Archiwum

Madonna – I Feel So Free

Madonna – tej pani chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Królowa popu po siedmiu latach zapowiada nową muzykę, a konkretnie album, który nie będzie byle jaką płytą! CONFESSIONS II, bo taki tytuł nosi nadchodzący krążek, to kontynuacja jednego z najsłynniejszych wydawnictw artystki, Confessions on a Dance Floor

Singiel, I Feel So Free, promujący album został naszym Mocograjem. Utwór ten także będzie rozpoczynał CONFESSIONS II i trzeba przyznać, że Madonna nie mogła wybrać lepszego kawałka otwierającego. Artystka wiele razy udowadniała swoją świetność na parkietowych numerach i tak też jest tym razem. I Feel So Free płynie na fali klasycznego house’u wzbogaconego o kwaśne dźwięki, szepty oraz subtelny wokal. Zdaje się jakby singiel delikatnie budował atmosferę nadchodzącego wydania, jednak robi to na tyle dobrze, że fantastycznie zarysowuje jego granice. Jednocześnie da się w nim wyłapać nawiązania do pierwszej części albumu, co oczywiście działa na ogromną korzyść zapowiedzianej płyty. 

Ze szczerą nadzieją i masą zauroczenia wyczekuję tego krążka, gdyż (jak zapewne wiele genziar) to właśnie ze starszą siostrą CONFESSIONS II dzielę pierwsze muzyczne wspomnienia. 

Paulina Madej

Massive Attack ft. Tom Waits – Boots On The Ground

Przemoc jest cyklem, którego końca nie widać, ale którego brzmienie słychać. Regularny, niekończący się rytm, który pulsuje i klekocze. Powolnie płynące pianino, którego dźwięk boli, bo mógłby być pełny, a jest pusty. Drapiący, zmęczony głos, który niczym cień kładzie się pomiędzy dźwiękami i godzi w nieprzygotowane ucho. W taki właśnie sposób Massive Attack w kolaboracji z Tomem Waitsem uwrażliwiają nas na rzeczywistość.

Singiel Boots On The Ground przerwał trwającą sześć lat suszę, którą musieliśmy cierpliwie znosić w oczekiwaniu na nowe wydawnictwo Massive Attack. Nie dziwi więc wszechobecne zaskoczenie, z jakim spotkała się nowa piosenka. Jednak nie zaskakuje forma powrotu; manifest o charakterze politycznym jest dokładnie tym, czego po duecie można się było spodziewać.

Czy utwór Boots On The Ground dokonuje rewolucji w gatunku protest songów? Nie sądzę. Tu jednak trzeba zwrócić uwagę na kluczowy paradoks – protest song sam w sobie ma być rewolucją. Ma wyjść poza artyzm i pokazać palcem, że polityka jest wszędzie, że nawet (a może przede wszystkim) słuchając muzyki jest się w centrum dyskursu. Duet Roberta Del Naja’y i Granta Marshalla składających się na Massive Attack swoją aktywność obywatelską prowadzą od lat. W ostatnim czasie aktywnie nagłaśniali ludobójstwo w Gazie. Mimo iż pochodzą z Brystolu, z Anglii, ich oczy zwrócone są teraz w stronę Stanów Zjednoczonych. Opisują poruszające ich wydarzenia, a powstająca w wyniku opisów sztuka ostrzega – może doświadczany prequel jutra jest, jak to prequele mają w swojej naturze, dopiero rozbiegiem, początkiem, przygrywką.

Nasz Mocograj nie jest jednak pełny bez klipu video, który znajdziecie poniżej. Obraz z dźwiękiem uzupełniają się, są spotkaniem smutku i strachu, jaki wypełnia piosenkę Boots On The Ground. Apel artystów staje się kompletny. My możemy relacjonować i opisywać, ale to oni mówią.

Marysia Głowacka

 

Kimmy gone – Antisocial

Kimmy gone nie próżnuje i regularnie, od 2025 roku, prezentuje światu kolejne EP-ki. Najnowsza, CHU♡, zaczyna nieco określać brzmienie, w które na tę chwilę ma zamiar podążać koreańska artystka. Jej wrześniowe wydanie – SPAZ obfitowało w spore inspiracje współczesnymi trendami wytyczanymi przez Charli xcx czy BLACKPINK. Na CHU♡ również po nie sięga, lecz z zupełnie innym wydźwiękiem i zdecydowanie bogatszymi inspiracjami. Nie ma co się gryźć w słowa – to solidny kawał hyperpopowej muzy! Z jednej strony wyciąga na parkiet, a z drugiej buduje poczucie nostalgii. Co jednak ważne – znacząco odchodzi od k-popu i rapu, z którego do tej pory Kimmy gone była znana.

