Archiwum

Vince Staples

Amerykańska scena rapowa od lat rozkwita, a wraz z nią rozkwitają nieszablonowi artyści. Ponad 10-letnia ewolucja Vinca Staples’a pełna jest ambitnych eksperymentów, przez co artysta stał się jedną z najbardziej intrygujących sylwetek muzyki współczesnej. Celebrując wydanie najnowszego albumu rapera, w cyklu Artysty Tygodnia Radia Luz wyróżniony zostaje Vince Staples.

 


 

Summertime 06′

2015

Def Jam Recordings

Dla artystów rozpoczynających swoją muzyczną przygodę, komercyjny debiut jest jak wizytówka. W czasach kiedy 24 godziny w dobie to za mało, aby przetworzyć wszystkie informacje, pierwsze wrażenie może być jedyną szansą na przykucie uwagi odbiorcy. W 2015 roku słuchaczom przedstawił się Vince Staples. 21-letni wówczas początkujący raper miał już na swoim koncie parę projektów (między innymi album Stolen Youth, który stał się efektem współpracy z Mac’iem Millerem), lecz nigdy jeszcze nie zdarzyło mu się zaprezentować swojej twórczości przed większym gronem słuchaczy.

Album Summertime 06’ stał się szansą dla Staples’a, czego raper był absolutnie świadomy. Artysta stawia się w roli łącznika między światem wielkomiastowej komercji, a czarno-białym życiem biedoty ulic Long Beach. Ta idea miała na celu rzucenie światła na wszystkim znane problemy, których rozwiązanie jakoś nigdy nie jest nikomu po drodze. Świetnie obrazuje to teledysk do utworu Senorita, w którym dystopijna rzeczywistość suburbiów Los Angeles okazuje się być jedynie elementem wyimaginowanej wystawy, której bacznie przygląda się biała rodzina. Jest to stanowczy komentarz społeczny, który zarzuca społeczeństwu obojętność wobec codziennych tragedii, które dzieją się na oczach wszystkich. Podkłady, za których produkcję odpowiadali mistrzowie klasy Clamsa Cassino czy No I.D. charakteryzuje bezpardonowy minimalizm. Jednocześnie podkreślają one brutalny klimat całego projektu. Flow Staples’a przepełnia agresja, która połączona z żalem i złością sprawiają, że raper nie wyzbywa się intensywności nawet na sekundę. Precyzyjny dobór słów, jakie padają z ust artysty potwierdzają jego samoświadomość oraz artystyczną dojrzałość.

Choć Summertime 06’ nie wywarło takiego impaktu jak chociażby To Pimp A Butterfly Kendricka Lamara, nadal jest to jedno z najistotniejszych wydawnictw poruszających problemy społeczne, tym samym starając się poruszyć biernych obserwatorów do poprawy sytuacji panującej w ubogich dzielnicach Stanów Zjednoczonych.


Big Fish Theory

2017

Def Jam Records

Wiara we własną sztukę jest jedną z najistotniejszych cech brzmieniowych pionierów. Dziecinna ciekawość oraz przełamanie strachu przed porażką pozwalają na odkrycie niezbadanych wcześniej terenów pełnych unikatowych fuzji.

Wydany w 2017 roku album Big Fish Theory rzetelnie bada jak hip hop oraz elektronika mogą ze sobą współgrać. Artystyczny sznyt, z jakim Vince Staples podszedł do wyboru podkładów, które końcowo znalazły się na płycie niejednokrotnie zadziwia. W projekt zaangażowano bowiem bardzo konkretnych producentów, którzy stylistycznie niekoniecznie mają po drodze z rapowymi klimatami. SOPHIE, Flume czy Justin Vernon (inaczej znany pod pseudonimem Bon Iver) to artyści o bardzo zdefiniowanym brzmieniu, co przekłada się również na bardzo określony charakter całego wydawnictwa. Ciężkie instrumentale nie rozstają się z ideą odejścia od schematycznych patentów, przez co słuchacz zaskakiwany jest z każdą zmianą podkładu. Przekrój emocji jakie mogą towarzyszyć odbiorcy podczas pierwszego odsłuchu to niesamowicie szerokie spektrum, w którym znajdziemy zarówno agresję (fantastyczne Yeah Right z gościnną zwrotką Kendricka Lamara), jak i obezwładniającą bezradność (osiągnięte na Alyssa Interlude). Obszerna lista kolaboracji nie zamyka się jednak w produkcyjnych detalach. W klubowej rzeczywistości Big Fish Theory znajdziemy również plejadę gwiazd amerykańskiej sceny pokroju A$AP’a Rocky’ego, Ty Dolla $ign’a czy Rick’a Ross’a. Pomimo obecności tak wielkich nazwisk, za sterami projektu przez cały czas stoi Vince Staples. W zwrotkach rapera słychać swobodę, która w połączeniu z artystycznym głodem oddaje surową, lecz skomplikowaną atmosferę House’owych DJ-setów.

Sequel Summertime 06’ to ambitna próba zakończona niemałym sukcesem, w której dwie skrajności odnajdują wspólny język. Projekt ukazuje również Staplesa jako odważnego muzyka, dla którego zabawa brzmieniem jest elementem dojścia do odkrywczej perfekcji. 


Dark Times

2024

Def Jam Records

Rok 2024 z pewnością jest dla Vinca Staples’a czasem bardzo definiującym. Tegoroczne Vince Staples Show, które zadebiutowało w lutym przeniosło uwagę fanów na wizualne media, tym samym potwierdzając niespotykaną kreatywność rapera. Pracoholizm artysty nie pozwolił jednak na spoczęcie na laurach i już niecałe 3 miesiące po premierze serialu w ręce słuchaczy trafił album Dark Times. Jest to ostatnie wydawnictwo pod szyldem labelu Def Jam, który raperowi towarzyszył od pierwszych poważnych projektów. Rozstanie po tak długiej i owocnej współpracy nie mogło zakończyć się zawodem.

Tytułowa ciemność z pewnością obecna jest zarówno w linijkach, jak i podkładach. Stonowane instrumentale świetnie komplementują unikatowy styl Vince’a, w którym przoduje emocjonalna wrażliwość. Niezmienną pozostaje tematyka tekstów artysty. Traumatyczne doświadczenia wyciągnięte z ulic Long Beach wzbogacone są o personalną kontemplację wartości sławy czy pieniędzy z muzyki. Aura nostalgii oraz wszechobecna lekkość sprawiają, że pomimo trudnej tematyki, projekt świetnie funkcjonuje również jako soundtrack letnich, wilgotnych wieczorów.

Enigmatyczna persona jaką raper zdążył wykreować przez długie lata swojej działalności pozwala nam jedynie zgadywać jak dalej potoczy się muzyczna historia Vince’a Staples’a. Dotychczasowe portfolio artysty jest jednak zapewnieniem, że mamy do czynienia z tworzącą się legenda wschodniego wybrzeża. 

Jędrzej Śmiałowski

 

 

 

Kacey Musgraves

Nowe punkty widzenia Kacey Musgraves

W ostatnich tygodniach wiele mówiło się o tym, jak nowa płyta Beyoncé miała uzdrowić skostniałą scenę amerykańskiego country. Tymczasem Kacey Musgraves realizuje tę pracę u podstaw na wielu różnych płaszczyznach już od jej wielkoformatowego debiutu z 2013 roku. W połowie marca wokalistka wydała swoją piątą płytę Deeper Well, która po raz pierwszy w tak całościowy sposób prezentuje Musgraves w pierwszej kolejności jako piosenkarkę folkową, choć ze względu na downbeatowy charakter materiału i operowanie przestronnym pogłosem można by go z powodzeniem opisać jako dream folk. Tematyka krążka oscyluje wokół odkrywania siebie na nowo i zdobywania innego punktu widzenia. Nie jest to być może najbardziej błyskotliwa i melodyjna odsłona Musgraves, ale raczej wyciszające doświadczenie skutecznie operujące pewną niedającą się zakwestionować poetyką i stylistyczne przedłużenie magnum opus artystki — Golden Hour z 2018 roku.


