Archiwum

GOOFY GINZ – GRANDMA’S FLAT

Utwór który pachnie końcówką wakacji, zachodem słońca i historiami opowiadanymi przy kuchennym stole. Grandma’s Flat od Goofy Ginz — pierwszy numer otwarający zapowiedź nowej epki INTER- — właśnie ląduje na wszystkich serwisach streamingowych.

Ten kawałek miał już swoją małą premierę w koncertowych warunkach i wygląda na to, że publiczność zdała test śpiewająco. Teraz wreszcie można wsłuchać się w niego na spokojnie — w domu, w drodze, gdziekolwiek ten nostalgiczny vibe najlepiej wchodzi.

W Grandma’s Flat jest trochę tęsknoty za ostatnim letnim światłem, trochę humoru i trochę tych „freaky stories”, które krążą w rodzinie od pokoleń. Brzmieniowo – Goofy jak trzeba: lekko, z charakterem, ale i z ciepłem, które robi miejsce na własne wspomnienia.

To dopiero pierwszy krok w stronę nadchodzącej INTER- EP. Kolejny ruch? Najpewniej dopiero po świątecznym sezonie, w międzyczasie polecam rozkoszować się płynącymi gitarami oddających klimat mieszkania każdej babci rodem z PRL-u.

Bartosz Repczyński

Coco Bryce – Noches Sephardies

Na Sefardyjskich nocach dobrze znany we Wrocławiu (pozdrawiam audycję Night Bus!) Holender Coco Bryce, zgodnie z tytułem, oddaje się klezmerskim brejkom pełnym piszczał z Ziemi Świętej, maghrebskich bębnów i po niderlandzku precyzyjnych loopów. Już na papierze wygląda to dobrze, ale finalny efekt w słuchawkach jest jeszcze lepszy, głównie dzięki niezwykle bogatemu doświadczeniu producenckiemu pana Coco, który z jednej strony znany jest z wszechstronności i braku jungle’owej ortodoksji, z drugiej zaś z muzyką „ludową” flirtował nieraz (ostatnio nawet jeszcze w tym roku). Z całego albumu wybraliśmy dla was tytułowe Noches Sephardies, który ładnie wprowadza nie tylko w klimat, ale też w paletę wykorzystywanych tu środków (dalej jest równie dobrze, jeśli nie lepiej). Szalom!

Sebastian Rogalski

Noches Sephardies by Coco Bryce

Eliza Rose & Oppidan – Too Slow (All Night)

Też zdarza wam się uronić okazjonalną łezkę nad debiutem Disclosure, zwłaszcza po (słowo z epoki alert) epickim zjeździe, jaki zaliczyli na kolejnych wydawnictwach? Na szczęście istnieją takie osoby didżejskie jak np. Oppidan, które dostarczają elektrycznych, nie do pomylenia wyspiarskich wrażeń w nie mniej eleganckiej formie, oczywiście z eteryczną divą na wokalu (dowód #1, dowód #2, dowód #3).

Jeśli tą divą jest natomiast od malenkości wprawiona w soulujące UKG Eliza Rose, o której z Wikipedii dowiemy się, że to właśnie ona w chwili śmierci królowej Elżbiety II była na I miejscu brytyjskich chartsów (doprawdy bezcenna wiedza, w każdym razie to dzięki temu singlowi), można spodziewać się smakowitych rezultatów. Pchane charakterystyczną synkopką i oniryczno-nawiedzonymi smyczkami Too Slow to także debiut Oppidan w dużym labelu (Ninja Tune), co pozwala mniemać, że w temacie szybszego tanecznego popu szykuje się coś większego. Za co zresztą trzymam wszystkie kciuki.

Sebastian Rogalski

ĆPAJ STAJL ft. AJLA – MIASTO JEST NASZE

Na różnych forach marudzą, że elpe M.E.L.I.N.A. to już nie ten sam ĆPAJ STAJL co dawniej. Owszem, nowy – i według przecieków finalny – longplej krakusów trochę za bardzo tonie w autotune’owym mumbleniu, featuringi nie umywają się do tych z ubiegłorocznego BIAŁEGO SZALEŃSTWA, a poszczególne zwrotki zawierają za mało Konego (i za dużo Krankola), ale to jednak wciąż czołówka polskiego underu, mimo że teraz bardziej muzycznie niż tekstowo.

My z całego zestawu wybraliśmy przedostatnie na trackliście MIASTO JEST NASZE, w którym to numerze team producencki Cool P, ZLX, Adelbert, Coldwave i Aetherboy1 testuje granice syntezatora Serum, a Alick robi to, co ostatnio robi całkiem często – czyli sobie śpiewa. Jeśli zamykać działalność, to z rozmachem… ale czy tyle wystarczy do topki roku?

Sebastian Rogalski

Mia Koden & Cousin – B Alo

sub-alchemy to tytuł pierwszej kompilacji, wydanej przez label subglow z Berlina. Zawiera w sobie to, co miłośnicy tańca z zamkniętymi oczami lubią najbardziej.

Mocograj B Alo od Mii Koden i Cousina to senne, dubowe steppery. Pojawia się na sub-alchemy pod koniec i domyka zbiór niskotonowych czarów autorstwa ulubieńców subglow (w tym gronie m.in. upsammy, Roza Terenzi, softi, Perila). Inspirowali się oni napięciem między presją a nieważkością – nadprzyrodzoną, emocjonalną i tajemniczą – która kryje się w głębi tanecznego parkietu i wychodzi poza klub.

Subglow jako wydawnictwo wystartowało w tym roku. Początkowo było pomyślane jako seria wydarzeń w Berlinie. Ich kierunek muzyczny koncentruje się na psychodelii niskich tonów i czerpie z ekspansywnej interpretacji muzyki soundsystemowej.

