WROsound stawia Wrocław na festiwalowej mapie Polski
WROsound to bez dwóch zdań najważniejsze letnie wydarzenie muzyczne we Wrocławiu. To też impreza bliska naszym LUZowym sercom. W końcu od wielu lat pokazujemy, jak bardzo lokalna scena warta jest Waszej uwagi, a w tym przypadku – że nie trzeba szukać daleko, by znaleźć świetny festiwal muzyczny. Prosto w sercu naszego miasta.
Zaczął się sezon festiwalowy i mam wrażenie, że przez social media klasyczne FOMO osiągnęło już swój szczyt. Czy to zagranica i wielkie wydarzenia jak Glastonbury i Primavera Sound, czy krajowe fenomeny pokroju Audioriver’a, Pohody, czy SLOT Art Festivalu – wszędzie mowa o festiwalach. Te wszystkie opcje są już wystarczająco przytłaczające, nawet dla osób, które każdy dzień spędzają kręcąc się dookoła muzyki. Dodatkowo proces planowania wyjazdu, zakwaterowania, czy urlopów staje się kolejną rzeczą uprzykrzającą wymarzony odpoczynek. Łatwo przy tym chaosie zapomnieć, że w naszym rodzinnym mieście też odbywają się niesamowite wydarzenia, które zrzeszają sztukę, kino, czy tak jak w tym przypadku – entuzjastów dobrej muzyki.
Kuba Więcek – nowy dyrektor artystyczny i programowy festiwalu
W tym roku stanowisko dyrektora artystycznego WROsound objął Kuba Więcek, jeden z najciekawszych głosów młodego pokolenia na polskiej scenie muzycznej. Z pozoru łatwo scharakteryzować jego talent – nagrody, wiele międzynarodowych występów i niesamowite umiejętności kompozytorskie oraz producenckie. Jednak muzycznie, pomimo wielkiej miłości do jazzu, nie daje się wpisać w żadne schematy pięciolinii. Stojąc na czele grupy hoshii, łączącej wielkie talenty instrumentalne, sięga po hip-hop, elektronikę i nowoczesne brzmienia i wykracza daleko poza klasyczne ramy.
Na początku 2024 artyści wystartowali z cyklem hoshii sessions – internetową serią spotkań z ulubionymi twórcami z kręgu hip-hopu, popu i alternatywy. Wspólnie reinterpretują ich utwory w okołojazzowych aranżacjach, które oprócz wersji streamingowych czasem odnajdują swoją drogę na koncerty. Przykłady to wyprzedane wydarzenie w NOSPR, czy właśnie tegoroczny WROsound.
Co znajdziemy w line-upie?
hoshii sessions live
Line-up tej edycji pokazuje różnorodność polskiej sceny, zwłaszcza przez rozmaite współprace zaaranżowane przez Więcka. Podczas specjalnego występu hoshii sessions live muzycy zaprezentują unikalne interpretacje utworów razem z Marią Peszek, schafterem (którego singiel z tej akcji wyróżniliśmy niedawno tytułem Mocograja), DZIARMĄ, Włodim, Ten Typ Mesem i Kasią Lins – wszystko w autorskiej oprawie. Koniecznie sprawdźcie też fragment naszej rozmowy z Kubą. Opowiada w nim między innymi o różnicach w projektach hoshii sessions i hoshii.
Jazz
Tegoroczny WROSound oferuje bardzo dużo dla fanów jazzowych wariacji. Szczególnie warto zwrócić uwagę na KOKOROKO, brytyjski kolektyw łączący wpływy afrobeatu, jazzu, soulu i funku z brzmieniami Londynu i kulturowym dziedzictwem swoich członków. Z kolei trio Łona x Konieczny x Krupa to współpraca wyjątkowego rapera i tekściarza Adama Zielińskiego z wybitnymi muzykami ze składu Siema Ziemia. Artyści zaprezentują projekt TAXI (wyróżniony jako najlepszy polski album 2023 roku według naszej redakcji). Na dokładkę polecamy nagrodzonego nominacją do nagrody Grammy Kassa Overall’a – nowojorskiego perkusistę, producenta i rapera. Jego twórczość to śmiałe połączenie jazzu z hip-hopem oraz muzyką elektroniczną.
