Gdy zakochani spędzali czas na randkach i wręczali sobie kartki, Kosma Król z ekipą zaprezentowali swoją własną laurkę — z miłości do rapu.
Pierwszy odsłuch POLOTU był dla mnie powiewem świeżości, czymś, czego od dawna mi brakowało, a nawet nie miałem pojęcia. Szczerze, to mało powiedziane, skład Kosma, Cozza i Kania to raczej huragan, który rozniósł mnie po kątach. PYSZNA GADKA to utwór dla tych wszystkich młodych, którzy z inspiracją dorastali w rytm Slamu, Taco czy Pezeta. Ale ten track to nie tylko hołd oddany tym inspiracjom, ale też doskonałe świadectwo talentu nowego pokolenia.
W błyskotliwych linijkach Kosmy słychać czystą zajawkę i szczery uśmiech z naturalnym poczuciem flow, którego zazdrościłaby nie jedna rzeka. Bragga i wersy Cozzy (🐐) odkrywają równie nowe nurty, a jednocześnie trącą oldschoolem, czerpiąc inspiracje, ale płynąc swoimi ścieżkami. A do tego wszystkiego fenomenalny boom bapowy beat Kani, producenta, który już niedługo będzie wymieniany jako jeden z najlepszych talentów, tworzy mieszankę, przy której naprawdę nie ma co lać wody. W dodatku te zmiksowane wstawki od Okiego, Otso (x2!), czy Miłego ATZeta przy końcówce z niewiarygodną szczerością przypominają vibe dobrego cypherowego freestyle’u.
Tytuł PYSZNA GADKA to trochę strzał w kolano, bo gadka jest, ale pychy brak, bo talentu jest aż zadużo. Zostaje tylko smak na więcej i pełno dumy z polskiej sceny. Kosmę najlepiej definiuje bezpretensjonalnyLUZ, więc zapamiętaj — POLOT to jedna z najlepszych rapowych premier a oni serio będą najlepsi w tym kraju i to prawie pewne.
Album roku już w styczniu? Niewykluczone! Wraz z końcówką stycznia, premierę miała najnowsza płyta jednego z naczelnych trendsetterów hip-hopowego podziemia. Mowa tutaj o MIKE’u i jego najnowszym projekcie Showbiz!, czyli świecie melancholii i zakurzonych sampli. W tym tygodniu redakcja muzyczna Akademickiego Radia LUZ wyróżnia utwór Artist Of The Century – produkcję łączącą beztroskie brzmienie z głęboką refleksją na temat poświęceń związanych z wybraniem drogi pełnoetatowego artysty.
Przedstawienie sylwetki MIKE’a w kilku zdaniach byłoby dosyć niesprawiedliwe w stosunku do jego osiągnięć w branży muzycznej. Poza ciągłym częstowaniem nas wykwintnymi linijkami, Michael Bonema udziela się jako producent po pseudonimem dj blackpower oraz prowadzi swój własny label 10k, w ramach którego zrzesza perełki aktualnego rapowego undergroundu.
O ile można określić MIKE’a artystą wielozadaniowym, to jednak nawijanie wychodzi mu chyba najlepiej. Na Showbizie! znajdziecie krótkie, mocno skondensowane formy bawiące się hip-hopową konwencją. Nieco zaspany, głęboki głos rapera staje się przewodnikiem po bibliotekach archaicznie brzmiących wycinków starego jazzu czy funku. Podkład z Artist Of The Century przywiódł mi na myśl beat tapową serię Metal Fingers Presents: Metal Herbs legendarnego MF DOOMA, którym Bonema inspiruje się od początku swoich muzycznych przygód (nie bez powodu ksywę rapera piszemy wielkimi literami). Linijki, choć nawinięte w dosyć ociężały, tak charakterystyczny dla MIKE’a sposób, to wielowarstwowa układanka przemyślanych słów. W analizie tekstów z Showbizu! nie unikniecie sięgnięcia po Geniusowe adnotacje.
