Archiwum

Nubya Garcia – The Seer

Jedną z największych gwiazd odbywającego się pod koniec czerwca w Warszawie festiwalu Jazz Around była Nubya Garcia. Brytyjka pojawiła się na głównej scenie kilkadziesiąt minut po oberwaniu chmury, które przetoczyło się nad terenem Zamku Ujazdowskiego. Jeśli w tym momencie (po  znakomitym, dokończonym po przerwie koncercie Alfa Mista) ktokolwiek w tłumie narzekał jeszcze na obniżone morale, to szybko zostały one podniesione. Od pierwszych sekund tytułowego utworu z albumu Source charyzma, niespożyta energia i czysta radość saksofonistki zawładnęły bez reszty festiwalowiczami. W tym i niżej podpisanym. Ekstaza trwała przez kolejne kilkadziesiąt minut, będąc jednym z najjaśniejszych punktów dwudniowej imprezy.

Część z tych emocji przenosimy w tym tygodniu na fale wznoszące Radia LUZ za sprawą jej najnowszego singla – The Seer. Jest to zapowiedź albumu Oddysey, który ukaże się już 20 września. Epicki rydwan napędzany nieokiełznaną mocą saksofonu Garcii zwiastuje kolejny, ambitny rozdział jej kariery. W przeciwieństwie do Source nowy album nie powstawał w trakcie trasy koncertowej, lecz w znacznie spokojniejszy i bardziej przemyślany sposób. Nie trzeba być jasnowidzem by przewidzieć, że nadchodzi więc jeden z najlepszych jazzowych projektów 2024 roku.

Michał Lach

Amaarae ft. Naomi Sharon – wanted

Ghańsko-amerykańska księżniczka gatunku afrobeats po roku od wydania genialnego albumu Fountain Baby powraca z jego rozszerzoną wersją. Zachowuje ona głęboki, zmysłowy nastrój utworów, które mieliśmy okazję dobrze poznać przez ostatnie kilkanaście miesięcy. Ich młodsze rodzeństwo jest bardziej melancholijne w swej sensualności. Nie dziwi to biorąc pod uwagę podtytuł nowego wydawnictwa Amaaraeroses are red, tears are blue.

Instrumentarium ponownie zachwyca. Bujające bity tworzą podkłady dla całego spektrum dźwięków, przenoszących słuchacza wprost w ramiona dusznej nocy w samym sercu Akry. Upał i wilgoć momentami tylko rozpraszane są przez niewielkie modyfikacje tematu. Przykład to chociażby przemykające niby ożywczy podmuch wiatru delikatne syntezatory na znakomitym utworze diamonds. Naszą mocograjową propozycją na ten tydzień jest jednak wanted. Delikatny początek to zachęta, by powoli rozruszać się w oczekiwaniu na nadejście refrenu, przy którym pot ściekać będzie obficie z tańczącego ciała. Niezależnie, czy będziemy akurat znajdować się w Akrze, czy we Wrocławiu.

Michał Lach

Been Stellar – I Have The Answer

been stellar scream from new york ny

Naszych mocograjowych debiutantów poznałem w dość intrygujących okolicznościach m.in. w roli supportu na tegorocznej zimowej trasie koncertowej The 1975. Jako że lubię mieć tę niespodziankę, nie sprawdzałem wówczas dokonań kwintetu. Miło się dzięki temu zaskoczyłem. Nim przyszedł czas na headlinera, Been Stellar zaserwowali na rozgrzewkę zestaw wyśmienitych indie-rockowych numerów, zaostrzających apetyt jeden po drugim.

Jeden z nich zaczął się podejrzanie spokojnie: delikatne szarpnięcia strun powoli zmieniały się w ścianę przesterów, by za chwilę zupełnie puścić hamulce. Niespieszne tempo i melancholijny wokal skradły mnie od pierwszych słów, uderzając w refrenie ze zdwojoną siłą. Emocje wylewały się jedna za drugą. Publiczność także dołożyła swoją cegiełkę do tego magicznego momentu. Niedługo wszyscy machali z włączonymi latarkami w telefonach, kierując światło w stronę sceny.

