Doświadczając co roku powrotów wielu artystów, na myśl zaczęło nasuwać się pytanie: a co z Daughter? Wszyscy inni zdążyli już wrócić w międzyczasie z nowymi płytami. W dodatku im dłuższe oczekiwanie na nowości od londyńskiego tria, tym rok w rok ekscytacja tylko przybierała na sile. Nie było jednak powodów, by się niecierpliwić – jak to się mówi: great things take time. Powiedzenie sprawdziło się idealnie w ich przypadku.
Styczniowy comeback w postaci Be On Your Way z miejsca trafił do moich najbardziej ulubionych utworów tego roku. Nie inaczej jest w przypadku pierwszego od siedmiu lat krążka Stereo Mind Game. Niby nadal ten sam indie-rock, ale coś się zmieniło. Może nawet sporo. Delikatna, ambientowa atmosfera czy umiejętne balansowanie między wolniejszymi, a szybszymi kawałkami sprawiają, że jeden odsłuch nie wystarcza. Ten rejs trzeba odbyć wielokrotnie, za każdym razem odkrywając coś nowego. Jeden z jego przystanków, utwór Dandelion, możecie odkryć teraz na 91.6 FM, słuchając nowego zestawienia mocograjów.
W lutym tego roku miejsce miała reaktywacja jednej z najciekawszych supergrup ostatnich lat. Indie-folkowe trio boygenius, w skład którego wchodzą Lucy Dacus, Julien Baker oraz Phoebe Bridgers, zapowiedziało swój debiutancki album. Na tę informację z pewnością czekali wszyscy, którzy nieustannie katują pierwszą epkę tria z 2018 roku. Z jednej strony towarzyszyła jej niepewność: czy boygenius to jedynie eksperyment, który nigdy się już nie powtórzy? Z drugiej — rosnące pragnienie nowości.
Pięć lat później artystki ponownie zaskakują. W ręce spragnionych fanów oddają kombinację marzycielskiego folku z indie-rockiem, podszywając całość spokojną elektroniką. Jeden z wielu wyśmienitych efektów tej mieszanki, utwór Not Strong Enough, od teraz jako mocograj na antenie Radia LUZ na 91.6 FM.
Zespół Mosty pod koniec roku uraczył swoich słuchaczy długo wyczekiwanym singlem! Małgośka to kilka słów o mijaniu się oprawione energetycznymi indierockowymi riffami. Poznański skład do tej pory dał poznać się od znacznie surowszej garażowej strony na swoim debiutanckim 2019 EP. Ewidentnie mamy do czynienia z wejściem w nowy etap. Wnioskując po pierwszym singlu, umilą nam go wstawki syntezatorów i znacznie mniej brutalne partie gitar, oraz wokali.
Małgośka to fuzja inspiracji zza oceanu i z lokalnej sceny owocująca lekkim, ale omijającym kicz brzmieniem. Przede wszystkim dotychczasowe instrumentarium wzmocniła gitara akustyczna i syntezator pojawiający się na refrenie. Wokale rozłożone zostały tak, bo zostawić przestrzeń dla instrumentalnych wstawek, zwolnień i solówek. Zespół Mosty miał okazję ograć się z publikowanym materiałem już zeszłej wiosny, kiedy to ruszył w swoją drugą trasę koncertową (na przestrzeni lat 2021/22 dzielili scenę m.in. z Willą Kosmos, Dianką i oysterboyem) Na singlu usłyszymy kilka ciekawych zabiegów aranżacyjnych i zabaw pauzami, które wywodzą się właśnie z tych doświadczeń.
Poza okładką autorstwa Julity Prusak, premierę singla wzbogacił teledysk zrealizowany przez ekipę Perspektywa Media. Krótka fabuła jest jasno powiązana z patową historią tytułowej Małgośki opowiedzianą w tekście. Krzysiu Wiśniewski, czyli wokalista i reżyser klipu, wplótł też kilka gagów wprowadzających lekką atmosferę. Sam o utworze pisze tak:
„Małgośka opowiada o poszukiwaniu drugiej połówki, drodze podejmowanej przez wielu z nas, często trudnej, aczkolwiek niepozbawionej nadziei. Tekst w swojej bajkowości nawiązuje do równie bajkowych Mistrza i Małgorzaty oraz O północy w Paryżu.”
Jeśli kogoś owy bajkowy klimat porwał, na pewno dobrą wiadomością będzie fakt, że jest to singiel zapowiadający LP Mostów. Premiera pierwszego albumu długogrającego ma nastąpić już tej wiosny, a wszystko wskazuje na to, że słuchacze otrzymają dużo więcej brzmień z pogranicza rocka, indie popu i jangle.
Czasem miło obudzić się w słoneczny dzień i ze świeżo zaparzoną kawą iść pooglądać świat z balkonu. Ostatni singiel Seweryna kojarzy mi się z właśnie takim porankiem. Ad rem to spotkanie w połowie drogi między indie rockiem a bedroom popem. Spora dawka energii, by w pozytywnym nastroju kolejny raz wejść w codzienność. Utwór powstały we współpracy z Ajzeją, który odpowiada za produkcję i realizację singla.
