Archiwum

Hassan Abou Alam – Backlit

Duszno.

Backlit to igraszka tego, co słyszalne z tym, co pozostaje w ukryciu. Pozornym? Intensyfikujące się nakładami czegoś, co przypomina melodię atakują stałość i ciągłość. Pozornie? Brzmienie wydaje się być stanowczo podzielone na rytm i melodię, które pozostają w kontraście… pozornym?

Duszniej.

Hassan Abou Alam doskonale potrafi atakować, kojąc. A może koić, atakując? Regularne nieregularności gonią się wzajemnie, potykając. Surowo miękkie dźwięki bezlitośnie narzucają się, ale jednocześnie budują przestrzeń dla oddechu. Dzieje się tu dużo, choć nie dzieje się wcale tak wiele. Organiczność ograniczonych środków poddana zostaje maksymalizacji brzmienia, dzięki czemu Alam tworzy krajobraz, który zapiera dech w piersiach. Przestrzeń staje się klaustrofobiczna w swoim ogromie. Coraz trudniej złapać oddech.

N a j d u s z n i e j.

Zuzanna Kopij

Mietze Conte

Mietze Conte — figlarna elektronika, klubowy eskapizm i oniryczne światy

 

Mietze Conte, czyli Matthias Oldofredi, to muzyk który schował swój radiowy szyld filous głęboko do kieszeni, aby pod nowym pseudonimem eksperymentować z dźwiękiem. Bąbelkowa mieszanka euro-dance’u i hyperpopu, której Mietze jest mistrzem udowadnia, że elektronika wcale nie musi być śmiertelnie poważna. Jako że ten wiedeński wizjoner już 6 listopada przejmie scenę w warszawskim klubie Mechanik, nie było innej opcji – Mietze Conte zostaje naszym Artystą Tygodnia w Radiu LUZ.

Rozpoczynając karierę od hitu bunnybunnybunny oraz EP-ką Nervous pokazał, że ma niesamowity talent do tworzenia krótkich, niezwykle chwytliwych numerów. Mimo debiutu zaledwie kilka lat temu, z pewnością sprowokował już niejedną dyskusję o przyszłości muzyki elektronicznej. Oldofredi bawi się dźwiękiem, co słychać na każdym kroku – od tanecznego Mietzee po ambientowe, wyciszone ee oo. Dodatkowo, spójność muzyki z oprawą graficzną znacznie ułatwia zanurzenie się w wykreowanym przez artystę świecie i świetnie dopełnia jego brzmienie. Oniryczne, bajkowe, a czasem nieco dziecinne lub karykaturalne obrazy Matthias przekuwa w produkcyjną zabawę efektami i wokalem. Wydany w marcu tego roku album wufwufwuf to kolejny dowód na to, że Mietze Conte jest obecnie jedną z najciekawszych postaci na elektronicznej scenie, a jego pierwszego występu w Polsce po prostu nie wypada przegapić.

 

Nasza selekcja:

Mietzee

2024

sumoclic

Album Mietzee bardziej niż spójną historią jest zbiorem baśni, dwuminutowych opowiadań z różnych wymiarów. Przypomina dziennik podróżnika, który przemierza światy – raz senne i rozmyte, a kiedy indziej imprezowe i taneczne – w wyjątkowy sposób dokumentując towarzyszące mu emocje. To doskonałe wprowadzenie w twórczość austriackiego muzyka, w której każdy utwór wydaje się nieprzewidywalny i dziwnie żywy. Polecamy fanom takich twórców jak meat computer, Oli XL czy Loukeman.

Warto sprawdzić: Secret, soooooo clean 202, If i wan te d to o o o ^o, 2000.

