Archiwum

Digitalism – Sirens

Digitalism i utwór Sirens to kolejny krok w stronę premiery ich nowego albumu – Optimism. Muzycy, gdy udostępnili pierwszy numer, Space Invaders, który również promuje nadchodzące wydanie, przyznali jednogłośnie, że płyta powstała z naciskiem na kolor, melodyjność i kontrast. Jednakże właściwie dopiero teraz, po usłyszeniu Sirens, da się określić, jak będzie brzmiało to zróżnicowanie. 

W porównaniu z poprzednimi kawałkami, ten najnowszy wydaje się mroczniejszy, może bardziej poważny, a nawet quasi-sielankowy. Na klimat utworu największy wpływ mają syntezatory, które z każdą sekundą budują coraz większe napięcie. Zupełnie tak, jakby Sirens było zaledwie wstępem do czegoś głośniejszego i jeszcze potężniejszego. Najlepsze jest jednak to, że Digitalism wciąż pozostają wierni house’owej duchowości. Numery tego duetu nadal budzą nostalgię, przywołując wspomnienia z czasów, gdy poznawało się ich muzykę w kultowej serii gry FIFA.

Paulina Madej

JPEGMAFIA – babygirl

Chyba wszystkich ucieszyła ostatnia informacja o tym, że JPEGMAFIA zapowiedział premierę kolejnego albumu. Jeszcze szersze uśmiechy pojawiają się, gdy tylko spojrzy się na tytuł nadchodzącego krążka – EXPERIMENTAL RAP. Natomiast prawdziwa eskalacja radości następuje po przesłuchaniu singla promującego płytę – babygirl

Powiedzmy to głośno: Peggy, choć nie zaprezentował niczego, czego nie można było się po nim spodziewać, pokazał swój charakterystyczny, jednak piekielnie dobry styl. Utwór babygirl oscyluje gdzieś między rapem, elektroniką i metalem, a w dodatku jest surowy i agresywny. Mimo że takie zabiegi są typowe dla JPEGA, to wydaje się jakby singiel je uwypuklał. Nie robi tego w złym smaku, wręcz przeciwnie – idzie za ciosem maksymy znanej z tytułu zapowiedzianej płyty. 

Paulina Madej

Balming Tiger – Home

Choć k-pop jest obecnie najpopularniejszym gatunkiem muzycznym z Korei Południowej, to nie należy do niego spłycać tamtejszej sceny. Wszak zdecydowanie częściej niż w poprzednich latach (gdy k-pop był po prostu głośny albo słodki) coraz więcej czułości dostają nisze oraz nurty, które wcześniej nie miały dużej siły przebicia. Nawet wśród współczesnych topowych zespołów k-popowych zaczynają trendować najróżniejsze podgatunki popu, co fani najczęściej przyjmują z ogromną radością. 

Jednak pośród tych najpopularniejszych i nieco oklepanych konceptów, swoją wartość od zawsze udowodniała grupa Balming Tiger. Mimo że sami określają się jako alternatywny zespół k-popowy, to nie należy tej deklaracji traktować na poważnie… Patrząc na ich skład, w którym roi się od utalentowanych producentów, DJ-ów oraz raperów, nie można spodziewać się niczego innego, jak mieszanki wpływów oraz inspiracji. Niemniej nie ma w tym niczego złego, gdyż w konsekwencji Balming Tiger są jednymi z najciekawszych koreańskich zespołów. 

Pod koniec kwietnia wydali nowy singiel – Home, który został naszym Mocograjem. Jednocześnie w ten sposób grupa zapowiada swój drugi album: Gongbu. Z ogłoszeń na temat nadchodzącego krążka wynika, że Gongbu, a właściwie “Gongbu Korea” to fikcyjny instytut badawczy stworzony w celu obserwowania ludzkich snów i podświadomości za pomocą eksperymentalnej technologii. Promocyjny numer natomiast zdradza nam jeszcze więcej smaczków, które mogą okazać się wartościowe w kontekście całości płyty. Utwór Home daje się poznać jako kawałek nieco psychodeliczny, czuć od niego także retro klimat oraz słychać w nim elementy narzucające skojarzenia z samą Koreą oraz Azją Wschodnią. Artyści w tym numerze starali się muzycznie zinterpretować dom i zrobili to przez pryzmat własnych doświadczeń.