Elektronika i rap
Dla fanów elektroniki z najwyższej półki też znajdzie się dużo atrakcji. RYSY, w tym lecie prezentujące wyłącznie występy DJskie, na festiwalu wyjątkowo przedstawią specjalny live set, natomiast Skalpel, ikony polskiej sceny nu-jazzowej i elektroniki przygotowali dla nas specjalny występ audiowizualny. Tym szukającym rapu polecamy współpracę nietuzinkowego rapera Belmondawg z producentem Expo 2000 – twórców kultowego minialbumu Hustle AsUsual. Znani z charakterystycznego stylu i nieograniczonego swagu, ten duet to mój osobisty must-see na festiwalu. To również dwukrotni zwycięzcy LUZ-owego podsumowania na najlepszy utwór roku (raz oryginalnie, raz w remiksie Pejzażu – dwa lata pod rząd!).
Alternatywa
Polska stoi szeroko pojętą alternatywą, a wielu jej reprezentantów znajdziecie na wrocławskim festiwalu. Trzeba tu wymienić Coals, najważniejszy duet w historii polskiego art-popu, onirycznie przemieszczający się pomiędzy rozmaitymi inspiracjami Łukasza i Kachy (z którą w 2021 roku podczas WROsound porozmawiała Zuzanna Pawlak). Lokalnym, wrocławskim (!) akcentem jest Biały Falochron, projekt, który łączy klubowe inspiracje z brzmieniami eksperymentalnymi. Z pewnością zaskoczy tanecznymi rytmami i zwrotami stylistycznymi, od ciężkich post-punkowych gitar po lekkie syntezatory. Na sam koniec, Franek Warzywa i Młody Budda, czyli charyzmatyczny duet, który łączy absurdalny humor z zaangażowanym przekazem; gwiazdy za granicą, a lokalnie wielbiciele dobrej zabawy i energetycznych występów.
Damskie głosy
Na WROsoundzie znajdziecie także pełno utalentowanych artystek, takich jak młoda tekściarka i wokalistka Livka, czy Dominika Płonka, której pełne lekkości teksty, połączone z produkcyjną perfekcją na długo zostają w pamięci. Jej debiut DOMINIKA DANIELA wyróżnialiśmy jako jeden z najlepszych albumów ubiegłego roku. Nie zapominajmy o Danieli Pes*, kompozytorce, producentce i wokalistce z Sardynii, prezentująca prawdziwą fuzję tekstur oraz wiele innych live act’ów.
(* update 17.05.2025, z powodów zdrowotnych Daniela Pes nie wystąpi na festiwalu, a jej miejsce zastąpi Miły ATZ.)
DJe
Imprezę codziennie będą kończyć sety wschodzących gwiazd, błyszczących na deckach. W piątek będzie to DJ POLKOMTEL, współtwórca projektu BLIKOMTELsesh, który rozrusza parkiet nawigując nas od trance’u po rapowe wokale. Z kolei w sobotę DJ Mislaw, producent techno o klasycznym wykształceniu muzycznym, połączy surowość z emocjonalną głębią.
Gdzie w tym wszystkim LUZ…
Przy okazji odliczania do festiwalu, wraz z drugim reprezentantem Redakcji Muzycznej, Jędrzejem Śmiałowskim, mieliśmy możliwość przekazać dla aktywnych słuchaczy kilka wyjątkowych wejściówek, oraz porozmawiać z jedną z osób odpowiedzialnych za festiwal – Paulą Szewczyk ze Strefy Kultury Wrocław. Podczas audycji Ultradźwięki opowiedziała o organizacji tego przedsięwzięcia. Dwa fragmenty z naszej rozmowy znajdziecie poniżej:
Mikołaj Domalewski i Jędrzej Śmiałowski, rozmowa z Paulą Szewczyk ze SKW, Ultradźwięki 15.07.2025
WROsound 2025odbędzie się 18 i 19 lipca na placu przed Impartem we Wrocławiu. My już zacieramy ręce. Planujemy dla Was masę niespodzianek i współprac z artystami. Oprócz tego, w tym roku znajdziecie nas również na samym festiwalu! Znajdziecie nas w charakterystycznym pomarańczowym namiocie, nadając na żywo z terenu. Zbijecie z nami piątki już w najbliższą sobotę od 18 do 20. Jeżeli będzie tam LUZ, Was też nie może zabraknąć!