Kacey Musgraves

Golden Hour

2018

MCA Nashville

Kacey Musgraves była powszechnie uznawana za nadzieję sceny amerykańskiego country, gdy w 2018 zapowiedziała swoją trzecią płytę Golden Hour, która przyniosła dość zdecydowaną zmianę radiowej neo-tradycyjnej produkcji w stronę jednocześnie soft rocka, dream popu i disco. Musgraves z pomocą dwóch utalentowanych producentów o szerokich horyzontach Iaan Fitchuka i Daniela Tashiana za jednym zamachem uwolniła od stereotypowego brzmienia muzyki z Nashville zarówno swój songwriting, jak i brzmienie. Jeśli kiedykolwiek rzuciliście cokolwiek akurat robiliście, by zatopić się w złotych promieniach golden hour, ta płyta może stanowić muzyczne przedłużenie tego przyjemnego zjawiska. Często mówi się, że to negatywne doświadczenia są tymi bardziej pobudzającymi kreatywnie, a tymczasem na tym krążku Musgraves potrafiła adekwatnie przekuć na swoją muzykę czystą radość — niekiedy może tylko odrobinę podszytą melancholią. To płyta napisana, zaaranżowana i zaśpiewana z wyjątkową czułością, bezpretensjonalnie, ale z wyobraźnią. Piosenkarka od samego początku była niepokorna, ale Golden Hour nie zawierał w sobie jednoznacznych protest songów — sam w sobie był manifestem kreatywnej niezależności i emanacją energii twórczej. Choć krążek nie obfitował w klasycznie rozumiane przeboje, stanowił szerokie otwarcie muzyki Musgraves na nową publikę. Docenili go także krytycy — płytę licznie wymieniano w podsumowaniach końcoworocznych od Pitchforka po Rolling Stone’a, a w lutym kolejnego roku artystka zdobyła najważniejszą ze wszystkich statuetek Grammy — za najlepszy album roku.


Nasza selekcja:

Deeper Well

2023

Interscope

Na nowym krążku Deeper Well piosenkarka po raz kolejny połączyła kreatywne siły z dwoma zaprzyjaźnionymi producentami — Tashianem i Fitchukiem, dzięki którym przed pięcioma laty udało jej się skutecznie odejść od brzmienia neotradycyjnego country w stronę mariażu folku i soft rocka. Po synkretycznym flircie z disco i synth popem na Star-Crossed, na nowej płycie artystka zdaje się wracać do organicznego matecznika, choć po raz pierwszy w jej dyskografii jej brzmienie jest jednoznacznie folkowe. Musgraves ucieka na wieś, koncentruje się na sobie, szuka oczyszczenia, nowych znaczeń i sensów. Stylistycznie buduje coś nowego na mocnym fundamencie psychodelicznego Golden Hour — znów może usiąść z gitarą akustyczną i wykonać cały materiał solo dla siedzącej w kręgu kameralnej grupki słuchaczy. Takie przynajmniej wrażenie można odnieść, obcując z tą intymną i wyciszającą płytą. Tytułowy utwór stanowi do tego doświadczenia doskonałe wprowadzenie — jest subtelny i nienachalny, ale jednak z rachitycznym refrenem po kilku odsłuchach można się zaprzyjaźnić. Songwriting Musgraves jest tu być może odrobinę zbyt dosłowny, ale jeśli ma mieć też znaczenie terapeutyczne, taki właśnie musi być.


Are You Sure?

2015

Mercury Records

Drugi krążek Kacey Musgraves, wydany w 2015 roku Pageant Material, to najpewniej najbardziej dowcipna pozycja w jej dotychczasowej dyskografii. Po pozytywnym przyjęciu buntowniczego debiutu, piosenkarka postanowiła kontynuować wtykanie kija w mrowisko. Kijem jest tu konfrontowanie się z pustymi konwencjami wynikającymi z dawnego porządku, a mrowiskiem — społeczeństwo. Robi to bezpośrednio, ale zawsze z błyskotliwą puentą. Rolę takiej właśnie puenty w odniesieniu do całego albumu pełni najpewniej ukryty utwór bonusowy — Are You Sure? wykonane w duecie z żywą legendą country — Willie’m Nelsonem. Nie bez powodu zresztą, bo numer jest coverem nagrania Nelsona wydanego oryginalnie na jednej z jego pierwszych płyt na początku lat 60. Podszyta goryczą i melancholią kompozycja, o kimś niegdyś bardzo bliskim, kto oddalił się od nas na dobre, ponad pół wieku później nie straciła nic na aktualności. Delikatny wokal Musgraves doskonale dopełnia szlachetnie wyważoną melorecytację Nelsona, a organiczny, acz strojny anturaż umiejscawia utwór gdzieś poza czasem.


Follow Your Arrow

2013

Mercury Records

Choć pierwsze próby wydawnicze Kacey Musgraves wydawały się mocno konwencjonalne, jej pełnoprawny debiutancki album Same Trailer Different Park z 2013 roku był głosem dalece odbiegającym tematycznie od konserwatywnego punktu widzenia kojarzonego z estetyką muzyki country. Jeden z singli promujących krążek zatytułowany Follow Your Arrow wywołał wówczas w purytańskim USA spore kontrowersje — stacje country odmawiały dodania go do swoich plejlist, bo piosenka w dość jednoznaczny sposób wyrażała wsparcie dla społeczności LGBTQ, a w trakcie występu na Country Music Awards ocenzurowano fragment tekstu, w którym piosenkarka radzi, żeby (jeśli ktoś tylko ma ochotę) zapalić jointa i ochłonąć. Upbeatowy numer do dziś stanowi najpewniej jeden z najbardziej prostolinijnie przebojowych fragmentów dyskografii piosenkarki. Choć w ostatnim czasie muzyka Musgraves utraciła w dużej mierze polityczny charakter, kilka lat później wokalistka wystąpiła gościnnie jako jurorka w amerykańskim show RuPaul’s Drag Race. Tam zaprzyjaźniła się z kilkoma uczestniczkami dragowego show, one zaczęły pojawiać się na jej koncertach, a zwyciężczyni sezonu Symone wystąpiła nawet w teledysku Kacey do utworu Simple Times z krążka Star-Crossed.

Kurtek Lewski


Kacey Musgraves

Talking Heads

Talking Heads: nowofalowi wizjonerzy

Talking Heads mieli znaczący wkład w nowofalową scenę muzyczną. W kwietniu 40. rocznicę obchodził będzie nagrany podczas ich koncertu album, a zarazem film Stop Making Sense. Jest on archetypem w swojej kategorii, uważanym za jeden z najświetniejszych nagrań koncertowych wszechczasów. Z tej okazji wygrzebujemy z szafy swoje za duże garnitury i zapraszamy Was do zapoznania się z artystą tygodnia w Radiu LUZ!


Początki zespołu mają korzenie w 1973 roku, David Byrne (frontman) studiował wtedy wraz z Chrisem Frantzem (perkusja) i uformowali razem zespół The Artistics. Niedługo później poznali Tinę Weymouth, która stała się dziewczyną Frantza i pomagała z kwestiami technicznymi w zespole. Wspólnie przenieśli się do Nowego Jorku i we trójkę zamieszkali razem. Ekipie bardzo długo brakowało basisty, aż w końcu wpadli na pomysł, że mogą przecież nauczyć grać Tinę. W ten sposób swój pierwszy koncert, już jako Talking Heads zagrali w połowie 1975 roku w CBGB, klubie muzycznym mającym początkowo gościć głównie artystów reprezentujących style zawarte w jego nazwie (C – country, BG – blue grass, B – blues), który w zamian stał się mekką zespołów grających punk i new wave. Poza Talking Headsami grali tam: Blondie, Television, Ramones, Patti Smith Group i inne.

