Archiwum

1tbsp ft. cherry chola & Purient – Rush (Missing Out On Me)

W tym tygodniu mamy dla Was propozycję z czerwonego kontynentu, w której Maxwell Byrne udowadnia, że wystarczy jedna łyżka, żeby ugotować coś dobrego. No może nie jedna, bo 1tbsp współpracuje ostatnio coraz częściej z australijsko-wenezuelską artystką cherry cola, która uzupełnia jego charakterystyczne brzmienia o zadziorne, latynoskie wokale. W przypadku tego singla zaprosił do studia również australijską artystkę Purient, która zajmując się na co dzień nieco bardziej nostalgicznymi brzmieniami wniosła ich szczyptę również do naszego mocograja.

Rok temu ścieżką dźwiękową naszych letnich poczynań był album megacity1000 i wygląda na to, że również w to lato 1tbsp nas nie zawiedzie. Rush (Missing Out On Me) to bowiem kolejny przedsmak nadchodzącej EPki Hotel Living.
Sprawdźcie sami czy Wam smakuje!

Katarzyna Golec

Avalon Emerson ft. Storm Queen – On It Goes

Na początku poprzedniej dekady Morgan Geist był trochę w kropce. Wydane w 2002 roku jedyne LP współtworzonego przezeń projektu Metro Area zdobywało coraz to nowe laury w plebiscytach na najlepszy taneczny album lat zerowych. Równocześnie estetyka minimalistycznego disco, zakładająca ograniczanie częstotliwości w finalnym miksie na rzecz eksponowania poszczególnych, idealnie umiejscowionych w czasie elementów kompozycji, mocno już goniła wtedy w piętkę.

Geist, obecnie muzyk z ponadtrzydziestoletnim doświadczeniem, próbował wymyślać się na nowo, uruchamiając bardziej nastawione na pop projekty Storm Queen i późniejsza The Galleria, w ramach których zapraszał do studia takie postaci jak Jessy Lanza czy interesujący nas dziś Damon C. Scott. I chociaż tamtym nagrywkom nie można było nic zarzucić (a niektóre z nich lubię sobie zapuścić nawet dziś), to jednak ogólnego szału raczej nie wywołały, pozostając dziś ciekawym – ale z perspektywy lat brzmiącym trochę zbyt sucho i niedosmażenie – świadectwem domykającej się epoki.

W tamtym czasie, gdzieś pomiędzy globalną eksplozją footworku a nową falą (brzmiącego jak stary) house’u, debiutowała również Avalon Emerson. Najpierw były w zupełności poprawne epki wystarczające average dance music enjoyerom, ale wielki przełom przyszedł wraz z bulgoczącym, mocno awangardowym, a przy tym nieustępliwie bujającym singlem The Frontier, który toczył się niczym biegnące ziele po piaskach jej rodzinnej Arizony. Od tamtej pory Avalon zdążyła ugruntować swoją pozycję nie tylko wśród elektroników i clubberów, ale też miłośników dream popu.

Wraz z On It Goes, singlem zapowiadającym nowy projekt Perpetual Emotion Machine, Avalon wraca do swego najlepiej znanego wcielenia, biorąc na warsztat piwnicznie (albo magazynowo) melancholijny, nieco zapomniany już Geistowski klasyk It Goes On i dodając mu odpalonej dynamiki, niezbędnej do sprawnego funkcjonowania w dzisiejszych czasach i podkreślonej słowną inwersją w tytule. Soulowy głos Damona C. Scotta z oryginalnego It Goes On zastąpiły EDM-owe wiewiórki i czkawka sampli, precyzję dynamiki – ściana synkop, a minimalizm – maksymalizm. Że niby zły pieniądz wypiera dobry? Lepiej tańcz do upadłego!

Sebastian Rogalski

On It Goes by Avalon Emerson

Bjarki – AttentionKey 6-1

Cztery albumy w mniej niż cztery tygodnie wypełnione produkcjami, które nadają się idealnie do ćwiczeń masteringu.

