Archiwum

Mia Koden & Cousin – B Alo

sub-alchemy to tytuł pierwszej kompilacji, wydanej przez label subglow z Berlina. Zawiera w sobie to, co miłośnicy tańca z zamkniętymi oczami lubią najbardziej.

Mocograj B Alo od Mii Koden i Cousina to senne, dubowe steppery. Pojawia się na sub-alchemy pod koniec i domyka zbiór niskotonowych czarów autorstwa ulubieńców subglow (w tym gronie m.in. upsammy, Roza Terenzi, softi, Perila). Inspirowali się oni napięciem między presją a nieważkością – nadprzyrodzoną, emocjonalną i tajemniczą – która kryje się w głębi tanecznego parkietu i wychodzi poza klub.

Subglow jako wydawnictwo wystartowało w tym roku. Początkowo było pomyślane jako seria wydarzeń w Berlinie. Ich kierunek muzyczny koncentruje się na psychodelii niskich tonów i czerpie z ekspansywnej interpretacji muzyki soundsystemowej.

B Alo od Mii Koden i Cousina brzmi jak idealny mocograj na rozgrzanie waszych subooferów. Mia aka Sancha Ndeko to brytyjska producentka i DJ-ka z korzeniami w południowym Sudanie. Płynnie łączy wpływy 2-stepu, dubu i electo, oddając hołd dziedzictwu kultury soundsystemowej. Z kolei Cousin aka Jackson Fester to producent pochodzenia australijskiego, który non stop wydaje nowe tracki, bardzo płynnie przechodząc przez różne tempa i style. Czerpiąc inspirację z lokalnej flory, tworzy surrealistyczne pejzaże dźwiękowe oparte na przestrzennej atmosferze, podziemnym basie i rytmicznej hipnozie.

 

Żaneta Wańczyk

 

 

Lunchmeat Festival 2025

Każdej jesieni Lunchmeat Festival zamienia Pragę w centrum audiowizualnych eksperymentów i odważnej elektroniki. To festiwal nowych mediów, który odbywa się w nieoczywistych przestrzeniach, z najświeższą muzyczną selekcją. Obok twórców o międzynarodowej renomie w programie pojawiają się starannie dobrani lokalni artyści. W trakcie wydarzenia panuje atmosfera otwartości, luzu i wspólnej ciekawości co przyniesie dany wieczór.

 

Festiwalowy tydzień

Tegoroczna edycja rozpoczęła się się od dwóch realizowanych na żywo pokazów audiowizualnych. Baron Lanteigne i Seulement pokazali zupełnie odmienne sposoby wykorzystania 24-metrowego ekranu w Centrum Architektury CAMP. Pierwszy, bazujący na połączeniu cielesności z technologią, drugi – na wizualnej zabawie z architektonicznymi formami i dźwiękiem.

Moje oczekiwania wobec środowego wieczoru w klubie Ankali były wysokie. W ubiegłych latach widziałam tam występy bilej kluka (obecnie awoo) i PrisonReligion, którzy kompletnie mnie zachwycili i do dziś pozostają jednymi z moich ulubionych artystów.

W tym roku line-up również nie zawiódł. Wieczór otworzyła członkini kolektywu Gin& Platonic i DJ-ka, Kittylinda, która swoim eksperymentalnym, bardzo płynnym w formie setem zapewniła idealny klimat na nadchodzące koncerty. W jej selekcji znalazł się między innymi jeden z wczesnych utworów Amnesii Scanner – a po tej stronie internetu kochamy Amnesię Scanner

W dalszą część nocy z lekkością wciągnęła nas zachwycająca Ouri, a wieczór zamknął Amselysen ze swoim show American Vulgarities (You’re my Lucky Star ☆). Ubrany w garnitur w stylu lat 90., niczym postać z serialu Severance, wypowiadał antysystemowe hasła. Całe doświadczenie przypominało mroczną, alternatywną rzeczywistość, z jednym z najlepszych soundtracków, które można sobie wyobrazić.

See you dancin’

W czwartek Lunchmeat przejął przestrzeń Trade Fair Palace Narodowej Galerii w Pradze. To miejsce wyjątkowo przyjazne uczestnikom festiwalu – podziemna sala główna pełni rolę amfiteatru, a betonowe schodki pozwalają oglądać część pokazów na siedząco i odpocząć nie opuszczając koncertu.