Czy MIKE może zostać tytułowym artystą stulecia? Na pewno jego kandydatura z roku na rok przybiera na powadze, lecz wydaje mi się, że dla niego status to raczej kwestia drugorzędna. Showbiz! to fenomenalny krążek i pozycja do odhaczenia dla każdego, kto ceni sobie kreatywność w hip-hopie.
Eksperymenty, eksperymenty, eksperymenty. Choć Pink Siifu nie zaliczyłbym do artystów najbardziej konsekwentnych w kwestii jakości publikowanych projektów, najnowszy album rapera BLACK’!ANTIQUE zaskakuje przekraczaniem granic. W Radiu LUZ lubimy wszystkie kamienie szlachetne, ale przede wszystkim nieoszlifowane diamenty, a właśnie takowym jest utwór LAST ONE ALIVE’!, czyli jeden z pięciu nowych Mocograjów.
BLACK’!ANTIQUE to nowa odsłona Siifu, pełna potężnego przesteru i przestrzeni. Surowe beaty łączą w sobie intensywność i lekkość, co wprowadza słuchacza w nieco oniryczny świat. Momentami jest to brzmienie wyjęte rodem ze starych projektów JPEGMAFII, tworzonych jeszcze pod ksywką Devon Hendryx. Spoiwem dla całego krążka staje się paranoiczny niepokój, który Siifu przemyca swoim wokalem gdzieś pomiędzy głośnymi falami pociętych dźwięków.
Jako fan wszystkich nieszablonowych prób w rapie, BLACK’!ANTIQUE zaliczam do grona eksperymentów zdecydowanie udanych. Mocno kibicuje Pink Siifu i wierzę, że pierwsze wyjście poza artystyczną strefę komfortu nie będzie ostatnim, bo ten krążek jest naprawdę świeży.
Mamy to! Po wielu miesiącach czekania, Ignorant 2 w końcu trafia na serwisy streamingowe, tym samym dopinając drugi projekt autorstwa Saalfrata Alarhaji. Czy głód po debiutanckim albumie 1 został zaspokojony? Dwudaniowy Ignorant żywi słuchacza tłustym hip-hopem i powszechną nonszalancją. Mocograje Radia Luz zasila utwór Empiryk – wysokokaloryczny posiłek dla każdego fana bezprecedensowych brzmień prosto z polskiego podwórka.
Twórczość Saalfrata to świat pełen enigm i tajemniczości. Zapowiedzi? Po co to komu, w końcu przecież wyjdzie, kiedy to kwestia umowna. Tak było w przypadku płyty Ignorant 2, która dostępna była do odsłuchu na Youtubie już od kilku miesięcy, a dopiero od 16 stycznia możemy słuchać jej na streamingach. Inną opcją było załapanie się na mocno ograniczone w ilości CD, które dostać można było na koncertach z trasy Nowy Materiał czy po szybkim zakupie przez Instagramowy DM. Ja załapałem się na jedną z jedenastu sztuk podwójnej wersji Ignoranta dostępnej jeszcze przed trasą i już po pierwszym odsłuchu wiedziałem, że mam do czynienia z projektem zupełnie innym niż 1.
Zarówno Empiryk, jak i cały Ignorant to eksperyment z brzmieniem, w którym widać absolutną zajawkę brzmieniem amerykańskiego podziemia. Takich podkładów nie powstydziłby się MIKE czy Earl Sweatshirt. Szkice z mocno przetworzonych sampli dopełnia trapowy element futuryzmu, a kompozycje często rozkręca ciężki bas o nieco brudnym, ale jakże klimatycznym miksie. Do mamuciej wagi niskich częstotliwości dochodzi liryka Saalfrata, gdzie serie unikatowych one-linerów składają się na metafory z masą odniesień i kulturowych smaczków. Słowem – nie spotkacie drugiego takiego tekściarza jak Saalfrat.