Rozwodzić się można na różne sposoby, jednak sam Seweryn singiel zapowiedział następująco:
„Ad rem, czyli do rzeczy. Bo czas do rzeczy przejść i z jakimś konkretem wyjść. Płyta skończona już od czerwca, rozpoczynamy przybliżanie jej Państwu w skrawkach, zwanych singlami. Oto pierwszy.”
Seweryn serwuje nam minimalistyczny aranż opierający się przede wszystkim na gitarze, momentami nabierającej brzmienia oldschool’owego syntezatora. Mimo tanecznych inspiracji i energicznego tempa całość ucieka w kierunku sennego lo-fi. Rozmarzony wokal artysty dopełnia tę mozaikę, wprowadzając poczucie beztroski. Taką mieszanką nastrojów Seweryn zapowiada swój drugi po Kieszeni pełnej niczego album. Co ciekawe otrzymaliśmy też remix utworu autorstwa Aluzji, którego można posłuchać na serwisach streamingowych.
W zeszłym roku Seweryn dzielił scenę warszawskich Chmur z zespołem Chair, oraz supportował The Cassino w trójmiejskim Drizzly Grizzly. Zasilił też line-up Spokój Festiwalu wśród artystów takich jak Miły ATZ czy Scrüda. Obecnie szczegóły nie są jasne, więc pozostaje nam czekać na rozwój sytuacji. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że jesteśmy coraz bliżej kolejnych premier…
Mówi się, że trzeba wiedzieć kiedy zejść ze sceny. Syndrom Paryski już jakiś czas temu zapowiedział swoje odejście, ogłaszając pożegnalny koncert na Peleton Feście. Skład odchodzi w chwale, pozostawiając po sobie pożegnalny Slam — ostatni singiel zespołu po ponad 4 latach obecności na scenie. Wojtek, Bastian, Sebek, Pawlak i Michał zostawiają za sobą ten etap, a my na pewno nie po raz ostatni skupimy uwagę na ich dzieło.
Syndrom Paryski, czyli jeden z czołowych zespołów polskiej sceny niezależnej po raz kolejny udowadnia, czym zasłużył sobie na taką renomę. Recytowane fragmenty zwrotek zestawione z refrenem, który aż prosi o wykrzyczenie go na koncercie. Tekst uderzający gdzieś w tył głowy każdego z nas mieszanką zwątpienia i nadziei. Prześwietne brzmienie i riffy definiujące stan polskiego midwest emo (jako topowy). To połączenie, do którego Syndrom przyzwyczaił nas już dawno, jednak z każdym kolejnym razem jest to coraz bardziej wciągające wydarzenie.
Poznańscy sad boys zaskarbili sobie serca słuchaczy już u progu kariery, wydając Zwiedzanie (jeszcze jako duet Wojtka i Sebastiana). Później otrzymaliśmy kolejne single, pierwszy mini album i debiut Małe pokoje w wielkim mieście. Olbrzymią popularnością nadal cieszą się hitowe single: Nie Śpię, czy Sygnały końca pociągu. Syndrom potrafił zaskoczyć też kolaboracjami. Singiel Ludzie z featem Młodego Yerby, czy EPką Małe Pokoje: Remixed, gdzie udzielili się TBH, Phil Hollins i air hunger. Klątwa i Slam to domknięcie pięknej historii, która zostanie ze słuchaczami na lata.
Ostatni poetycki SlamSyndromu Paryskiego
Wstydem byłoby nie wspomnieć o klipie, który towarzyszy temu pożegnaniu. Dzieło ekipy Harmider to bardzo trafne wizualne rozwinięcie samego utworu, który popycha do podjęcia działania. Całość osadzona w chłodnych industrialnych przestrzeniach zgrabnie przełamanych powtarzającym się motywem pomarańczowego koloru. Syndrom Paryski na ostatniej prostej wykonał też drobny ukłon w kierunku swoich fanów, zapraszając ich do udziału w teledysku.
Pożegnania są ciężkie i z bólem przychodzi mi pisanie o końcu kariery Syndromu. Pozostaje nam dalej cieszyć się tym, co wnieśli w scenę niezależną i śledzić działania powiązanych projektów. Chłopaków usłyszeć możemy jeszcze w formacjach takich jak Raw Plastic, Renmin Ribao i oysterboy (którego wokalista odpowiada za mix Slamu). Poza tym Wojtek i Pawlak realizują się też w ramach solowych projektów jako goddiei pawlack. Wierzę, że wszyscy zapamiętamy tę historię na długo, a tymczasem zapraszam na poetycki slam.
Nasze serwisy używają informacji zapisanych w plikach cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie plików cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki, które możesz zmienić w dowolnej chwili.