Festiwal dba również o strefę chillout’u. Na parterze znajduje się przestronna, wewnętrzna przestrzeń z leżakami, w której można znaleźć chwilę ciszy, porozmawiać i w cieple wymienić się wrażeniami z koncertów, bez konieczności przekrzykiwania muzyki. To z pozoru drobna kwestia, która jednak mocno wpływa na komfort i jest wyjątkowo doceniana przez widzów.

Muzycznie weekendowa część Lunchmeatu to nie tylko taneczne DJ sety. Większość nocy jest wzbogacana o elementy wizualne – oświetlenie i projekcje tworzą pełne doświadczenie sensoryczne. Program często uzupełniają też elementy performatywne, takie jak wręcz teatralny występ Colina Selfa, autoekspresyjny live kodiki i surrealistyczne show od Mun Sing. W pamięci na długo zostanie mi także światowa premiera nowego performansu Yan Higa. Było to piękne wizualnie działanie sceniczne, wciągające w nowy świat, prosto z filmu science fiction.

 

Wyjątkowym momentem było dla mnie zamknięcie festiwalu. Heith z niesamowitą charyzmą, delikatnością i muzyczną wrażliwością zahipnotyzował publiczność. Swoją interpretacją live albumu Escape Lounge stworzył atmosferę intymności i wspólnoty – mimo że leżałam w tłumie nieznajomych, nie czułam się obco. W rozmowach z innymi widzami dowiedziałam się, że wielu miało podobne odczucia, a spokój, którym otulił nas Heith, pozostał z nami na długo po zakończeniu festiwalu.

Tekst: Natalia Kubik (aka Leandra)
Redakcja: Pola Sosin

Muskila ft. Aunty Razor — I Am

Muskila już dawno zaznaczył swoją pozycję na scenie muzycznej, a najnowsza EP-ka go w niej utwierdza.

JAH NAM to typowy dla Muskili balans pomiędzy surowością dubu, pulsującym basem, atmosferyczną przestrzennością i arabskim dziedzictwem. Sam określa ją jako bardziej osobistą, introspektywną, choć wciąż ciężką w swojej basowości.

W moim odczuciu jest to właśnie zadziwiająca rytmicznie opowieść o tożsamości i identyfikacji, której punktem kulminacyjnym jest I Am. Już sam tytuł sugeruje pewną afirmację własnego bytu, potęgowaną przez angażujące rytmy, przestrzenne brzmienie i ostry jak żyletka rap. Muskila i Aunty Razor manifestują swoją tożsamość, poprzez łączenie tradycji (aksakowe rytmy, arabskie skale, język joruba) z nowoczesnymi rozwiązaniami.

W wyniku powstało coś, co jest nie tylko niezwykle energiczne, taneczne i porywające, ale też ujmujące, odważne i manifestacyjne.

Zuzanna Kopij

Funk Tribu – Hold On

Funk Tribu to pseudonim szeroko znany na tanecznych podwórkach. Kolumbijski DJ opublikował długo wyczekiwany singiel Hold On, czym rozgrzał globalne parkiety do czerwoności i dopisał się do listy Mocograjów Radia LUZ. Zrobił to w swoim stylu, mieszając najróżniejsze podgatunki muzyki dance. 

Funk Tribu, choć oryginalnie pochodzi z Bogoty, obecnie rezyduje w Berlinie, co znacząco oddziałuje na jego twórczość. W końcu żadne dzieło nie powstaje w próżni! To właśnie w niemieckiej stolicy znalazł swoją niszę w elektronicznych brzmieniach lat 90. i 00. Hold On również reprezentuje te rytmy: trance, eurodance i hard techno. Kawałek obfituje w zwiewne melodie, do których Tribu zdążył nas przyzwyczaić Funk, a także charakteryzuje się przyciągającym uwagę wokalem. Jednocześnie Kolumbijczyk zabiera nas w futurystyczną podróż, podkręcając BPMy do maksimum.