Nazwa zespołu, jak tłumaczy Tina, odnosi się do terminu używanego przez studia telewizyjne będącego ujęciem samych ramion i głowy, czyli skoncentrowanego na treści z wyłączeniem akcji. W marcu 1977 roku dołączył do nich Jerry Harrison (gitara, synthy), grający uprzednio w „the Modern Lovers”. Tego samego roku wydali swój pierwszy album Talking Heads: 77, z którego podchodzi ich najsłynniejszy utwór Psycho Killer .

W pierwszych latach działalności zespół był bardzo płodny i co roku wypuszczał nowy, zaskakujący brzmieniami krążek. Ich drugi album (More Songs About Buildings and Food) powstał we współpracy z producentem Brianem Eno, z którym zespół i sam frontman David Byrne (już podczas swojej kariery solowej) zwiąże się na długo. Eno uprzednio pracował m.in. z Davidem Bowie i sam również jest artystą-muzykiem. Jego usposobienie fantastycznie splotło się z resztą grupy. Dzięki inspiracjom producenta, Talking Headsi zaczęli sięgać śmielej sięgając po funkową psychodelę i muzykę afrykańską, co bardzo wpłynęło na ich późniejsze wydania (np. Fear of Music czy klasykę nowej fali – Remain in Light).

Koncerty, z których pochodzi wideo i album Stop Making Sense promowały ich piąty album o nazwie Speaking in Tongues. Podczas koncertu artyści zagrali kilka utworów z promowanego albumu, jednak do repertuaru dołączyli także wiele kompozycji pochodzących ze swoich innych wydań i projektów prywatnych. Film nagrany został podczas czterech koncertów odbywających się w Hollywoodzkim Teatrze Pantages pod koniec 1983 roku. Wyreżyserował go Jonathan Demme, którego najsłynniejszym dziełem, osiem lat później, stanie się film Milczenie Owiec. Nagrany film i album miały swoją premierę 24 kwietnia 1984. Stop Making Sense uważane jest za jeden z najświetniejszych nagrań koncertowych wszechczasów.


David Byrne

Występ rozpoczyna David Byrne, który wchodzi na pustą scenę z gitarą akustyczną na szyi i odtwarzaczem kaset. Wita się z tłumem i oznajmia, że „ma kasetę, którą chciałby puścić” i tak zaczyna się show! Z każdym utworem na scenie pojawiają się pojedynczo kolejni członkowie zespołu. Poza stałą czwórką ekipy, występ uzupełnia piątka instrumentalistów i wokalistów. Choreografia koncertu nie była reżyserowana całościowo. Podczas występu pojawia się wiele spontanicznych wydarzeń, energia twórców na scenie jest niepowtarzalna. Dziewczyny z chórków ani na moment nie przestają tańczyć i się uśmiechać, ekscentryczny David Byrne podczas tego koncertu wykonuje wiele ikonicznych ruchów i tańców, które zostaną zapamiętane przez fanów na zawsze. Alex Weir, który uzupełnił szeregi muzyków, jest chyba najbardziej imponujący w swoim wigorze. Każdy z artystów jednak pokazuje swój unikalny charakter i styl na scenie. Muzycy rozmawiają ze sobą gestami i dźwiękami przez całe show, czerpiąc radość z wykonywanej muzyki, tańca, często improwizowanego. Poza spontanicznymi gestami artyści wykorzystali rekwizyty takie jak rozsławiony, ogromny, garnitur Davida Byrne’a, lampę, czapkę, okulary. Podczas koncertu działano grą świateł, pozostawiając nieraz artystów w prawie zupełnym mroku, z oświetlonymi jedynie twarzami.

Koncert, poza ogromem świetnej muzyki i energii, zasłynął także z ikonicznego tańca Byrne’a z lampą, którą raz po raz podrzucał i łapał niczym partnerkę w tańcu, a także z ogromnego garnituru wokalisty, który założył wraz z utworem Girlfriend is Better . Sam tytuł koncertu pochodzi z tekstu właśnie tego kawałka. David przy wyborze swojego nietuzinkowego stroju inspirował się klasycznymi japońskimi dramatami tanecznymi. Wyznał on, że chciał aby jego głowa wydawała się mniejsza w proporcji do reszty ciała i najprostszym sposobem na to było sprawienie, że powiększy wizualnie całą sylwetkę z pominięciem głowy. Twórca dodaje również, że muzyka jest według niego bardzo fizycznym doświadczeniem i ciało rozumie ją jako pierwsze, zanim zrobi to głowa. W ten sposób podkreślił tę myśl, zakładając ogromny garnitur, który trafił później na plakaty i stał się ikoną nie tylko samego występu, ale również i samego wokalisty.

Podczas występu artyści zagrali dziewiętnaście utworów, jednak trzy z nich długo nie trafiały na albumy i wydania wideo, do dziś można znaleźć je tylko w specjalnych wersjach. W 2023 roku we współpracy ze studiem A24 Stop Making Sense zostało zremasterowane. Pierwsze pokazy filmu za granicą odbyły się na jesień i długo nie pojawiała się żadna informacja, że film pojawi się w Polsce. Nie tak dawno okazało się, że film będzie pokazywany w ramach Filmowego Festiwalu Timeless w Warszawie. Cieszymy się, że coś w tej sprawie ruszyło i z zapartym tchem wyczekujemy pokazów we Wrocławiu! 😉

Katarzyna Golec

Gary Clark Jr.

Ponad dziesięć lat temu, zapytany o swoje docelowe brzmienie, odpowiedział: Snoop Dogg spotyka Johna Lee Hookera. Dziś możemy śmiało powiedzieć, że nie był gołosłowny. Ten bluesman z amerykańskiego południa już dawno udowodnił, że świetnie odnajduje się nie tylko w bluesie. Kropkę nad „i” postawił swoim nowym albumem, JPEG RAW, który ukazał się pod koniec marca.

W tym tygodniu w paśmie Artysta Tygodnia króluje Gary Clark Jr.

 

Gary złapał za gitarę w bardzo młodym wieku. Występując gdzie się tylko dało, dość szybko zapracował na miejsce na scenie muzycznej rodzinnego Austin. Machina ruszyła na poważnie, gdy poznał właściciela słynnego klubu Antone’s, który z kolei przedstawił mu Jimmy’ego Vaughana. Brat Steviego Raya stał się mentorem młodego gitarzysty – dzięki niemu ewoluował w profesjonalnego muzyka. To z nim, zaraz po skończeniu szkoły średniej, wyjechał w pierwszą trasę koncertową i dowiedział się z czym się je ten cały show biznes. To też Vaughan zwrócił uwagę Erica Claptona na swojego ucznia.

W 2007 roku Clark Jr. zagrał rolę młodego gitarzysty w Alabamie lat 50′ w Honeydripper w reżyserii Johna Saylesa. Film promował występując na 50 Monterey Jazz Festival. Niedługo potem Clapton zaprosił go na scenę swojego festiwalu Crossroads Guitar. Gary zagrał u boku takich gigantów jak BB King, Buddy Guy, czy Jeff Beck i wzbudził spore zainteresowanie. Scooter Weintraub z Warner Brothers Records (później menadżer artysty) wspominał, że podczas koncertu dostawał SMS-y o treści „kim, do diabła, jest ten facet?”