Nurt kreatywnego podejścia do hip-hopu rozkwita na polskiej scenie i bardzo cieszyć może fakt tak dużego zróżnicowania pod względem stylistycznym. W marcu czeka nas nowa płyta Ziomców, którzy singlami pokazali, że idą w zupełnie innym kierunku niż sugerować mogłoby Dolla Mixtape. Na teraz pozostaje nam cieszyć się drugą częścią Ignoranta, a jeżeli nie zdarzyło wam się jeszcze sprawdzić wydawnictw Saalfrata – mocno do tego zachęcam, bo jest to brzmienie mocno odświeżające sprawdzone schematy szeroko pojętego rapu.
Wyobraź sobie człowieka, który stworzył ikoniczny kolektyw, tak bardzo legendarny, że dziś ludzie nie wyobrażają sobie hip-hopu bez członków tej grupy. Pomyśl o człowieku, który za kulisami wykreował ludzi zmieniających podejście do rapu, mody oraz teledysków. Tym człowiekiem był A$AP Yams – to on jest twórcą A$AP MOB. 18 stycznia mija dziewięć lat od jego śmierci i właśnie z powodu tej smutnej rocznicy, zanurzmy się w historię jego największego dzieła.
Przejdźmy do samego początku, czyli jak w ogóle doszło do stworzenia, jednego z najbardziej ikonicznych kolektywów w historii,. Przyjrzyjmy się również w jaki sposób wywarł on swój niekwestionowany wpływ na dzisiejszą muzykę oraz kulturę.
Steven Rodriguez – szerzej znany jako A$AP Yams, przyszedł na świat 13 listopada 1988 roku. Urodził się oraz dorastał w nowojorskim Harlemie i być może właśnie przez to już od wczesnego dzieciństwa fascynował się hip-hopem. Jego obsesja była ogromna, już w wieku 16 lat rozpoczął staż wDiplomats Records. Pozwoliło mu to poznać hip-hop “ od kuchni” i zrozumiał jak bardzo istotną częścią sukcesu jest branding oraz promocja muzyki.
Już w 2006 roku wraz z A$AP Barim oraz A$AP Illz’em zdecydowali się na założenie kolektywu znanego jako A$AP MOB, który w następnych latach osiągnie jeden z największych sukcesów w historii hip-hopu oraz zmieni jego oblicze. Jednakże najbardziej przełomowym dla grupy wydarzeniem, było zapoznanie się A$AP Yamsa z Rockym w roku 2008 poprzez wspólnych znajomych. Rodriguez od razu zauważył w tym chłopaku ogromny potencjał i chciał jedynie poprowadzić go na odpowiednie tory, tak aby jego kariera nabrała rozpędu, jak pokazuje historia, udało mu się to zrobić perfekcyjnie. Przez następne 2 lata poszukiwali oni stylu, który będzie idealnie pasować do młodego rapera, a ogromna wiedza oraz zamiłowanie do hip-hopu ze strony Yamsa pozwoliły na wypracowanie charakterystycznego i unikalnego dla A$AP Rockiego stylu czyli – cloud rap.
Pierwsze efekty ich wspólnej pracy mogliśmy zobaczyć na utworach pochodzących z legendarnego już – “Live.Love.A$AP”. Warto tutaj również wspomnieć o innowacyjnej formie promocji, jaką zastosował Yams, opierającej się na postowaniu na popularnym w tamtych latach Tumblerze. W 2011 pojawił się również teledysk do Purple Swag, który osiągnał ogromny sukces i sprawił, że A$AP Rocky, już na stałe zagościł w mainstreamie. Na skutek czego została założona wytwórnia A$AP Worldwide, a marzenie A$AP Yamsa o wielkości zaczynało się spełniać.
Jednak nie tylko Rocky jest wizytówką sukcesu, A$AP Yamsa. Pod jego skrzydłami urośli również inni wielcy świata hip-hopu oraz trapu. Jednym z nich jest chociażby A$AP Ferg, który w 2013 wydał ikoniczny album “Trap Lord”. A$AP Yams również w dużym stopniu odpowiada za promocję twórczości Playboi Carteigo, który podobnie jak Ferg oraz Rocky jest obecnie jednym z największych headlinerów sceny.
