Zapowiedzi było dużo. Singli również. Mimo to nadal nie wiedziałem czego właściwie spodziewać się po My Soft Machine – drugim, świeżo wydanym krążku Arlo Parks. Jak się jednak okazało, zaskoczenie w dniu premiery było niemałe. Album faktycznie prezentuje ostrzejszą stronę Parks i uświadamia, że artystka trzyma jeszcze wiele asów w rękawie, a my nie znamy jej tak dobrze, jak mogłoby się wydawać.
Pośród dwunastu (bardzo udanych!) kompozycji znajdziemy eksperymenty z pogranicza trip-hopu, brzmień retro-klubowych, a nawet glitch-popu, elektroniki czy grunge’u. Wszystko to w niezwykle intymnym, osobliwym wydaniu. Ten ostatni z wymienionych gatunków daje się poznać w Devotion, jednym z prawdziwych highlightów My Soft Machine, a także nowym mocograju na antenie Radia LUZ.
Ten, kto zasłuchiwał się w muzyce disco trzy lata temu, doskonale wie, iż gatunek doznał wtedy małego odrodzenia. Jedną z artystek, która mocno przyczyniła się do jego renesansu była Róisín Murphy z wystrzałowym albumem Róisín Machine. I choć fani nadal bujają się w rytm jego grubych basów (wiem to z doświadczenia), po każdej roztańczonej nocy przychodzi kolejny dzień. Aby więc osłodzić ten, nie ukrywajmy, mozolny proces wstawania z łóżka późnym rankiem, art-popowa diva rozpoczyna nową erę, budząc wszystkich śpiochów z poimprezowego snu.
Podobnie jak wydany jakiś czas temu CooCool, nowy singiel The Universe stanowi efekt współpracy z DJ Koze. Artyści tworzyli razem już wcześniej, choć dopiero niedawno znajomość ta przybrała tak szeroki wymiar. Wszystko za sprawą nadchodzącego longplaya Hit Parade, który Murphy w całości wyprodukowała ze swoim przyjacielem. Tym razem parkietowe beaty mieszają się z nieco hip-hopowymi, a wisienką na torcie jest multum psychodelicznych zaskoczeń, czego świetnym dowodem jest właśnie The Universe.
Choć na wrześniową premierę krążka trzeba jeszcze trochę zaczekać, polscy fani będą mogli usłyszeć Róisín na żywo podczas sierpniowego FEST Festiwalu – tego występu nie można przegapić! Tymczasem zostańcie z nami na 91.6 FM, by wejść do nowego świata Murphy i przekonać się, że tytuł jej nadchodzącego krążka wcale nie jest przypadkowy.
Słowa nie zdołają opisać tego, jak bardzo nie mogłam się doczekać nowości od zespołu Heima. Po zeszłorocznym, fenomenalnym debiucie wiedziałam, że warto będzie mieć ich na oku, bo będą robić rzeczy niesamowite. I nie myliłam się.
Wszystkie najgorsze słowa to nie tylko pierwszy singiel promujący ich następny krążek, ale dość wyraźna reorientacja zespołu. W domu jest przytulne, spokojne i ciepłe. Nasz mocograj jest przepełniony zupełnie inną energią. Alternatywno-postpunkowe brzmienie różni się od tego, które słyszymy na debiucie. Jednak mimo muzycznych zmian dalej słyszalna jest sztandarowa melancholia Heimy. Olga Stolarek, wokalistka zespołu oraz autorka tekstów, przyznaje, że jeszcze nigdy aż tak bardzo nie wyczekiwała premiery żadnego z utworów grupy.
Drugiego albumu zespołu możemy spodziewać się prawdopodobnie pod koniec tego roku i po takiej zapowiedzi, przyznaję otwarcie, jest to jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie premier.
Lochy i Smoki wracają z singlem Powiedz, że wystarczam. Chociaż emo nadal pozostaje niezależną niszą gatunkową, wielu dopatruje się sporych szans na to, że przebije się w końcu do szerszego grona słuchaczy. Wszystko wskazuje na to, że Lochy i Smoki mają olbrzymi potencjał, by do owego przebicia się przyczynić. Reprezentanci Peleton Records sprawili niemałą niespodziankę swoim słuchaczom prezentując niezapowiadany wcześniej singiel.