W 2011 roku Gary Clark Jr. podpisał kontrakt ze wspomnianą wytwórnią. Miał już wtedy na koncie kilka albumów wydanych niezależnie (Worry No More, 101), które jednak nie zyskały szczególnego rozgłosu. Na szczęście jego kolejne wydawnictwa nie podzieliły tego losu. Już Blak and Blu z 2012 roku dotarło do 6 miejsca zestawienia Billboard 200 i przyniosło mu dwie nominacje do nagrody Grammy, w tym jedną wygraną. Zaczęto go porównywać do Jimiego Hendrixa i o ile był to komplement, to Clark Jr zaznaczył, że nigdy nie chciał być niczyim naśladowcą.

Już pierwszy albumem pokazał swoją wszechstronność, łącząc blues z rock and rollem, hip hopem, soulem i r&b. Kolejne płyty, The Story of Sonny Boy Slim i This Land, również pokazały, że nie da się go zaszufladkować jako po prostu bluesmana. Artysta wprowadził do swojej twórczości także elementy hard rockowe oraz reggae, które to pobrzmiewa w jego najbardziej politycznym utworze, This Land. Napisał go pod wpływem frustracji, jaką wywołała w nim polityka Donalda Trumpa oraz konfrontacja z sąsiadem, który sugerując się kolorem skóry Gary’ego, nie wierzył, że ten jest właścicielem 50 akrów ziemi w Teksasie.

Piosenka stała się właściwie jego opus magnum. Dan Salomon z Texas Monthly napisał, że This Land jest dla Gary’ego Clarka Juniora tym samym, co Formation w dyskografii Beyonce i This is America w repertuarze Childish Gambino.

Trzy lata po wydaniu This Land Clark Jr dostał od Steviego Wondera demo utworu zatytułowanego What About The Children. Jako, że aktualnie możemy go słuchać na JPEG RAW, można uznać, że był to początek tworzenia najnowszego krążka. W tamtym okresie muzyk spotkał się ze swoim zespołem (King Zapata, Jon Deas, Elijah Ford, JJ Johnson), by zagrać jam session. Nie mieli żadnego planu, zasad, ani oczekiwań, ale w trakcie okazało się, że to właśnie jest zalążek dla nowego materiału.

Album powstawał w czasie pandemii, protestów po śmierci George’a Floyda i ataku na Kapitol Stanów Zjednoczonych. Gary Clark Jr przelał na papier obawy o przyszłość swoją i swoich dzieci, tworząc muzyczny apel. Rozwinięcie tytułu JPEG RAW to Jealousy, Pride, Envy, Greed; Rules, Alter Ego, Worlds (zazdrość, duma, zachłanność; zasady, alter ego, światy). Te hasła z grubsza streszczają zawartość wydawnictwa. Artysta napisał piosenki o złości, niepewności i zamęcie, ale także o nadziei i potrzebie zjednoczenia się.

To nie tylko płyta o niepokojach politycznych. Jest także krytyką wirtualnego świata, w którym często się zatracamy; wynikiem tęsknoty za szczerymi interakcjami i zmęczenia pozorną perfekcją, która wylewa się z mediów społecznościowych.

W utworze tytułowym Gary śpiewa:

we get easily distracted
when these real conversations need to happen

Muzycznie najnowszy album Clarka Juniora jest tak zróżnicowany, jak powyższy utwór. Artysta nie pierwszy już raz współpracował z producentem Jacobem Scibą, który niby to mimochodem podsuwał mu tradycyjną muzykę afrykańską. Clark Jr nie miał nic przeciwko takiej manipulacji i chętnie skorzystał z inspiracji.

Fantastycznie brzmią fragmenty jazzowe (jak na przykład trąbka Keyona Harrolda w Alone Together) i funkowe (Hearts in Retrograde, czy Funk Witch U z Georgem Clintonem). Dodatkowego kolorytu dodają znakomici goście – poza Clintonem są to Stevie Wonder, Naala i Valerie June.

JPEG RAW to z jednej strony rozszerzenie muzycznych horyzontów autora (które i tak były już szerokie!), ale równocześnie także powrót do korzeni, a dokładniej do dzieciństwa. W chórkach śpiewają bowiem siostry Clarka JunioraSavannah Allee, Shanan Ashlee i Shawn Aleesha, towarzyszki pierwszych występów na rodzinnych spędach. Wokalistki wystąpiły także w teledysku do utworu Maktub i będą towarzyszyć bratu podczas trasy koncertowej – ta rozpocznie się 8 maja w Teksasie.

Idealnym podsumowaniem tej krótkiej opowieści o najnowszej cegiełce w dyskografii Gary’ego Clarka Juniora będą jego własne słowa:

Oddychaj. Wyjdź na zewnątrz i, patrząc w niebo, posłuchaj śpiewu ptaków. Doceń to, co masz. Mam nadzieję, że ten album przyniesie ci nadzieję. Tu wcale nie chodzi o mnie, usuń mnie z tego równania. Ta muzyka jest teraz twoja.

Więcej o Artyście Tygodnia usłyszycie na naszej antenie od poniedziałku do piątku – w audycji Audiostarter o 9:30 i 10:30, następnie o 13:00 oraz zaraz po północy.

 

Marta Łobażewicz

Główna strona artysty
fot. Mike Miller

Little Simz

little-simz-at

Little Simz — niezależna ikona brytyjskiego rapu w nowej odsłonie

Little Simz, czyli kryjąca się pod tym pseudonimem Simbiatu ’Simbi’ Abisola Abiola Ajikawo, to jedna z najwybitniejszych reprezentantek współczesnej sceny hip-hopowej. Od początku kariery muzycznej pozostaje w zgodzie z własnymi wartościami, szczera i odważna. Z każdym kolejnym wydawnictwem udowadnia, że nie tylko nie boi się eksperymentować, ale też ciągle dąży do muzycznego rozwoju.

Nie inaczej jest w przypadku niedawno wydanej EPki Drop 7, blendu gatunków i najśmielszej odsłonie raperki do czasu. Z okazji tego wydawnictwa, w Radiu LUZ celebrujemy całokształt jej twórczości i przypominamy jej najważniejsze dzieła.


Little Simz - Drop 7

Drop 7

2024

Age 101 Music · AWAL

Rzadko zdarza się, by 15-minutowe wydawnictwo poniosło się takim echem po muzycznym świecie. Mowa o tu jednak o EPce jednej z najlepszych współczesnych raperek, która porzuca w znacznej części organiczne brzmienia na rzecz EDM-owej produkcji. Seria Age 101: Drop zawsze była dla Little Simz okazją do rozluźnienia konwencji i zabawy formą oraz tekstem. Drop 7 nosi jednak w sobie oznaki czegoś znacznie więcej. Wyprodukowany wspólnie z brytyjskim DJ-em Jakwobem projekt wydaje się być zapowiedzią nowego brzmienia, które może na dłużej zagościć również na innych projektach Simbi. Baile funk, silniejsze niż wcześniej zanurzenie w grime’ie, czy zwrotka po portugalsku to tylko kilka atrakcji tego fascynującego wydawnictwa. Te nowości perfekcyjnie łączą się w finale z tą bardziej znaną słuchaczom instrumentalną stroną artystki, która coraz chętniej używa swojego głosu do śpiewu. Pozostaje tylko czekać, czym Simz zaskoczy nas na kolejnym albumie.


