SIEKA to pierwszy singiel zapowiadający nowy album, nad którym pracują Kosmonauci. Grupa wraca z utworem żywiołowym i pulsującym energią, a jednocześnie niosącym w sobie nutkę subtelnej melancholii. Brzmieniowo SIEKA rozwija kierunek, który Kosmonauci konsekwentnie eksplorują od 2024 roku. Świetnie odnajdują balans między LUZem a precyzją.
Zapis cichych lęków, wewnętrznych napięć i pragnienia bliskości, zamknięty w krótkiej, ale treściwej formie. Jak życzenia są drugim zwiastunem nadchodzącego albumu od krakowsko-wrocławskiego duetu Biały Falochron. Warstwa muzyczna opiera się na surowym, chropowatym brzmieniu gitary, przełamanym charakterystycznym dla chłopaków emocjonalnym syntezatorem. Brzmienie jest szorstkie, momentami surowe aż do bólu, ale przez to autentyczne i bezpośrednie. Bez filtrów.
Bądźmy szczerzy: chociaż Chris Crack ma w dorobku już prawie trzydzieści albumów, to jednak ten numer wyróżnia się dostarczonym przez Hudsona Mohawke’a bicikiem (konkretnie riffem, błagam niech to będzie jaskółka zwiastująca revival Neptunesowskiego minimalu). Chicagowski trefniś, kniaź singli mieszczących się w jednym tiktoku i baron spostrzegawczości wywołującej rozbawienie (przykład I, przykład II, przykład III) potrzebował jednak połówki TNGHT, by jego nawijka zyskała odpowiadającą jej jakości muzykę, a nowoczesna midwestowa odpowiedź na Juicy zdobyła tytuł Mocograja. Śmiechowy rap w twojej okolicy wart jest więcej niż byłe już koleżanki z tamtych lat.
Australijski DJ 1tbsp łączy siły z Solterą, kolumbijsko-amerykańską artystką, i prezentuje światu singiel Soulseek. Tym samym ogłasza, że już niedługo doczekamy się także całej płyty! Artysta zdradził, że nadchodzące wydanie będzie wielogatunkowe, a jedną z głównych ról odegrają na nim wokale. Nowy album ma także odzwierciedlać to, co Maxwell Byrne stosuje podczas swoich setów – szerokie i nieprzewidywalne spektrum brzmień.
Doskonale to słychać w Mocograju: indie dance, techno, garage i punk tworzą tu mieszankę nie do zatrzymania. Jednocześnie dobrze przedstawiają zamysł utworu, w którym z łatwością można wytyczyć dwie części – pierwszą intymną i sensualną oraz drugą – inspirowaną undergroundowymi rave’ami.
Kawałek ma bogatą historię: powstawał między Meksykiem, USA a Australią. Swój pierwszy kształt nabierał w samolocie, później był szlifowany w garażowym studiu, a finalną wersję uzyskał w Sydney. Został stworzony tak, jak 1tbsp lubi najbardziej – w miastach pełnych nowych dźwięków oraz w otoczeniu inspirujących ludzi. Od początku doceniał kreatywność Soltery, więc ich współpraca przebiegła szybko i sprawnie. Sam Byrne po wspólnych sesjach stwierdził, że chciałby wydłużyć dobę, aby zrealizować wszystkie dobre pomysły, na które wpadli.
Trudno o lepszy moment na premierę singla Cogito niż te pierwsze słoneczne dni, gdy przyjemne powietrze wpada do naszych mieszkań. Nowy singiel wokalistki blue jay brzmi jak powiew wiosny – wrocławska artystka rozpieszcza nas subtelnym głosem i (jak sama twierdzi) swoją latino duszą. To mocograj w rytmie salsy z soulową wrażliwością i ciepłem, które chce się wdychać.
Na pierwszy rzut oka Cogito to piosenka miłosna. Jednak blue jay przypomina nam bardziej o uważności, sile własnych myśli i o tym, że w świadomości kryje się sprawczość. Wszystko podane lekko, świeżo i z wdziękiem.
A Jeśli chcecie usłyszeć więcej Jej głosu, zajrzyjcie do audycji chillin’ me softly
Ponad dziesięć lat upłynęło między poprzednim krążkiem Jill Scott a najnowszym To Whom This May Concern, który nareszcie, w połowie lutego, trafił na nasze półki i streamy. To nie tylko płyta, na którą trzeba było czekać – to przede wszystkim płyta, na którą czekać było warto. Bo chociaż mamy rok 2026 i dusza w muzyce soul nie jest już niczym oczywistym, w nowych nagraniach Scott dotyka esencji neo-soulu. To jej najbardziej ambitny i żywiołowy projekt od dwóch dekad, gdy dobiegł końca jej debiutancki tryptyk Words and Sounds…
Czas jednak nie zatrzymał się w miejscu. Jill Scott zrobiła naprawdę ogromny skok stylistyczny w stronę soulu eklektycznego, progresywnego i holistycznego. Nie boi się nowego i dziarsko łączy klasyczny vibe gatunku z nowym – pozostawia uchylony lufcik, by wpuścić trochę powietrza do swojego świata i to robi ogromną robotę. Scott opowiada fascynujące historie, jest zadziorna i pełna dobrej energii, a mocograjowe „Liftin’ Me Up” to znakomita próbka charakteru tego znakomitego krążka.
Przytłaczające, melancholijne i typowe dla shoegaze’u brzmienie w najlepszym wydaniu. Od wielu lat Asian Glow wiedzie prym wśród młodszego pokolenia, które na nowo ożywiło gatunek popularny w latach 90. Z każdą kolejną płytą ich twórczość jest coraz bardziej doceniania i wyróżnia się nie tylko na tle swojego kraju – Korei Południowej – ale na całym świecie.