Poza solowymi wydawnictwami warto również wspomnieć o wspólnych projektach kolektywu, które do dziś imponują świeżością, oraz łączeniem stylów. A$AP Mob skupił się na bardziej melodyjnym podejściu do hip-hopu, który ma wciągać słuchacza nie samym przekazem a imponującym brzmieniem. Jednym z takich projektów jest chociażby “Lords never worry” oraz wydane już niestety po śmierci A$AP Yamsa, “Cozytapesvol.1.Friends”, które doczekało się kontynuacji. Na tych krążkach mamy masę artystów, zarówno tych którzy należą do kolektywu oraz tych którzy działają solowo np. Lil Uzi Vert, Skepta lub Tyler, The Creator
A$AP Mob to nie tylko muzyka, gdyż poza nią kolektyw postawił również na wizualną część swojej twórczości oraz wywarł również ogromny wpływ na modę. Dobrym przykładem będzie tutaj A$AP Bari, gdyż jest on założycielem marki modowej VLONE, która osiągnęła niesamowity sukces. Nie tylko on z kolektywu zajął się tą branżą, gdyż twórczość innych członków grupy, jak chociażby A$AP Anta, oraz A$AP Nata przyczyniła się do popularyzacji takich marek streetwearowych, jak chociażby Palace oraz Supreme . Na sam koniec warto również napomknąć o tym, że diament w koronie kolektywu – A$AP Rocky jest aktualnie jedną z największych modowych ikon, współpracował z potężnymi domami mody np. GuccilubCalvinKlein. Po za tym jego twórczość charakteryzuje się również, niesamowitymi klipami, które przygotowane są ze starannością rodem z hollywoodzkich produkcji.
Istotnym aspektem w historii grupy, są również konflikty, zarówno te wewnętrzne jak i te zewnętrzne. Jeden z najgłośniejszych medialnych problemów grupy wybuchł poprzez problemy z prawem A$AP Bari’ego, który był współzałożycielem składu. Bari przyznał się do zarzucanych mu czynów, przez co ucierpiała nie tylko założonego przez niego marka VLONE, ale również cały kolektyw. Natomiast w 2019 roku A$AP Illz, czyli również jeden z założycieli A$AP Mob zdecydował się publicznie skrytykować A$AP Rocki’ego oraz innych członków kolektywu. Stwierdził on, że mimo swojej pozycji założyciela grupy jest marginalizowany, a niektórzy członkowie jak chociażby A$AP Ferg, są bardzo docenieni mimo, nietrzymania wystarczającego poziomu. Zarówno Illz jak i Bari wytkneli również, Rocki’emu, że słabo zarządza grupą, unika konfliktów oraz odsunął się od oryginalnej wizji kolektywu.
Teraz czas na poruszenie niezwykle ważnego szczegółu – czyli historii nazwy grupy. Skrót A$AP w kontekście grupy oznacza „AlwaysStriveandProsper” (pol. „Zawsze dąż do celu i prosperuj”). Ten skrót ma zdefiniować działania grupy, kładąc ogromny nacisk na dążenie do celu, wytrwałość oraz zdobywanie sukcesu. A$AP Yams stworzył tą nazwę nieprzypadkowo, gdyż akronim ma podkreślać ambicje kolektywu, które nie ograniczają się jedynie do muzyki, a swój nacisk kładzie również na wszystko dookoła jak chociażby moda lub kultura. Skrót pełni również istotną funkcję w zaznaczeniu swojej należności do składu, gdyż każdy z członków ikonicznej grupy używa przydomku A$AP przed nazwą co pokazuje poczucie przynależności członków kolektywu.
Na sam koniec warto również wspomnieć o filantropijnej działalności samego kolektywu. Po śmierci A$AP Yamsa, co roku odbywa się wydarzenie o nazwie Yams Day, podczas którego członkowie A$AP MOB grają koncerty, a samo wydarzenie ma na celu promowanie mniejszych artystów z różnych dziedzin, tak aby uzyskali rozgłos, czym samym kultywują oni dzieło swojego mistrza. Należy także wspomnieć o tym, że kolektyw założył także fundację o nazwie Always Strive and Prosper Foundation mającej na celu nieść pomoc dla osób zmagających się z kryzysem uzależnień.
