końcu to owoc współpracy istnych ikon muzyki indie – nie można było spodziewać się czegoś nieudanego.

Andrew VanWyngarden (wokalista i gitarzysta MGMT) sam przyznał, że początkowo napisał Dancing In Babylon w ramach dowcipu. Jako żartobliwy utwór o parze z Rockaway Beach, której wcale tak dobrze nie znał. Jednak Chris całkowicie zmienił tę piosenkę, nadał jej zupełnie nowej głębi, trafili do zupełnie innej przestrzeni. Dancing In Babylon momentami brzmi jak coś wyjętego prosto z lat 80. Ma on w sobie tę wolność i swobodę, tę dynamiczność, przestrzenność i psychodelię. Jednocześnie są to elementy charakterystyczne zarówno dla MGMT, jak i Christine and the Queens.

Jeśli przekonuje Was to błyszczące zaproszenie do tańca, koniecznie posłuchajcie najnowszego albumu MGMTLoss Of Life, gdzie znajdziecie pełno nostalgicznie brzmiących perełek.

Zuzanna Kopij

IDLES – Jungle

Nowy album IDLES zatytułowany TANGK ujrzał światło dzienne 16 lutego, od razu zachwycając wielu (w tym mnie). Charakterystyczne dla zespołu surowe, chłodne, brytyjsko-irlandzkie brzmienie i mechaniczny rytm zachęca do czegoś mniej lub bardziej przypominającego taniec. To album pełen siły, wdzięczności i… miłości.

Tekst Jungle jest historią człowieka, który stawia czoła wyzwaniom i wewnętrznym demonom. Znajduje się on w obliczu niebezpieczeństwa, które uchwycone jest w różny sposób – jako surowe więzienie, atak dzikich zwierząt czy przebywanie sam na sam ze sobą. Konfrontacje z trudnościami zwykle nie kończą się dla niego dobrze, gubi się i traci kontakt z rzeczywistością. To takie błędne koło, z którego wyrwanie się wydaje się niemożliwe. A może nie jest to aż tak pesymistyczna wizja?

 

I lost myself again, I lost myself again, save me from me, I’m found, I’m found, I’m found…

Zuzanna Kopij

Gurriers – Des Goblin

Irlandzka scena post-punkowa i noise rockowa ma się dobrze, a Gurriers są na to doskonałym dowodem.

Des Goblin dedykują „miejscowemu człowiekowi, człowiekowi z pogranicza”. Zamykają frustracje spowodowane polityką i wojnami w nasilających się melodiach, wykorzystując piękno prostoty i siłę hałasu. Są wściekli, surowi, bezpośredni, piorunujący. Tną niczym nóż, który z łatwością wbija się w każdą napotkaną powierzchnię.

Obok czegoś takiego po prostu nie da się przejść obojętnie…

Zuzanna Kopij

 

The Last Dinner Party – Burn Alive

Z połączenia tego, co glam rockowe, wzniosłe, barokowe i czarodziejskie, powstały one – The Last Dinner Party. Co więcej, pojawiły się na scenie w równie magiczny sposób, bo jakby znikąd, nagle, niczym teleportujące się czarodziejki. I od razu spowodowały na brytyjskiej scenie rockowej niemałe zamieszanie. W ogóle się nie dziwię, bo zachwycające jest w nich wszystko – patetyczne brzmienie, charyzma, fantastyczne stylizacje… Serio, włączcie sobie jakikolwiek filmik z koncertu i spójrzcie tylko na te stroje!

Na początku lutego wydały swój debiutancki album zatytułowany Prelude to Ecstasy. Łącząc wszystko to, co dramatyczne i podniosłe, stworzyły soundtrack współczesnego Shakespeare’a. Kołyszą się między skrajnościami ludzkich emocji, od ekstazy namiętności do wzniosłości bólu. A to wszystko ma wręcz hedonistyczny wydźwięk.

Wiem, że nawet luty się jeszcze nie skończył, ale z pewnością stwierdzam, że Prelude to Ecstasy jest już jednym z moich ulubionych albumów roku 2024.

Zuzanna Kopij

 

DIIV – Brown Paper Bag

„No wreszcie!” – taka dokładnie była moja reakcja, kiedy w zeszłym tygodniu zauważyłam, że zespół DIIV coś kombinuje na Instagramie. „Wreszcie nowy album!”.

