Archiwum

Crumb – The Bug

crumb the bug

W ostatnich dniach wiosenna pogoda dopisuje co najwyżej tylko w połowie. Burzowe chmury w mgnieniu oka przyćmiewają promienie słoneczne, gdziekolwiek te się nie pojawią. Czego słuchać w takich warunkach? Nie do końca lampa, nie do końca wyglądanie przez ociekającą kroplami deszczu szybę – może by tak coś pomiędzy? Wskazówek szukamy na świeżo wydanym albumie Crumb, AMAMA i nieco dłużej zostajemy z utworem The Bug. Zupełnie niczym tytułowy robak, nie jesteśmy w stanie (nawet nie próbujemy) pozbyć się go z uszu.

Nasz mocograj opowiada o dziwnym przeświadczeniu, jakoby zaraz miało się stać coś złego, choć finalnie nie ma miejsca. Mimo to niewypowiedziany strach nadal pozostaje. Czy to zdarzenie? Osoba? Uczucie? Może nawet wspomniana burza, która już zaraz, za chwile będzie mieć miejsce. Niespodziewanie jednak wychodzi słońce, a pioruny nadal gromadzą się wewnątrz nas, nie pozwalając zmrużyć oka w nocy. Sami nadajemy kształt tytułowemu bohaterowi.

Antek Winiarski

Fred again.. ft. Anderson .Paak, CHIKA – places to be

fred again - places to be

Każda kolejna współpraca brytyjskiego artysty Fred again.. coraz bardziej przekonuje mnie do stwierdzenia, że nie ma osoby, z którą nie uda mu się dogadać. Jednak przy współpracy z CHIKĄ (której zawdzięczamy sampel i główny motyw) i Andersonem .Paakiem ciężko mówić o zwykłym dogadaniu się. Artyści w places to be niczym perpetuum mobile zarażają się nawzajem energią, tworząc idealną zapowiedź kolejnego albumu Freda, jak i nadchodzącego słonecznego lata.

Pomiędzy ogłoszeniem artysty, że kończąc pracę nad albumem, przeprowadził się do Meksyku, na jego mediach społecznościowych wielokrotnie przedpremierowo udostępniane były fragmenty utworu, który znamy dziś pod nazwą places to be. A ja, podążając za szlakiem sneak peek’ów coraz bardziej się w nim zakochiwałem.

You know there’s something about that song

It just makes you wanna get up and bust a motherfuckin’ move

places to be po brzegi wypełnione jest kreatywną chemią i świetnym nastrojem muzycznych współpracowników. Anderson, od dawna znany z talentu na perkusji, oprócz rytmu nagrywanego na żywo, popisuje się skocznymi rapowymi wersami (jego flow przypomina mi trochę RNP z Cordae) prezentowanymi z charakterystyczną słoneczną lekkością. Fred natomiast, z nowo odkrytym źródłem inspiracji od czasu przeprowadzki, dodaje trackowi wyjątkowej świeżości produkcyjnej, łącząc nietypowe nagraniowe feedback loop’y i szybkie techniki klawiszowe z house’owym bouncem, z którego jest już dobrze znany na naszej antenie. Co daje to połączenie? Idealny hymn lata, do którego jeszcze nie raz będziemy się bawić na imprezach! Kto wie, może też którejś z naszych…

Najnowszy utwór Fred again.. na pewno ma jedno place to be — na naszych słuchawkach i antenie Radia LUZ jako mocograj!

Mikołaj Domalewski


Piernikowski – Labyrinth

Minęło pięć lat od ostatniego solowego albumu Roberta Piernikowskiego. Najnowsza płyta Beyond Echo of Time to złożona z 13 kompozycji spójność oparta na rozszalałych syntezatorach. Lekkie, spacerujące progresje i arpeggia łączą się z podniosłymi basami, tworząc polifoniczne i często polirytmiczne całości. Słuchając tego albumu od początku do końca, zauważymy, że ciąg utworów pozostaje nieprzerwany. Dzięki temu powstała niby jedna, wielka (bo ponad 50-minutowa) kompozycja.