Nieważne czy mieszkasz we Wrocławiu, Trójmieście, czy Warszawie, na pewno dobrze wiesz, gdzie szukać Krakowa. Tenpenny nie rzuca nowego miasta na hiphopową mapę, ale dumnie dołącza do reprezentacji brudnego południa z nowym ep i numerem Kraków.
Kraków to jeden z 7 utworów, które tenpenny umieścił na swoim najnowszym projekcie. Na przekór panującej za oknem porze roku dostajemy maj EP. Zamiast wiosennego ciepła przynosi na nasze głośniki chłodne stilo w postaci zimowej pocztówki z wielkiego miasta. Penny przedefiniowuje trueschool, zostawiając w nim bezpardonowy realtalk i pewność siebie, a wplatając w nie groove i pokorę.
Jak sam mówi „przed chwilą byłem uczniem, dziś chcą mówić na mnie mistrz”. Nie wiem, od kogo się uczył, bo od miesięcy szukam kogoś z podobnym przelotem na naszej rodzimej scenie hip-hopowej – póki co bezowocnie. Kraków i cała twórczość tenpennego to wyjątkowy muzyczny pomost między starą szkołą i cloud rapem. Na próżno szukać takiego brzmienia w głównym nurcie, czy nawet odmętach podziemia. Żyjemy w dobie kiedy home-recording i bycie self made twórcą nie jest niczym nowym. Musimy pamiętać o docenianiu artystów, którzy potrafią przełożyć swoją autorską wizję na spójną, jakościową muzykę. Myślę, że tenpenny to jeden z tych graczy, na których już za moment przyjdzie pora, bo ciężko odmówić mu czegokolwiek. Mamy sprawne pióro, angażujący klimat, szczerość i różnorodność. Przekonajcie się sami, zanim będzie o nim głośno!
Nośne sample i burżuazyjna abstrakcja, czyli klasyka w wykonaniu legendarnego Alchemista. Album The Skeleton Key zamyka licznik producenckiego maestro na czterech projektach, tym razem zaskakując nas sprawdzoną już kolaboracją z niebagatelnym MC z Nowego Jorku – Roc’iem Marciano. W tym tygodniu Akademickie Radio Luz wyróżnia utwór Rauf – brzmienie pełne przepychu i luksusu.
Rok 2024 był dla Alchemista czasem niezmiernie pracowitym. Poza fundowaniem całej hip-hopowej scenie fantastycznych podkładów producent z Beverly Hills zaczął również działać jako MC. Wykwintne flow i nietuzinkowa liryczność to efekt niezliczonych godzin w studiach nagraniowych, jakie wujek Al miał okazję spędzić z największymi tuzami rapu. Na The Skeleton Key, Alchemist przyjmuje jednak rolę drugoplanową, ustępując miejsca Roc’owi Marciano, który niczym doświadczony sternik płynie po płytkich falach chłodnych sampli.
Linijki wypowiadane przez rapera przepełnia bezwzględność. Nie brakuje w nich klasycznych odniesień do drogich samochodów czy restauracji. Soczystym smaczkiem dla każdego fana NBA było wymienienie nazwiska byłego gracza Denver Nuggets, Mahmouda Abdula-Raufa, który pomimo swojego stosunkowo niskiego wzrostu (1,85 m), wkręcał obrońców w parkiet dzięki swojej elektrycznej kreatywności.
To niesamowite, że pomimo 30-letniego stażu, Alchemist wciąż wiedzie prym na scenie, której sam dawał początki. Oglądając ciągły rozwój jednego z największych wizjonerów w historii muzyki pozostaje nam jedynie czekać co wydarzy się dalej. The Skeleton Key kontynuuje bezbłędną passę współprac i w pewien sposób uspokaja, że wujek Al ma jeszcze bardzo dużo do zaoferowania.