Przede wszystkim Lochy swoimi tekstami tworzą bezpieczną przestrzeń, gdzie każdy zmagający się z codziennością znajdzie swoje miejsce. Odczarowanie obrazu toksycznej męskości, w której nie ma miejsca na okazywanie uczuć i potrzebę walidacji. Chęć zrozumienia siebie, swoich słabości i zaakceptowanie ich. Dla mnie to muzyka, która prosi się o wykrzyczenie w eter i każdemu polecam uskutecznienie takiego podejścia.
Sam numer (i cała twórczość Lochów i Smoków) balansuje na przełomie „ciężkiego” grania, przez co idealnie nadaje się zarówno dla słuchaczy indie, którym brakuje trochę agresywniejszej energii, jak i fanów hardcore’u, którzy potrzebują spokojniejszej chwili na introspekcje. Jak pisze wytwórnia:
„Powiedz, że wystarczam” to utwór o niepewności i mierzeniu się z narzucanym sobie samemu poczuciu niskiej wartości. To motywy bliskie dotychczasowej twórczości Lochów i Smoków, ale wynikające wyłącznie z autoterapeutycznego podejścia do własnej muzyki.
Co więcej, singiel zapowiada EPkę Powiedz, że wystarczam, która ukaże się już 19 maja pod szyldem Peleton Records. Na YouTubie utwór odsłuchać można razem z lyrics video. Premiera EPki związana będzie z trasą koncertową, na której razem ze Zwidami zawitają już niedługo m.in. we Wrocławiu.
Idzie wiosna i Kwiaty budzą się do życia, zapraszając do zwiedzania Zamku. Przewodnikami są idealnie współbrzmiące ze sobą mocny bas, rozmarzona gitara, ekspresyjna perkusja i perłowy śpiew. Prowadzą nas wspólnie, ale każdy z nich ma swoją historię do opowiedzenia. Nieco różnią się od siebie, ale razem układają się w harmoniczną, zachwycającą całość. Urozmaicają zwiedzanie. Czarują. Tworzą doświadczenie jedyne w swoim rodzaju. Tak abyśmy jak najlepiej ów Zamek zapamiętali i z chęcią do niego powracali.
Zamek to już ostatni singiel przed wydaniem drugiego albumu Kwiatów. Zaznaczcie 7 kwietnia w kalendarzu, bo właśnie wtedy będzie miała miejsce wystawa Porcelany.
Druga nad ranem. Nie możesz spać. Czujesz się samotny i wyizolowany. Przytłaczające myśli nie dają choć chwili wytchnienia. To, co było i co mogło być, spędza ci sen z powiek.
Właśnie o jednej z tych bezsennych nocy opowiada nam Yannis Philippakis w tekście utworu 2am, do której Dan Carey wprowadził dodatkową głębię. Jego remix jest mroczniejszy i brudniejszy od wersji oryginalnej. Wokal odbijający się echem, rozpływający się syntezator, delikatna, jakby nieśmiała, gitara, mocny bas i wyraźny rytm uwypuklają uczucie osamotnienia.
Dan Carey to londyński producent, który ma na swoim koncie współpracę z takimi artystami jak slowthai, Fontaines D.C., Squid, Caroline Polachek czy właśnie Foals. Kolejny jego projekt obejmuje dubową reinterpretację ich wydanego w zeszłym roku albumu Life is Yours.
LIFE IS DUB w całości ukaże się już 22 kwietnia, w ramach The Record Store Day, a po takim przedsmaku tym bardziej nie mogę się już doczekać.
Trzy dekady na scenie, a na próżno szukać ich słabszych momentów. The Chemical Brother nie spuszczają z tonu, ale czego innego mogliśmy spodziewać się od zespołu, który definiował kształt muzyki elektronicznej. No Reason to najnowszy singiel duetu, który już od pierwszych dźwięków basu wprowadza w słoneczny, festiwalowo-wakacyjny nastrój. Dodatkowo kaskadowa melodia, lekko kwasowy riff i wibrujący werbel sprawiają, że czas, w którym przyszło nam wyczekiwać na na nowy kawałek Brytyjczyków, jest całkowicie zrekompensowany.
Warto zwrócić uwagę na surrealistyczny klip w reżyserii Smith &Lyall, w którym za choreografię i taniec odpowiada formacja z Gecko Theatre. Za masteringiem w jakości Dolby Atmos stoi Giles Martin, a wszystko miało miejsce w znanym na całym świecie studiu przy Abbey Road. Utwór na pewno poruszy niejedno ciało stałe do bujania, a będzie na to okazja w sierpniu, ponieważ duet pojawi się na FEST Festival w Chorzowie!