Paulina Madej

Madonna – I Feel So Free

Madonna – tej pani chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Królowa popu po siedmiu latach zapowiada nową muzykę, a konkretnie album, który nie będzie byle jaką płytą! CONFESSIONS II, bo taki tytuł nosi nadchodzący krążek, to kontynuacja jednego z najsłynniejszych wydawnictw artystki, Confessions on a Dance Floor

Singiel, I Feel So Free, promujący album został naszym Mocograjem. Utwór ten także będzie rozpoczynał CONFESSIONS II i trzeba przyznać, że Madonna nie mogła wybrać lepszego kawałka otwierającego. Artystka wiele razy udowadniała swoją świetność na parkietowych numerach i tak też jest tym razem. I Feel So Free płynie na fali klasycznego house’u wzbogaconego o kwaśne dźwięki, szepty oraz subtelny wokal. Zdaje się jakby singiel delikatnie budował atmosferę nadchodzącego wydania, jednak robi to na tyle dobrze, że fantastycznie zarysowuje jego granice. Jednocześnie da się w nim wyłapać nawiązania do pierwszej części albumu, co oczywiście działa na ogromną korzyść zapowiedzianej płyty. 

Ze szczerą nadzieją i masą zauroczenia wyczekuję tego krążka, gdyż (jak zapewne wiele genziar) to właśnie ze starszą siostrą CONFESSIONS II dzielę pierwsze muzyczne wspomnienia. 

Paulina Madej

Kimmy gone – Antisocial

Kimmy gone nie próżnuje i regularnie, od 2025 roku, prezentuje światu kolejne EP-ki. Najnowsza, CHU♡, zaczyna nieco określać brzmienie, w które na tę chwilę ma zamiar podążać koreańska artystka. Jej wrześniowe wydanie – SPAZ obfitowało w spore inspiracje współczesnymi trendami wytyczanymi przez Charli xcx czy BLACKPINK. Na CHU♡ również po nie sięga, lecz z zupełnie innym wydźwiękiem i zdecydowanie bogatszymi inspiracjami. Nie ma co się gryźć w słowa – to solidny kawał hyperpopowej muzy! Z jednej strony wyciąga na parkiet, a z drugiej buduje poczucie nostalgii. Co jednak ważne – znacząco odchodzi od k-popu i rapu, z którego do tej pory Kimmy gone była znana.

Pośród klubowych propozycji zdecydowanie wyróżniają się utwory – spokojny i, jakże dobrze oddający klimat gry, Minecraft oraz nasz Mocograj. Antisocial od razu daje skojarzenia z dźwiękami, które wszyscy kojarzą od zespołu Crystal Castles. Niemniej nie należy tu ujmować oryginalności Koreance, kawałek jest świeży i wciągający, a jednocześnie świetnie nawiązuje do estetyki znanej nam sprzed 15 lat. Antisocial, choć niezwykle mroczny i komputerowy, osłodzony zostaje głosem Kimmy gone.

Paulina Madej

ZPN ft. AYO, 3okoalish – Kryształowa Dama

Kryształowa dama to utwór, który dojrzewał przez ponad rok, licząc od spontanicznej sesji w studiu po decyzję o publikacji. Jak zdradza jedna z wykonawczyń, początkowo nie było pewne czy kawałek w ogóle ujrzy światło dzienne.

Choć tytuł może budzić jednoznaczne skojarzenia, jego geneza jest przewrotna i znacznie bardziej codzienna. Inspiracją był żart sytuacyjny – artystka często pojawiała się w studiu z charakterystycznym atrybutem o nazwie „Crystal”, co szybko stało się wspólnym żartem ekipy. To właśnie ten motyw, podchwycony podczas luźnej sesji, stał się osią numeru.

Kryształowa dama to zapis chwili, zbudowany na luzie, lekkiej ironii oraz energii wspólnego tworzenia. To bardziej impresja niż deklaracja – uchwycenie konkretnego momentu i przeniesienie go w dźwięk.

Bartosz Repczyński

Fcukers – Butterflies

Nie zawsze poważni, lecz zawsze z klasą – duet Fcukers i ich debiutancki album: Ö! Nie będzie to kłamstwo, jeśli napiszę, że dość długo należało czekać na pierwszą płytę zespołu. Niemniej czas, który trzeba było odliczać, został umilony EP-ką czy też licznymi singlami zapowiadającymi wydanie. 