Jeśli w czyjekolwiek usta z muzycznego świata minionej dekady miałbym umieścić ostatnimi czasy viralowe słowa– ,,tworzymy historię”, byłby to Kendrick Lamar. Człowiek instytucja – raper, który przedefiniował postrzeganie z pozoru mniej lirycznego zachodniego wybrzeża. Jest autorem takich muzycznych pomników, jak good kid, m.A.A.d city, czy To Pimp A Butterfly. Wstąpiwszy na tron hip-hopowego króla 2024, zaskoczył wydaniem listopadowego krążka GNX. Z tej okazji artystą tygodnia w Radiu LUZ mianujemy Kendricka Lamara.
Sentyment do zachodu długo we mnie kiełkował. Do west-coastu jednak realnie dorosłem za sprawą bardziej prominentnych przedstawicieli schyłku poprzedniej dekady. Na wyróżnienie w tej materii zasługuje Earl Sweatshirt, czy Vince Staples, jakiś czas temu również reprezentujący cykl Artysty Tygodnia na 91.6 FM w opracowaniu Jędrzeja Śmiałowskiego. Dwóch panów łączy wyraźne nastawienie na liryzm. Niczym dziecko dorastające do szpinaku dobre parę lat temu cofnąłem się do początków twórczości K.Dota.
Daleki byłem od zawodu.
Jego seria narracyjnych albumów nabrała statusu współczesnych klasyków. Na swoich muzycznych flagowcach zrywa z braggą i przepychem, jako definicją charakteru rapera. Mimo to brzmienie znad Santa Monica Baywyczuwalne jest w każdym z jego wydań. Przelotne romanse ze stylistyką drugiej strony nadbrzeżnego duopolu w amerykańskim hip-hopie, zdają się zawsze ulegać wpływom Tupaca i spółki. Tym Lamar imponuje. Niektórzy To Pimp A Butterfly chrzcili nowym Illmaticiem, To niepotrzebne porównanie. Artysta z Compton rzuca nowe światło na narracyjny rap i albumy koncepcyjne i tak należy go rozpatrywać. Postaram podrzucić się wam pod nos przekrój kariery Kendricka.
Nasza selekcja:
Overly Dedicated
2010
Top Dawg Entertainment
Overly Dedicatedto pierwszy projekt artysty, który trafił na streamingi. Wersja cyfrowa nie jest jednak kropka w kropkę identyczna do oryginału. Problemy z wyczyszczeniem sampla, to jest uzgodnieniem z wytwórnią wykorzystania materiału źródłowego, pozbawiły naschociażby The Heart Pt. 2 z cyklicznej już serii singli Kendricka, służącymi za zwiastun nadchodzących projektów. W efekcie część trzecia względem streamingów jest pierwszą.
Chronologia raczej mickiewiczowska.
Tu K.Dot zrywa z imitowaniemLil Wayne’a i Tupaca. Spoważniał lirycznie i muzycznie.
Najlepszy z mixtape’ów rapera otworzył mu drogę do szerszych współprac, chociażby z J.Colem, który jako producent zamykać będzie kolejny z albumów Kendricka.
W pamięć zapadają tu poszczególne linijki, jak początek Cut You Off, czy momenty z chyba najlepiej starzejącego się tracku z wydania: Ignorance is Bliss. Mixtape wspiął się na godną 72 pozycje na Billboardzie, nadając pędu karierze przedstawiciela Compton.
Tu de facto zaczyna się Kendrick, jakiego znamy dzisiaj. Następcą OD stał się pierwszy studyjny album Lamara, Section.80, o którym więcej usłyszeć w ramach pasma Artysta Tygodnia na antenie Radia LUZ.
good kid, m.A.A.d city
2014
Aftermath/Interscope(Top Dawg Entertainment)
W 2014 roku Kendrick świętował sukces albumu good kid, m.A.A.d city, mojego solidnego faworyta wśród dyskografii Lamara, co zdaje się potwierdzać wysoka pozycja w rankingu Top 500 magazynu Rolling Stone. To album mozaikowy muzycznie z wysoce zuniwersalizowaną warstwą tekstową. Raper meandruje tu wśród uliczek Los Angeles, prezentując relacje, znajomości i problemy z różnych perspektyw – Drake czy Jay Rock wcielają się w role bohaterów wielowątkowej fabuły. K.Dot kontekstualizuje opowieść wtrąceniami z lat młodzieńczych, retrospekcjami i odwołaniami do popkultury.