Tak oto ostatnie słowo się rzekło. Fenomenalny album Afro Kolektywu będący powrotem na scenę muzyczną z niemałym przytupem wreszcie ujrzał światło dzienne. Przepełniony refleksjami na temat polskiego społeczeństwa w akompaniamencie hip-hopowo-jazzowym zmusza nie tylko do zastanowienia się nad nami samymi, ale także do przyjemnego pobujania się.
Michał Hoffmann znany pod pseudonimem Afrojax genialnie zestawia proste kontrasty, które mogą wydawać się abstrakcyjne, ale wcale takimi nie są. Bezpośrednie odwołuje się do często powtarzanych przez nas mądrości i okrasza je dopowiedzeniami, które pokazują, jak wszystko można obrócić na swoją korzyść. Głosem pewnym, w którym nie słychać nawet momentu zawahania się, opowiada o okrucieństwie i niesprawiedliwości tak wszechobecnych na świecie. Przedmiotem krytyki stali się nie tylko ludzie, ale także (a może przede wszystkim) system, w którym żyjemy.
Każdy bywa filosofem, ale nie każdy pamięta o tym, że „to mądrość określa mędrca, nie vice versa”.
Nowy album Caroline Polachek przez jakiś czas owiany był sporą dawką tajemnicy. Kiedy półtora roku temu po raz pierwszy usłyszałem Bunny Is A Rider, moja ciekawość zaostrzyła się niemalże natychmiast. Nie inaczej było w przypadku każdegokolejnegosingla, które często wybrzmiewały na antenie Radia LUZ w formie mocograjów. Po długo wyczekiwanej, walentynkowej premierze Desire, I Want To Turn Into You, do ich grona dołącza kolejny kawałek.
Fly To You, bo taki nosi tytuł, jest utworem wyjątkowym. To pierwsza kolaboracja w katalogu artystki. Do współpracy Polachek zaprosiła Grimes oraz Dido, o czym wypowiedziała się w mediach społecznościowych, wyrażając swój podziw dla obu wokalistek. Sporo tu lekkich, elektronicznych bitów w stylu drum ’n’ bass, a towarzyszące im nostalgiczne melodie doskonale łączą się z głosami całej trójki. Swoim nowym collabem, artystka serwuje nam nostalgiczną podróż, której każdy przystanek warty jest dłuższego postoju celem podziwiania jej sonicznych krajobrazów.
slowthai Slothai na ostatniej prostej przed premierą swojego trzeciego studyjnego albumu Ugly prezentuje singiel Feel Good. Energetyzujący utwór, przepełniony tytułowym wykrzyknieniem, sprawia wrażenie, jakby artysta manifestował dobre samopoczucie. Czy jest ona udana? Wnioskując po reakcji mojej, oraz 35 fanek i fanów slowthai’a, którzy pojawili się w jego teledysku – TAK.
Singiel jest kolejnym krokiem wykonawcy w kierunku splecenia rapowej genezy z punkowymi inspiracjami. Przedsmak takiego stylu otrzymaliśmy już kilka lat wstecz, gdy we współpracy z Murą Masą powstały single Doorman i Deal Wiv It. Ostatnie single tylko potwierdzają, że slowthai odnalazł się w punkowej ekspresji i dalej śmiało eksploruje możliwości, które mu przynosi. Przy produkcji utworu współpracowali Kwes Darko, Sega Bodega i Dan Carey, a ten nietuzinkowy skład dopełniła wokalnie Shygirl. Takie połączenie skutkuje unikalnym brzmieniem.
Absolutnym katalizatorem pozytywnej energii jest teledysk zrealizowany przez studio UNCANNY i The Rest. W klipie zaprezentowano sylwetki wspomnianych wcześniej 35-u osób, które reagowały na przedpremierowy odsłuch singla. W pewnym momencie każde z nich odwiedził sam artysta, a to, co działo się dalej, to jeden z najbardziej uroczych widoków w historii brytyjskiego rapu. Wszystkich głodnych widoku slowthaia tańczącego w pokojach swoich zszokowanych fanów zapraszam do niezwłocznego zapoznania się z poniższym klipem.
Nasze serwisy używają informacji zapisanych w plikach cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie plików cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki, które możesz zmienić w dowolnej chwili.