Nasza selekcja:

GREY Area

2019

Age 101 Music · AWAL

GREY Area to trzeci studyjny album Little Simz, a zarazem pierwszy, który dał jej rozgłos w Anglii, jak i poza jej granicami. To intensywna, osobista i refleksyjna płyta, w której raperka eksploruje różnorodne tematy związane z przeszłością, współczesnym społeczeństwem, własną tożsamością oraz jej miejscem w branży muzycznej. Teksty są poruszające, odważne i introspektywne. Ajikawo nie hamuje się i otwarcie mówi, co myśli. Już w otwierającym album utworze zatytułowanym Offence zapowiada, że zrzuci ciężar z serca, nie zastanawiając się nad tym, czy kogoś urazi.

Ten album to dla Little Simz pole do ekspresji i wylania zbierającej się w niej złości. Dotyka wielu istotnych kwestii. W utworze Boss rapuje o tym, że jest szefową w sukience, podkreślając siłę swojej kobiecości. Venom i jego słynny wers never givin’ credit where it’s due, ‘cause you don’t like pussy in power adresowane są do wszystkich, którym przeszkadza widok kobiety odnoszącej sukces. Jednak GREY Area to nie tylko rozprawienie się z dyskryminacją płciową. Simbi uzewnętrznia także swoją wściekłość związaną z przemocą na tle rasowym, na co przykładem może być 101 FM. Mimo up-beatowego brzmienia i jasnych syntezatorów to utwór o brutalności, z którą na co dzień spotykają się osoby z marginesu społecznego. Can’t see us but you can hear us – Simz pozostaje głosem tych, którym głos zabrano. Artystka zagląda też w głąb siebie. Najbardziej introspektywne wydają się być Therapy i Wounds. Ten drugi był szczególnie trudny do napisania, dotyczy on bowiem śmierci przyjaciela Simbi, który został zamordowany. To opowieść o stracie, bólu i ponownym odnalezieniu drogi do przodu.

Raperka muzycznie eksperymentuje, mieszając hip-hop z elementami jazzu, soulu i elektroniki. Dzięki temu na albumie tworzy wyjątkowy przelot, manewrując między złożonymi melodiami, często mrocznymi i zmysłowymi, nadając swoim tekstom dodatkowej głębi, dzięki czemu mają one jeszcze silniejszy wydźwięk.


Sometimes I Might Be Introvert

2021

Age 101 Music · AWAL

Od pierwszych sekund Sometimes I Might Be Introvert jasne jest jedno. Ten album ma ambicję być czymś wielkim. Pompatyczna, orkiestralna aranżacja. Cleo Sol zapowiadająca tytułowy utwór słowami There’s a war. Little Simz dumnie deklarująca I study humans, that makes me an anthropologist. Czy coś tak majestatycznego może być jednocześnie po prostu przyjemne w odbiorze? Otóż może. Simbi ujawnia bowiem prawdziwy sens albumu pod koniec tego 6-minutowego arcydzieła. Jest on podróżą, by odkryć co DLA NIEJ znaczy być kobietą. Zarówno w muzyce, jak i poza nią.

Nie da się ukryć, że jest to zbiór utworów o rzeczach WAŻNYCH. Konfrontacja Simz z uczuciami do swojego ojca, którego dalej kocha, ale jednocześnie nienawidzi. Historia kuzyna raperki, która rzuca światło na to jak frustracja na beznadzieję dookoła i brak perspektyw na lepsze jutro popychają ludzi ku przemocy, która może kosztować czyjeś życie. Afirmacja kobiet z całego świata, które każdego dnia inspirują raperkę, by być coraz lepszą wersją siebie. Poświęcenie chwili na docenienie ludzi, którzy zapewniają nam podstawowe wygody codzienności, które często bierzemy za oczywistość. Ten ogrom wątków, spektakularne filmowe interludia, chóralne wstawki, fenomenalna (a to myślę i tak za małe słowo) produkcja Inflo mogą połączyć się w harmonijną całość tylko dzięki jednej rzeczy. Szczerości Simbi.

Niezależnie, czy mierzy się ona z osobistymi demonami, czy demoluje większość sceny rapowej bezlitosną nawijką, jedno pozostaje niezmienne. Little Simz robi to, co chce. I jest z tego dumna. To również dlatego teatralne przerywniki i posągowe Introvert mogą znaleźć się na jednej trackliście z delikatnym wyznaniem miłości na I See You, czy wizytą złowrogiej bliźniaczki Simz na Rolling Stone. Płynne przejścia pomiędzy kolejnymi częściami tej jakże filmowej podróży prowadzą nas do momentu refleksji autorki w postaci How Did You Get Here. Nad trudnymi początkami, momentami zwątpienia, całym wysiłkiem włożonym w osiągnięty sukces. I uświadomieniem sobie, że jest teraz tą wersją siebie, o której zawsze marzyła. Ciężko o piękniejsze zwieńczenie tak niezwykłej podróży.


NO THANK YOU

2022

Age 101 Music · AWAL

Od momentu wkroczenia na scenę Little Simz głośno mówi o pozostaniu wiernej swojej wizji i ostrzega twórców przed współczesnym przemysłem muzycznym. Od zawsze trzymała się niezależności i wywyższała jej wartość – cała jej twórczość została wydana własnym nakładem pod szyldem założonej przez nią wytwórni Age 101. W albumie NO THANK YOU jest najbardziej bezpośrednia w tym przesłaniu. W utworach takich jak Angel, Sillhoute czy Heart On Fire artystka wspomina swoje doświadczenia i przyznaje, że wielokrotnie musiała uczyć się na własnych błędach. Swoją frustrację zamienia w rady i ostre wersy:

They don’t care if your mental is on the brink of something dark
As long as you’re cutting somebody’s payslip
And sending their kids to private school in a spaceship
Yeah, I refuse to be on a slave ship
Give me all my masters and lower your wages

Autorka nie boi się krytykować branży nagraniowej, która tak ją wyczerpała, porównując ją między innymi do kolonializmu w X. Widząc, jak daleko sława i chęć sukcesu mogą odciągnąć sztukę od jej celu, chce pomóc innym artystom nauczyć się mówić nie, dziękuję i nadal robić swoje. W NO THANK YOU trudno dostrzec kierunek, w którym Simz chce podążać muzycznie. Ale to być może jego największa siła, ponieważ album zaprasza każdego dostępnego słuchacza do wysłuchania apelów artystki. Nie przejmuj się prasą, tabloidami i garniturami. Po prostu rób swoje i rób to dobrze. A kto może dać na to lepszy przykład niż nasza Artystka Tygodnia?

Zuzanna Kopij, Mikołaj Domalewski, Michał Lach


Ceephax Acid Crew

Ceephax Acid Crew: acid house w starym stylu.

Ceephax Acid Crew tworzy muzykę w estetyce lat 80. pełną kwaśnych elektronicznych brzmień. Zgodnie z korzeniami acid house’u używa on starych syntezatorów i automatów perkusujnych. Zaczynał tworzyć jako młody chłopak, a w marcu obchodzi swoje 45. urodziny! Poznajcie artystę tygodnia Radia LUZ!


Ceephax Acid Crew, czyli Andrew David Jenkinson zaczął fascynować się muzyką w wieku wczesno nastoletnim zarażając się zajawką swojego brata Squarepushera (Tom Jenkinson). Od dzieciństwa, które przypadło na lata 80., fascynowały go pojawiające się coraz częściej wokół roboty i maszyny. Rysował je i pragnął na nich tworzyć. Stąd prędko, bo już w wieku 12 lat, zaczął grać na syntezatorze swojego brata.