 Paulina Madej

Danny L Harle ft. Pink Pantheress – Starlight

Danny L Harle to świetny producent muzyczny. Przez lata związany z wytwórnią PC music, tworzył utwory między innymi dla Caroline Polachek, 100 gecs, Charli XCX, czy Clairo. Sam wyznaje, ze lubi konkrety. Po jego muzyce możemy więc oczekiwać albo krótkich i szalenie tanecznych propozycji, albo długich, ambientowych zestawień. Tych drugich, jak zdradził ostatnio, ma teraz w planach więcej. Nie widać tego jednak po jego najświeższym kawałku.

Utwór Starlight to czysta i intensywna ekstaza dźwiękowa. Do elektronicznej ferii brzmień swój delikatny głos dograła Pink Pantheress, o której od kilku lat jest coraz głośniej, szczególnie po jej majowej EPce w klimacie przełomu lat 90 i 00. W efekcie, jak to często u Danny’ego bywa, otrzymujemy transową kompozycję z bubblegumową wkładką wokalną, przyprawioną o dość gorzki tekst. Te aspekty w teorii stoją na przeciwko siebie, lecz to nie znaczy, że są w opozycji. W końcu czy na parkiecie nie można wytańczyć swych przemyśleń i złamanych serc?

Katarzyna Golec

Baxter Dury – Schadenfreunde

Baxter Dury z klasą zaszczyca nas kolejnym singlem, który zapowiada album Allbarone, zaplanowany na 12 września. Artysta przyznaje, że inspiracją do stworzenia nowej płyty była Charli XCX i jej zeszłoroczny BRAT. Rzeczywiście jest mocniej i bardziej elektronicznie niż bywało, chociaż dalej w baxterowym, synthpopowym stylu. Anglik obiera w zdecydowany sposób ten interesujący kierunek, stawiając na bardzo taneczne kompozycje. Schadenfreunde kontynuuje stylistykę poprzednich singli. Znajdziemy tu chwytliwe riffy, lekko noirowe synthy, damskie, eteryczne wokale i melorecytowane przez Baxtera opowieści.

Dury wcześnie wybrał ścieżkę kariery i dość szybko rzucił szkołę. Widać, że nie próżnował, Jego umiejętność retrospektywnego snucia opowieści, a także zwinne ruchy sceniczne to esencja jego osobliwej persony. Podobnie jak marynarki oraz kolorowe koszule!

Schadenfreunde to termin opisujący czerpanie przyjemności z cudzego nieszczęścia. Rzeczywiście, utwór przeszyty jest podobną nutą goryczy co singiel Allbarone. Są rozterki, rozstania, rozjazdy, porzucenia i niechęci, a to wszystko zabarwione nocnym smakiem wieczornego nieba, imprez i innych przyjemności, współtowarzyszących takim okolicznościom. Nie będziemy jednak ujawniać dalszych szczegółów. Baxter Dury zrobi to lepiej. Wrzućcie na uszy słuchawki, na plecy marynarkę i ruszcie w noc na spacer z naszym Mocograjem.

Katarzyna Golec

 

 

god.wifi — dj

Muszę się do czegoś przyznać — ten mocograj był zaplanowany. Od miesięcy.

8 listopada.

To wtedy podczas setu god.wifi usłyszałem pierwszą próbkę utworu dj. Od razu wiedziałem, że po premierze zrobi on rundki na moich słuchawkach, ale skrycie w sercu trzymałem też nadzieję na głośniki radiowe. Ciężko kogokolwiek oszukać — utwór wpadł mi w głowę i nie chciał wyjść. I tak pomimo usłyszenia go zaledwie jeden raz, pilnie siedział tam od początku listopada i czekał na doskonały moment, aby przypomnieć mi o swoim istnieniu i wdrożyć plan w akcję.

28 lutego.

Warto było czekać na premierę debiutanckiego albumu FREE WIFI — na trackliście nareszcie widnieje utwór dj. Na sam album oczekiwania miałem już wystarczająco duże, ponieważ po passie świetnych singli ciężko byłoby mnie zawieść, ale to usłyszenie pierwszego dj to ja było jak powrót do domu. Na utworze znajdziemy charakterystyczny dla artystki niewiarygodnie kreatywny beat, któremu towarzyszą żartobliwe wersy, autotunowany wokal i zabawa muzyką, jak nastackowane tagi, sample czy rytmiczne oklaski. Ale ponad komiczną warstwą to przede wszystkim kawał świetnego digicore’u z trapowo-hyperpopową produkcją, którego podobnie pełno na wspomnianym debiucie. A to przypomina, że polska reprezentacja hyperpopu, jest naprawdę na poziomie międzynarodowym i warto ją sprawdzić.