Dobry dzieciak to laurka zaadresowana Kalifornii. Słuchając tego albumu po raz wtóry nadal zaskakuje plastycznością i dokładnością wyrazu. Słuchacz poczuć może się, jak część wydarzeń.
Bujna wyobraźnia tylko wspomaga odbiór, pozwalając prowadzić siebie za rączkę przez gangowe porachunki, opis zgniłego hollywoodzkiego życia i panoramę społeczności czarnoskórej w Stanach Zjednoczonych. Historię GKMC należy przeżyć samemu, najlepiej w domowym zaciszu. Szczególnie w pamięć zapada good kid, prowadzone przez sampel przywodzący na myśl czołówki seriali kryminalnych, które tuż za chwilę kontrowane jest do kości west-coastowym m.A.A.d city, którego najlepiej słuchać by było w swoim błyszczącym, amerykańskim muscle carze.
To Pimp A Butterfly
2015
Aftermath/Interscope(Top Dawg Entertainment)
To w opinii wielu najlepsze wydanie Kendricka. To Pimp A Butterfly to honorowy hołd wobec czarnej muzyki. W albumie z 2015 zgromadził plejadę gości,1 w tym czołowe postaci kalifornijskiej sceny związanej z wytwórnią Brainfeeder, tj. Thundercat i Flying Lotus.Krążek to album nie tylko hip-hopowy, a przede wszystkim eklektyczna muzyczna powieść, znów traktująca o światopoglądzie, tym razem mniej wizualnie, a bardziej konceptualnie. Brzmieniowo to przekrój stylistyki od funkowego 5-strunowego basu wspomnianego Thundercata, przez free jazzowy przerywnik do instrumentali Pharella Williamsa.
Lamar nie zapomina, że muzyka musi pozostać muzyką. Swoje teksty w sprawnie techniczny sposób komponuje w idealną całość z instrumentalami. Trzeba powiedzieć, że treść liryczna dorasta tu do muzyki i na odwrót.
Kendrick kończy tym albumem swoją cenioną trylogię komentarzy społecznych. Na Motylu historia znowu opowiadana jest z kilku perspektyw. Postacie w świecie przedstawionym często są ilustracjami szerszych motywów. Przewijająca się postać Lucy, jest figurą białego krezusa, rozpracowującego środowisko od wewnątrz. Takich zabiegów jest więcej.
Album jako całość jest sprawnym wycinkiem z życia środowisk borykających się z przemocą, dyskryminacją rasową i niesprawiedliwością. Krytycy twierdzą, że swoją trylogią bezpośrednio wchodzi w dialog z pionierami empowermentu osób czarnoskórych – Martinem Lutherem Kingiem i Malcolmem X. Album zapewnił Kendrickowi najwięcej nominacji do nagrody Grammy w ramach jednej edycji – rywalizował w 11 kategoriach, co zamieniło się w imponujące 4 statuetki.
GNX
2024
pgLang
W 2024 o Kendricku zrobiło się głośno za sprawą beefu z Drake’iem. Sprzeczka, w wyniku której panowie dopuścili się szokujących 7 diss-track ów wydanych w przeciągu 7 dni, wygenerowała szokujące liczby w serwisach streamingowych. Lamar postanowił nie odpuszczać i na fali popularności po zwieńczonej viralowym Not Like Us potyczki, zdecydował się na niezapowiedziany listopadowy release albumu GNX.
K.dot powraca z projektem prostszym niż te, do których przyzwyczaił swoich słuchaczy. Stając w progu nie wita nas wielowątkową narracją, czy introspektywnością zpoprzedzających DAMN. i mr. morale & the big steppers.