Bjarki – nieprzewidywalny i niekonwencjonalny producent i prowokator – od 11 kwietnia do 2 maja wypuścił na swoim bandcampie albumy: RED, BLUE, GOLD oraz GREEN z ponad dwudziestoma utworami prosto z twardego dysku. Bez masteringu i bez dłuższego chowania ich w szufladzie. Islandczyk najczęściej porusza się pomiędzy techno, IDM, ambientem i muzyką eksperymentalną, a tagiem, którym trafnie opisuje swoje produkcje jest #crazyshit.

https://bjarki.bandcamp.com/

Bjarki Rúnar Sigurðarson zapowiedział 2025 rok, jako ten, w którym będzie dzielić się archiwalnymi materiałami i nawiąże bardziej bezpośredni kontakt z publicznością:

Chcę udostępnić więcej moich niewydanych utworów, zwłaszcza tych, które stworzyłem specjalnie na imprezy w każdym mieście, w którym gram. Ludzie mają duży wpływ na moją pracę i chciałbym dzielić się tą muzyką bezpośrednio przed lub po koncercie. Nie widzę innego sposobu niż założenie własnego kanału lub wytwórni, gdzie mógłbym dzielić się tymi wszystkimi pomysłami.

Co bardzo szanuję u Bjarkiego to fakt, że celowo zdystansował się od przewidywalnych formuł techno, umacniając się jako artysta napędzany eksploracją, a nie trendami. W 2025 swoją premierę miał również jego album A Guide to Hellthier Lifestyle wydany przez wytwórnię Differance. Jest to koncepcyjny projekt o obsesji na punkcie dobrego samopoczucia, który także wzbudził we mnie podziw poprzez połączenie absurdu z głębią. W nowym LP podaje nam mrocznie humorystyczną krytykę kultury wellness za pomocą wciągających i hipnotycznych kompozycji. Więcej o A Guide to Hellthier Lifestyle opowiedziałam w 35. odcinku audycji Odkrywki.  A o tym, co dzieje się, gdy wyciągamy sztukę z szuflady w wywiadzie Nie bójmy się pokazywać tego, co robimy z Błażejem Malinowskim.

Żaneta Wańczyk

JID – WRK

Po artystycznym i komercyjnym sukcesie The Forever Story z 2022 r. raper z Atlanty przygotowuje się do wypuszczenia kolejnego longplaya. Krążek ma nazywać się God Does Like Ugly i ukazać się jeszcze w tym roku, a mocograjowe WRK jest pierwszym zwiastunem nowej ery JID-a.

To na swój sposób kontynuacja przebojowego Surround Sound, choć mniej progresywna, za to bardziej organicznie eksplorująca południową tożsamość rapera. W WRK przecinają się bowiem ścieżki post-milenialnych bangerów southernrapowej proweniencji w stylu Milli Lil Wayne’a czy Get Back Ludacrisa, ale na stricte trapowym podbiciu, trochę jak u Denzela Curry’ego, także eksplorującego dość oldschoolowe podejście do hiphopowej materii. Efektem jest rasowy rapowy banger, like they don’t make ’em anymore, którego nie trzeba wcale analizować, wystarczy dać się ponieść.

Kurtek Lewski

Cheetah ft. Nia Archives – Get Loose

To nie tylko singiel, to statement.

Nia Archives, znana z promowania nowej generacji muzyki jungle, odkryła Cheetah, producenta i DJ-a działającego w Bristolu, na Bandcampie i włączyła jego utwór Spin Sugar do swojego debiutanckiego miksu BBC Radio 1 Essential Mix. Ich współpraca rozwinęła się w studiu w Londynie, a Get Loose jest efektem tej kreatywnej synergii.

Get Loose inauguruje działalność wytwórni Up Ya Archives, której celem jest promowanie nowej generacji artystów jungle (których sama określa Nia jako new gen junglism) i muzyki elektronicznej w żwawym tempie 150-170 BPM. Wraz z premierą singla w zeszły piątek, 25 kwietnia, premierę miała również audycja Up Ya Archives w NTS Radio. Tam co tydzień Nia będzie dostarczać najświeższe nowinki z lokalnych scen, prezentując sylwetki różnych osób DJ-skich i producenckich. Kto wie, jakie talenty zaskarbi sobie Nia pod szyldem Up Ya Archives

Jeden z nich już nam zaprezentowała – Cheetah to młody samouk. W zeszłym roku X-Rated zwróciło na siebie uwagę, ale coś czuję, że to właśnie teraz nadchodzi jego moment i że to właśnie ta współpraca popchnie jego karierę do przodu. Sam opisuje Get Loose jako hołd dla kultury soundsystemowej i imprezowej, uczucia bycia jednością z muzyką i odczuwania basu w całym ciele. Swoista oda do radości – czystej, niczym nie ograniczonej.

