Archiwum

Balu Brigada – What Do We Ever Really Know?

Nowozelandzki duet Balu Brigada zdradza kolejną pozycję ze swojego nadchodzącego, debiutanckiego albumu. Już za lekko ponad dwa tygodnie dowiemy się, jak w całości brzmi Portal. Poprzeczka zawisła wysoko, zwłaszcza po tym, jak wykręcony i przestrzenny był wcześniejszy singiel Backseet oraz hiciarski So Cold. Teraz czas dać szansę What Do We Ever Really Know? i zrozumieć, co zespół ma do przekazania. 

Na temat nowego singla wypowiedzieli się sami autorzy. Twierdzą, że What Do We Ever Really Know? to kryzys egzystencjalny. Może się to wydawać dość zaskakujące, bo muzycznie, tak jak indie rockowe gitarki mają w zwyczaju, kawałek jest raczej ciepły i przyjemny. Zgłębiając jednak historię Mocograja dowiadujemy się o ciężarach życia, ciągłym pędzie, a także mnóstwie niezależnych od nas rzeczy. Równocześnie Balu Brigada mówi o towarzyszących tym trudnościom zamieszaniu i ambicjach, ale też o tym, że na osi czasu trafiają się i dobre chwile. Z połączenia przeciwstawnych biegunów emocjonalnych  powstaje rzeczywistość, w której staramy się działać słusznie. Jednak pojawią się przy tym pytanie: Czy w ogóle wiemy, co robimy? 

Paulina Madej

bar italia – Cowbella

Tego trio nie było słychać przez dłuższy czas… Jednak Radio LUZ nie zapomina o wyjątkowym bar italia, które wróciło z singlem Cowbella, a więc pierwszym wydawnictwem od 2024 roku. W ten sposób zespół zapowiada trasę koncertową i, trzeba to przyznać, wchodzą w nią (pozytywnie) ciężkim krokiem. 

Cowbella daje się poznać jako utwór wybuchowy i upalny. Świetny w swojej chwytliwości, spowodowanej gitarowymi riffami, a jednocześnie brudny, za sprawą basu. Całość dopełnia głosowa wymiana między Niną Cristante, Jezmim Tarikiem Fehmim i Samem Fentonem. Bar italia prezentuje swoje grunge’owe oblicze, wymykające się poza kafejkowe granie. W tekście, natomiast, zespół rzuca pytania, które pozostawia bez odpowiedzi. Tym samym, przedstawia szorstkość singla Cowbella.

Paulina Madej 

Polygonia – Set me free

Jasny fiolet przenika szarość, przebijając się przez warstwy blokowej materii. Tak wygląda okładka nowego albumu Dream Horizons i dokładnie tak brzmi nasz mocograj – Set Me Free. Jego dźwięki są kolorowe, ale nie nachalne; organiczne, ale nie mroczne. Kreślą krajobrazy pełne tajemnicy i tanecznej warstwowości.

Polygonia (Lindsey Wang), producentka i kompozytorka z Monachium, tka swoje utwory z wielu wątków. Nie podąża klasyczną formą zwrotek i refrenów. Subtelny, migoczący puls unosi się gdzieś w tle, otwierając przestrzeń, w którą wpadamy jak w trans, za to wokal artystki krąży i rozprasza się, by powrócić jak echo z innego wymiaru. Nie dominuje, lecz łączy się z brzmieniem w jeden rozedrgany rytm.

Każda warstwa tej kompozycji przenika się z kolejną – jak kolory na okładce: delikatnie, tajemniczo, splecione snami.

Jagoda Lazar

 

 

Dream Horizons by Polygonia

HAIM – Relationships

Siostry HAIMEste, Danielle i Alana – powracają z nowym singlem Relationships, czyli hymnem wszystkich, którzy na słowo „relacja” dostają nagłego déjà vu. Produkcję prowadzą Danielle Haim wraz z Rostamem Batmanglijem (czyli byłym członkiem Vampire Weekend), co dodaje warstwie dźwiękowej świeżości i brzmieniowej głębi inspirowanej latami 90. W swoim rozpoznawalnym, energetycznym stylu HAIM łączy pop z elementami soft rocka i wyrazistą linią basu, tworząc utwór idealny zarówno do samotnego tańca w pokoju w piżamie, jak i spotkania z przyjaciółmi oraz wspólnego wspominania byłych. Relationships promuje czwartą płytę zespołu zatytułowaną I Quit zapowiedzianą na 20 czerwca tego roku.

Okładka singla to ukłon w stronę kultowego zdjęcia Nicole Kidman opuszczającej kancelarię prawną tuż po podpisaniu papierów rozwodowych z Tomem Cruise’em. Rozpostarte ramiona, głęboki oddech, kalifornijskie słońce na twarzy – obraz triumfu i wolności, który doskonale rezonuje z przesłaniem utworu.