Album ten przepełniony jest współgrającymi kontrastami, które wyznaczają footworkowe rytmy. Tworzą one też zupełnie różne nastroje, od tajemniczego i mrocznego przez melancholijny po euforyczny. Wybitne zmiksowanie objawia się w tym, że mimo gęstości najrozmaitszych elementów ani na moment nie słyszymy chaosu. Piernikowski nad wszystkim panuje.

Labyrinth to idealnie wyważona mieszanka tego, co wysokie i piskliwe, oraz tego, co głębokie i w niskich rejestrach. To zabawa rytmem, a także samą melodią, która skacze między kanałami stereofonicznymi. To labirynt zbudowany ze ścian pokrytych mozaiką z kamyków o różnych barwach i fakturach. Tylko co znajduje się na jego końcu?

Zuzanna Kopij


Childish Gambino – Final Church

Childish Gambino, czyli artystyczne alter ego Donalda Glovera, zaskoczył najnowszym albumem. Atavista pojawił się niespodziewanie 13 maja i stanowi przeobrażoną, dokończoną, doszlifowaną wersję albumu 3.15.20, który, jak sam artysta przyznał, został wydany w pośpiechu w 2020 roku.

Final Church to dopieszczony 53.49 sprzed czterech lat. Jest pełniejszy, głębszy, przejrzystszy i jeszcze bardziej emocjonalny. Wiele warstw składa się na fantastyczną, niebiańską wręcz, kompozycję. Zaskakuje, zachwyca i zapada w pamięć. To utwór zamykający najnowszą płytę, swoista pointa. Do tego z klasycznym wydźwiękiem – carpe diem!

Zuzanna Kopij


bartek zjawa – miasto to burza

bartek zjawa w zeszły piątek zaprezentował nam swój debiutancki album jesteś niebem, który jest istnym wehikułem czasu. Łączy ze sobą syntezatorową radość lat 80., tajemniczy mrok lat 90., pozostając przy tym współczesnym i dzisiejszym. To płyta o spokoju – o tym, jak to jest go mieć, utracić, tęsknić za nim.

Jeden z naszych mocograjów to list nie-miłosny do dużego miasta. Takiego skazanego na chaos, który nie daje spokoju za dnia i budzi w nocy. Miasta, którego ucisk nie pozwala oddychać. Miejsca, gdzie „nie da się ustać, nie da się ruszać, zapada się w butach”.

Zuzanna Kopij


Gurriers – Close Call

Stało się! Gurriers zapowiedzieli swój debiutancki album! Come and See będzie miało swoją premierę 13 września, a najnowszy singiel utwierdza nas w tym, że będzie to płyta niepohamowana i buntownicza – niczym manifest wykrzyczany w towarzystwie noise’owych gitar i zdecydowanego rytmu.

Close Call jest kolejnym przedsmakiem (i kolejnym wyróżnionym mianem mocograja) tego, co nadchodzi. To utwór pełen złości i frustracji. Krytykuje hipokryzję, wzajemną obojętność i opresyjny system. A przede wszystkim jest dowodem na to, że Gurriers nie zamierzają zamilczeć w obliczu niesprawiedliwości.

Zuzanna Kopij


Kevin Abstract ft. Lil Nas X – Tennessee

Nie chcę być queerową ikoną. Chcę być ikoną. – powiedział kiedyś wokalista i raper Kevin Abstract. Myślę, że tracki takie jak Tennessee mogą być zrozumiane dokładnie pośrodku pomagania i odrzucania tej reputacji.

Najnowszy singiel byłego frontmana BROCKHAMPTON pokazuje poniekąd powrót artysty do korzeni – muzyka jest sensualna, chwytliwa i skoczna, odchodząc od eksperymentalnych indie-rockowych wpływów obecnych w ostatnim solowym albumie na korzyść cloud rapu. Nic dziwnego, że w intymnym, queerowym utworze idealnie odnalazł się także Lil Nas X –  jego wersy są wyraziste i czarujące, a wspólne chórki wokalistów od razu wpadają w ucho.