 


ee oo

2024

OOPS Records

Jeżeli Mietzee było podróżą przez rozmaite wszechświaty, to ee oo jest bardzo długą drzemką po tej wyprawie. W drugim longplay’u artysta poświęca więcej uwagi pojedynczym brzmieniom i stawia na subtelniejszą produkcję. Spokojnym syntezatorom czasem towarzyszą ciągnące się w nieskończoność echo i szumy, a niekiedy przerywają je wyrywające z letargu glitche i noise. Całość przypomina niekończący się sen, trzymający słuchacza w napięciu, aż zamieni się w przebłyski czegoś zupełnie niepojętego. Pozycja obowiązkowa dla miłośników ambientu, krajobrazów dźwiękowych Oklou i znawców wingdingowych projektów Four Teta.

Warto sprawdzić: whereis oooo, propo, so oo ee, ooee 2 or 1.

 


wufwufwuf

2026

Common Knowledge

Najnowszy album wufwufwuf, niczym tytułowa onomatopeja, niezbyt subtelnie wybudza słuchacza z uprzedniego rozmarzenia słowami wake up baby, it’s time to wake up. Po chwili dołącza do nich indiesleaze’owy syntezator, który już na dobre uniemożliwia drzemkę. Dziesięć utworów zawartych w 21 minutach to tym razem bardzo szybka i pełna wrażeń przejażdżka. To najbardziej imprezowy krążek od czasów debiutanckiej EP-ki, który nieustannie oscyluje między emocjonalną wrażliwością a klubową euforią i basem zachęcającym do tańca. Idealnie sprawdzi się na imprezowy pregame, kiedy mood jest trochę silly, dla miłośników starych i zapomnianych dzwonków do telefonu, oraz wszystkich, których guilty pleasure to dobre 4 na 4 na parkiecie.

Warto sprawdzić: wakeup, allee, are you real?, makeit.

 


Jednym z najważniejszych czynników, które sprawiają, że twórczość Mietze Conte jest tak fascynująca, jest jego wszechobecna bezkompromisowość i konsekwentne podążanie własną ścieżką. Utwory są szybkie, chaotyczne i figlarne w sposób, który dopasować można tylko do jego pseudonimu. Tę spójność artysta buduje nie tylko w brzmieniu i wizerunku, ale także wokół swojej społeczności. Wspólnie z nią tworzy wizualne i muzyczne krajobrazy, przy tym niejednokrotnie głośno mówiąc o tematach politycznych i społecznych. Pomimo poszukiwania w twórczości krajobrazów z innych światów, pokazuje równocześnie jak ważne w dzisiejszych czasach jest ugruntowanie w realnych wartościach.

Pozwólcie wciągnąć się w baśniowe wymiary i sprawdźcie ten oniryczny, elektroniczny krajobraz słuchając twórczości naszego Artysty Tygodnia przez najbliższe dni na 91.6 FM.

Mikołaj Domalewski, Łucja Krzywoń

Audioriver 2026

Audioriver 2026 – 20 lat historii zapisanej muzyką

WSTĘP

Radio LUZ ponownie melduje się na Audioriverze! Tegoroczna edycja będzie jednak wyjątkowa: festiwal świętuje swoje 20-lecie. Od 10 do 12 lipca Łódzkie Błonia ponownie zamienią się w ogromny parkiet taneczny, na którym spotkają się legendy muzyki elektronicznej, najgorętsze nazwiska ostatnich lat i artyści, o których dopiero za chwilę będzie mówił cały glob. 

Przez trzy dni Łódź wypełni się dźwiękami house’u, techno, drum & bassu, trance’u, UK garage czy afro house’u. Jak co roku nie zabraknie widowiskowych scen, instalacji artystycznych i ludzi, których łączy jedno – miłość do muzyki elektronicznej. 

W najbliższych dniach w ramach pasma Artysta Tygodnia spróbujemy przybliżyć Wam ideę festiwalu Audioriver. Opowiemy o najciekawszych wykonawcach i pokażemy, dlaczego jubileuszowa edycja zapowiada się jako jedna z najmocniejszych w historii festiwalu. 