Get Loose to utwór o wspaniałej energii, szybkim tempie i pulsującym basie. Inspiracje socą przejawiają się w rytmicznych gwizdkach i bębnach, nadając utworowi niemal karnawałowy charakter. Jednocześnie sprawiają, że brzmi on oldschoolowo, przyjaźnie znajomo. Jego tekst jest prosty i bezpośredni. Nia zachęca nas, a wręcz nawołuje, do zabawy i zatracenia się w muzyce.

Ale nasz mocograj jest nie tylko niezwykle tanecznym singlem, ale przede wszystkim manifestem. Manifestem nowej fali jungle.

Zuzanna Kopij


Get Loose by Cheetah & Nia Archives

Sault – W.A.L.

O nie, znowu to zrobili. Skład chrześcijańskiego kolektywu Sault zmienia się nader często, ale nawet bez stale współpracujących z nimi Cleo Sol, Kiwanuki czy Little Simz ci gospelowcy potrafią zrzucać takie bomby, że czasem nie ma co zbierać. Aż dziwne, że to dopiero ich druga wizyta w Mocograjach (pierwsza: o tutaj), zwłaszcza że wcześniej wymienieni Cleo, Michael i Simbi są w tej rubryce goścmi dość częstymi. Nadrabiamy zatem, z duuużym uśmiechem.

Na wydanym tuż przed Wielkanocą LP 10 (wcześniejsze nazywało się 11nie kumam tej numeracji, ale i tak polecam) dowodzona przez pałkera Deana „Inflo” Covera ekipa odchodzi od mszalnej kontemplacji stanowiącej treść poprzedniego albumu, dzięki czemu do naszych uszu mógł trafić W.A.L. („We Are Living”). To przykład numeru, w którym każdy kolejny takt jest lepszy od poprzedniego. Duża w tym zasługa sekcji: tak ciasnego groove’u nie mieliśmy w Mocograjach co najmniej od numeru o parkowaniu. Chłodne głowy, gorące serca, radosna wiara – czyli idealny album paschalny. Alleluja!

Sebastian Rogalski

10 by SAULT

 

IDK ft. Joey Valence & Brae – CLOVER

Lata 90 i bujanie łapą dalej utrzymują się na topie. Zarówno dla ludzi, którzy pamiętają stare skateparki i trzeszczące radio w aucie, jak i dla młodszych Zetek – które bardzo by chciały pamiętać. Nie masz o czym pogadać ze starszym kolegą z pracy? Lata 90 powinny dać radę. A jakby tak jeszcze puścić Mocograja Radia LUZ? Clover, jedna z propozycji redakcji muzycznej na ten tydzień, to idealne połączenie pokoleniowe. Czuć oldschool, ale pachnie świeżością.

W nim spotykają się raper Jason Aaron Mills, tworzący pod pseudonimem IDK i duet Joey Valence & Brae – chłopaki z Pensylwanii, którzy pomimo tylko dwóch albumów na koncie, już wyrobili swój styl, balansujący gdzieś pomiędzy Beastie Boys a nową falą hip-hopu. Lubią bawić się samplami, tym razem wykorzystując głos z bajki SpongeBob Kanciastoporty.

 Z humorem, w wielkim stylu lat 90.

 I wszyscy razem… 

! LAAAA LAA LAA LAAA !

Jagoda Lazar

 

Lorde – What Was That

Spotkajmy się w parku. Dziś o 19:00. – krótkie, tajemnicze zaproszenie od Lorde, któremu nie sposób było się oprzeć. Artystka dwa dni przed premierą singla What Was That wysłała swoim fanom tak brzmiącą wiadomość. Odpowiedź była natychmiastowa: tłumy wielbicieli wypełniły Washington Square Park, zamieniając zwykły wieczór w ogromne zgromadzenie zwieńczone wspólnym tańcem do What Was That.