Pośród klubowych propozycji zdecydowanie wyróżniają się utwory – spokojny i, jakże dobrze oddający klimat gry, Minecraft oraz nasz Mocograj. Antisocial od razu daje skojarzenia z dźwiękami, które wszyscy kojarzą od zespołu Crystal Castles. Niemniej nie należy tu ujmować oryginalności Koreance, kawałek jest świeży i wciągający, a jednocześnie świetnie nawiązuje do estetyki znanej nam sprzed 15 lat. Antisocial, choć niezwykle mroczny i komputerowy, osłodzony zostaje głosem Kimmy gone.

Paulina Madej

Goofy Ginz – Transparent

Transparent to dźwięk zawieszenia między wyjazdem a powrotem, tym co znane a tym, co dopiero się wydarzy. To moment, w którym tracisz grunt pod nogami, ale jeszcze nie wiesz gdzie wylądujesz.

Nowy singiel Goofy Ginz stanowi powrót do gitarowego rdzenia zespołu, ale filtruje go przez post-punkową nerwowość i elektroniczne napięcia. Jangle’owe riffy, pulsujące syntezatory i narastające, cięższe outro tworzą brzmienie, które balansuje między nostalgią a niepokojem przybierającym na ciężkości aż do mocnego finału.

Transparent jest fragmentem EPki INTER, która krąży wokół bycia „pomiędzy” – bez jasnych odpowiedzi, za to z uczuciem, które trudno nazwać, ale łatwo rozpoznać.

Goofy Ginz nie wybierają jednego kierunku. I właśnie dlatego docierają tam, gdzie nie sięgają inni.

Bartosz Repczyński

ZPN ft. AYO, 3okoalish – Kryształowa Dama

Kryształowa dama to utwór, który dojrzewał przez ponad rok, licząc od spontanicznej sesji w studiu po decyzję o publikacji. Jak zdradza jedna z wykonawczyń, początkowo nie było pewne czy kawałek w ogóle ujrzy światło dzienne.

Choć tytuł może budzić jednoznaczne skojarzenia, jego geneza jest przewrotna i znacznie bardziej codzienna. Inspiracją był żart sytuacyjny – artystka często pojawiała się w studiu z charakterystycznym atrybutem o nazwie „Crystal”, co szybko stało się wspólnym żartem ekipy. To właśnie ten motyw, podchwycony podczas luźnej sesji, stał się osią numeru.

Kryształowa dama to zapis chwili, zbudowany na luzie, lekkiej ironii oraz energii wspólnego tworzenia. To bardziej impresja niż deklaracja – uchwycenie konkretnego momentu i przeniesienie go w dźwięk.

Bartosz Repczyński

Flea ft. Nick Cave – Wichita Lineman

Możecie go znać z Red Hot Chilli Peppers, czy też z supergrupy Atoms for Peace. Dotychczas, uzbrojony w gitarę basową, podbijał świat rockiem i funkiem. Flea, bo o nim mowa, swoim solowym albumem Honora pokazuje jednak, że jeszcze nie znamy granic jego twórczości. Muzyk chwyta za trąbkę i rozpoczyna eksploracje świata jazzu.

Sam Flea opowiada o swojej nowej drodze twórczej w bardzo otwarty sposób. Nie ukrywa, że długo nie czuł się wystarczająco dobrym muzykiem, aby równać się z jazzowymi zawodowcami. Słuchając jednak jego najnowszego wydawnictwa nieprawdopodobne wydają się historie o kompleksach artysty. W kompozycjach z albumu nie znajdujemy do nich podstaw. Wręcz przeciwnie – trafiamy na moc kompletnych melodii ujętych w dojrzały i wrażliwy sposób.

Piosenka Wichita Lineman po raz pierwszy wybrzmiała w 1968 roku w wykonaniu Glena Cambella. Flea razem z Nickiem Cavem w ramach albumu Honora podejmują się reinterpretacji utworu. Słoneczne i optymistyczne brzmienia oryginału zamieniają sie na klimat tajemniczości i melancholii. Prostota i delikatność dźwięków, wyrazistość perkusji, no i ta pełna ekspresji trąbka łączą się z głębokim wokalem Cave’a tworząc mantryczną atmosferę. Sam wokalista przyznał, że jest to piosenka dla niego wyjątkowa. Twierdzi, że nie podjąłby się jej wykonania, gdyby nie zaproszenie Flea. Na szczęście dla nas do kolaboracji doszło, Wichita Lineman na płycie Honora ma swoje miejsce, a my możemy doświadczać jej unikatowości i piękna. Bo to właśnie te cechy sprawiły, że dzielimy się z Wami naszym zachwytem i nadajemy piosence status Mocograja Radia LUZ.