HISTORIA

Historia Audioriver rozpoczęła się w 2006 roku w Płocku. Niewielka impreza szybko przerodziła się w jeden z najważniejszych festiwali muzyki elektronicznej w Europie Środkowo-Wschodniej. Przez siedemnaście edycji Płock był jego domem, aż w 2024 roku wydarzenie przeniosło się do na Łódzkie Błonia. 

Od samego początku organizatorzy chcieli stworzyć coś więcej niż festiwal. Audioriver miał być miejscem spotkania muzyki elektronicznej, sztuki i miejskiej przestrzeni. Dlatego obok koncertów od lat pojawiają się wystawy, warsztaty, instalacje artystyczne czy działania organizacji społecznych. 

Pomysłodawca festiwalu, Piotr Orlicz-Rabiega, od lat podkreśla, że Audioriver ma być przestrzenią otwartą – zarówno na nowych artystów, jak i nowe inicjatywy. Jubileuszowa edycja wydaje się doskonałym podsumowaniem tej idei. Line-up łączy legendy elektroniki z twórcami, którzy dopiero wyznaczają kierunek rozwoju współczesnej sceny klubowej. 

KTO WYSTĄPI?

Program tegorocznego Audioriver to przekrój dwóch dekad muzyki elektronicznej. Obok artystów doskonale znanych fanom festiwalu pojawi się także nowe pokolenie producentów i DJ-ów. 

The Prodigy

To jeden z tych zespołów, których przedstawiać właściwie nie trzeba. Brytyjska legenda od ponad trzydziestu lat udowadnia, że muzyka elektroniczna może mieć energię koncertu rockowego. Ich występy słyną z ogromnej intensywności, a jubileuszowy Audioriver będzie pierwszą okazją, by zobaczyć ich na tym festiwalu. 

Disclosure

Bracia Guy i Howard Lawrence sprawili, że house ponownie trafił na światowe listy przebojów. W Łodzi zagrają w formule DJ setu, dzięki czemu będzie można usłyszeć ich bardziej klubową odsłonę i muzyczne inspiracje wykraczające daleko poza ich największe hity. 

Ben Klock

Jedna z najważniejszych postaci współczesnego techno i wieloletni rezydent legendarnego berlińskiego Berghain. Hipnotyczne, głębokie sety sprawiły, że od lat pozostaje jednym z najbardziej cenionych DJ-ów na świecie. 

Marlon Hoffstadt

Jeszcze kilka lat temu był kojarzony głównie z house’em. Dziś jest jednym z liderów powrotu trance’u i rave’owych brzmień, a jego sety wyprzedają największe europejskie kluby. To jedno z najgorętszych nazwisk całego line-upu. 

I Hate Models

Francuski producent od lat udowadnia, że techno nie musi zamykać się w jednym gatunku. W jego setach spotykają się industrial, trance, hard techno i euforia rodem z dawnych rave’ów, a także nie straszne mu łączenie metalu, metalcore’u ani innych odjechanych gatunków muzycznych z jego ciężkim techno. Widowiskowe występy sprawiły, że stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych artystów współczesnej sceny elektronicznej.

Shimza

Jedyny reprezentant Republiki Południowej Afryki w dotychczas ogłoszonym line-upie. Od kilku lat jest jednym z najważniejszych ambasadorów afro house’u, a jego występy regularnie goszczą na największych festiwalach świata.

Apashe

Elektronika połączona z orkiestrą dętą? Brzmi nietypowo, ale właśnie z tego słynie Apashe. Jego koncerty z Brass Orchestrą należą dziś do najbardziej widowiskowych live actów na światowej scenie elektronicznej.

