Archiwum

Fawzi & SMOKAHOLIC – Fish Majal

Palestyńska wytwórnia BLTNM nie zwalnia tempa.

Ten niezależny label z Ramallah od 2017 roku konsekwentnie promuje artystów redefiniujących to, czym może być arabski rap. BLTNM od początku swojej działalności stawia na autentyczne historie, eksperymentalne produkcje i bezkompromisowe podejście do rzeczywistości społecznej, politycznej i kulturowej Palestyny. W Fish Majal połączenie nawijki Fawziego z produkcją SMOKAHOLICA oferuje nam charakterystyczną dla labelu estetykę – surowe brzmienie, nieugiętość i mocne zakorzenienie w lokalnym doświadczeniu.

Tytuł utworu możemy tłumaczyć jako „brak miejsca”, co nadaje mu wymiar symboliczny. W języku arabskim wyrażenie „فش مجال” jest też używane do podkreślenia ograniczeń, presji lub braku perspektyw. W kontekście twórczości artystów związanych z BLTNM możemy to odczytać zarówno jako komentarz społeczny, jak i refleksję nad codziennością młodego pokolenia.

Brzmieniowo Fish Majal pozostaje wierne kierunkowi, z którego słynie BLTNM. Produkcja, inspirowana trapem, drillem i grime’em, łączy się z bezkompromisowymi tekstami i minimalistycznym, ale wyrazistym, instrumentarium.

Fish Majal to kolejny dowód na to, że BLTNM i związani z nią raperzy i producenci pozostają jedną z najważniejszych sił napędowych współczesnej arabskiej sceny rapowej i hip-hopowej.

Zuzanna Kopij

DJ Grzyb ft. Marysia Osu & Silky Oolong – Trombita Dub

DJ Grzyb powrócił.

I od razu wciąga nas do świata utkanego mgłą i zapachem lasów mieszanych. Głęboko osadzone dubowe pulsacje prowadzą słuchacza przez rozmyty krajobraz. Obserwujemy miejsce, w którym stykają się dwa nurty. Z jednej strony, niczym wrastające w ziemie korzenie wiekowych drzew, obecna jest tradycja pod postacią trombity – instrumentu, który od wielu stuleci służy góralskim pasterzom do komunikacji. Z drugiej strony pojawia się nowoczesna forma, która wcale nie zwalcza tradycji, a wchodzi z nią w symbiozę, nadając jej nowego charakteru i kontekstu.

To poczucie powolnej i psychodelicznej wędrówki. Towarzyszą nam dekonstrukcja folku, stwory z legend beskidzkich, głos Silky Oolong (Kai Domińskiej), a całość dodatkowo przyprósza Marysia Osu na harfie. Brzmi niebywale?

Niełatwo jest to w ogóle opisać słowami, więc najlepiej posłuchajcie sami. Zamknijcie oczy i dajcie się porwać!

Zuzanna Kopij

Tani Gaz Rozweselający – Uciekaj, wicedyrektorze!

Tani Gaz Rozweselający przedstawia historię, która wydaje się nieprawdopodobna, a jednak wydarzyła się naprawdę.

Krzysztof Witkiewicz – zastępca prezesa zarządu TGR S.A., znany wszystkim jako „wicedyrektor” – przez lata dźwigał ciężar odpowiedzialności, stresu i zawodowego wypalenia. Aż w końcu coś w nim pękło.

Niewinny incydent przeradza się w niebezpieczny nałóg. Kradzieże stają się coraz śmielsze, a granice rozsądku znikają jedna po drugiej. Z każdym kolejnym wybrykiem stawka rośnie, a konsekwencje zbliżają się nieubłaganie.

Bo w życiu nic nie jest za darmo.

Jak daleko można się posunąć, zanim przyjdzie zapłacić rachunek?