To wydarzenie pokazało, jak spektakularny i wyczekiwany jest powrót Lorde. Nie ma co się temu dziwić, w końcu od ostatniego wydania artystki minęły cztery lata. Na szczęście wokalistka nie każe nam czekać dłużej. Chyba oficjalnie można powiedzieć, że What Was That to zapowiedź tzw. Lorde Summer. Choć ten singiel jest tylko (miejmy nadzieję) namiastką tego, czego będziemy mogli się spodziewać, to wszystko wskazuje na to, że kolejne wydawnictwa również odnajdą się w intymnym i jakże emocjonalnym brzmieniu znanemu z kultowego już krążka Melodrama.

What Was That zatrzymuje się w przeszłości. Być może jest próbą uporządkowania wszystkiego, co wydarzyło się po wydaniu debiutanckiego albumu, Pure Heroine. Singiel poszerza perspektywę, z którą do tej pory spoglądano na wcześniejsze wydania Lorde, stając się czymś w rodzaju rozliczenia się z tym, co już minęło.

Paulina Madej

Kaitlyn Aurelia Smith – Gush

Jaki w dotyku byłby dźwięk, gdyby posiadał teksturę i odwrotnie – jeśli można by było odebrać teksturę zmysłem słuchu – jakie miałaby brzmienie? Odpowiedzi na te i podobne pytania stara się znaleźć Kaitlyn Aurelia Smith. Klasycznie wykształcona artystka eksperymentuje z syntezatorem modularnym, łącząc dźwięki w kolaże, które mają wywołać u odbiorcy iście synestetyczne wrażenia. Efektem jest muzyka, której kształt nie odpowiada szablonom gatunkowym, bo też dźwięk dostosowuje się do każdego z ciał osób słuchających. Dosięga receptorów zmysłowych i prowokuje do intensywnego, spójnego odczuwania.

Nie inaczej jest w przypadku tytułowego, najnowszego z singli promujących album Gush wydawnictwa z premierą zaplanowaną na 22 sierpnia. Nasz mocograj jest przypomnieniem o momentach, w których można doświadczyć geniuszu otaczającego nas świata. Do zachwytu czym zachęcił dziś mnie? Ciepłem porannych promieni słońca i zapachem coraz śmielej kwitnącego bzu. A do zachwytu czym Kaitlyn Aurelia Smith zachęca Was?

Pola Sosin

 

Bon Iver – From

bon iver sable fable

Czy w ostatnim czasie Waszą uwagę na serwisach streamingowych zwrócił może czarny kwadracik na łososiowym tle? W tym tygodniu rozwiewamy wątpliwości. Justin Vernon i spółka, kryjący się pod pseudonimem Bon Iver, powrócili z pierwszym od sześciu lat albumem studyjnym. Obecny na okładce SABLE, fABLE minimalizm, choć niezmiernie urzekający, nie odzwierciedla jednak jego muzycznej zawartości. No, prawie.

Nowy krążek Bon Iver podzielili na dwie części. Pierwszą – SABLE, – poznaliśmy jesienią. Jeśli szukać minimalizmu, to właśnie tam. Trzy otwierające album folkowe kompozycje bazują wyłącznie na instrumentach akustycznych, przywodząc na myśl pierwsze dokonania zespołu. Serce, podobnie jak wtedy, pozostawiają rozdarte. Co ciekawe, tutaj to tło było czarne a kwadracik łososiowy. Otaczająca zewsząd ciemność i przebijające się światełko w tunelu?

Tymczasem świeżo wydane fABLE to całkowite przeciwieństwo poprzedzającej EPki. Zupełnie niczym yin i yang, drugą część płyty niemalże w całości wypełnia światło. Utwory z pogranicza R&B, gospelu i elektroniki przypominają o nadchodzącym lecie i wszechobecnej już wiośnie. Z tego nietuzinkowego zestawu utwór From – otulający ciepłem niczym lekki wiatr w słoneczny dzień – zostaje nowym mocograjem na 91.6 FM.

Antek Winiarski

SABLE, fABLE by Bon Iver