Archiwum

Earth Trax

14 nowych utworów oplecionych tytułem Everlasting Flame – czyli najnowszy album Earth Traxa, który ustanawia go Artystą Tygodnia w Radiu LUZ.

 


Dekada Earth Traxa- ewolucja projektu

 

Nowy album Bartosza Kruczyńskiego, Everlasting Flame, to także okazja do świętowania dziesięciolecia działań Bartka pod aliasem Earth Trax. Bartek szybko zaczął się interesować muzyką. Młodociana fascynacja zaczęła ewoluować w trwałą pasję i tak od lat dziesiątych Kruczyński regularnie tworzy muzykę pod różnymi aliasami.

Duo Ptaki, stworzone z Jaromirem Kamińskim, projekt Pejzaż czy wydawnictwa, które ukazały się pod jego własnym imieniem i nazwiskiem. Wybór wielu osobnych pseudonimów artystycznych i tworzenie pod nimi muzyki pozostawia mu wolność artystyczną.

Rozkochany w samplowaniu nie omieszkał zająć się rozwijaniem nostalgicznego (jak na bałtycką wersję balearic beatu przystało) baltic beatu.

Twórczości Bartka niezależnie od aliasu łączą pewne wspólne mianowniki – czułość i nostalgia. Earth Trax jest jego najbardziej klubowym projektem, ale nosi w sobie również spore znamiona tejże właśnie nostalgii i emocjonalności. Nie obfituje tak intensywnie w sample, jak Pejzaż, ale wciąż na nie sobie pozwala.

Przez lata wyklarował się jego styl i z czasem zaczął kroczyć w mniej samplującą stronę. Najpierw było bardziej intensywnie, LP1 i LP2 posiadają w sobie sporo mocnych tonów. The Sensual World i Closer Now wyznaczają nam dalszy naturalny rozwój ścieżki muzycznej projektu Earth Trax. Można by powiedzieć, że jest co raz bardziej migocząco. Ambientalnie.

Everlasting Flame – ambient z rytmem oczami nostalgii

 

Everlasting Flame wyszło w czerwcu 2026 roku na Lapsus Records – 14 kawałków, ponad godzina grania. W porównaniu do poprzedniej płyty brzmi mniej jak coś robione pod parkiet, a bardziej jak coś do słuchania samemu, w skupieniu. Mniej tu prostych, klubowych strukturalnych numerów, więcej takiego dryfowania – ambient miesza się tu z rytmem, ale rytm nie zawsze jest najważniejszy.

 

Najnowszy krążek jest jednak pełen kontrastów jednej strony chłodne, rozmyte tła i głuchy, jakby „podwodny” bas, z drugiej nagle wyskakują ostre wysokie tony, jakieś strzępki wokali w tle albo momenty mocno zniekształconego, surowego brzmienia. Odnajdujemy w nim sporo melancholijnych padów, rozproszonych bitów zestawionych z przenikliwymi high-endami, odległymi wokalami, pobłyskami surowej intensywności.  Szumiący Everlasting Flame nie gubi jednak nigdy rytmu i struktury. Jest misternie poukładaną kompilacją dźwięków i uczuć.

Słuchanie tego krążka jest jak dotykanie tafli wody, pod którą rozgrywa się cały niedostrzegalny, ukryty świat. To jak dotknięcie czaszki nie mogąc uchwycić całego świata neuronów znajdującego się pod nią.

Everlasting Flame pozostawia nas w uczuciu bliskości do niesamowitego mikrokosmosu, który zdaje się być ukryty, nie w pełni dostrzegalny, niemożliwy do złapania i poznania w pełni, który jednocześnie przyciąga tą niesamowitą rządzą poznania.

Całość trzyma w sobie jakiś smutek, ale nie jest depresyjne – bardziej jak nostalgiczne, trochę zimne, wciągające granie.

Katarzyna Golec, Julia Kuźnik

Biak & Qzyn – Niedopałki

Biak x Qzyn - Niedopałki

Końcówka wiosny przyniosła nam bardzo mocnego kandydata do nagrody polski albumu roku w plebiscycie Ślizgery 2026: JOCC2 od duetu Biak (rap) i Qzyn (bity). Sequel Jasnego Obrazu Ciemnych Czasów sprzed dwóch lat to kolejny wyjątkowo emocjonalny materiał, któremu co prawda można zarzucić monotematyczność i zbyt minorowy klimat, ale z drugiej strony: słuchając o tym, co Biak musiał przejść w życiu, trudno mu się dziwić, że nie do końca ma ochotę wzorem Koldiego nagrać „parę bangieruw o k… niczym”.