I just know that I love being used, as long as you make me feel loved

Track przedpremierowo zaprezentowany był na żywo podczas setów Kevina na festiwalu Coachella, gdzie na scenie dołączył do niego Nas X, oraz twórca beatu, raper Quadeca. To kolejna kolaboracja producencka pary od czasu opublikowanego wcześniej tego roku TEXAS BLUE. Współprace te pokazują, że od czasu solowego Blanket, Kevin Abstract czuje się pewnie, zarówno eksperymentując, jak i trzymając się swoich schematów. A my, doceniamy jego formę, wyróżniając jego kolejnego mocograja.

Mikołaj Domalewski


Nilüfer Yanya – Like I Say (I runaway)

Wydając album PAINLESS, wyróżniony przez nas w zestawieniu najlepszych albumów zagranicznych 2022 roku, Nilüfer Yanya postawiła dla siebie bardzo wysoką poprzeczkę artystyczną. Jej oficjalny singlowy powrót od czasu tego wydania udowadnia, że dla Brytyjki była to zaledwie rozgrzewka.

W Like I Say (I runaway), artystka trzyma w napięciu słuchaczy, bawiąc się balansem pomiędzy spokojem i miękkością płynącą z jej szeptanego wokalu a rozmytą, psychodeliczną instrumentalną stroną. Gdy z rosnącym tempem utwór wskakuje na wyższy bieg, chropowata, zniekształcona gitara zaprasza do wkroczenia w muzyczny świat pełen nietypowych faktur. Wewnątrz niego, czerpiący z shoegaze’u zapętlający się refren wydaje się wiercić dziurę w głowie, a rytm perkusji zaszywa się w każdej części ciała, które zachęcone pozwalają sobie podążać za błyszczącym wokalem.

Jako jeden z najbardziej energicznych utworów Nilüfer w katalogu, Like I Say jest pierwszym przedsmakiem tego, co nadchodzi. Przesłanie singla jest zaskakująco proste – mówi o momencie, w którym zdajesz sobie sprawę, jak cenny jest twój czas. Zgodnie z tą ideą, przekonuję wszystkich, że czas spędzony odsłuchując naszego najnowszego mocograja na zapętleniu, na pewno nie jest stracony…

Mikołaj Domalewski


Seweryn – gdybym miał prawko zabrałbym cb za miasto

Seweryn powraca! I robi to w naprawdę zaskakujący sposób. Gdybym miał prawko zabrałbym cb za miasto to trzeci singiel zapowiadający jego nową płytę. 

Gdybym miał prawko zabrałbym cb za miasto w całym swoim spokoju, jest emocjonalną bombą, która trafia prosto w serce. Zapewne każdy element tego utworu został w nim umieszczony celowo. Zupełnie tak, jakby słowa miały przybrać postać niezawodnej broni. Przyznam, że dopóki nie usłyszałam Seweryna w takim wydaniu, nie wiedziałam, że potrzebowałam jego muzycznego drygu na shoegazeowym tracku.

Czas najwyższy zrobić prawko i zabrać cb za miasto. 

 

Paulina Madej

Dominika Płonka – nie mam czasu na sb

Co się tak właściwie teraz dzieje? A no to, że Dominika Płonka powraca! I to z zapowiedzią nowej ery!

nie mam czasu na sb to mieszanka bezradności i optymizmu. Wesołe dźwięki porywają do tańca, kiedy słowa ukazują emocje głębsze, niż pierwsze wrażenie sugeruje. To właśnie ten kontrast między wesołą melodyjnością a poważnym tekstem sprawia, że piosenka jest zarówno niesamowicie taneczna, jak i poruszająca.

Niech porwie i nas do refleksyjnego bujania jako jeden z mocograjów Radia LUZ.

Zuzanna Kopij