Archiwum

John Glacier – Found

Found to miejsce dla minimalistycznej subtelności i introspekcji, gdzie każdy dźwięk i słowo zdają się szukać światła w ciemności. Z produkcją Kwesa Darko, pełną eterycznych syntezatorów i hipnotyzujących pętli, piosenka tworzy przestrzeń dla karmelowego wokalu John GlacierRozciąga ona granice emocji między światłem a ciemnością. W subtelnym tańcu pianina, sampli i pulsujących beatów zaprasza do podróży przez wewnętrzne niepokoje. Zadaje pytania o to, co oznacza „być” i „znaleźć”. To utwór pełen kontrastów: namacalność przeplata się z transcendencją, ból z nadzieją, ciepło z chłodem, delikatność z surowością. Dzięki temu powstała niepowtarzalna przestrzeń do gubienia i odnajdywania siebie. A w Found każda chwila, każdy dźwięk i każde słowo jest zarówno zgubą, jak i odkryciem.

Zuzanna Kopij


Potwory I Ludzie – Ostrożnie

Potwory I Ludzie: jest ich troje i żaden z nich nie ma nawet zadatków na potwora. W ostatnich dniach wydali kolejny singiel – Ostrożnie, z którym wpisują się na listę mocograjów tego tygodnia w Akademickim Radio LUZ! 

To mało męcząca piosenka z dziwnie znajomymi, bo trochę nostalgicznymi riffami. Przypomina te od najlepszych starych polskich zespołów rockowych. Ostrożnie to krótki utwór, prosty i bardzo gitarkowy, będący reprezentantem mieszczanin punku, którego pionierami są Potwory I LudzieTekst kawałka dotyczy młodych osób, tych które właśnie dorosły. Tych, które muszą być teraz dorosłe, a wciąż przyłapują się na tym, że czasem myślą w Biedronce o łące.

Paulina Madej

Organi – Babylonia

Multi-instrumentalista, romantyk i miłośnik analogowego sprzętu, uwielbiający lata 60. i 70. Oto krótki lecz treściwy opis Mike’a Waltiego znanego pod artystycznym pseudonimem Organi. Od produkowania dla artystów takich jak Tommy Guerrero, Spelling, Why?, Del czy Latyrx… (można by wymieniać dalej, ale przecież nie o to chodzi) po tworzenie własnej muzy. W 2021 roku wydał swój pierwszy album Parlez-vous Français?. Tytuł może trochę mylić, bo debiut Mike’a z językiem francuskim ma mało wspólnego, ale jedno jest pewne – album z łatwością wprowadzał nas w atmosferę przesiąkniętą francuską wrażliwością i romantyzmem. Można było się rozmarzyć…

Nie zwalniając tempa Mike parę chwil temu wydał singiel zapowiadający drugą płytę. Babylonia – bo o niej mowa, ukazuje rozwój artystyczny muzyka i w przynajmniej moim mniemaniu, zasługuje na szczególną uwagę. Warstwy instrumentalne w tym kawałku były budowane z wykorzystaniem uwielbianych przez twórcę analogowych syntezatorów, podkreślających ciepło i ORGANIczność dźwięków. Okładka singla idealnie obrazuje to, co przez subtelne, magiczne i poniekąd psychodeliczne brzmienia Mike chce nam przekazać. Delikatny, liryczny wokal Nany Lacrimy śpiewający portugalskie frazy wyśmienicie komponuje się z ciepłą, nostalgiczną aranżacją utworu.

Potulna Babylonia to nie tylko muzyka, ale uczucie: delikatnie kołyszące, uspokajające, a jednocześnie pełne emocjonalnej głębi. Kojącą miękkość towarzyszącą odsłuchowi porównałabym do jedwabnej pościeli w letni wieczór. Tej, która delikatnie otula skórę, sprawiając wrażenie chłodzącego dotyku.

Łucja Krzywoń

Roch Czerwiński & Kamil Kowalski – Miłość w czasach chatu gpt

Samotność wśród młodych osób, która pojawia się mimo wszechobecnej technologii, to paradoks. Dlaczego coś, co miało nas zbliżyć, stało się przyczyną rosnącego oddalenia? Nad tym pytaniem pochylił się Roch Czerwiński wraz z Kamilem Kowalskim w ich singlu Miłość w czasach czatu gpt. Wszystko zaczęło się od słów „Loguj się, kochać trzeba wirtualnie, odłącz się od życia, teraz to naturalne”. Wers stał się punktem wyjściowym do refleksji nad współczesną miłością, którą coraz bardziej ograniczamy do krótkich wiadomości, w kąt zaś rzucamy głębokie rozmowy i prawdziwe więzi.