Finalnie przed Fcukers stanęło ogromne wyzwanie: zaserwować krążek, który sprosta wielkim oczekiwaniom. Czy im się to udało? I tak, i nie. Ö to album do zabawy i do tańca, momentalnie wprawia odbiorcę w ruch i nie przytłacza go narracyjnie. Posiada proste przesłanie – noc na mieście i ujmuje to za sprawą połączenia UK Garage, house’u oraz reggae. Co jednak działa na niekorzyść? Długość… płyta jest krótka i to właściwie wszystko, do czego można się przyczepić. 

Nasz Mocograj, Butterflies, brzmi jak przygotowania do imprezy. Jest nieco delikatniejszy, ale przy tym niezmiernie intensywny. Umieszczenie go jako trzeciego na płycie świetnie wpasowuje się w obraną przez Fcukers narrację. Utwór zapowiada to, jak głośny okazuje się Ö po zmroku.

Paulina Madej

Slayyyter – OLD FLING$

“Wiecznie wschodząca” gwiazda muzyki popularnej, Slayyyter, ewidentnie ma dość lekceważenia swojego pseudonimu. I PRAWIDŁOWO!!! Jej trzeci album WOR$T GIRL IN AMERICA na dobre potwierdza jej popowy geniusz. To płyta bez hamulców, jest nieokiełznana, dzika i głośna. Słyszymy na niej wzloty i upadki narratorki, która żyje szybko i autodestrukcyjnie. Wszystko to pośród indie sleaze’owej estetyki oraz stereotypów z amerykańskich filmów, które stanowiły inspirację dla Slayyyter

Na całym krążku doświadczymy najskrajniejszych emocji (bo takie najlepiej oddaje mieszanka electropopu i rocka), w co idealnie wpisuje się kawałek OLD FLING$. Utwór jest mocno złośliwy i rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Właściwe można się pokusić o stwierdzenie, że to właśnie przeszłość i teraźniejszość odgrywają w nim główne role. Bohaterka utworu irytuje się, gdy dostrzega, jak na parkiecie do jej chłopaka chce podbić ex. Kawałek kąśliwie uderza w takie zachowania i jednocześnie ukazuje, kto teraz “rządzi”.

Paulina Madej

Thaiboy Digital ft. swedm® – Silk Road

Jeśli byliście ostatnio w potrzebie i szukaliście głośnego bangera, nie musicie dalej grzebać po streamingach – Thaiboy Digital razem ze szwedzkim kolektywem swedm® dowieźli kawał niezłej NUTY! Silk Road, bo o tym utworze mowa, to nasz najnowszy Mocograj i przez najbliższy tydzień (a pewnie nawet i dłużej) nie będzie w stanie nikomu wyjść z głowy! Nie ma co się dziwić – połączenie EDMu i rapu nigdy nie zawodzi, a już zwłaszcza, gdy wychodzi spod rąk takich profesjonalistów. 

Silk Road być może trochę odbiega od tego, co do tej pory Thaiboy Digital wypuszczał pod tym pseudonimem. Jednak jeśli spojrzymy na jeden z jego projektów – DJ Billybool łatwo zauważyć jego zajawkę euro trancem i electropopem. Zeszłoroczny krążek DYR i jego druga część, wydana miesiąc temu, jest niejako jednym z punktów styku między alternatywnym rapem a szwedzkim elektronicznym podziemiem. Zaś kilka tygodni temu (konkretnie 6 marca) mogliśmy zaobserwować kolejną nić porozumienia między oboma środowiskami i jest nią właśnie singiel Silk Road.

Paulina Madej

Mietze Conte – allee

Mietze Conte lubi serwować krótkie, lecz konkretne wydawnictwa i to samo można powiedzieć o najnowszym – wufwufwuf, z którego pochodzi jeden z naszych Mocograjów, allee. Oprawa graficzna krążka, również jak zwykle, wydaje się niezwykle słodka i fantastycznie nawiązuje do nazwy materiału, ponieważ na okładce znajdują się trzy pieski. Brzmienia zawierająca się na tej płycie to połączenie kilku gatunków: hyperpopu, eksperymentalnej elektroniki i klubowej muzyki tanecznej. Więc właściwie można powiedzieć, że u Mietze Conte wszystko jest po staremu: szybkie tempo, krótkie kawałki i urocze zwierzaki. 

Paulina Madej