Marysia Głowacka

Fcukers – Butterflies

Nie zawsze poważni, lecz zawsze z klasą – duet Fcukers i ich debiutancki album: Ö! Nie będzie to kłamstwo, jeśli napiszę, że dość długo należało czekać na pierwszą płytę zespołu. Niemniej czas, który trzeba było odliczać, został umilony EP-ką czy też licznymi singlami zapowiadającymi wydanie. 

Finalnie przed Fcukers stanęło ogromne wyzwanie: zaserwować krążek, który sprosta wielkim oczekiwaniom. Czy im się to udało? I tak, i nie. Ö to album do zabawy i do tańca, momentalnie wprawia odbiorcę w ruch i nie przytłacza go narracyjnie. Posiada proste przesłanie – noc na mieście i ujmuje to za sprawą połączenia UK Garage, house’u oraz reggae. Co jednak działa na niekorzyść? Długość… płyta jest krótka i to właściwie wszystko, do czego można się przyczepić. 

Nasz Mocograj, Butterflies, brzmi jak przygotowania do imprezy. Jest nieco delikatniejszy, ale przy tym niezmiernie intensywny. Umieszczenie go jako trzeciego na płycie świetnie wpasowuje się w obraną przez Fcukers narrację. Utwór zapowiada to, jak głośny okazuje się Ö po zmroku.

Paulina Madej

Slayyyter – OLD FLING$

“Wiecznie wschodząca” gwiazda muzyki popularnej, Slayyyter, ewidentnie ma dość lekceważenia swojego pseudonimu. I PRAWIDŁOWO!!! Jej trzeci album WOR$T GIRL IN AMERICA na dobre potwierdza jej popowy geniusz. To płyta bez hamulców, jest nieokiełznana, dzika i głośna. Słyszymy na niej wzloty i upadki narratorki, która żyje szybko i autodestrukcyjnie. Wszystko to pośród indie sleaze’owej estetyki oraz stereotypów z amerykańskich filmów, które stanowiły inspirację dla Slayyyter

Na całym krążku doświadczymy najskrajniejszych emocji (bo takie najlepiej oddaje mieszanka electropopu i rocka), w co idealnie wpisuje się kawałek OLD FLING$. Utwór jest mocno złośliwy i rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Właściwe można się pokusić o stwierdzenie, że to właśnie przeszłość i teraźniejszość odgrywają w nim główne role. Bohaterka utworu irytuje się, gdy dostrzega, jak na parkiecie do jej chłopaka chce podbić ex. Kawałek kąśliwie uderza w takie zachowania i jednocześnie ukazuje, kto teraz “rządzi”.

Paulina Madej

Thaiboy Digital ft. swedm® – Silk Road

Jeśli byliście ostatnio w potrzebie i szukaliście głośnego bangera, nie musicie dalej grzebać po streamingach – Thaiboy Digital razem ze szwedzkim kolektywem swedm® dowieźli kawał niezłej NUTY! Silk Road, bo o tym utworze mowa, to nasz najnowszy Mocograj i przez najbliższy tydzień (a pewnie nawet i dłużej) nie będzie w stanie nikomu wyjść z głowy! Nie ma co się dziwić – połączenie EDMu i rapu nigdy nie zawodzi, a już zwłaszcza, gdy wychodzi spod rąk takich profesjonalistów. 

Silk Road być może trochę odbiega od tego, co do tej pory Thaiboy Digital wypuszczał pod tym pseudonimem. Jednak jeśli spojrzymy na jeden z jego projektów – DJ Billybool łatwo zauważyć jego zajawkę euro trancem i electropopem. Zeszłoroczny krążek DYR i jego druga część, wydana miesiąc temu, jest niejako jednym z punktów styku między alternatywnym rapem a szwedzkim elektronicznym podziemiem. Zaś kilka tygodni temu (konkretnie 6 marca) mogliśmy zaobserwować kolejną nić porozumienia między oboma środowiskami i jest nią właśnie singiel Silk Road.

Paulina Madej

Mietze Conte – allee

Mietze Conte lubi serwować krótkie, lecz konkretne wydawnictwa i to samo można powiedzieć o najnowszym – wufwufwuf, z którego pochodzi jeden z naszych Mocograjów, allee. Oprawa graficzna krążka, również jak zwykle, wydaje się niezwykle słodka i fantastycznie nawiązuje do nazwy materiału, ponieważ na okładce znajdują się trzy pieski. Brzmienia zawierająca się na tej płycie to połączenie kilku gatunków: hyperpopu, eksperymentalnej elektroniki i klubowej muzyki tanecznej. Więc właściwie można powiedzieć, że u Mietze Conte wszystko jest po staremu: szybkie tempo, krótkie kawałki i urocze zwierzaki. 

Paulina Madej