Ze względu na fascynacje starymi automatami perkusyjnymi i syntezatorami Ceephax zaczynał swoją karierę muzyczną od acid house’u. Mimo różnych eksperymentów, po dziś dzień pozostaje wierny kwaśnym dźwiękom. Najchętniej używa klasycznego dla gatunku Roland’a TB-303, wykorzystuje również np. Amigę. Mimo rosnącej w latach 2000 popularności płyt kompaktowych i muzyki komputerowej, Ceephax nagrywał chętniej swoją twórczość na winylach i kasetach. Na koncertach wciąż używa on wyłącznie klasycznych maszyn. Mimo bardzo spójnej estetyki taka decyzja nie wynika jedynie z chęci stworzenia konkretnego image’u. Artysta przyznaje, że przywykł po prostu do korzystania z oldschoolowych sprzętów i nie potrafiłby odnaleźć się tak płynnie w nowych komputerach i programach. Dodatkowo przyznaje, że lubi element chaosu charakteryzujące stare maszyny, które miewają swoje kaprysy. Ceephax tworzy również teledyski w spójnej gatunkowi estetyce jednak z humorystycznym wydźwiękiem, sprawdźcie zresztą sami!

W podobnej estetyce utrzymuje swoją stronę internetową, na której znajdziemy poza jego muzyką i datami przyszłych gigów, również bloga prowadzonego przez artystę czy różnorakie gify i memy jego autorstwa, a w końcu galerię zdjęć kota Byrona, odwiecznego pomagiera i kumpla artysty.


Arlo Parks

Pseudonim artysty może być trochę mylący, w końcu znajduje się w nim człon „crew”. Ekipy tutaj nie uświadczymy, chociaż Ceephax ogarnia swoją sztukę za całą grupę! Dwa ostatnie człony nazwy zostały dodane do niej przypadkowo przez jednego z bookerów na początku kariery artysty. Pierwotnie pseudonim twórcy brzmiał C-Fax. Jest to odniesienie do brytyjskiego teletekstu emitowanego przez BBC. Nasz rodzimy odpowiednik prekursorskiego C-Faxu stanowi Telegazeta.

Choć artyście najbardziej tożsamy jest acid house zagłębia się on również w acid techno, IDM, drum’n’bass, a także chiptune – gatunek wywodzący się bezpośrednio od 8-bitowych gier wideo. Ceephax wychowany na starych grach w wywiadach wspomina swoje stare Commodore 64, którego dźwięki były dla artysty inspirujące. Słuchając jego muzyki wyczujecie od razu, o które brzmienia chodzi.

W ciągu ostatnich kilku lat muzyk stworzył sporą dozę tanecznej muzyki, jednak jego najnowszy album odbiega od tego schematu. Artysta zagłębia na nim bardziej ambientowe brzmienia, nie zapominając jednak o tak charakterystycznych dla jego twórczości syntezatorach.

Na dowód ambientowego wyczucia Ceephaxa: Aphex Twin wymienia często młodszego od siebie muzyka jako swojego ulubionego artystę i chętnie mixuje jego utwory na koncertach. Młodszego od siebie? A no właśnie, Andrew chociaż muzę tworzy przeszło 30 lat, obchodzi w tym miesiącu swoje 45 urodziny. Niech żyje nam sto i więcej kwaśno-syntezatorowych lat!

Katarzyna Golec

Declan McKenna

Declan McKenna: buntownik z brokatem na twarzy

Odważny, bezkompromisowy, charyzmatyczny. Od początku swojej kariery muzycznej wykorzystuje swój głos, by powiedzieć więcej. 9 lutego premierę miał jego trzeci krążek What Happened to the Beach?. Z tej okazji zagłębiamy się w dyskografię Declana McKenny w paśmie Artysty Tygodnia na antenie Akademickiego Radia LUZ.
Przez wielu nazywany jest głosem młodego pokolenia. Pokolenia zbuntowanego, sfrustrowanego i bezradnego. Protest songi stanowią znaczną część dorobku artystycznego McKenny. To właśnie od jednego z nich rozpoczęła się jego kariera…


What Do You Think About the Car?

2017

Columbia

Brasil to pierwszy singiel Declana. Został on wydany niedługo po Mistrzostwach Świata w piłce nożnej organizowanych przez Międzynarodową Federację Piłki Nożnej (FIFA) w 2014 roku. Miały one miejsce właśnie w Brazylii. Utwór ten to wyraz frustracji spowodowanej korupcją w show-biznesie futbolowym, a także obojętności świata wobec sytuacji ekonomicznej Brazylii i powszechnego ubóstwa. Singiel wywołał niemałe zamieszanie na brytyjskiej scenie indie. Co jeszcze bardziej przyczyniło się do do sukcesu singla to fakt, że Declan, pisząc go, miał zaledwie 16 lat. Młody talent od razu zwrócił na siebie uwagę wielu wytwórni oraz ogólne zainteresowanie mediów. Brasil osiągnęło naprawdę wielki sukces, tym bardziej, że był to pierwszy singiel młodego muzyka.

What Do You Think About the Car? to pamiętnik dorastającego nastolatka. Dostrzega on niesprawiedliwość, nierówność i absurdy życia codziennego.  Skupia się na kwestiach politycznych i społecznych, takich jak nierówności klasowe, samobójstwo, wiara, wojna, queerowość czy korupcja. Muzycznie album jest przejawem młodzieńczej lekkości, czasem nawet zabawy. Dość mocno kontrastuje to z ogólnym przekazem, ale przede wszystkim nieco uśmierza ból spowodowany powszechną bezsilnością. Niczym muzyczny plaster.


Zeros

2020

Columbia

Drugi album McKenny to stylistyczny zwrot w twórczości. Dobrze znany nam buntownik nie jest już nastolatkiem. Zeros to album dojrzalszy. Tym razem Declan ubiera błyszczący kostium, twarz przyozdabia brokatem, a frustracje zamyka w eklektycznych brzmieniach inspirowanych brytyjskimi ikonami glam rocka, takimi jak David Bowie, Marc Bolan czy zespół Slade. Mimo czerpania inspiracji z różnych źródeł muzycznych Zeros jednocześnie prezentuje unikalny styl Declana McKenny i jego zdolność do łączenia różnych gatunków.

Teksty są kopalnią metafor, alegorii i symboli. Nawiązują do wydarzeń historycznych, Biblii, konkretnych polityków, mitologii czy kultów. Co więcej, McKenna ma talent do budowania apokaliptycznych wizji opartych na ironii i zabawie słowem, dlatego nie zawsze są one oczywiste i łatwe do odnalezienia. Jednak, gdy już je zauważymy, odkrywają przed nami kolejne głębie. Declan nie porzuca swojej sztandarowej bezpośredniości. Otwarcie porusza tematy związane z polityką, problemami psychicznymi, zmianami klimatu, kryzysem mediów publicznych czy hipokryzją społeczeństwa. Mimo poruszania ciężkich tematów, jego pióro pozostaje lekkie.


What Happened to the Beach?

2024

Tomplicated

Po premierze Zeros bałam się, że poprzeczka została zawieszona za wysoko i każde kolejne wydawnictwo będzie mnie zawodzić. W jak ogromnym błędzie byłam!

Najnowszy album jest wyrazem doskonałej harmonii dojrzałości i beztroskiej zabawy. Declan sam stwierdził, że ta płyta jest wynikiem zdjęcia z siebie presji, którą nieustannie odczuwał przy pracy nad pierwszymi dwoma wydawnictwami. Teraz po prostu chce się dobrze bawić. Jednocześnie nie znika przy tym charakterystyczna dla niego refleksyjność nad światem. Przez wyraźnie słyszalną swobodę przekaz staje się jeszcze bardziej bezpośredni. Najwięcej uwagi poświęca sferze emocjonalnej człowieka, choć charakterystyczna dla Declana refleksja nad społeczeństwem również się pojawia. What Happened to the Beach? jest niczym doskonałe dopełnienie poprzednich dwóch albumów. Jest zupełnie inne, ale Declan nie odcina się od swojego muzycznego dziedzictwa. A nawet składa mu hołd.