GNX to hołd dla brzmień lat 90. rodem z zachodniego wybrzeża. Cofa się w czasie, serwując nam album brzmiący, jak alternatywna linia czasowa, w której to nie Tupac i Lil Wayne święcili triumfy parę dekad temu, tylko właśnie Lamar. „Peekaboo” po prostu brzmi jak dzwoniące, lśniące łańcuchy przywodzące na myśl GTA. W albumie wraca chwalenie się statusem – tradycyjna rapowa bragga. Kendrick robi to jednak sprawnie. Nie burzy tym samym swojego wizerunku, serwując fanom ciekawą propozycję do swoich odtwarzaczy.
Ciekawostką jest obecność kolejnego utworu z serii Heart, jako pstryczek wobec dissu Drake’a przewrotnie zatytułowanego wedle schematu Lamara, które zazwyczaj zwiastują następne wydawnictwo. Uważniejsi słuchacze sugerują, że prostota GNX jest jedynie częścią większej gry, a właściwy materiał jeszcze nadejdzie.
Trudno powiedzieć, czy to prawda, ale jeśli ma to znaczyć więcej muzyki od rapera z Compton – Jestem za.
Nie chcę być queerową ikoną. Chcę być ikoną. – powiedział kiedyś wokalista i raper Kevin Abstract. Myślę, że tracki takie jak Tennessee mogą być zrozumiane dokładnie pośrodku pomagania i odrzucania tej reputacji.
Najnowszy singiel byłego frontmana BROCKHAMPTON pokazuje poniekąd powrót artysty do korzeni – muzyka jest sensualna, chwytliwa i skoczna, odchodząc od eksperymentalnych indie-rockowych wpływów obecnych w ostatnim solowym albumie na korzyść cloud rapu. Nic dziwnego, że w intymnym, queerowym utworze idealnie odnalazł się także Lil Nas X – jego wersy są wyraziste i czarujące, a wspólne chórki wokalistów od razu wpadają w ucho.
I just know that I love being used, as long as you make me feel loved
Track przedpremierowo zaprezentowany był na żywo podczas setów Kevinana festiwalu Coachella, gdzie na scenie dołączył do niego Nas X, oraz twórca beatu, raper Quadeca. To kolejna kolaboracja producencka pary od czasu opublikowanego wcześniej tego roku TEXAS BLUE. Współprace te pokazują, że od czasu solowego Blanket, Kevin Abstract czuje się pewnie, zarówno eksperymentując, jak i trzymając się swoich schematów. A my, doceniamy jego formę, wyróżniając jego kolejnegomocograja.
Mlody Leszcz, po raz kolejny udowadnia, że miano rapera nie jest żadnym ograniczeniem. Artysta od lat buduje wyjątkowy wizerunek na polskiej scenie alternatywnej. Z każdym projektem spójność zaskakuje, otoczka intryguje, a sama muzyka zachwyca. Tych samych emocji dostarcza mi najnowszy singiel Miłość.
Reprezentant ZPN Crew, związany m.in. z PNG Boys i Dyspensa Records, niezmiennie ramie w ramie z producentem Molehead’em. Tym razem artyści romansują z post punkiem, a to już kolejny przykład gitarowych inspiracji po singlu Klej 3!, czy gościnnej zwrotce na EMO EPHolaka. Jeśli lubicie zimną falę, lub lekkie breaki to odsłuch Miłości powinien być dla was planem na dzisiaj. Najlepiej w pętli i z niesamowitym wideo, które zostało zrealizowane do tego utworu.
Dawno odsłuch singla nie zaskoczył mnie tak, jak odsłuch Miłości w piątkowy poranek. Spodziewając się klasycznej konwencji love song’a zderzyłem się z zupełnie innym klimatem. Chłodno zrobiło się już przy pierwszych dźwiękach, a historia którą Leszcz opowiada w numerze zupełnie zmiotła mnie z nóg. Olbrzymie pokłady żalu i tęsknoty, które niesie ze sobą ten utwór zostaną we mnie na długo. Jeśli myśleliście, że wiecie czym jest Miłość, to warto skonfrontować swój punkt widzenia z opowieścią Mlodego Leszcza. Nie śpijcie na tym, bo noc i tak się zawsze kończy…
Nasze serwisy używają informacji zapisanych w plikach cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie plików cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki, które możesz zmienić w dowolnej chwili.