Bartosz Repczyński

Mexican Institute of Sound & Meridian Brothers ft. Beck – Ritmo Babilonia

Okładka singla Mexican Instutute of Sound & Meridian Brothers ft. Beck - Ritmo Babilonia

Meksyk i Kolumbię dzieli w linii prostej niemało, bo ponad półtora tysiąca kilometrów, ale muzycznie można znaleźć sporo podobieństw między tymi krajami, jak chociażby zamiłowanie do cumbii. Teraz ten dźwiękowy dystans skrócił się jeszcze bardziej, dzięki Ruido Tovar, wspólnemu albumowi dwóch świetnych muzyków z tych krajów: Camilo Lary, nagrywającemu jako Mexican Institute of Sound, oraz Eblisa Álvareza, stojącemu za projektem Meridian Brothers. I dla nich wspólnym punktem zaczepienia jest cumbia, jednak w solowej twórczości Lara często idzie z nią w stronę bardziej elektroniczną, nie stroniąc od samplingu i flirtów z hip-hopem, zaś Álvarez bardziej zainteresowany jest żywym instrumentarium i nawiązaniami to tradycyjnej muzyki kolumbijskiej. Ich wspólny projekt stanowi amalgamat tych różnych podejść, który wyszedł w nadzwyczaj spójny i naturalny sposób.

Na płycie znajdują się dwa wspólne kawałki z amerykańskim mistrzem łączenia styli, Beckiem – człowiekiem, który prawdopodobnie potrafiłby się odnaleźć nawet gdyby usadzić go pomiędzy Glennem Brancą a Skolimem. Pierwszy z nich, Ritmo Babilonia, niby opiera się o typowy cumbiowy rytm, ale dzięki pracy perkusji i basu jest on dużo dynamiczniejszy niż zwykle, aż trudny do wychwycenia. Psychodeliczne gitary i syntezatory, zbliżające piosenkę mocno do stylu tropicanibalismo, ale też czy jest sens rozwodzić się nad tymi gatunkami i klasyfikacjami? Najważniejsze jest chyba to, że słychać jak dobrze artyści bawili się pisząc i nagrywając Ritmo Babilonia. To jest po prostu latynoska muzyka z jajem.

Jan Rostek

horsegiirL – Only The Best

horsegiirL - Nature Is Healing

Wciąż za bardzo nie wiadomo, kto kryje się pod sianolubnym aliasem horsegiirL, ale pewne podpowiedzi daje garnitur producentów jej debiutanckiego albumu Nature Is Healing. Mamy tu m.in. znanego ze współprac z Oklou Caseya MQ, mamy koleżankę Zary Larsson i Kim Petras Margo XS, mamy wreszcie spowinowacowanego z PC Music Nömaka (a ponoć nawet sam A.G. Cook dokładał tu swoje cegiełki). Dla tej klaczy, niedawno włączonej w portfolio mainstreamowego labelu (w tym wypadku RCA/Sony), stajnia zapewniła wszystko, co najlepsze – Only The Best jak się patrzy.

W kreacji (czy raczej fursonie?) jedynej nieparzystokopytnej członkini berlińskiego kolektywu Live From Earth to jednak nie aliasy są ważne, a naturopatyczny przekaz, w którym pastiszowy bubblegum hardcore, tym razem w wydaniu downtempiarskim (choć nie pozbawionym znanych z wcześniejszych singli gabberowych momentów), służy refleksji nad muskającym wiatrem, tętentem mustangów i bystrością strumieni, przypominając, że istnieje życie poza klubem i miastem. Trochę szkoda, że w roku konia nie usłyszymy jej na LAS Festivalu; usłyszymy natomiast na Open’erze.

Sebastian Rogalski

La Joaqui, Six Sex & Cimarrón – Paleta

La Joaqui, Six Sex, Cimarrón - Paleta

Gdy kilka lat temu szukałem kawałków do swojego pierwszego DJ seta w Uczuleniu, moją uwagę przykuł początkujący wówczas producent z Buenos Aires, Cimarrón. Zagrałem wtedy pod nasypem kilka jego utworów, a ich autora od tej pory starałem się uważnie śledzić, widząc, że jeśli w świecie jest choć trochę sprawiedliwości, to o tym chłopaku będzie jeszcze trochę głośniej.