B Alo od Mii Koden i Cousina brzmi jak idealny mocograj na rozgrzanie waszych subooferów. Mia aka Sancha Ndeko to brytyjska producentka i DJ-ka z korzeniami w południowym Sudanie. Płynnie łączy wpływy 2-stepu, dubu i electo, oddając hołd dziedzictwu kultury soundsystemowej. Z kolei Cousin aka Jackson Fester to producent pochodzenia australijskiego, który non stop wydaje nowe tracki, bardzo płynnie przechodząc przez różne tempa i style. Czerpiąc inspirację z lokalnej flory, tworzy surrealistyczne pejzaże dźwiękowe oparte na przestrzennej atmosferze, podziemnym basie i rytmicznej hipnozie.

 

Żaneta Wańczyk

 

 

Metro – Nic nie płonie

Ostatnio mogliśmy ich słyszeć Na Balkonie. Metro, bo o nich mowa, po długim czasie wracają z przytupem, prezentując światu nowy singiel, Nic nie płonie, tym samym serwując zapowiedź długo wyczekiwanego albumu. Choć artyści wciąż nie chcą zdradzać szczegółów na temat płyty, już sam ich powrót niezmiernie nas cieszy. 

W utworze Nic nie płonie surowość gitar splata się z zadumą. Typowy dla Metra poetycki tekst jest pełen refleksji nad dwoma walczącymi ze sobą konstruktami: ambicją i wypaleniem. Wersy są przesiąknięte marzeniami, które zderzają się z twardą rzeczywistością, a w tle dogrywa lęk przed utratą polotu oraz przeciekającego przez palce życia. Bohaterką jest także ciekawość rutyny i pretensja – to właśnie ona tak świetnie współgra z rozpaczą w kawałku Nic nie płonie.

Paulina Madej

Jordan Rakei & Jalen Ngonda – What It Gave Me

Utwór What It Gave Me pachnie świeżą współpracą i legendą studia Abbey Road, gdzie spotykają się Jordan Rakei oraz Jalen Ngonda. Efekt? Eleganckie połączenie soulu, lekkości, a także pomysłów rzucanych w tempo, jakby obaj czytali sobie w myślach.

Rakei widzi w Jalenie twórczą iskrę – artystę pewnego swoich wyborów. Ngonda odpowiada komplementem z najwyższej półki: porównaniem do mistrzów z Brill Building, którzy potrafili napisać hit jeszcze przed lunchem.

To pierwsza odsłona serii muzycznych spotkań, które Rakei przygotowuje od dłuższego czasu. What It Gave Me odsłania ten świat powoli, z ciepłem, klasą i naturalną chemią między dwójką artystów.

Bartosz Repczyński

Hassan Abou Alam – AFK

W piątek, nakładem francuskiej wytwórni i kolektywu Applause, ukazała się kompilacja, której kuratorką została DJ-ka Paloma Colombe. Kierunek muzyczny albumu jest wyraźny i niepodważalny. Każdy utwór czerpie swoją klubową energię z bogactwa wzorów perkusyjnych i mocy synkopowanych rytmów. Moim ulubieńcem od pierwszego odsłuchu stał się AFK.

Hassan Abou Alam to egipski DJ i producent swobodnie poruszający się po terenach głębokich dubowo, zakrzywionych rytmicznie i przygniatających basowo. Balansuje pomiędzy sonicznym chaosem a strukturalnym porządkiem, hałasem i delikatnością, tradycją a nowoczesnością.

AFK to jednocześnie wybuchowa ekstaza i moment zawieszenia. Dzięki rytmicznym przesunięciom, nieregularnościom i synkopom utwór ma charakter fragmentaryczny, nieprzewidywalny. Zostajemy wciągnięci w stan czujności, nieustannie goniąc za kolejnymi warstwami rytmicznymi.

Analogowa szorstkość, cyfrowa precyzja i przestrzenna efektywność tworzą dźwiękową panoramę, w której chaos jest tylko pozorny — w rzeczywistości Alam podporządkowuje go skrupulatnej produkcji. AFK pulsuje jak organizm. Mam wrażenie, że słyszę, jak oddycha.

Zuzanna Kopij

Kazdoura – and then?

Po wydanym w tym roku ślicznym, porywającym, bogatym emocjonalnie debiutanckim albumie, nie spodziewałam się, że Kazdoura jeszcze czymś nas zaskoczą.

Muzyka tego syryjsko-libańskiego duetu jest umiłowaniem bliskowschodnich korzeni poprzez wolność w eksperymencie. To most, na którym arabska tradycja wokalna spotyka się z głębokim groove’em i soulowym funkiem.

Najnowszy singiel to wielowarstwowy, sarkastyczny wyraz frustracji. Leen Hamo śpiewa o nieustającym poczuciu bycia obserwowaną i ocenianą, o absurdach oczekiwań ludzi wokół i niekończącym się biegu, którego meta jest nieosiągalna. Trzonem utworu jest pytanie: a potem, co wtedy?

Frustracji towarzyszy dość przekorne postanowienie — by mimo wszystkich żądań, oczekiwań i przewidywań samodzielnie zrozumieć, o co w życiu chodzi. Być kowalem własnego losu i samemu nadać mu sens.

Czytam książkę, by coś zrozumieć

Marnuję czas, by coś zrobić

Spisuję myśli, by coś udowodnić

A potem?

Nie ma wyjścia

Nie ma przewodnika

Poddadzą cię ocenie

Zuzanna Kopij

and then? و بعدين؟ by Kazdoura