Julia Prus

 

Ben Westbeech ft. Rahh – Whatever Is Missing In You

Potrzeba było 15 lat scenicznej obecności, by bristolczyk Ben Westbeech nagrał album brzmiący jak… przeszłość. Ale ta dobra przeszłość, do której pasującym soundtrackiem mogą być single Inner City, Daviny albo, trochę mniej detroicko, Miguela Migsa. Zwłaszcza ten ostatni namedrop jest tu istotny – wszak całość zasiliła katalog labelu Glitterbox, któremu szefuje Seamus Haji: posiadacz teki w ministerstwie dźwięku, specjalista od tempa 123 BPM.

Whatever Is Missing In You, rozpoczynające drugi winyl z podwójnego zestawu Everything Is Within You (ależ on lubi słowo „ty”), zdobywa tegotygodniowe trofeum najprzyjemniejszego moco, w którym wszystko jest tak, jak tego oczekujemy. Osobne brawa należą się Holly „Rahh” Ankrah, która wokalnie estetykę Y2K-soul-house’u uciągnęła znakomicie. Z drugiej strony marudy mogą narzekać, że trochę to wszystko mało odkrywcze, ale obczajcie tylko ten plener – czyż nie warto wciąż do tego aspirować?

Sebastian Rogalski

Aminé – Vacay

Gdy upalne słońce na dobre zagości w codzienności, myśli nieuchronnie biegną ku letnim wspomnieniom i marzeniom o tym, jak niewiele dzieli majowy rozkwit od wakacyjnych miesięcy zabawy. Ludyczny charakter tych pragnień napędza kawałek Vacay autorstwa Aminé. Już od pierwszych sekund przenosi on słuchacza na beztroską plażę dzięki energicznemu beatowi łączącemu hip-hop i house. To gorąca propozycja z ambicjami na stanie się hymnem tegorocznego lata. 

Vacay pochodzi z najnowszego albumu Aminé, 13 Months of Sunshine. To lekkie, lecz bogate brzmieniowo wydawnictwo, które porusza również głębokie rozważania nad tożsamością artysty. Sama nazwa krążka nawiązuje do etiopskiego kalendarza, który ma 13 miesięcy. Na całości dzieła da się dostrzec szerokie nawiązania do kultury, zwłaszcza tej afrykańskiej, a także spory zasób emocji i różnorodnych inspiracji. Aminé kreuje w nim siebie na kogoś dojrzałego i dumnego ze swojego pochodzenia, przy czym jednocześnie jest zmysłowy i subtelny.

Paulina Madej

Wolf Alice – Bloom Baby Bloom

wolf alice bloom baby bloom

Od czego tu zacząć? W końcu przy tak gorących premierach, nie tylko w roli mocograja na antenie Radia LUZ, brakuje trochę słów. Może więc po kolei. Kiedy cztery lata temu ukazał się Blue Weekend, poprzeczka, jaką postawili sobie Wolf Alice wydawała się niemożliwa do przeskoczenia. Spowity w mrocznej, filmowej aurze trzeci krążek londyńskiej grupy to dzieło w każdym calu wybitne. Długo wówczas zastanawiałem się, jak tego dokonali i co muszą zrobić, by choć w najmniejszym stopniu dorównać tak wysokiemu poziomowi.

Ani przez chwilę nie spodziewałem się tego, co uzyskam w odpowiedzi. Nikt nie mógł być na to gotowy. W ubiegłym tygodniu Wolf Alice powrócili z nowym utworem, zapowiedzieli album i, jakby to nie wystarczało, solowy koncert w warszawskiej Progresji! Wiele poczynań z legendarnym singlem na czele, bo tylko tak można określić Bloom Baby Bloom. Trochę jakby wyjęty ze starej gry wideo, której chaotyczna akcja w rzeczywistości jest doskonale przemyślana, trzymając w napięciu od pierwszych sekund rozgrywki.

Rozmarzone gitary, choć już nie tak w centrum, dalej stanowią istotny element układanki, czasem w postaci szybkiej solówki, czasem w formie wysokich przeciągnięć strun tu i tam. To jednak pianino wysuwa się na prowadzenie swoim skocznym, teatralnym rytmem. W jego ślady idzie perkusja – szybka i dynamiczna. Wszystko spojone nietuzinkowymi melodiami oraz przyjemnymi smaczkami w formie przeróżnych dźwięków: od przypominających wspomnianą wyżej grę wideo elektronicznych syntezatorów, po odgłosy jadącego pociągu. Jest jednak coś jeszcze, co bez cienia wątpliwości wyróżnia się najbardziej. Ellie Rowsell i jej wokal. To zdecydowanie jej rozgrywka, w której nie bierze żadnych jeńców. Każdy oddech, westchnięcie, chórki, każdy krzyk (a takich jest sporo!) przypomina o niezrównanej sile, jaką dysponuje. Wokalistka rozkwita niczym kwiat, a nam nie sposób nie zachwycać się kolorami jej głosu.