Sprawiedliwości nie zabrakło: Cimarrón przez kolejne lata piął się powoli po szczeblach świata latin clubu, aż w końcu bardzo ucieszyłem się widząc go jako producenta utworu dwóch sporych artystek z argentyńskiej stolicy: La Joaqui i Six Sex. Pierwsza z nich to gwiazda lokalnej miejskiej muzyki, łącząca reggaeton, cumbię i rap (często w gatunku znanym jako RKT), druga zaś obecnie jest na fali dzięki mocno klubowym piosenkom, które wychodzą z ducha neoperreo, ale muzycznie bliżej im do eurodance’u, EDM czy electroclashu. Efektem współpracy wyżej wymienionej trójki jest Paleta.

Wszystkich naiwnych i/lub niezaznajomionych z twórczością La Joaqui i Six Sex muszę ostrzec – to nie jest muzyka z przekazem. Paleta jest bardzo frywolna, tekst stanowią luźne wersy o mocno seksualnym zabarwieniu, a całość nie aspiruje do bycia niczym więcej, niż stu pięćdziesięcioma sekundami odmóżdżającej rozrywki. Produkcyjnie kawałek brzmi, jakby Cimarrón zamiast próbować się popisywać swoim warsztatem i zdolnością do eksperymentowania, dojrzale postanowił zrobić coś, pod co będzie mógł się bawić każdy argentyński klub, i zmieszał changa tuki z electropopem, dodając dla smaczku reggaetonowy breakdown. Ale dość już, zamiast czytać o Palecie, lepiej jest obejrzeć sobie zabawny teledysk do niej, grający na dwuznaczności tytułowego słowa, które może oznaczać m.in. tak paletkę do tenisa stołowego, jak i lizaka.

Jan Rostek

Biak & Qzyn – Niedopałki

Biak x Qzyn - Niedopałki

Końcówka wiosny przyniosła nam bardzo mocnego kandydata do nagrody polski albumu roku w plebiscycie Ślizgery 2026: JOCC2 od duetu Biak (rap) i Qzyn (bity). Sequel Jasnego Obrazu Ciemnych Czasów sprzed dwóch lat to kolejny wyjątkowo emocjonalny materiał, któremu co prawda można zarzucić monotematyczność i zbyt minorowy klimat, ale z drugiej strony: słuchając o tym, co Biak musiał przejść w życiu, trudno mu się dziwić, że nie do końca ma ochotę wzorem Koldiego nagrać „parę bangieruw o k… niczym”.

Niedopałki to chyba najbardziej chwytający za serce kawałek z tracklisty JOCC2. Krótka scenka z życia opowiadająca o babci rapera, ale też przemycająca szerszy obraz jego historii rodzinnej, którą można lepiej poznać słuchając całego albumu. W słowach Biaka nawijającego o swojej wstępnej słychać troskę, ale też zmęczenie oraz wpływ sytuacji z przeszłości, nad którymi nie da się przejść do porządku dziennego. Ten numer nie byłby tym samym bez wspaniałego bitu Qzyna (cała płyta jest zresztą jego wielkim popisem producenckim, nie pierwszym i miejmy nadzieję, że nie ostatnim). Kilkusekundowa pętla sama w sobie wydaje się przekazywać jakąś opowieść. Nawet jeśli wolicie bardziej niuskulowe i bezrefleksyjne podejście do rapu, błagam – nie prześpijcie tego.

Jan Rostek

Bladee ft. Current 93 – Fox & Birch

Pomiędzy świętowaniem 8 rocznicy wydania krążka Red Light a dziesięcioleciem premiery albumu Eversince, szwedzki artysta Bladee zupełnie niespodziewanie wydał nowy singiel — Blondie. Jak się okazało, niezapowiedziany utwór, stanowił preludium do wydanego pięć dni później długogrającego albumu Sulfur Surfer. Wydawnictwo stanowi kolejny owoc współpracy rapera z producentem Whitearmorem, który wyprodukował wszystkie 13 utworów składających się na krążek. Konsekwentna współpraca z jednym producentem poskutkowała niezwykle spójnym stylistycznie wydaniem. Podobnie jak przy wcześniejszych współpracach tych dwóch artystów, Sulfur Surfer łączy przyziemność z podniosłością, a robi to przy pomocy symbolicznego, niejednoznacznego języka i wielowarstwowych melodii. Ostatnie wydawnictwo Szwedów, choć spójne z ich dotychczasową dyskografią, mam wrażenie, że jest czymś zupełnie nowym, niepodobnym do ich wcześniejszych projektów.