Utwór łączy elementy nadziei z delikatnie zadziornym brzmieniem, pozwalając na pełniejsze skupienie się na chłodnym tekście. Miłość w czasach chatu gpt stara się uchwycić emocje osób poszukujących autentycznych relacji w świecie opanowanym cyfryzacją. Czy w świecie wirtualnym jest jeszcze miejsce na prawdziwe uczucia, które są w stanie wyjść poza ekran?

Łucja Krzywoń

 

_BY.ALEXANDER – BLUH BLUH BLUH

Alexander Grant to producent wielkiego kalibru, który pomimo monumentalnych sukcesów w branży muzycznej zwinnym susem wdarł się na playlisty muzycznych koneserów. Pod szyldem Alex Da Kid znajdziemy produkcje dla Dr Dre, Eminema, Nicki Minaj czy Imagine Dragons. Sukces finansowy jaki Grant zdążył osiągnąć na przestrzeni ostatniej dekady pomógł w realizacji bardziej ambitnych projektów. Takim właśnie projektem niewątpliwie jest _BY.ALEXANDER, muzyczne alter-ego Granta, który na najnowszej płycie przypomina o wybitnym talencie do szukania ciekawych połączeń w muzyce stosunkowo stłumionej i cichej.  

MEMORIES FOR SALE —AT—> 66 GREENE ST SOHO NY to nieoczekiwany powrót do projektu, który Alexander Grant rozpoczął w 2020 roku. Wydane wtedy 000 CHANNEL BLACK nie ograniczało się jedynie do muzycznych kreacji, ale również było debiutem modowym Granta. Jego marka _BY.ALEXANDER od początku celowała w elitarną klientelę, co z pewnością potwierdzają zaporowe ceny każdej z 19 pozycji widniejących w kolekcji. W kampanii promującej pierwszą kolekcję wystąpiła światowej sławy modelka Irina Shayk, która również pojawia się na albumowym outro (THE MONSER & THE MUSE). 

Choć sequel 000 CHANNEL BLACK z ubraniami wspólnego ma trochę mniej, nadal podtrzymuje soniczną estetykę, jaką od początku pasjonował się Grant. Mam tu na myśli łączenie spokojnych jazzowych sampli z klubową przewózką czy rapową nawijką. A$AP Ferg na lekko dubstepowym beacie z aksamitnym pianinem? Proszę bardzo. Free-jazzowy skit? Pewnie. Nasz redakcyjny wybór padł akurat na BLUH BLUH BLUH, czyli zabarwiony baile funkiem jazzowy loop, w którym pomysłowy minimalizm wprost perfekcyjnie oddaje to, jakich lewoskrętów Grant dokonuje na swoim drugim albumie pod szyldem _BY.ALEXANDER. 

Nie będę ukrywał, że uwielbiam niespodzianki, a zwłaszcza takie po których jestem zadowolony przez dobrych parę tygodni. Nie inaczej będzie w przypadku MEMORIES FOR SALE —AT—> 66 GREENE ST SOHO NY. Sprawdzajcie tą płytkę, bo kręcenie kalejdoskopem przy tym to nuda. 

Jędrzej Śmiałowski

BADBADNOTGOOD & Tim Bernardes – Poeira Cosmica

Słodka bryza wiejąca z najnowszego singla BADBADNOTGOOD porywa słuchacza w ekspresową podróż po brazylijskich plażach. Genialne brzmienie z płyty Talk Memory powraca i to w jakim stylu! Fale Radia Luz przenoszą w tym tygodniu w (jakże upragniony) południowo-amerykański klimat z niemałą dawką subtelności. 

Produkcyjny geniusz Arthura Verocaia, czyli przedstawiciela starszego pokolenia pionierów muzyki brazylijskiej tworzy naturalną całość z równie ciepłym, jak i emocjonalnym wokalem Tima Bernardesa – młodego muzyka z Sao Paulo uznawanego za jeden z największych talentów współczesnej brazylijskiej sceny. Rozmarzone sekcje smyczkowe, żywiołowa dynamika i instrumentalna barwność sprawiły, że na myśl od razu przyszła mi płyta Talk Memory z 2021 (mój personalny faworyt z dyskografii BBNG), na której Verocai również rozczula ckliwymi momentami piękna. 

Poeira Cosmica to przeprawa przez pokoleniowy most długo dojrzewających brzmień zafundowanych przez absolutnych wirtuozów zjednanych w jednym celu – pozwolić słuchaczowi rozpłynąć się w odległych marzeniach. 

Jędrzej Śmiałowski

Pola Chobot & Adam Baran – Od jutra zacznę się modlić

Poetyckie, mocne teksty oraz emocjonalny wokal i niekonwencjonalne gitary. Pola Chobot & Adam Baran, związani niegdyś z Wrocławiem, nierozłączni od zespołu Jabłonka (a może jeszcze wcześniej?) wydali nowy album pod szyldem FONOBO Label – także na płycie winylowej. Najnowsza EPka Po burzy otwiera utwór z deklaracją rychłej modlitwy. Od jutra zacznę się modlić z tekstem autorstwa Poli Chobot oddaje ból i niepokój związany z oddaleniem się osoby, która była jej ostoją. Ostatnią jej nadzieją pozostaje odmawianie pacierza.

