Archiwum

Murex – Massacre

Skandynawia wyznacza trendy i to wiemy nie od dziś, a kolejnym potwierdzeniem tej tezy jest debiutancki singiel Murex o tytule Massacre. Utwór został wyprodukowany samodzielnie w sztokholmskim studiu i trzeba przyznać, że emanuje charakterystycznym nordyckim powiewem chłodu. Mimo że kawałek zdaje się delikatny, potrafi zaskoczyć brutalnością i błyszczeć pośród mgły. To zdecydowanie jeden z tych numerów, w których dychotomiczne wartości odgrywają główne role. Massacre najciemniejsze oblicze pokazuje jednak wtedy, gdy odbiorca zagłębi jego przesłanie: opowieść o głodzie i świadomym prowadzeniu samego siebie ku zniszczeniu.

Paulina Madej

A Place To Bury Strangers – Lost

Najgłośniejszy zespół na świecie, bo tak lubią mówić o sobie A Place To Bury Strangers, jeszcze w kwietniu zaprezentował światu najnowszą kompilację – Rare And Deadly. Album łączy wcześniej niepublikowane utwory powstałe na przestrzeni ostatniej dekady, przez co mimowolnie staje się podróżą w przeszłość. Jednocześnie są to kawałki, które (choć kiedyś odrzucone), nie mogły zostać zapomniane na zawsze. Za sprawą Rare And Deadly otrzymały więc nowe życie i swoje zasłużone miejsce na krążku. Co więcej, całość składa się aż kilkudziesięciu numerów, gdyż na każdym z nośników znajduje się zupełnie inna tracklista. Trzeba przyznać, że to prawdziwa gratka dla miłośników amerykańskiego zespołu. 

Utwór Lost początkowo nie miał mieć swojej streamingowej premiery, jednak fanom na tyle wpadł w ucho, że numer doczekał się tego wydania. A Place To Bury Strangers mówią, że kawałek traktuje o niepewności. Utwór napędzany jest poprzez post-punkowe gitary, ostrość brzmienia oraz przez tekst pełen wątpliwości. Przedstawia mętlik, jaki potrafi wyrządzić samokontrola. 

Paulina Madej

Basement – Pick Up The Pieces

Maj i jego deszczowo-duszna aura chyba sprzyjają gitarowym zespołom. W ostatnich tygodniach dostaliśmy bowiem zapowiedzi nowych wydawnictw od Turnover oraz Citizen, a także (co chyba najbardziej zaskakujące, ale jednocześnie najwspanialsze) powrót Basement po aż ośmiu latach od ich ostatniej płyty!

Fani Brytyjczyków muszą być niezwykle zadowoleni, ponieważ krążek WIRED ukazuje Basement w świetnej formie. Płyta, choć nosi w sobie brzmienia przeszłości, wynosi je na zupełnie inny poziom. Jest zdecydowanie dojrzalsza i dynamiczniejsza, jednak nie odbiega od stylu znanego z poprzednich wydań – wciąż słychać tu mnóstwo emocji, zapętlające się w głowie refreny – no i oczywiście – te charakterne gitary! To jest Basement, które kocha się jeszcze bardziej niż wcześniej!

Utwór Pick Up The Pieces, a więc Mocograj, idealnie przedstawia WIRED. Już od pierwszej sekundy słychać, że jest niezwykle energiczny, ostry i poszarpany, gdy trzeba – staje się głośny, a gdy należy zwolnić, robi to. Świetnie obrazuje całość płyty, która bazuje właśnie wokół takich kontrastów.

Paulina Madej

Turnover – I See You And Realize

Sześć lat – dokładnie tyle należało czekać na nową muzykę od Turnover. Amerykański zespół postanowił przerwać milczenie i tuż na początku maja zapowiedział nie tylko nowy album, lecz od razu wypuścił dwa single: Nightjar oraz I See You And Realize, który został naszym Mocograjem. Premierze płyty Down On Earth towarzyszy wiele ekscytacji i nie mówię tu wyłącznie o tej, stojącej po stronie fanów – nadchodzące wydanie będzie pierwszym, które Turnover wypuści niezależnie. Stanowi to znaczącą zmianę, ponieważ poprzednie pięć krążków powstało we współpracy z wytwórnią Run For Covers Records. 

Póki co trzeba powiedzieć, że “wyjście na swoje” naprawdę im się udaje. Single, z którymi zostaliśmy zapoznani wydają się nawet bardziej osobiste niż to, co do tej pory prezentowało Turnover. Co najważniejsze – zespół dalej brzmi tak, jak najlepsze czasy emo indie rocka. Niemniej jednak wyraźnie słychać świeżość oraz nowe pomysły na egzekwowanie wypracowanego przez nich stylu, łączącego w sobie także grunge i dream pop. Tym samym Down On Earth zapowiada się jako solidny krążek, który może okazać się najlepszym soundtrackiem do nadchodzącego lata. 

Kto wie, może tegoroczne Turnover summer sprawi, że emo znów będzie cool?