Cały album Sulfur Surfer wydaje się być zawieszony poza czasem. Z jednej strony jest pełen trapowych utworów tak charakterystycznych dla współczesnej muzyki, z drugiej, wydaje się być współczesną interpretacją (może wariacją na temat?) średniowiecznych świeckich ballad. Łączy w sobie wielość styli, a Bladee w swoich tekstach wyraża emocje z całej rozpiętości uczuciowej gamy. Nie zabrakło na tym wydaniu również zaskakujących gości — utwór Fox & Birch powstał przy współpracy z Davidem Tibetem, reprezentującym brytyjski neofolkowy zespół Current 93. I gdyby ktoś się zastanawiał jak się ma neofolk do cloud rapu — odpowiem, że ma się bardzo dobrze.

Słuchając tego utworu mam wrażenie, jakbym przeżyła cały cykl życia – jest to niewątpliwie związane z jego konstrukcją. Zaczynając od lekkości i swawoli melodyjnych z początku, przechodząc przez pewnego rodzaju kryzys, gdy w bridge’u melodia zamiera, kończąc na zwrotce zaśpiewanej przez Davida Tibeta, która jest obdarzona cięższą emocją i pewną powagą, charakterystyczną dla osób doświadczonych przez życie. To wszystko sprawia, ze podążając za rozwojem dźwięków i onirycznej opowieści, czuję jakbym dorastała. A wraz z postępowaniem czasu, doświadczam w tym utworze-życiu coraz to większych konfliktów i kontrastów — smutek walczy z radością, młodość napotyka starość a światło ściera się z mrokiem. I podobnie jak w doświadczeniu życiowym — w zależności od tego co akurat czuję i przeżywam, inny jest wynik tych dychotomicznych starć. W zależności od tego co targa moim wnętrzem, słyszę w melodii i odczytuję z niejednoznacznego tekstu coś innego, trafiającego idealnie do mnie.

Maja Michalik

duszno – żółte tapety

Po ubiegłorocznym debiucie z singlem okruszki, warszawski projekt duszno obiera zupełnie nowy, znacznie cięższy i bardziej surowy kurs. Zamiast bezpiecznego dryfowania w dotychczasowej estetyce, zespół serwuje shoegaze gęsty, duszny i bezkompromisowo intymny. Najnowszy singiel to poruszające studium wyparcia oraz idealizowania rzeczywistości. Autorka tekstu buduje bolesną wizję życia, w której mechanizmy obronne nie dopuszczają do świadomości faktu bycia ofiarą przemocy.

Ta gęsta, psychologiczna atmosfera znajduje idealne odzwierciedlenie w brzmieniu.

Brudne gitary i ściana dźwięku nie służą tu jednak wyłącznie gatunkowej rekreacji – stanowią dźwiękowy ekwiwalent klaustrofobii i wewnętrznego krzyku, z którego rodzi się nowa tożsamość duszno.

Bartosz Repczyński

Wyjdzie W Praniu – kalejdoskop

Młoda, poznańska formacja Wyjdzie W Praniu przypomina o sobie singlem, który idealnie definiuje ich dotychczasową filozofię tworzenia. Kalejdoskop to nie tylko utwór tytułowy z zapowiadanego, debiutanckiego albumu grupy – to przede wszystkim manifest brzmieniowej płynności i gatunkowej elastyczności. Choć punktem wyjścia dla czwórki muzyków pozostaje alternatywny rock, kompozycja regularnie wymyka się sztywnym ramom, odważnie dryfując w stronę innych muzycznych rewirów.

Konstrukcja utworu Kalejdoskop odzwierciedla jego tytuł – z każdym kolejnym taktem brzmienie obraca się, ukazując słuchaczowi zupełnie nowe barwy i układy. Ma w sobie magnetyczną, młodzieńczą dynamikę, która zamiast dystansować, natychmiast wciąga słuchacza w swój wielowymiarowy wir. To idealna propozycja dla tych, którzy w alternatywnym rocku szukają nieprzewidywalności, ciągłego ruchu i brzmieniowych niespodzianek.

Bartosz Repczyński