POLSKA REPREZENTACJA

Jak co roku Audioriver mocno stawia na rodzimych artystów. Obok uznanych nazwisk pojawi się wielu producentów, którzy coraz śmielej zaznaczają swoją obecność na europejskiej scenie. Jednym z najciekawszych polskich wykonawców będzie Deas, a więc producent regularnie wydający w zagranicznych wytwórniach i coraz częściej pojawiający się w line-upach największych europejskich klubów. W Łodzi zagra wspólnie z Septem, reprezentującym nowe pokolenie groove’owego techno. Nie zabraknie również Błażeja Malinowskiego, którego hipnotyczne, minimalistyczne sety od lat cieszą się uznaniem fanów undergroundowej elektroniki. Miłośnicy szybszych brzmień powinni zwrócić uwagę na Lukhera, który łączy nowoczesne techno z wpływami trance’u i rave’u, a także na MKO, pojawiającego się na scenie wspólnie z Ignezem. Na festiwalu usłyszymy także Leonię Jacewską, poruszającą się pomiędzy melodyjnym techno, EBM-em i synthwave’em, oraz Kitty Sarcasm, której energetyczne sety czerpią z hard dance’u, trance’u i współczesnego rave’u. Nie zabraknie również klasyki polskiej sceny house. Catz 'n Dogz od kilkunastu lat pozostają jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich duetów za granicą, to już nie jest ich pierwsze rodeo na Audioriverze 😉 

To jednak tylko część rodzimej reprezentacji. W line-upie znajdziemy jeszcze wielu producentów i DJ-ów pokazujących, jak różnorodna stała się polska scena elektroniczna. 

MUZYKA Z CAŁEGO ŚWIATA

Jubileuszowy line-up pokazuje, jak międzynarodowym wydarzeniem stał się Audioriver. Do Łodzi przyjadą artyści z niemal całego świata.  Najliczniej reprezentowane są Polska, technem stojące Niemcy oraz garażująca Wielka Brytania. Usłyszymy również wykonawców z Francji, których na elektronicznym festiwalu zabraknąć nie może, a także innych topowych elektryzujących krajów: Holandii, Włoch, Irlandii, Australii, Stanów Zjednoczonych czy Republiki Południowej Afryki. 

Tak szeroki przekrój sprawia, że przez trzy festiwalowe dni będzie można usłyszeć niemal wszystkie najważniejsze nurty współczesnej elektroniki: od klasycznego house’u i techno, przez UK garage i drum & bass aż po afro house, hard groove czy powracający do łask trance. 

 

OUTRO

Dwudzieste urodziny Audioriver zapowiadają się naprawdę wyjątkowo. Legendarne zespoły, nowe twarze światowej elektroniki, mocna reprezentacja polskich artystów i trzy dni muzyki płynącej z kilku scen – trudno o lepszy sposób na rozpoczęcie festiwalowego lata. 

Jeżeli jeszcze zastanawiacie się nad wyjazdem, odpowiedź wydaje się prosta. Pakujcie wygodne buty i dobry humor, a resztą atmosfery zajmie się Audioriver.

My oczywiście również będziemy na miejscu. Do zobaczenia pod sceną!

 

Earth Trax

14 nowych utworów oplecionych tytułem Everlasting Flame – czyli najnowszy album Earth Traxa, który ustanawia go Artystą Tygodnia w Radiu LUZ.

 


Dekada Earth Traxa- ewolucja projektu

 

Nowy album Bartosza Kruczyńskiego, Everlasting Flame, to także okazja do świętowania dziesięciolecia działań Bartka pod aliasem Earth Trax. Bartek szybko zaczął się interesować muzyką. Młodociana fascynacja zaczęła ewoluować w trwałą pasję i tak od lat dziesiątych Kruczyński regularnie tworzy muzykę pod różnymi aliasami.

Duo Ptaki, stworzone z Jaromirem Kamińskim, projekt Pejzaż czy wydawnictwa, które ukazały się pod jego własnym imieniem i nazwiskiem. Wybór wielu osobnych pseudonimów artystycznych i tworzenie pod nimi muzyki pozostawia mu wolność artystyczną.