Paulina Madej

Digitalism – Sirens

Digitalism i utwór Sirens to kolejny krok w stronę premiery ich nowego albumu – Optimism. Muzycy, gdy udostępnili pierwszy numer, Space Invaders, który również promuje nadchodzące wydanie, przyznali jednogłośnie, że płyta powstała z naciskiem na kolor, melodyjność i kontrast. Jednakże właściwie dopiero teraz, po usłyszeniu Sirens, da się określić, jak będzie brzmiało to zróżnicowanie. 

W porównaniu z poprzednimi kawałkami, ten najnowszy wydaje się mroczniejszy, może bardziej poważny, a nawet quasi-sielankowy. Na klimat utworu największy wpływ mają syntezatory, które z każdą sekundą budują coraz większe napięcie. Zupełnie tak, jakby Sirens było zaledwie wstępem do czegoś głośniejszego i jeszcze potężniejszego. Najlepsze jest jednak to, że Digitalism wciąż pozostają wierni house’owej duchowości. Numery tego duetu nadal budzą nostalgię, przywołując wspomnienia z czasów, gdy poznawało się ich muzykę w kultowej serii gry FIFA.

Paulina Madej

All Them Witches – Starting Line

All Them Witches to zespół, który od ponad dekady konsekwentnie buduje swoją pozycję gdzieś pomiędzy psychodelią, bluesem i ciężarem stoner rocka. Wyrośli z Nashville – stolicy country, ale ich brzmienie nigdy nie było lokalne – raczej zakorzenione w klasyce rocka i jednocześnie stale ją podważające. Każdy kolejny album przesuwał akcenty: raz w stronę długich, hipnotycznych form, innym razem w bardziej zwarte – piosenkowe struktury.

Starting Line jest kolejnym krokiem w tej ewolucji – i jednocześnie jednym z bardziej bezpośrednich utworów w ich ostatnim repertuarze. Numer zaczyna się spokojnie, wręcz oszczędnie: gitara prowadzi prosty, lekko przygaszony motyw. Dość szybko pojawia się zmiana. Utwór nabiera ciężaru, ale nie robi tego w sposób agresywny – raczej jak nagłe podkręcenie temperatury niż eksplozja. Wchodzi więcej energii, pojawiają się charakterystyczne dla zespołu ciężkie stonerowe riffy i wyraźniejsze uderzenie sekcji rytmicznej. Całość jest dynamiczna, ale kontrolowana. To nie jest chaos – to dobrze wyważony ruch między spokojem a napięciem.

Struktura utworu pozostaje przy tym stosunkowo prosta. Zamiast rozbudowanych, wielominutowych jamów, które słusznie kojarzą się z brzmieniem zespołu, dostajemy bardziej kompaktową formę. I właśnie to może być dla części słuchaczy zaskoczeniem. Pojawiają się głosy, że to jeden z bardziej „przystępnych” numerów w ich katalogu – dla jednych świeży i energetyczny, dla innych zbyt zachowawczy jak na standardy zespołu.

Ale nawet w tej krótszej formie Starting Line zachowuje to, co w All Them Witches najważniejsze: umiejętność budowania napięcia bez oczywistych trików i balansowanie między groove’em a ciężarem.

Singiel zapowiada album House of Mirrors, który ukaże się 29 maja 2026 roku. To pierwsze studyjne wydawnictwo zespołu od 6 lat i – jak sugerują sami muzycy – efekt większej dojrzałości oraz jeszcze lepszej komunikacji wewnątrz składu.

Jeśli Starting Line jest wskazówką, w którą stronę zmierza ta płyta, można spodziewać się materiału bardziej zwartego, ale wciąż opartego na charakterystycznej dla zespołu pracy między instrumentami. Mniej rozciągania formy, więcej konkretu – bez rezygnowania z klimatu, który przez lata był ich znakiem rozpoznawczym.

 

 

Piotr Sekuła

JPEGMAFIA – babygirl

Chyba wszystkich ucieszyła ostatnia informacja o tym, że JPEGMAFIA zapowiedział premierę kolejnego albumu. Jeszcze szersze uśmiechy pojawiają się, gdy tylko spojrzy się na tytuł nadchodzącego krążka – EXPERIMENTAL RAP. Natomiast prawdziwa eskalacja radości następuje po przesłuchaniu singla promującego płytę – babygirl

Powiedzmy to głośno: Peggy, choć nie zaprezentował niczego, czego nie można było się po nim spodziewać, pokazał swój charakterystyczny, jednak piekielnie dobry styl. Utwór babygirl oscyluje gdzieś między rapem, elektroniką i metalem, a w dodatku jest surowy i agresywny. Mimo że takie zabiegi są typowe dla JPEGA, to wydaje się jakby singiel je uwypuklał. Nie robi tego w złym smaku, wręcz przeciwnie – idzie za ciosem maksymy znanej z tytułu zapowiedzianej płyty. 

Paulina Madej

Balming Tiger – Home

Choć k-pop jest obecnie najpopularniejszym gatunkiem muzycznym z Korei Południowej, to nie należy do niego spłycać tamtejszej sceny. Wszak zdecydowanie częściej niż w poprzednich latach (gdy k-pop był po prostu głośny albo słodki) coraz więcej czułości dostają nisze oraz nurty, które wcześniej nie miały dużej siły przebicia. Nawet wśród współczesnych topowych zespołów k-popowych zaczynają trendować najróżniejsze podgatunki popu, co fani najczęściej przyjmują z ogromną radością. 