Duet w formie singli The Note orazA Portrait to Be Takenzapowiada album o tytule Arin Cot, który ukaże się 20 marca. Możemy spodziewać się kolejnego ciężkiego projektu, przy którym nawet przyjemnie będzie się posmucić.
Mimo ponad czterech dekad na scenie muzycznej w Pulp wciąż tli się młodzieńczy ogień, a w Jarvisie Cockerze nieustannie grasuje buntownik, który zamiast otwartą dłonią — policzkuje ironią.
We are being strip-mined by the powers that be
We are being strip-mined by the new bourgeoisie
Now we’re begging, ah
Begging for Change to intensywna wściekłość operująca zarówno metaforami, jak i dosłownością. To obraz niesprawiedliwości, nierówności i eksploatacji. To manifest. Refren oparty na literowaniu b-e-g-g-i-n-g i powtarzaniu begging for change niczym mantry jest wyrazem nie tylko desperacji, ale też, a może przede wszystkim, zawziętości i upartości.
I’ve seen the future, the future is hard
You pay with your life, they pay with their card
Yeah
B-E-G-G-I-N-G (Ah, spell it for me)
Begging for change
Begging for Change to utwór, który — w duchu charakterystycznym dla Pulp — łączy osobistą wrażliwość z refleksją nad wszechobecnymi problemami społecznymi i ekonomicznymi. Tekst bezpośrednio dotyka nierówności, pragnienia zmiany i krytyki społecznej, a muzyka napędza i nie pozwala stanąć w miejscu. Pulp po raz kolejny (już naprawdę nie wiem który) udowadniają, że są znakomici w tworzeniu protest songów. Takich, które nie tylko niosą za sobą dobry przekaz, ale przepełnione są wspaniałą energią.
It’s time to wake up, and smell the unfairness
It’s the end of the west, which is, perhaps, for the best
It’s the end of the west, which is, perhaps, for the best
But I couldn’t care less
I couldn’t care less, no
To czwarty singiel zapowiadający kompilację Help(2). Powstała ona w wyniku współpracy organizacji charytatywnej War Child UK oraz wielu osób artystycznych i zespołów (m.in. Beth Gibbons, Damona Albarna, Camerona Wintera, Big Thief, Fontaines D.C. czy Arctic Monkeys — nasz niedawny Mocograj!). Całość ukaże się już 6 marca. Inicjatywa ta ma swoje korzenie w 1995 roku, kiedy ukazał się Help, album kompilacyjny z udziałem m.in. Blur, Oasis, Sinéad O’Connor czy Massive Attack. Dzięki tym działaniom organizacja zbiera potrzebne środki na pomoc dzieciom cierpiącym na skutek konfliktów zbrojnych.
All throughout history, it’s always the same
Everyone, everywhere, begging for change
I’ve seen the future, the future is strange
When you’re begging for change, you’re begging for chains
A playful prophecy about the triggers of a new global revolution
Tak Abdullah Miniawy, egipski poeta i kompozytor, opisuje nadchodzący album Dying Is The Internet, w którym ponownie łączy siły z Simo Cellem, francuskim producentem.
Zarówno Cell, jak i Miniawy już wielokrotnie udowodnili, że są nieustraszeni w swojej pomysłowości. Siła ich partnerstwa tkwi w ich zdolności do tworzenia przestrzeni dla siebie nawzajem, pozwalając jednocześnie na wyraźne brzmienie ich charakterystycznych wyrazów dźwiękowych.
Działając na przekór algorytmom i skracającej się uwadze odbiorców, postanowili stworzyć album, który wymaga czasu, aby wyrazić swoje idee. Zamiast jednostajnej rozpaczy nad współczesnym złem, Cell i Miniawy oferują filozoficzne rozważania. Przypomnienie, że to, czego doświadczamy, wszystko to, co wydaje się przytłaczające i przygnębiające — jest też chwilowe. I choć internet staje się cyfrowym ekosystemem, w którym coraz trudniej o przetrwanie, choć internet stracił swoją duszę — my, ludzie, nie musimy.
Living Emojis ma w sobie pewną natychmiastowość i fizyczność, ale jednocześnie pozostaje wielowarstwowy i nieoczywisty. Basowe rytmy, przypominające momentami bicie serca. Naturalistyczna ekspresja głosu Miniawego. Nieustające klaskanie. Stłumiona i zniekształcona trąbka. Prześwitujące delikatne melodie… Kolejne zawiłości ujawniają się przed słuchaczem z każdym odsłuchem. Dobrze, że jako Mocograj zostanie z nami przez cały tydzień. Choć ze mną na pewno dużo dłużej.
Nowojorska Kindergarten Records obchodzi swoje piąte urodziny i z tej okazji 6 marca ukaże się kompilacja Fluo V. Wytwórnię tę i działające w niej osoby producenckie i DJ-skie charakteryzuje unikalne i czułe podejście do muzyki basowej, futurystyczne brzmienie i zabawa rytmem.
Na składance znalazł się Stolen Velour, który jest znakomity w tworzeniu dźwięków wypukłych, okrągłych, kańciastych i namacalnych. I’m thinking, yeah! to przestrzenna kompozycja oparta na kontrastach: między tym, co lekkie i tym, co basowe; między tym, co klarowne i tym, co zabrudzone; między racjonalnym thinking i intuicyjnym yeah! Wydaje się momentami istnieć w zawieszeniu, później ponownie staje się przejrzysta po to, by po chwili znów pojawiła się mgła, niepewność. To nieskończona pętla wątpliwości, co czyni z naszego Mocograja niezwykle ludzki, naturalistyczny, transowy banger.
Nasze serwisy używają informacji zapisanych w plikach cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie plików cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki, które możesz zmienić w dowolnej chwili.