Rozkochany w samplowaniu nie omieszkał zająć się rozwijaniem nostalgicznego (jak na bałtycką wersję balearic beatu przystało) baltic beatu.

Twórczości Bartka niezależnie od aliasu łączą pewne wspólne mianowniki – czułość i nostalgia. Earth Trax jest jego najbardziej klubowym projektem, ale nosi w sobie również spore znamiona tejże właśnie nostalgii i emocjonalności. Nie obfituje tak intensywnie w sample, jak Pejzaż, ale wciąż na nie sobie pozwala.

Przez lata wyklarował się jego styl i z czasem zaczął kroczyć w mniej samplującą stronę. Najpierw było bardziej intensywnie, LP1 i LP2 posiadają w sobie sporo mocnych tonów. The Sensual World i Closer Now wyznaczają nam dalszy naturalny rozwój ścieżki muzycznej projektu Earth Trax. Można by powiedzieć, że jest co raz bardziej migocząco. Ambientalnie.

Everlasting Flame – ambient z rytmem oczami nostalgii

 

Everlasting Flame wyszło w czerwcu 2026 roku na Lapsus Records – 14 kawałków, ponad godzina grania. W porównaniu do poprzedniej płyty brzmi mniej jak coś robione pod parkiet, a bardziej jak coś do słuchania samemu, w skupieniu. Mniej tu prostych, klubowych strukturalnych numerów, więcej takiego dryfowania – ambient miesza się tu z rytmem, ale rytm nie zawsze jest najważniejszy.

 

Najnowszy krążek jest jednak pełen kontrastów jednej strony chłodne, rozmyte tła i głuchy, jakby „podwodny” bas, z drugiej nagle wyskakują ostre wysokie tony, jakieś strzępki wokali w tle albo momenty mocno zniekształconego, surowego brzmienia. Odnajdujemy w nim sporo melancholijnych padów, rozproszonych bitów zestawionych z przenikliwymi high-endami, odległymi wokalami, pobłyskami surowej intensywności.  Szumiący Everlasting Flame nie gubi jednak nigdy rytmu i struktury. Jest misternie poukładaną kompilacją dźwięków i uczuć.

Słuchanie tego krążka jest jak dotykanie tafli wody, pod którą rozgrywa się cały niedostrzegalny, ukryty świat. To jak dotknięcie czaszki nie mogąc uchwycić całego świata neuronów znajdującego się pod nią.

Everlasting Flame pozostawia nas w uczuciu bliskości do niesamowitego mikrokosmosu, który zdaje się być ukryty, nie w pełni dostrzegalny, niemożliwy do złapania i poznania w pełni, który jednocześnie przyciąga tą niesamowitą rządzą poznania.

Całość trzyma w sobie jakiś smutek, ale nie jest depresyjne – bardziej jak nostalgiczne, trochę zimne, wciągające granie.

Katarzyna Golec, Julia Kuźnik

Loukeman – Real Stressor

Oto wyszła oficjalna ścieżka dźwiękowa tej wiosny.

Loukeman zgrabnie łączy style muzyczne. Już pierwsze single promujące krążek, takie jak All I Could Think Of czy To The Sky, rozgrzały nasze myśli o nowym wydaniu i ukazały jego wiele twarzy. Sd-3 ma w sobie niesamowitą lekkość i intymność. Wydawnictwo zamyka w słoiczku wiele tropów muzycznych Kanadyjczyka, spaja je i daje im nowy wydźwięk oraz obraz. Uświadczycie trochę outsiderowego houseu, który Loukemana kształtował, będzie też zajwa glitchem, którą załapał później, ale i wiele innych, bo ten album w ogóle trudno sklasyfikować muzycznie, na pewno musielibyśmy użyć do opisu kilku różnorakich gatunków, ale może wystarczy jak dopiszemy jeszcze, że tutaj bro country łączy się EDMem w subtelny sposób? Wiele pozornie przeciwstawnych kombinacji muzycznych nadaje mu tej intymności i subtelności. Na pewno jest to krążek dojrzały pod względem artystycznym, czuć w nim obrany styl Fentona.