Jak na ironię, przypomniałem sobie o tej pięknej chwili dopiero niedawno, za sprawą premiery debiutanckiego krążka Been StellarScream From New York, NY. Albumu o dorastaniu w mieście, które nigdy nie śpi i realiach życia jako Nowojorski zespół. Włączam play i, podobnie jak na koncercie, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Zmierzając w stronę końca, już pełen zachwytu, docieram do ostatniej piosenki. Uszom nie wierzę – kropki połączone. Tutaj w zasadzie mógłby pójść cały drugi akapit tego wywodu. I Have The Answer przypomniało mi o tamtej magicznej chwili, gdy całkowicie zatraciłem się w wykonaniu utworu na żywo. Tym razem nigdy tego nie zapomnę.

Antek Winiarski

Xiu Xiu – Common Loon

Do listy najgorętszych premier 2024 roku na pewno należy dopisać powrót Xiu Xiu! Amerykański zespół znów eksperymentuje, wydając Common Loon jako zapowiedź nadchodzącej płyty. Częściową inspiracją dla stworzenia tego albumu była przeprowadzka Xiu Xiu z Los Angeles do Berlina. Natomiast sam utwór, jak twierdzi frontman – Jamie Stewart, został napisany z dedykacją dla queerowej społeczności.

Xiu Xiu, jak zwykle, rozczula słuchacza delikatną, lecz mimo wszystko, zadziorną melodią. Pięknie brzmiąca gitara odpowiada za dozę szaleństwa płynącą z utworu, a wokal Stewarta sprawia, że można się rozpłynąć do reszty. Nie wiem, jak oni to robią, ale zawsze ich produkcje rozkładają na łopatki i pozostawiają człowieka w ogromnym niedowierzaniu. A w przypadku Common Loon taki też był zamysł – cichy, w porównaniu do muzyki, śpiew miał zmierzyć się ze ścianą ciężkiej i głośnej gitary, tworząc tajemniczą atmosferę. Jednakże wsłuchując się w utwór, każdy znak i motyw staje się dostępny na wyciągnięcie ręki. Wystarczy słuchać.

Paulina Madej

Patrick The Pan – Po świetle (wiem, że znów jest 4:00)

Patrick The Pan, jak zwykle, kroczy własnymi ścieżkami i w momencie, w którym większość artystów wydaje tzw. letniaczki, on zdecydował się na zapodanie smutniaczka. Rzeczywiście jest to pewna inkoherencja względem pogody za oknem, jednak proszę nie skreślać Patricka! Po świetle (wiem, że znów jest 4:00), mimo ponurego tekstu, zachwyca swoim niepowtarzalnym brzmieniem.

To zdecydowanie nowa twarz polskiego artysty, w której wygląda naprawdę dobrze. Po świetle (wiem, że znów jest 4:00) zupełnie różni się od pozostałych singli, które również są zapowiedzią kolejnej płyty muzyka. Poprzednie kawałki – O bzdurach, tatuażach i miłości oraz Ty wiesz (Nie ma co trzymać najlepszych talerzy dla gości) były utrzymane w spokojnym klimacie. Grające w nich główną rolę relaksujące dźwięki pianina, nie miały towarzystwa elektronicznych smaczków, które tak dobrze rozbrzmiewają w utworze Po świetle (wiem, że znów jest 4:00).

Po radosnym, jak na Patricka, albumie Miło wszystko chyba nikt nie będzie zły, że najprawdopodobniej czeka nas powrót do tekstowych korzeni artysty. Ja nie mam nic przeciwko. Nie będę narzekać ani marudzić, zwłaszcza jeśli reszta utworów na nowej płycie również będzie utrzymana w klimatach tego letniaczka-smutniaczka.