Niedopałki to chyba najbardziej chwytający za serce kawałek z tracklisty JOCC2. Krótka scenka z życia opowiadająca o babci rapera, ale też przemycająca szerszy obraz jego historii rodzinnej, którą można lepiej poznać słuchając całego albumu. W słowach Biaka nawijającego o swojej wstępnej słychać troskę, ale też zmęczenie oraz wpływ sytuacji z przeszłości, nad którymi nie da się przejść do porządku dziennego. Ten numer nie byłby tym samym bez wspaniałego bitu Qzyna (cała płyta jest zresztą jego wielkim popisem producenckim, nie pierwszym i miejmy nadzieję, że nie ostatnim). Kilkusekundowa pętla sama w sobie wydaje się przekazywać jakąś opowieść. Nawet jeśli wolicie bardziej niuskulowe i bezrefleksyjne podejście do rapu, błagam – nie prześpijcie tego.

Jan Rostek

duszno – żółte tapety

Po ubiegłorocznym debiucie z singlem okruszki, warszawski projekt duszno obiera zupełnie nowy, znacznie cięższy i bardziej surowy kurs. Zamiast bezpiecznego dryfowania w dotychczasowej estetyce, zespół serwuje shoegaze gęsty, duszny i bezkompromisowo intymny. Najnowszy singiel to poruszające studium wyparcia oraz idealizowania rzeczywistości. Autorka tekstu buduje bolesną wizję życia, w której mechanizmy obronne nie dopuszczają do świadomości faktu bycia ofiarą przemocy.

Ta gęsta, psychologiczna atmosfera znajduje idealne odzwierciedlenie w brzmieniu.

Brudne gitary i ściana dźwięku nie służą tu jednak wyłącznie gatunkowej rekreacji – stanowią dźwiękowy ekwiwalent klaustrofobii i wewnętrznego krzyku, z którego rodzi się nowa tożsamość duszno.

Bartosz Repczyński

Wyjdzie W Praniu – kalejdoskop

Młoda, poznańska formacja Wyjdzie W Praniu przypomina o sobie singlem, który idealnie definiuje ich dotychczasową filozofię tworzenia. Kalejdoskop to nie tylko utwór tytułowy z zapowiadanego, debiutanckiego albumu grupy – to przede wszystkim manifest brzmieniowej płynności i gatunkowej elastyczności. Choć punktem wyjścia dla czwórki muzyków pozostaje alternatywny rock, kompozycja regularnie wymyka się sztywnym ramom, odważnie dryfując w stronę innych muzycznych rewirów.

Konstrukcja utworu Kalejdoskop odzwierciedla jego tytuł – z każdym kolejnym taktem brzmienie obraca się, ukazując słuchaczowi zupełnie nowe barwy i układy. Ma w sobie magnetyczną, młodzieńczą dynamikę, która zamiast dystansować, natychmiast wciąga słuchacza w swój wielowymiarowy wir. To idealna propozycja dla tych, którzy w alternatywnym rocku szukają nieprzewidywalności, ciągłego ruchu i brzmieniowych niespodzianek.

Bartosz Repczyński

The Sinner – Zapadam się

Dolnośląska artystka The Sinner powraca z drugim singlem wydanym w tym roku. Zapadam się to utwór o wyjątkowo ciężkim ładunku emocjonalnym, którego napięcie i dynamika narastają z każdą kolejną sekundą. To kompozycja trafiająca w te momenty, gdy człowiek zostaje sam ze swoimi myślami i zaczyna powoli zanurzać się w tym, od czego wcześniej próbował uciec.

Nowy singiel – podobnie jak poprzednie wydawnictwo artystki, jest czymś więcej niż tylko pojedynczą premierą. To kolejna zapowiedź nadchodzącego albumu i jednocześnie wyraźny sygnał kierunku, w którym zmierza artystka.

Zapadam się brzmi jak nocna podróż pustymi ulicami miasta, kiedy wszystko zwalnia, a w głowie pozostają jedynie niewygodne myśli. Hipnotyzująca atmosfera utworu przeplata się z surowym brzmieniem gitar, które ani na moment nie pozwala stłumić emocji ukrytych pod powierzchnią.

 

Bartosz Repczyński

przeprosiny – xylometazolin

Są takie numery, które rozpuszczają się w człowieku. Xylometazolin od zespołu przeprosiny to właśnie ten przypadek: tekst, który balansuje gdzieś pomiędzy romantycznym wyznaniem a bardzo niepokojącą metaforą uzależnienia.

Pierwsze wersy dostarczają nam historię relacji, która nie jest zdrowa, choć brzmi jak najczystsza potrzeba bliskości. „Od kiedy cię poznałem / sam tlenu nie przetrawię” – to nie jest tylko miłość. To jest brak zdolności funkcjonowania bez drugiej osoby.

Najciekawsze jest jednak to, że tekst nie szuka winnego. Nie ma tu klasycznego „ty mnie zraniłaś”. Jest raczej świadomość chaosu:

mimo wspólnych ran się mijamy, zapominając, skąd się znamy

To obraz relacji, która była intensywna, niekoniecznie trwała i może nigdy nie miała mieć miejsca bytu.