Sd-3 to mozaika otaczającego świata, ludzi i dźwięków w migoczącym kalejdoskopie. Jest trochę znajomych sampli, które mogą dać poczucie bycia w domu. Fenton w wywiadach przyznaje, że jego celem, jest sklejenie wszystkiego razem i rozwalenie wszystkiego w tym samym momencie i to świetnie opisuje jego muzykę, ale co piękniejsze, jest w tym porządek, harmonia, opowieść i zachwyt.

Wybraliśmy dla Was na zachętę utwór Real Stressor, bo to jeden z ciekawszych numerów w tym zestawieniu, który przy okazji bycia zaskakującym tworzy pewien obraz o tym jakie jest całe to wydawnictwo. Zachęcamy Was jednak do poświęcenia tej niepełnej godziny na przesłuchanie całości, bo ten album jest po prostu śliczny i bije z niego niesamowite ciepło.

(Aha, o co chodzi z tym słoiczkiem na początku wpisu? Kojarzycie te lasy w słoikach z jakimiś różnymi elementami figurkami, z mchem, patyczkami. No to takie jest właśnie Sd-3, jak mały kompletny mikrokosmos z pięknymi historiami, niedalekimi znajomymi żyjącymi tuż za piątym źdźbłem trawy licząc od prawej i bliskimi przyjaciółmi, z którymi lecicie na skrawek kamienia, żeby się ogrzać i pogadać o planach na najbliższą przyszłość, która maluje się urokliwie).

Katarzyna Golec

ciiicho — always be there

always be there ciiicho cover

always be there to pierwszy singiel zapowiadający nową erę w twórczości producentki ciiicho, znanej między innymi ze współpracy z Dominiką Płonką. Stojąca za pseudonimem Gabi Cichy z wykalkulowaną lekkością i precyzją wybiera harmonie i efekty, tworząc delikatny, choć równie żywiołowy krajobraz dźwięków. W jej stylu produkcji od dawna widać fascynację echem i miękkością, łącząc talent do subtelnych, klasycznych kompozycji, ze świadomością nowoczesnych wpływów elektronicznych – z artystami takimi jak Oklou czy Sega Bodega na czele.

Te inspiracje są zwłaszcza słyszalne w wyróżnianym utworze, z kompozycją płynnie mieszającą dynamikę syntezatorów z eterycznym, glitchującym sound designem. Podróżując poprzez wszystkie emocjonalne warstwy melancholii, uczucia potęguje oprawa wizualna artystki Julii Florczyk, tworząc unikatowe połączenie dźwięku i grafiki — połączenie absolutnie zasługujące na wyróżnienie mocograja!

Mikołaj Domalewski

Fcukers – Butterflies

Nie zawsze poważni, lecz zawsze z klasą – duet Fcukers i ich debiutancki album: Ö! Nie będzie to kłamstwo, jeśli napiszę, że dość długo należało czekać na pierwszą płytę zespołu. Niemniej czas, który trzeba było odliczać, został umilony EP-ką czy też licznymi singlami zapowiadającymi wydanie. 

Finalnie przed Fcukers stanęło ogromne wyzwanie: zaserwować krążek, który sprosta wielkim oczekiwaniom. Czy im się to udało? I tak, i nie. Ö to album do zabawy i do tańca, momentalnie wprawia odbiorcę w ruch i nie przytłacza go narracyjnie. Posiada proste przesłanie – noc na mieście i ujmuje to za sprawą połączenia UK Garage, house’u oraz reggae. Co jednak działa na niekorzyść? Długość… płyta jest krótka i to właściwie wszystko, do czego można się przyczepić. 