Pola i Adam tworzą jedno z najciekawszych brzmień polskiej muzyki alternatywnej. W sposób poetycki, a jednocześnie wyrazisty manipulują aurą dwuznaczności, niepokoju i melancholii. Tworzą muzykę z pogranicza alternatywy i dark popu.

Żaneta Wańczyk

George Daniel – Chlorine

george daniel chlorine

Za oknem listopad. Nie tyle deszczowy, co bezlitośnie chłodny. Tkwiąc w pewnego rodzaju zawieszeniu, ciemnymi popołudniami szukamy odrobiny ciepła. Szczerej konwersacji w dobie ironii. Ta zdaje się ukrywać pomiędzy spokojną, kontemplacyjną elektroniką a czułym, organicznym ambientem, choć brak w niej jakichkolwiek słów. Czyżbyśmy tak dobrze rozumieli się z naszym rozmówcą? George Daniel mówi swoim językiem, a my rezonujemy z każdym słowem. Perkusista i producent The 1975 powraca z kolejną nowością. Chlorine, niczym ogień w kominku, niesie ze sobą iskierkę ukojenia, pozwalając na chwilę oddechu. Momentami przywodzi na myśl nocną przejażdżkę samochodem. Dokąd by nie prowadziła, to droga jest najważniejsza i niewykluczone, że odpowiedzi same napłyną w jej trakcie.

Antek Winiarski

aespa – Whiplash

Czy to Metallica? Zupełnie nie… A może NCT 127? Choć także z Korei, to również nie o ten Whiplash chodzi. Niemniej ten domysł znacznie naprowadza na to, czym jest jeden z pięciu naszych mocograjów! Whiplash to kawałek promujący piąty minialbum aespy, k-popowego zespołu, o tym samym tytule. 

Aespa (znana również jako æspa) na koreańskiej scenie zadebiutowała 2020 roku i od tego czasu, już nie tylko w Azji, wiedzie prym i plasuje się jako jedna z kluczowych k-popowych grup. Mimo pięciu małych wydań dopiero w tym roku w maju wypuściły pierwszy długi album. Niemniej nie zwalniają tempa, jesienią ukazując światu Whiplash i proponując koreański brat. A może raczej bræt?

Whiplash to piosenka, której najlepiej słuchać na zapętleniu (jest na tyle chwytliwa, że właściwie to inaczej się nie da). Łączy ona w sobie EDM i house z szybkimi, intensywnymi basami. W dodatku zawiera w sobie słodkie, pozornie niewinne, wokale Kariny i Winter, a także zadziorne partie rapu NingNing i Giselle. Wszystkie te elementy kreują Whiplash na niezwykle energiczny kawałek, o którym gdyby się powiedziało, że jest do tańca, to tak jakby nie wspomniało się o nim nic. Tekstowo natomiast zdradza to, jak rysują się postacie członkiń aespy: dziewczyny są pewne siebie i świadomie czarują swoim urokiem osobistym. 

W Korei Whiplash był skazany na dwa scenariusze: albo okaże się sukcesem, albo klapą. Nie brano innych opcji pod uwagę. Niesłusznie. O jeden scenariusz za dużo. Zdecydowanie wystarczyłby ten, który zakładał, że Whiplash zapętli się w głowach na dobre.

Paulina Madej

Kondukta – OSTATNIE PIWO

Po fenomenalnym zeszłorocznym debiucie Kondukta nie zwalnia i prawdopodobnie jeszcze w tym roku usłyszymy kolejny album. Już pierwszy singiel dał się poznać jako coś zupełnie innego, a kolejny tylko nas w tym utwierdził.

OSTATNIE PIWO to świadectwo reorientacji artysty. Już nie jesteśmy szarpani gwałtownymi basami i wzburzani różnorodnymi instrumentacjami. Sam Kondukta bierze głęboki wdech i nawija klarowniej. Spotykamy się z większą delikatnością. Beat leniwie płynie, melodia staje się lekka i frunie beztrosko w eter.

To oparta na pętlach spowiedź. Ma charakter introspektywny, ale pozostaje (typowym dla Kondukty) komentarzem na temat świata, społeczeństwa i zepsutego systemu. To jednocześnie wyraz niezwykle uczuciowej otwartości i bezgranicznej bezlitosności. To bezpośredniość, bezradność, beznadzieja. I bez wątpienia ekscytująca zapowiedź kolejnej płyty.

Zuzanna Kopij