Paulina Madej

Fontaines D.C. – Favourite

Fontaines D.C. nie dają zapomnieć (i dobrze!) o tym, że jest już coraz bliżej do premiery Romance. Serwując Favourite, a więc singiel zapowiadający najnowszą płytę, budują napięcie związane z tym, w jakich brzmieniach finalnie osadzony został ten album. Szczerze? To dopiero początek zalet. Zresztą sam utwór Favourite to istna fuzja emocji, co doskonale widać i słychać. 

Choć dzień dziecka był już jakiś czas temu, teledysk do utworu proponuje nostalgiczną podróż do krainy marzeń i niewinności. Do krainy beztroskiego dzieciństwa. Jednocześnie w klipie przewijają się kadry z teraźniejszości, tworzące dość niepokojący, bo (o zgrozo!) smutno-szczęśliwy kontrast. Pamięć o dziecięcym szczęściu, mimo że jest naprawdę rozkoszna, to może doprowadzić do zadumy. Bo przecież już nigdy do nas nie powróci. 

Co istotne, to samo miejsce, w którym nagrano wideo, również ma znaczenie – Fontaines D.C. zdecydowali się udokumentować ich pobyt w Madrycie. Stolica Hiszpanii ma szczególne znaczenie dla gitarzysty zespołu, Carlosa O’Conella, urodzonego i dorastającego właśnie w tym mieście. Ten fakt tylko potęguje tęsknotę oraz to dziwne uczucie niepokojącej radości płynących z piosenki Favourite

Choć nie udało mi się znaleźć odpowiedzi na pytanie, jak w całości zabrzmi Romance, to doszłam do innego wniosku – Favourite na pewno będzie jednym z moich ulubionych utworów przez długi, długi czas.

Paulina Madej

Charli XCX – Sympathy is a knife

charli xcx brat

W tym tygodniu do naszej mocograjowej puli dołącza dwójka artystów, których aliasy wydają się w pewnym stopniu podobne względem siebie. Są to Charli XCX oraz Jamie xx. Dość sporo tych x-ów, ale, jak się okazuje, nie jest to jedyne podobieństwo. Oboje artystów przygotowało inspirowany kulturą rave materiał godny najdzikszych podziemi. Wdajmy się zatem w szczegóły.

Pamiętacie jeszcze dyskoteki w podstawówce? Trudno było się oprzeć refrenom Bad Romance Lady Gagi czy S&M Rihanny. Na swoim nowym krążku Charli XCX przejmuje pałeczkę po złotej erze electro-popu, oddając zarazem hołd ww. rave’owej kulturze. Zapadające w pamięć refreny, ostre jak brzytwa syntezatory, klubowe basy gotowe rozwalić ścianę – wszystko tam znajdziecie. Jest coś jeszcze, prawdopodobnie najważniejsze.

BRAT jest przede wszystkim na wskroś ludzki. Niepokój, problemy z poczuciem własnej wartości, rodzicielstwo, krytyka wizerunku gwiazd popu, śmierć przyjaciółki – Charli jest tutaj brutalnie szczera. To właśnie ten ludzki pierwiastek czyni BRAT tak bezkompromisowym. Nie pozostawia złudzeń: to póki co jeden z najlepszych albumów tego roku. Taki, który tylko Charli XCX mogła wydać.

Antek Winiarski

Jamie xx – Treat Each Other Right

jamie xx treat each other right

W tym tygodniu do naszej mocograjowej puli dołącza dwójka artystów, których aliasy wydają się w pewnym stopniu podobne względem siebie. Są to Charli XCX oraz Jamie xx. Dość sporo tych x-ów, ale, jak się okazuje, nie jest to jedyne podobieństwo. Oboje artystów przygotowało inspirowany kulturą rave materiał godny najdzikszych podziemi. Wdajmy się zatem w szczegóły.