Sumując wszystkie elementy, otrzymujemy jeden z najbardziej intrygujących utworów tego roku. Bloom Baby Bloom to całkowita reinwencja stylistyczna, której pozostałe karty Wolf Alice ujawnią pod koniec sierpnia, przy okazji premiery albumu The Clearing. Pięknym dokumentem obranej ścieżki jest towarzyszący singlowi teledysk, przedstawiający artystów z innej, nieznanej wcześniej strony. I choć zaskakujący, u jego podstaw leży ta sama nieodłączna chęć odkrywania nowych możliwości i ciągłej eksperymentacji.

Antek Winiarski

TOKiMONSTA ft. Anderson .Paak & Rae Khalil – On Sum (Stresshead Remix)

Wydany w ubiegłym roku Eternal Reverie, ostatni album Jennifer „TOKiMONSTA” Lee, był dopieszczany w cieniu prywatnej tragedii: kilka miesięcy przed premierą walkę z rakiem przegrała bliska przyjaciółka TOKi, Regina Biondo. W tym kontekście może nieco dziwić, że Wieczna zaduma najbardziej porywa w momentach stricte parkietowych, grubo inspirowanych sewentisowym nowojorskim disco-queerem, Na szczęście spokojniejszym fragmentom również nic nie brakuje: weźmy chociażby ulokowane na początku plejki On Sum z udziałem Rae Khalil i doskonale nam znanego Andersona .Paaka.

W celu zachowania czystej głowy staram się jednak nie bardzo interesować hajpowanymi albumami od nominowanych do Grammy, poza tym nie bardzo przepadam za twórczością .Paaka. By zwrócić moją uwagę potrzeba było dopiero niegdysiejszego bohatera labelu Night Slugs – Kingdoma, którego remix otwiera paczkę Eternal Reverie Remixes, Pt. 1. To jednak nie współautor zasłużenie legendarnego Bank Head dostarczył tam najbardziej mocograjowego numeru. To bowiem zrobił szerzej nieznany Stresshead, nadając jak dla mnie zbyt ciepłemu oryginałowi wakacyjnego garażowego chłodu. Jeśli natomiast szukacie podobnych numerów, koniecznie sprawdźcie to – ktoś tu się mocno zainspirował (yikes).

Sebastian Rogalski

 

Africa Express ft. Fatoumata Diawara & Moonchild Sanelly & Tom Excell – Kuduro

Historia lubi zataczać koło. Sześć lat temu w Radiu LUZ pisaliśmy o utworze Xhosa kolektywu Africa Express z udziałem Moonchild Sanelly. Dziś jej głos powraca z jeszcze większą mocą w mocograju Kuduro, będącym zapowiedzią (11 lipiec, zapisujcie datę) albumu Africa Express presents… Bahidorá. 

Południowoafrykańska wokalistka Moonchild Sanelly, znana również z współpracy z  raperką Little Simz, której także poświęciliśmy uwagę na naszej antenie, tym razem łączy siły z piosenkarką Fatoumatą Diawarą i gitarzystą Tomem Excellem. Razem tworzą energetyczny hymn współczesnej Afryki, w którym tradycja tańczy z nowoczesnością. Wyrazisty wokal Moonchild dodaje utworowi niepowtarzalnej energii, a całość tętni rytmem kuduro – angolskiego gatunku muzycznego, który łączy szybkie tempo z elektronicznymi brzmieniami i duchem Czarnego Lądu.

 A jeśli chcecie poruszać bioderkami i wsłuchać się bardziej w kuduro zapraszam tutaj.

Jagoda Lazar

 

 

Deluzja – Cisza

Deluzja już w zeszłym roku wpadła w ucho Radia LUZ i również od tego czasu śledziliśmy następne ruchy zespołu. Z niecierpliwością czekaliśmy na ich debiutancki album, dlatego też, gdy Dystrykt Chaosu wreszcie wyszedł na światło dzienne nie mogliśmy być wobec niego obojętni. 

Zdecydowanie zostaliśmy oczarowani rozmarzonym głosem Patrycji Kuprjanowicz i zamglonymi kompozycjami Pawła Czabana. I choć muzycznie wydaje się jakby ich utwory były wyjęte z bajki, to zagłębiając się w teksty duetu, odnosi się wrażenie, że ta baśń nie ma zbyt wiele wspólnego z fantastyką. 

Cisza, która została naszym mocograjem, opowiada historię o dręczącej samotności. Podmiot liryczny nie może pogodzić się z utratą głosu, który tak bardzo był mu bliski. Nie ma co się dziwić, że ta strata boli. W końcu wyrazy były skrupulatnie kolekcjonowane w utworze Twoje Słowa… Żaden dźwięk nie jest w stanie zagoić ran zadanych przez ciszę, a w dodatku przez ten brak hałasu myśli stają się nie do zniesienia. Tytułowa bohaterka powoduje lęk i choć to właśnie ona powinna być ukojeniem, w piosence gra rolę oprawcy.

Paulina Madej