Archiwum

Gurriers – Close Call

Stało się! Gurriers zapowiedzieli swój debiutancki album! Come and See będzie miało swoją premierę 13 września, a najnowszy singiel utwierdza nas w tym, że będzie to płyta niepohamowana i buntownicza – niczym manifest wykrzyczany w towarzystwie noise’owych gitar i zdecydowanego rytmu.

Close Call jest kolejnym przedsmakiem (i kolejnym wyróżnionym mianem mocograja) tego, co nadchodzi. To utwór pełen złości i frustracji. Krytykuje hipokryzję, wzajemną obojętność i opresyjny system. A przede wszystkim jest dowodem na to, że Gurriers nie zamierzają zamilczeć w obliczu niesprawiedliwości.

Zuzanna Kopij


Mlody Leszcz – Miłość

Mlody Leszcz, po raz kolejny udowadnia, że miano rapera nie jest żadnym ograniczeniem. Artysta od lat buduje wyjątkowy wizerunek na polskiej scenie alternatywnej. Z każdym projektem spójność zaskakuje, otoczka intryguje, a sama muzyka zachwyca. Tych samych emocji dostarcza mi najnowszy singiel Miłość.

Reprezentant ZPN Crew, związany m.in. z PNG Boys i Dyspensa Records, niezmiennie ramie w ramie z producentem Molehead’em. Tym razem artyści romansują z post punkiem, a to już kolejny przykład gitarowych inspiracji po singlu Klej 3!, czy gościnnej zwrotce na EMO EP Holaka. Jeśli lubicie zimną falę, lub lekkie breaki to odsłuch Miłości powinien być dla was planem na dzisiaj. Najlepiej w pętli i z niesamowitym wideo, które zostało zrealizowane do tego utworu.

Dawno odsłuch singla nie zaskoczył mnie tak, jak odsłuch Miłości w piątkowy poranek. Spodziewając się klasycznej konwencji love song’a zderzyłem się z zupełnie innym klimatem. Chłodno zrobiło się już przy pierwszych dźwiękach, a historia którą Leszcz opowiada w numerze zupełnie zmiotła mnie z nóg. Olbrzymie pokłady żalu i tęsknoty, które niesie ze sobą ten utwór zostaną we mnie na długo. Jeśli myśleliście, że wiecie czym jest Miłość, to warto skonfrontować swój punkt widzenia z opowieścią Mlodego Leszcza. Nie śpijcie na tym, bo noc i tak się zawsze kończy…

Dawid Sas

 

Gurriers – Des Goblin

Irlandzka scena post-punkowa i noise rockowa ma się dobrze, a Gurriers są na to doskonałym dowodem.

Des Goblin dedykują „miejscowemu człowiekowi, człowiekowi z pogranicza”. Zamykają frustracje spowodowane polityką i wojnami w nasilających się melodiach, wykorzystując piękno prostoty i siłę hałasu. Są wściekli, surowi, bezpośredni, piorunujący. Tną niczym nóż, który z łatwością wbija się w każdą napotkaną powierzchnię.

Obok czegoś takiego po prostu nie da się przejść obojętnie…

Zuzanna Kopij

 

skutki uboczne – wyglądamy pięknie

Nie po raz pierwszy i na pewno nie po raz ostatni. Warszawsko-szczeciński duet skutki uboczne ze swoim drugim wydaniem, a co za tym naturalnie podąża, drugim mocograjem w Radiu Luz!

Chłopaki w swoich 20’s często są jak: Cześć, wyglądamy pięknie, bo to nasze najlepsze dni. Zdarza się tak, że mają pełne prawo do wygłoszenia takiej tezy, a szczególnie gdy jest to pretekst do popełniania muzyki. I to nie byle jakiej. Składająca się z trzech tracków EP-ka, która ni stąd ni zowąd pojawiła się w zeszłym tygodniu na streamingach, stanowi swoisty sequel debiutanckiego albumu. W przeciwieńśtwie do kwietniowej płytki, która sprawnie pląsała między gatunkami, tutaj dostaliśmy materiał względnie homogeniczny, stawiający na taneczny, acz zanurzony w melancholii post-punk.

Zdecydowanie warto wyróżnić Metkę i krawczyka za konstruowanie utworów prostych, acz oryginalnych, chwytliwych i zachęcających do ponownych odtworzeń. Przypatrzmy się chociażby świeżutkiemu wyglądamy pięknie – gitarka z reverbem, klasyczny automat perkusyjny i nakładające się na siebie wokale pięknych młodzianów to jak na razie niezawodna metoda na tworzenie emo-hiciorków, których czasem wszyscy potrzebujemy. A naturalny anturaż obecnie nic, tylko sprzyja.

Janek Dąbrowski

slowthai – Yum

Światowy rap w 2023 można jak na razie skrócić do dwóch niemalże nie-rapowych wydań. Pierwsze z nich to rzecz jasna Let’s Start Here od czerwonowłosego ulubieńca Polski, natomiast drugie…

Takiej wersji slowthaia nie mogłem się doczekać od 2018, kiedy na świat przyszedł Doorman – piekielnie chwytliwy kawałek, który do dzisiaj wywołuję euforię w autach, domach i na parkietach. Od tamtej pory kariera szaleńczego chłystka z Northampton to sinusoida, za którą chwilami ciężko było nadążyć. Dobre, lecz (jak dotychczas) nie do końca satysfakcjonujące albumy pozostawiały wrażenie, że Tyron życiówkę ma wciąż przed sobą. Jeśli też tak sądziliście, to intuicja was nie myliła.

UGLY to jakby nie patrzeć album post-punkowy, który jedynie przemyca elementy czysto hip-hopowe. W międzyczasie natkniemy się na klasyczne, angielskie przyśpiewki rodem z Gang of Four, syntezatorowe odloty à la Squid oraz wylewy emocji łudząco przypominające romantyczne sztuczki Fontaines D.C. I wiecie co? Wszystko nabiera sensu gdy zajrzymy do tzw. creditsów i wśród twórców ujrzymy Dana Cary’ego. To właśnie ten gość odpowiada za powstanie płyt takich jak Skinty Fia czy Bright Green Field, które w ubiegłych latach zdominowały zagraniczne podsumowania muzyczne Akademickiego Radia Luz.

Za szczyt producenckich umiejętności trzeba jednak uznać otwierające Yum, wpadające akurat do nieszczególnie wypchanej szufladki z podpisem electro-industrial. Slowthai (jak za starych doormanowych) znowu jest ostry, agresywny i nieprzewidywalny, a deathgripsowa stylistyka podsyca całość do ekstatycznego wrzenia. Ciężko będzie w tym roku rozgrzać mocograjową patelnię do wyższej temperatury, ale kto wie, być może dopiero się rozkręcamy.

Janek Dąbrowski

Fontaines D.C. – ’ Cello Song

fontaines dc cello song

Samotne tory na środku dzikiego pustkowia, w oddali słychać pociąg. Stukot kół wybrzmiewa skocznym tempem niczym perkusja, a pod ciężarem wagonów uginają się przypominające szorstką gitarę skrzypiące tory. Aby umilić sobie tułaczkę, pasażerowie zgodni są co do jednego: Fontaines D.C. I choć wybrany utwór znają lepiej pod postacią folkowej ballady Nicka Drake’a, zespół przedstawia swoją całkowicie odmienną wersję. Nowe oblicze ‘ Cello Song przenosi podróżników prosto na dziki zachód, a tytułowe wiolonczele pozwalają poczuć im namiastkę prawdziwego westernu. Następna stacja: 91.6 FM.

Antek Winiarski