Doskonale pamiętam wydane przed dwoma laty wałki Jamiego xx, zwiastujące wojaż w kierunku bardziej klubowych doświadczeń. Pisałem ów o następcy wspaniałego In Colour, jako o jednym z najbardziej wyczekiwanych comebacków ostatnich lat. Poczekać przyszło co prawda nieco dłużej, ale hej – w ubiegłym tygodniu artysta odkrył przed nami wszystkie karty!

Po kolorach przyszedł czas na fale. In Waves ukaże się już we wrześniu, a wśród gości m.in. Robyn, The Avalanches czy xx-owi przyjaciele naszego mocograjowicza, Oliver Sim i Romy (o której dowiecie się więcej z obecnego pasma Artysty Tygodnia z okazji Tygodnia Dumy). Jest i kolejna świeżynka. Treat Each Other Right to utwór tak samo abstrakcyjny, jak towarzyszący mu teledysk. Brzmi trochę, jakby co chwila zmieniać stację radiową, a co za tym idzie, cały muzyczny anturaż. Zostańcie jednak z nami na 91.6 FM i nasłuchujcie nowego mocograja. Skoro czas na fale, to tylko te wznoszące.

Antek Winiarski

Criolo ft. Dino d’Santiago & Amaro Freitas – Esperança

criolo esperanca

Co za groove. Co za energia, a przy tym spora doza elegancji. Trzej muszkieterowie – Criolo, Dino d’Santiago oraz Amaro Freitas – przypływają do nas na falach 91.6 FM. Przypływają z nadzieją, bo właśnie to w wolnym tłumaczeniu oznacza tytuł ich wspólnego utworu. Esperança to zaskoczenie od pierwszych szarpnięć, aż do ostatnich okrzyków. Criolo nie ma tutaj sobie równych. Każdy instrument błyszczy swoim blaskiem, nie wchodząc jednocześnie innym w drogę. Szczególnie istotną rolę odgrywają klawiszowe aranże Amaro Freitasa, nadające kompozycji niemal mistycznego charakteru. Czy utwór stanowi zapowiedź czegoś większego? Odpowiedź pozostaje nieujawniona. Wierzymy jednak, że współpraca trójki bohaterów naszego mocograja nie zakończy się jedynie samą nadzieją na więcej. Podobno ta umiera ostatnia.

Antek Winiarski

Vince Staples – Black&Blue

To oficjalne! Letni sezon można uznać za rozpoczęty wraz z powrotem Vinca Staples’a.

Ponad dwa lata po Ramona Park Broke My Heart, amerykański raper wraca na muzyczną scenę, jednocześnie dostarczając niezwykle jakościowy materiał. Premierę albumu Dark Times sam artysta ogłosił na swoim Instagramie zaledwie tydzień przed jego oficjalnym wypuszczeniem. Projekt jest również definitywnym pożegnaniem Stapelsa z wytwónią Def Jam, nakładem której ukazały się trzy pierwsze albumy rapera (Summertime 06’, Big Fish Theory oraz FM!). Na tych właśnie wydawnictwach artysta pokazał, że nie boi się eksperymentować, jednocześnie utrzymując swoją jakże ważną autentyczność.

Black and Blue wita słuchacza przeszywającymi bębnami, które złudnie nakierowują na bardziej boom-bapowe klimaty. Po kilku sekundach jednak utwór obiera zupełnie inny kierunek. Zsamplowany fragment Weak For Your Love zespołu Thee Sacred Souls, a dokładniej anielski wokal Josh’a Lane’a określają całą kompozycję, w której króluje melodyczność. Flow Staples’a perfekcyjnie wpasowuje się w przestrzeń piosenki, która rozkochuje swoim minimalizmem i prostotą.

Może i Dark Times nie zdumiewa koncepcją czy brzmieniem, lecz w zaskakująco urokliwym stylu zgłębia fuzję Hip Hop-u oraz R&B, którą zapoczątkował wydany 2021 Vince Staples. Wraz z kolejnymi wydaniami, 30-letni raper z Long Beach utrwala swój status jako jedna z najbardziej intrygujących twarzy muzyki współczesnej. 

Jędrzej Śmiałowski