Ta płyta to największy do tej pory eksperyment w dyskografii McKenny. Nie tylko bawi się słowami czy własnym głosem. Łączy on ze sobą najróżniejsze gatunki, od neo-psychodelii, przez dream pop, aż po mocne gitarowe brzmienia. Co więcej, żaden z utworów nie pozwala na pozostanie w bezruchu – czasem spokojnie się bujamy, innym razem porywamy się do nieco bardziej szalonego tańca.



Dyskografia Declana McKenny to nie tylko opowieść o dojrzewaniu człowieka, ale także artysty. Opowieść o poszukiwaniu, eksperymentach i odnajdywaniu własnej tożsamości. I jest to naprawdę wspaniała opowieść.

Zuzanna Kopij

Slowdive

Slowdive: przypomnienie dzieł legendarnego zespołu z okazji ich trasy koncertowej.

Już 24 stycznia 2024 roku w Warszawie wystąpił legendarny shoegaze’owy zespół Slowdive. Przygotujcie się na niezapomniane muzyczne przeżycie. Zespół oczarował fanów swoją eteryczną atmosferą, wirującymi gitarami i przejmującym wokalem podczas tego, co okazało się na niesamowitym doświadczeniem koncertowym, my w Radiu LUZ chcemy zaprosić Was na świętowanie tej wyjątkowej okazji.

Sukces Slowdive w dużej mierze wynika z ich innowacyjnej roli w gatunkach takich jak shoegaze i dream-pop, wyróżniających się eteryczną atmosferą i urzekającymi pejzażami dźwiękowymi. Szczególnie dzięki albumowi Souvlaki ich pomysłowe wykorzystanie warstwowych gitar, efektów ambientowych i eterycznych wokali, wyróżniło i ugruntowało ich miejsce w branży muzycznej. Muzyka Slowdive odniosła trwały sukces, ponieważ ma ponadczasowy charakter, który przemawia do wszystkich grup wiekowych, nawet po otrzymaniu z początku fali krytyki. Po dłuższej przerwie zespół ponownie zjednoczył siły w 2014 roku, a wydanie albumu zatytułowanego Slowdive w 2017 roku jeszcze bardziej ożywiło ich profil, umożliwiając im zaangażowanie zarówno oddanych fanów, jak i nowej publiczności. Trasa koncertowa w 2024 łączy się natomiast z wydaniem ich najnowszego albumu Everything is Alive, z którym zespół zdecydował się na bardziej popowy kierunek nie porzucając swoich sygnaturowych dzwięków.


Nasze wybory:

When the Sun Hits

1993

Creation Records

Nawet pomimo licznych wyzwań, które towarzyszyły procesowi nagrywania Souvlaki – od początkowych problemów z wytwórnią, po skomplikowane sytuacje w życiu prywatnym, takie jak rozpad związku członków zespołu w trakcie trasy koncertowej, czy wyjazd Neila Halsteada na wieś w trudnym okresie (który zakończył się jednak stworzeniem kilku utworów, w tym 40 Days) – to właśnie ten album uznawany jest za najbardziej ikoniczny w całej historii zespołu. Jego wyjątkowym dziełem jest When the Sun Hits, cieszący się szczególnym uznaniem fanów, choć trwały kłótnie co do tego, czy powinien znaleźć się na albumie.


Sugar for the Pill

2017

Dead Oceans

Singiel Sugar for the Pill pochodzi z wydanego w 2017 roku albumu zatytułowanego Slowdive, który wyznaczył powrót zespołu po ponad 20 latach przerwy. Sugar for the Pill porusza tematy refleksji i tęsknoty w swoich tekstach, które dobrze komponują się z surrealistycznym tłem muzycznym. Hipnotyzująca aranżacja instrumentalna i tekst razem dają utworowi poczucie emocjonalnego rezonansu i głębi. Produkcja utworu jest bardziej wyrafinowana i dopracowana w porównaniu do poprzednich nagrań z lat 90-tych. Sugar for the Pill udowadnia, że Slowdive może z łatwością dostosować się do współczesnego krajobrazu muzycznego, zachowując wierność swojemu szczególnemu brzmieniu, mimo że zespół rozwinął się dzięki współczesnym technikom produkcji.

 


kisses

2023

Dead Oceans

Kisses to główny singiel z najnowszego albumu zespołu. Jest on zdecydowanie bardziej romantyczną aranżacją w porównaniu do reszty dyskografii Slowdive’u. Tekst piosenki mówi o byciu „najlepszą rzeczą” dla kogoś i zastanawia się, czy to naprawdę spełnia jego wymagania. Częste odniesienia do

born desert sun

w refrenie nawiązują do przemijającego ciepła i podkreślają, jak ulotne są niektóre doświadczenia. Pragnienie, by zacząć od nowa i pokonać trudności jest eksplorowane w drugiej zwrotce utworu, stawiając również pytania o to, czy to wystarczy, by przynieść długotrwałe szczęście. Biorąc wszystko pod uwagę, Kisses to wnikliwa analiza ulotnej radości.

 



Julia Kuźnik

André 3000

Ikoniczne zdjęcie Andre 3000 w koszulce supreme

Po dwudziestu latach od ostatniej płyty Outkast’u, André 3000 powraca skąpany w niebieskim blasku tytułowego słońca swojego nowego albumu New Blue Sun – zupełnie odrywa się od oczekiwań i w pełni poświęca się radości z tworzenia.

 

Główny target z wielkim niezadowoleniem przyjął nowy album, wynika to jednak z czystej ignorancji i oczekiwań zamykających André w ramach klasycznego hip-hop’owego brzmienia. André od dwudziestu lat był bardzo mało aktywny muzycznie. Od czasu do czasu gościnnie pojawiał się w utworach innych artystów. Jego jedyną solową muzyczną działalnością w tym okresie było pojawianie się w najróżniejszych zakątkach świata – grając na flecie, co udało nam się zobserwować na filmikach nagranych przez zaciekawionych fanów. Był to pierwszy znak, że jeśli André szykuje nowe publikacje, nie możemy liczyć na coś, co już słyszeliśmy. Ice Cold w wywiadzie z Rickiem Rubinem wyraził swoją ogromna niechęć i zwątpienie w czerpanie radości z procesu tworzenia muzyki. Jak sam twierdził możliwe, że musi odnaleźć nowe powołanie, więc z tym większą radością przyjąłem wiadomość o nowym albumie 3 Stacks’a.

 

 

Album New Blue Sun z niesamowitym wdziękiem i gracją prezentuje jeden z moich ulubionych zabiegów porzucania klasycznego aranżu utworu. Przez całą tę muzyczną podróż przeprowadzi nas wyżej wymieniony flet, który oprócz uczucia nieustającego zaciekawienia jest jedynym wspólnym mianownikiem dla wszystkich utworów razem z wyjątkowo długimi tytułami, które zdążą przyciągnąć naszą uwagę, zanim zrobi to muzyka.

Chaotyczne opisy, które pozornie są z niczym nie związane, żartobliwe w pewien sposób nadają bardzo luźne ramy interpretacyjne, i wgląd w uczucia włożone w ten album, co świetnie  obrazuje nutka I Swear, I Really Wanted to Make a 'Rap’ Album but This Is Literally the Way the Wind Blew Me This Time, w której tytule André przewidując nieprzychylny odbiór, błyskotliwie wyśmiewa ironicznie nieprogresywnych fanów progresywnego artysty.

Obecność fletu zaznacza wyjątkową relację tego instrumentu osadzonego w bardzo różnorodnej przestrzeni dźwięków. Hipnotyzujące plemienne motywy i mesmeryzujące delikatne solówki jak w utworze The Slang Word P(*)ssy Rolls Off The Tongue With Far Better Ease Than The Proper Word Vagina. Do You Agree?