Miksuje dla nas jedna z najlepszych polskich reprezentantek internetowej muzyki, więc jeżeli komuś trzeba jeszcze przypominać kto tu jest prawdziwym dj’em, a kto tylko gra tracki, to posłuchajcie jeszcze raz naszego najnowszego mocograja

Mikołaj Domalewski

camoufly – llamando

Lato. Szum fal i ciepło promieni słonecznych. Przyjechaliśmy na wakacje do skwierczącego piaskiem Portoryko. Bynajmniej nie leżymy na plaży tylko jesteśmy na parkiecie w tłumie ludzi przy latynoskich rytmach. Gdzieś w tle ktoś słucha utwór Maria Teresa. To tajemniczy, ukrywający swoją tożsamość dj camoufly sampluje singiel z lat 70 i dostarcza nam tanecznego Mocograja IIamando. Artysta cały czas pokazuje nam w swoich kompozycjach nowe brzmienia –  krąży pomiędzy trapem, housem a hyper popem. 

Letniczek wydany w styczniu? Czemu nie. To utwór, który nada się na niejedną domówkę czy zimowy kryzys egzystencjalny. Ja już go dodałam do mojej wakacyjnej playlisty, a Wy?

Jadwiga Lazar

Crack Rock – Crack

Astigmatic Records rozpoczyna 2025 rok niespodzianką — debiutanckim singlem duetu Crack Rock. Duetu, który tworzą Anthony Mills (Wildcookie) i Marek PędziwiatrLatarnik, znany nam z takich projektów jak EABS, Zima Stulecia czy Błoto. Dopiero wkraczają razem na scenę, ale już wiadomo, że zrobią na niej niezłe zamieszanie.

Crack w swoim brzmieniu jest statyczne, eklektyczne i błyszczące, a nawet delikatnie jazzujące. Syntezatory kontrastują ze sobą, zdecydowana perkusja zadziera z roztargniętymi błyskotkami z wysokich rejestrów. Nad tą mieszanką czuwa flażoletowy głos Millsa, który opowiada o uczuciu nagłej i intensywnej ekstazy, która ucieka szybko, pozostawiając niedosyt.

Tak jak Latarnik bawi się formą, Mills bawi się słowami. I mimo metafor i porównań ukazujących trudne kwestie, czujemy bijącą od tej piosenki zabawę i lekkość. Na szczęście na tym nie skończy się ta niespodziewana współpraca – Crack Rock pracują nad calutkim albumem, który ukaże się już za kilka tygodni. Nie wiem jak Wy, ale ja już jestem niesamowicie podekscytowana. I ciekawi mnie, co oprócz Cracku nam zaproponują.

Zuzanna Kopij


Coals – nowy świat

Coals - nowy świat

Coals znowu porywają nas w swój senny, nowy świat. Kacha i Łukasz mają na swoim koncie same trafione strzały, a najnowszy singiel jest kolejnym przykładem ich bezbłędności. Nie dajcie się prosić. Pozwólcie porwać się chwili i zobaczcie, jak latają!

Kacha, którą z jednej strony możemy znaleźć na Best of Moje Getto Piernikowskiego, a z drugiej współpracuje z takimi artystami jak hesoyam i młody klakson. Łukasz Rozmysłowski, który raz produkuje dla mainstreamowych gwiazd takich jak Tymek, Szpaku, czy Janusz Walczuk. Innym razem remixuje podziemnych alt popowych debiutantów, jak w przypadku ostatniego singiel duetu Spokój Purge. Tym razem wspólnie jako Coals, lawirują gdzieś między transem i drum and bass’em, a dreampopem lub synthwavem. Uderzając w retro, analogiczną nostalgię, budują wizję kojącej przyszłości, w której na nowo możemy się odnaleźć. Słuchacze duetu musieli okazać się nie lada cierpliwością. Od ostatniego albumu minęły już prawie 4 lata, a nadal nie doczekali się kolejnego. Jednak musimy mieć nadzieję, że wizyta w nowym świecie na chwile ukoi wszystkie nastroje, a już niedługo doczekamy się kolejnego długogrającego materiału…

Dawid Sas