Nasz Mocograj, Butterflies, brzmi jak przygotowania do imprezy. Jest nieco delikatniejszy, ale przy tym niezmiernie intensywny. Umieszczenie go jako trzeciego na płycie świetnie wpasowuje się w obraną przez Fcukers narrację. Utwór zapowiada to, jak głośny okazuje się Ö po zmroku.

Paulina Madej

Trans Am

zdjęcie zespołu Trans Am

Ich muzyka to mariaż gitarowej tradycji z elektronicznymi i nowofalowymi fascynacjami. Nigdy nie osiągnęli szerokiej rozpoznawalności, jednak krytycy i inni artyści doceniali ich innowacyjność i odwagę w łączeniu pozornie odległych stylów. Właśnie minęło trzydzieści lat od premiery ich debiutanckiego albumu – z tej okazji Trans Am zostają Artystą Tygodnia w Radiu LUZ.

 

W zależności od kontekstu pojęcie „szkoła chicagowska” może oznaczać wpływowe nurty w ekonomii, socjologii, czy architekturze; jeśli jednak usłyszymy je w rozmowie o muzyce, to prawdopodobnie będzie ono odnosić się do aktywnej w latach 90. lokalnej sceny z Wietrznego Miasta, która tworzyła pierwszą falę post-rocka. Jedną z jej centralnych postaci był John McEntire, perkusista grupy Tortoise, który pewnego razu natknął się na demo zespołu Trans Am.

Trio spod Waszyngtonu mogło być mu odległe geograficznie, ale bardzo bliskie artystycznie: Trans Am grali instrumentalną muzykę opartą z grubsza na rocku, ale dodawali do niej dźwięki syntezatorów oraz rozwiązania kompozycyjne zaczerpnięte od takich zespołów, jak Can, New Order czy Yes. McEntire od razu zaproponował im wyprodukowanie debiutanckiego albumu, wydanie go w zaprzyjaźnionej wytwórni Thrill Jockey oraz wspólną trasę koncertową z Tortoise. Trans Am nie zawiedli tego zaufania i szybko okazali się jednym z najciekawszych zespołów, które pojawiły się w ostatniej dekadzie XX wieku na amerykańskiej scenie alternatywnej.


Trans Am

1996

Thrill Jockey

Album Trans Am szybko został okrzyknięty sztandarowym przykładem post-rocka, jednak z perspektywy czasu widać, że styl zespołu dopiero zaczynał się na nim kształtować. Uwagę przykuwają przede wszystkim Ballbados czy Orlando, utwory bardziej powtarzające sprawdzone math-rockowe schematy od Slint i Don Caballero, niż poszukujące nowych rozwiązań. Warto jednak docenić też ostatni numer na płycie, American Kooter – prawie dziewięciominutową suitę z początku opierającą się o syntezatory rodem z soundtracków do starych filmów sci-fi, które z czasem ustępują miejsca podniosłym dźwiękom przesterowanej gitary. Pomimo niedoskonałości, Trans Am to pół godziny porządnego i ciekawego grania, które napędziło karierę zespołu i dało mu komfortowe możliwości do rozwoju własnego brzmienia.


Futureworld

1999

Thrill Jockey

Elektronika była obecna w muzyce Trans Am od samego początku, jednak dopiero na Futureworld, swojej czwartej płycie, zespół uczynił z syntetycznych dźwięków fundament swojej muzyki. Wśród swoich inspiracji członkowie grupy wymieniali Aphex Twina, Autechre, czy Kraftwerk — szczególnie wpływy tego ostatniego zespołu zaczęły być mocno słyszalne na rzeczonym albumie.

Trans Am po raz pierwszy wykorzystali wokale w swojej muzyce, przepuścili je jednak przez wokoder, co pomogło uzyskać retrofuturystyczny klimat wydawnictwa. Robotycznie śpiewane lub deklamowane teksty stały się od tej pory jedną z cech charakterystycznych twórczości zespołu. Nowością było też pojawienie się w kilku utworach automatu perkusyjnego. Taki ruch mógł zaskakiwać u formacji, która mocno polegała na gęstej i żywiołowej pracy perkusji Sebastiana Thomsona, ale każde ryzyko, które podjęto przy produkcji Futureworld, opłaciło się.