Bartosz Repczyński

ciiicho — always be there

always be there ciiicho cover

always be there to pierwszy singiel zapowiadający nową erę w twórczości producentki ciiicho, znanej między innymi ze współpracy z Dominiką Płonką. Stojąca za pseudonimem Gabi Cichy z wykalkulowaną lekkością i precyzją wybiera harmonie i efekty, tworząc delikatny, choć równie żywiołowy krajobraz dźwięków. W jej stylu produkcji od dawna widać fascynację echem i miękkością, łącząc talent do subtelnych, klasycznych kompozycji, ze świadomością nowoczesnych wpływów elektronicznych – z artystami takimi jak Oklou czy Sega Bodega na czele.

Te inspiracje są zwłaszcza słyszalne w wyróżnianym utworze, z kompozycją płynnie mieszającą dynamikę syntezatorów z eterycznym, glitchującym sound designem. Podróżując poprzez wszystkie emocjonalne warstwy melancholii, uczucia potęguje oprawa wizualna artystki Julii Florczyk, tworząc unikatowe połączenie dźwięku i grafiki — połączenie absolutnie zasługujące na wyróżnienie mocograja!

Mikołaj Domalewski

Coals – pierrot

pierrot to nowy singiel duetu Coals, zapowiadający nadchodzący album magia i jednocześnie wyraźny sygnał zmiany kierunku w ich brzmieniu. Zespół otwiera tu kolejny etap swojej twórczości: bardziej organiczny, oparty na żywych instrumentach i wyrazistej melodii, która staje się osią całej kompozycji.

Już od pierwszych sekund pierrot buduje świat dźwięków zakorzeniony w akustycznych inspiracjach i koncertowej energii, które towarzyszyły pierwszym muzycznym fascynacjom artystów. Naturalne brzmienia tworzą fundament, na którym Coals rozwijają swoją charakterystyczną elektro-akustyczną produkcję – subtelną, a jednocześnie pełną napięcia i eksperymentu.

To właśnie od pierrot rozpoczęła się praca nad albumem magia, co słychać w jego wielowarstwowej strukturze. Utwór niesie w sobie echo dream-popowych początków duetu – zwłaszcza w eterycznych, lekko „jodłujących” wokalach, prowadzi słuchacza w zupełnie nową przestrzeń. Zamiast mroku pojawia się gra kontrastów: słodycz przeplata się z melancholią, a całość dopełnia rozbudowana aranżacja.

Bartosz Repczyński

Michał Wojtek – Maszyna

Michał Wojtek – postać obecna we wrocławskim podziemiu już od ponad dekady.
Znany m.in. z formacji Palewave aktywnej głównie w latach 2014-2019 (choć ostatnio, po 6 latach reaktywowanej), której był jednym z pierwszych przedstawicieli. Jest również autorem kultowej epki Instrukcje z 2016 roku, gdzie na akustycznym, gitarowym podkładzie w wykonaniu Olka Jaworskiego, rapuje emocjonalne, życiowe teksty. Współpracował także z Młodym Osą (przed zdechnięciem).

Maszyna do powracania czy niepowracania?

„Michał czy tam Wojtek” kolejny raz wraca po kilku latach ze samoświadomym, autorefleksyjnym numerem o minimalistycznym brzmieniu, które współtworzyli Fistach Siberian. Artysta przedstawia kawałek jako utwór promujący nowy projekt. Miejmy nadzieję, że Wojtek tym razem faktycznie okaże się „maszyną do powracania” i niedługo słuchacze otrzymają coś więcej, choć sam tekst singla wskazuje, że z tymi powrotami to różnie bywa…

Sebastian Kornecki

Kondukta – XOXO

Kondukta, czyli Michał Różycki, niezmiennie pozostaje jedną z najciekawszych osób niezwykle różnorodnego rapowego undergroundu.

Muzyka Michała jest jak powiew ciepłego, letniego wiatru, nawet w grudniu. Zadziorna bezkompromisowość wylewająca się z tekstów utwierdza w czasem niewygodnych uczuciach. Zrozumienie uwypuklane jest ciekawymi instrumentalami, które za każdym razem zaskakują. I z każdym odsłuchem odsłaniają kolejne warstwy.

XOXO to pierwszy singiel wydany po zeszłorocznym czułym albumie PRZYJACIOŁOM. Wybrzmiewają w nim echa tego wydawnictwa, ale jednocześnie jest świeży, jak bryza. Słychać w nim „konduktową” asertywność, frywolność słowa i wielowarstwowość przy jednoczesnym dbaniu o każdy najmniejszy szczegół.

I co mnie zdziwiło w nim najbardziej — od tego singla bije jakiś nieopisany optymizm. Optymizm, z którego każdy teraz chętnie skorzysta.

XOXO,

Zuzanna Kopij