Andre 3000 i Big Boi podczas koncertu zespołu Outkast

Odejście od aranżacji utworów jest wyjątkowo warte docenienia ze względu na to jak fundamentalną częścią dla hip-hopu jest powtarzalny aranż i pętle. Ten wyjątkowo interesujący fenomen odwołuje się do pierwotnej formy muzyki opartej o improwizację. Mimo że te utwory są z pewnością bardziej przemyślane to czuć energetyczny i niczym nieograniczony strumień dźwięków – esencję improwizacji.

zdjęcie Andre 3000 wyciągający ręce trzymające flet ku słońcu

Muzyka Outkast’u od zawsze była o krok dalej w świecie hip-hopu. Ich naturalne akustyczne brzmienie było świeże i zachwycające groove’m, a elektroniczne i zupełnie odchodzące od organicznych dźwięków perkusji rytmy połączone z głosem, od którego nie sposób oderwać uwagi do dzisiaj wywołują potężnego stank face’a.
André przechodził od klasycznego składania rymów z potężnymi puentami i niesamowicie szybkim połączeniem słów przez niepowtarzalne adliby, po śpiewane hooki. Ta muzyczna podróż obfita w różnorodne ery André, z nową publikacją obrała bardzo ciekawy kierunek. Dlatego z ogromny zaciekawieniem oczekuje dalszego rozwoju tego artysty.

Adam Karpeta



Arlo Parks

Arlo Parks: poetycki głos queerowego pokolenia
Debiutancki album Arlo Parks wydany w 2021 roku zapewnił jej dwie nominacje do nagród Grammy: za najlepszy album muzyki alternatywnej oraz dla najlepszego nowego artysty. Po sukcesie wspomnianego krążka, a także dzięki wcześniej opublikowanym, uznanym przez krytyków EP-kom, piosenkarka wkrótce była na ustach całej branży muzycznej. Właśnie ukazała się reedycja jej najnowszej płyty My Soft Machine, razem z którą wokalistka wydała swój pierwszy zbiór wierszy i tekstów zatytułowany The Magic Border. W tym tygodniu na antenie Radia LUZ wsłuchujemy się w jej unikatowy blend gatunków pełen emocjonalnych tekstów.

 

Otwieranie trasy dla artystów takich jak Billie Eilish czy Harry Styles, a także współpraca z wokalistkami takimi jak Clairo, Phoebe Bridgers czy Jaiem Paulem to tylko kilka z jej niedawnych osiągnięć. Celebrowanie queerowej radości, tęsknota za niewinnością czy poszukiwanie komfortu to tylko niektóre z poruszanych na najnowszym albumie tematów. Pośród sześciu dodanych do reedycji kompozycji znajdziemy typowe dla Parks wersje akustyczne utworów, gościnne występy rapera redveila i artystki Lous and The Yakuza oraz dwa covery – Jasmine wspomnianego Jaia Paula oraz Holding On wokalistki Tirzah.


Arlo Parks

My Soft Machine

2023

Transgressive Records

My Soft Machine to album szczery i ciepły, a także podobnie jak poprzedni krążek Arlo – intymny. Pomimo kultywowanego już od pierwszych debiutanckich nagrań stylu, na najnowszej płycie wokalistka, jak sama mówi, poczuła potrzebę eksperymentu. Czerpiąc z wielu skrajnie różnych inspiracji (od Missy Elliott po My Bloody Valentine), album jest pełen nieszablonowych brzmień. Devotion, nasz redakcyjny mocograj, pełen thrashowego grunge’u w kontraście z wzruszająco subtelnym Bruiseless, balansującym pomiędzy poezją a instrumentalnym charakterem to tylko przykłady tego, co możemy na nim znaleźć. Doskonały miks i świetnie dobrane do treści aranże pomagają podkreślić bezbłędny wokal Parks, która przy ich pomocy sięga po niespotykane wcześniej w jej dyskografii schematy. Piosenkami takimi jak Purple Phase czy Impurities Arlo udowadnia, że nadal jest jedną z najlepszych w swojej niszy, jednocześnie pokazując, że ma jeszcze wiele asów w rękawie. Songwriterka nie boi się bowiem odchodzić od bedroom popu czy R&B, by znajdywać swoje miejsce w elektronice i hip-hopie. Tylko czas pokaże, na jakie brzmienie zdecyduje się w następnych projektach.


Nasza selekcja:

George

2019

Beatnik Creative

Choć wielu utworom z najnowszej płyty Arlo towarzyszy żywa i szybka instrumentacja, przez pierwsze lata swojej kariery wokalistka zadziwiająco rygorystycznie trzymała się bedroompopowych, łagodnych schematów. Najprawdopodobniej wynikało to z dość obszernej serii nagrań zatytułowanej Lo Fi Lounge, w której udostępniała akustyczne dema i covery wybranych artystów. Przełom w dyskografii stanowi między innymi George z EP-ki Sophie, w którym artystka po raz pierwszy sięga po przypominające psychodeliczny rock riffy, melodyjne gitarowe solo i szybsze hi-haty. Parks, zainspirowana postacią XIX-wiecznego Lorda George’a Byrona i jego skłonnością do łamania serc i narcyzmu, opisuje krzywdzące ślady pozostawione przez nieostrożnego kochanka. W utworze, w połączeniu ze zmysłowym teledyskiem, osiemnastoletnia artystka udowadnia, że intensywność takich uczuć wykracza poza wiek i epokę.


Eugene

2020

Transgressive Records

Charakterystyczny styl tekstów Arlo wynika z jej zamiłowania do poezji. Od zawsze skłaniała się ku pisarkom zmysłowym – Zadie Smith czy Eileen Myles, które poprzez opisy drobnych szczegółów przedstawiają swoje emocje. Dzięki tej inspiracji, teksty wokalistki są bardzo osobiste, opowiadają o zdrowiu psychicznym czy o problemach z tożsamością, często wyłącznie przy spokojnym akompaniamencie instrumentów. Utwory Eugene i Black Dog z pierwszej płyty Collapsed in Sunbeams reprezentują okres przejściowy pomiędzy debiutanckim albumem a EP-kami. To na nich songwriterka zaczęła eksperymentować z tekstami, które były bardziej surrealistyczne oraz dotyczyły jej prywatnego życia, a także próbowała stworzyć bardziej przytulne i ciepłe brzmienie. Wspomniane Eugene, zainspirowane wierszem napisanym o trzeciej nad ranem w busie nocnym, opowiada o nieodwzajemnionej miłości do dziewczyny w związku z tytułowym mężczyzną.


Blades (ft. redveil)

2023

Transgressive Records

Kiedyś Arlo Parks opisując samą siebie, wspomniała, że za cholerę nie umie tańczyć. Pomimo tego zdania wokalistka wypełniła swój najnowszy album My Soft Machine tanecznymi bitami. Reedycja krążka Blades, w którym gościnnie pojawia się redveil jest tego przykładem. Zainspirowany artystami takimi jak Kaytranada track to energetyczny blend R&B, elektroniki i elementów hip-hopowych, a dograne przez rapera rytmiczne wersy dodatkowo pomagają w osiągnięciu tej cechy. Nawiązując do jednej ze scen z filmu Romeo+Julia Arlo opisuje moment zobaczenia na imprezie osoby, której nie widziało się od dłuższego czasu i zbieranie się w sobie, aby do niej podejść. Piosenka miała swoją premierę w audycji Future Sounds Clary Amfo w BBC Radio 1, a towarzyszy jej marzycielski, błyskotliwy teledysk, pasujący do tonu utworu.


Mikołaj Domalewski