Rzeczywiście zapowiedzieli swoją kolejną płytę – Frog in Boiling Water. Żaba we wrzącej wodzie. Nawiązują tym do The Story of B, filozoficznej noweli Daniela Quinna. Owa gotująca się żaba symbolizuje powolny, chory i przytłaczająco banalny upadek społeczeństwa w końcowym stadium kapitalizmu oraz brutalne realia, które zaakceptowaliśmy jako normalne. Co mówi nam, czego mniej więcej możemy się spodziewać — starego, dobrego DIIV serwującego nam porcję refleksji w ciężkim, mulistym shoegaze’ie.

Brown Paper Bag brzmi bardzo DIIV-owo. Pozostają w tym leniwie płynącym, pogłosowym brzmieniu. Jednocześnie jednak czuć w tym utworze niesamowitą świeżość. Sam zespół opisuje ten utwór jako „jednocześnie popowy, jak i leniwy, country, jak i shoegaze, marzycielski, jak i stanowczo rockowy”. Lirycznie poruszają tematy związane ze sferą emocjonalną człowieka, stawiając tezę, że każdy czasem czuje się jak leżąca na chodniku, zdeptana, brązowa, papierowa torebka.

Zuzanna Kopij

Little Simz – Far Away

Niezapowiadane dropy są zawsze mile widziane. Zwłaszcza od artystów, którzy udowadniają, że są powiewem świeżego powietrza z każdym kolejnym wydawnictwem. Little Simz nie daje nam jednak chwili na oddech w najnowszej odsłonie w serii eksperymentalnych EP-ek Age 101: Drop zatytułowanej Drop 7.

Znana głównie z neo-soulowych inspiracji Simz urozmaica swoje brzmienie produkcją twórcy muzyki elektronicznej Jakwoba (znanego m.in. ze współpracy z Nią Archives). W przepełnionych szybkimi breakami i trapowym EDM-em utworach Simz czerpie z brazylijskiego funku mandelão czy pełnoprawnego brytyjskiego grime’u, nie bojąc się rapować także po portugalsku z flow, które sprawia, że wierzysz, gdy krzyczy International Simbi!

Far Away to idealna kulminacja projektu — rytmiczna, jazzowa fuzja brytyjskiej sceny z hipnotyzującym głosem artystki. Kto by pomyślał, że robienie drillowych bitów z pianinem i trąbką może brzmieć tak dobrze? Pełna EP-ka dostępna na streamingu, a w tym tygodniu Simbi także w naszej rotacji.

Mikołaj Domalewski


Tapir! – On A Grassy Knoll (We’ll Bow Together)

Tapir! to zespół powstały zaledwie dwa lata temu, w styczniu wydali swój pierwszy album The Pilgrim, Their God and the King of My Decrepit Mountain.
Skomponowany w trzech aktach opowiada historię pielgrzyma podróżującego przez fikcyjny świat zielonych wzgórz i czerwonych istot. W naszej mocograjowej propozycji On A Grassy Knoll (We’ll Bow Together) bohater słyszy nawoływanie ptaka, a jego opadające na ziemię pióro prowadzi główną postać w stronę otchłani. Wokalista i twórca tekstu Ike Gray wyraził nadzieję, że anonimowość postaci pielgrzyma sprawi, że słuchacze odnajdą swoje własne znaczenie i emocjonalny związek z utworem.
Melodia rozwijająca się wraz z historią płynie harmonijnie z oryginalnym wokalem i pięknymi, delikatnymi chórkami w tle.
Wkroczcie z nami w tą podróż między pagórkami i sprawdźcie sami jakie znaczenie nadacie tej opowieści!

Katarzyna Golec

Caroline Polachek ft. Weyes Blood – Butterfly Net

W zeszłym roku natrafiłam na kilka nagrań z trasy Caroline promującej jej album Desire, I Want To Turn Into You, na których zaprasza na scenę Natalie Mering, aka Weyes Blood. Myślałam sobie wtedy: „jaki wspaniały duet, marzy mi się, żeby coś razem nagrały”. Marzenie spełnione.

Butterfly Net to jeden z moich ulubionych utworów z zeszłorocznego albumu Polachek. Ta wersja jest dla mnie jeszcze lepsza. Magiczniejsza, bardziej oniryczna, lśniąca. Głosy Caroline i Natalie wspaniale się dopełniają. Delikatny syntezator, przypominający swoją lekkością harfę, doskonale kontrastuje z ciężkimi dzwonami. Ten utwór po prostu płynie. A może leci, niczym motyl? A ten duet dokładnie wiedział, jak go chwycić w swoją siatkę.

Zuzanna Kopij