TA

2002

Thrill Jockey

Jaka jest najbardziej buntownicza i odważna rzecz, którą może zrobić zespół kojarzony z muzyką alternatywną? Nagranie płyty popowej, przystępnej, inspirowanej przebojami z lat 80. Tym właśnie było TA, najciekawszy i najbardziej polaryzujący album w dyskografii Trans Am. Dwa lata po eksperymentalnym Red Line zespół wydał krążek wypełniony lekkimi piosenkami czerpiącymi z synth-popu, electro, disco i post-punku. Taka wolta stylistyczna została dość negatywnie przyjęta przez krytyków, którzy odebrali nowy styl zespołu jako przesadzony i ironiczny. Intencje muzyków były jednak zupełnie inne, co po latach tłumaczył perkusista Sebastian Thomson w rozmowie z portalem The Skinny:

To była reakcja na post-rock. Ten cały post-rock był bardzo drętwy – bardzo mało zdjęć muzyków, wszystko bardzo poważne, przeintelektualizowane… a my się temu przeciwstawialiśmy. Myśleliśmy: dlaczego nie można tworzyć interesującej, innowacyjnej muzyki i wciąż się przy tym trochę pobawić? (…) Myślę jednak, że ludzie źle to interpretują – w naszej muzyce nic nie jest dla żartu.

Trans Am naprawdę uwielbiali nową falę oraz taneczną elektronikę. Byli świadomi tego, że nie wszyscy to zrozumieją, ale oni po prostu cieszyli się, że w końcu robią taką muzykę, jaka płynie im we krwi.

Jan Rostek

DJ Seinfeld – Plush

Fani DJ-a Seinfelda, zwłaszcza ci, którzy regularnie uczęszczają na jego występy, na pewno kojarzą numer Plush. Szwed zwykł grać go na swoich setach, jednak nigdy nie brzmiał on dokładnie tak, jak teraz – po oficjalnej premierze. Utwór powstał kilka lat temu, a dokładnie w 2022 roku, jednak artysta wciąż czuł, że czegoś mu brakuje, dlatego też zwlekał z wydaniem kawałka. 

Plush otrzymał drugie życie w 2026 roku (CAŁE SZCZĘŚCIE) i sprawił, że DJ Seinfeld wszedł w nowy rok z rozmachem. Utwór przyciąga każdego miłośnika parkietu, a tych, którzy nie przepadają za tańcem, skutecznie namawia do zmiany zdania. Energia zatrzymana w lekko brudnym, house’owym beacie oraz magiczne syntezatory czarują słuchacza do tego stopnia, że od numeru nie można się oderwać. To niezwykle przyjemna odsłona klubowego oblicza DJ-a Seinfelda.

Paulina Madej

 

FKA Twigs – Striptease

FKA Twigs to jedna z najjaśniej świecących gwiazd 2025 roku. Utwierdziła swoją silną pozycję w przemyśle artystycznym, wydając nie jeden, a dwa fenomenalne albumy (EUSEXUA Afterglow wylądował w naszej najlepszej dziesiątce!).

Striptease jest idealnie wyważonym wyrazem twórczości Twigs — to bezkompromisowa emocjonalność okraszona brzmieniami jednocześnie delikatnymi i kojącymi, jak i zglitchowanymi, eksperymentalnymi i policzkującymi. To zachowanie balansu w pozornie nieokiełznanym chaosie. To nieustraszony ekshibicjonizm. To FKA Twigs w najczystszej, najwspanialszej formie.

I to czwarty najlepszy Mocograj 2025 roku według Redakcji Muzycznej Radia LUZ!

Zuzanna Kopij