Jednak pośród tych najpopularniejszych i nieco oklepanych konceptów, swoją wartość od zawsze udowodniała grupa Balming Tiger. Mimo że sami określają się jako alternatywny zespół k-popowy, to nie należy tej deklaracji traktować na poważnie… Patrząc na ich skład, w którym roi się od utalentowanych producentów, DJ-ów oraz raperów, nie można spodziewać się niczego innego, jak mieszanki wpływów oraz inspiracji. Niemniej nie ma w tym niczego złego, gdyż w konsekwencji Balming Tiger są jednymi z najciekawszych koreańskich zespołów. 

Pod koniec kwietnia wydali nowy singiel – Home, który został naszym Mocograjem. Jednocześnie w ten sposób grupa zapowiada swój drugi album: Gongbu. Z ogłoszeń na temat nadchodzącego krążka wynika, że Gongbu, a właściwie “Gongbu Korea” to fikcyjny instytut badawczy stworzony w celu obserwowania ludzkich snów i podświadomości za pomocą eksperymentalnej technologii. Promocyjny numer natomiast zdradza nam jeszcze więcej smaczków, które mogą okazać się wartościowe w kontekście całości płyty. Utwór Home daje się poznać jako kawałek nieco psychodeliczny, czuć od niego także retro klimat oraz słychać w nim elementy narzucające skojarzenia z samą Koreą oraz Azją Wschodnią. Artyści w tym numerze starali się muzycznie zinterpretować dom i zrobili to przez pryzmat własnych doświadczeń.

Paulina Madej

Magic Wands – Wishing Well

 

Magic Wands Wishing Well pochodzi z najnowszej EP-ki o tym samym tytule, wydanej 24 kwietnia 2026 roku. Ta krótsza od albumu forma dobrze pokazuje kierunek, w którym zmierza Magic Wands – większy nacisk na rytm, wyraźniejsze struktury i jeszcze mocniejsze osadzenie między gitarową mgłą a klubowym pulsem.

Magic Wands to duet, który od początku swojej działalności konsekwentnie porusza się na styku dream popu, shoegaze’u i elektroniki. Projekt Chrisa i Dexy Valentine zbudował swoją rozpoznawalność dzięki albumom takim jak Aloha Moon czy Jupiter, gdzie gitarowe pejzaże spotykają się z pulsującą elektroniką. Ich dyskografia to zapis stopniowego odchodzenia od czystego dream popu w stronę bardziej rytmicznych, momentami tanecznych form, przy jednoczesnym zachowaniu charakterystycznej, onirycznej atmosfery.

Duet od lat porusza się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Ich muzyka to nie jest klasyczny dream pop, który rozpuszcza się w tle. W tym utworze słychać to szczególnie wyraźnie. Energetyczny bit prowadzi utwór do przodu, a gitary rozlewają się szeroko, jakby próbowały go zatrzymać. W efekcie powstaje napięcie – subtelne, ale wyczuwalne od pierwszych sekund.

Wokal brzmi, jakby był zawieszony gdzieś nad tym wszystkim. Nie prowadzi narracji wprost, nie próbuje dominować. Raczej snuje się między warstwami dźwięku, momentami ginie, by za chwilę wrócić i przypomnieć, że jednak ktoś tu mówi. To jeden z tych głosów, które bardziej się czuje niż słyszy.

Najciekawsze w Wishing Well jest to balansowanie między światami. Z jednej strony dream pop’owa miękkość i rozmycie, z drugiej – rytm, który mógłby spokojnie znaleźć swoje miejsce na klubowym parkiecie. Magic Wands nie wybierają jednej drogi. Dryfują między nimi i właśnie w tym dryfie odnajdują własną tożsamość.

 

Piotr Sekuła

 

ciiicho — always be there

always be there ciiicho cover

always be there to pierwszy singiel zapowiadający nową erę w twórczości producentki ciiicho, znanej między innymi ze współpracy z Dominiką Płonką. Stojąca za pseudonimem Gabi Cichy z wykalkulowaną lekkością i precyzją wybiera harmonie i efekty, tworząc delikatny, choć równie żywiołowy krajobraz dźwięków. W jej stylu produkcji od dawna widać fascynację echem i miękkością, łącząc talent do subtelnych, klasycznych kompozycji, ze świadomością nowoczesnych wpływów elektronicznych – z artystami takimi jak Oklou czy Sega Bodega na czele.

Te inspiracje są zwłaszcza słyszalne w wyróżnianym utworze, z kompozycją płynnie mieszającą dynamikę syntezatorów z eterycznym, glitchującym sound designem. Podróżując poprzez wszystkie emocjonalne warstwy melancholii, uczucia potęguje oprawa wizualna artystki Julii Florczyk, tworząc unikatowe połączenie dźwięku i grafiki — połączenie absolutnie zasługujące na wyróżnienie mocograja!

Mikołaj Domalewski