Liczba letnich festiwali muzycznych w Polsce w 2024 roku osiągnęła rekord: 68 imprez. Dla redakcji Akademickiego Radio LUZ kilka z nich miało szczególną siłę przyciągania. Sprawdźcie, na jakich festiwalach byliśmy, co zrobiło na nas wrażenie i jakie nowe odkrycia muzyczne przywieźliśmy ze sobą!
Kolejność chronologiczna
Tauron Nowa Muzyka Katowice
W tym roku na 19. TNMK miało mnie nie być. Cztery razy z rzędu na tym samym festiwalu, gdy jeszcze jest tyle jest do poznania? No dajcie spokój… A jednak nie był to ten sam festiwal. Dwie nowe sceny muzyczne (Secret Stage i Kominiarz), kino festiwalowe i większy teren. Wybrałam się na piątek + sobotę i dałam się pochłonąć. Większą skalę imprezy (która powróciła do swoich rozmiarów sprzed pandemii) od razu poczułam w nogach. Ilość występów, które były na mojej liście – od Bendika Giske, przez Klawo, Clarka, LuigiegoTozzi itd. – była naprawdę spora. Warto było przejść te kilometry na Tauronie! Zaskoczeniem było to, jakie koncerty najbardziej na mnie oddziaływały, a z jakich wychodziłam po 15 minutach. Zazwyczaj najbardziej zapamiętywałam przetańczone noce na scenie klubowej, tymczasem przez dwa tygodnie po festiwalu słuchałam w kółko IAMDDB. Urzekła mnie jej charyzma, wdzięk i absolutna kontrola nad publicznością. Po 15 minutach wyszłam natomiast z koncertu Clarka – a czekałam na niego dwa lata. Ciągnęło mnie za to na Scenę Amfiteatr, która po 19. TNMK zasługuje na spore wyróżnienie. Klawo, Nene Heroine i KOKOKO! – kłaniam się w pas! Doceniłam też wybitnie subtelny, ale jednocześnie charakterny koncert live Nabihah Ibqal, która przeplatała między piosenkami intymne i poetyckie historie z życia w Londynie. Last but not least: Róisín Murphy to królowa scenicznego performansu!
20-23 czerwca / Żaneta Wańczyk
LAS Festival
Festiwal w lesie, w którym od ośmiu lat odbywa się impreza muzyczna na kilka tysięcy osób… Pięć scen muzycznych, siedem odrębnych soundsystemów… Na początku miałam dylemat, czy ta idea (nazwę to wprost, może za ostro) zawłaszczenia lasu na festiwalowy hedonizm dla tłumów jest etycznie w porządku. Nie mam na to odpowiedzi, mój dylemat pozostaje więc nierozwiązany. Bawiłam się wspaniale, osłonięta od upału pod drzewami, nad ranem słuchając śpiewu ptaków.
Na tegorocznej edycji LASu, tym razem z podtytułem BALANS, stworzono dla festiwalowiczów miejsca regeneracji. Były sauny, namiot z masażem, warsztaty relaksacyjne i terapeutyczne. Balans dało się odczuć nawet przy scenie techno – jeśli ktoś dobrze szukał, to odkrywał ukryte miejsca urządzone tak, by odpocząć, położyć się i oglądać wizualizacje na ekranie z firanki, schowanym tuż obok sceny. Kino na firance dla introwertyków – cudo o którym nie wiedziało zbyt wielu. Na moje wyróżnienie w LAS Festival 2024 zasługuje różnorodność muzyczna, występ nieporównywalnej do nikogo Ellen Alien, dekoracje i dizajn scen, występ wrocławskiego producenta i DJ-a o pseudonimie Mistic / DragonHunt oraz zespołu Jeszcze. Dziękuję, może wrócę!
26-30 czerwca / Żaneta Wańczyk
Jazz Around Festival
W ostatni weekend czerwca w pięknych sceneriach Zamku Ujazdowskiego gościła trzecia edycja Jazz Around Festival. W letnio niespiesznej (i bardzo gorącej) atmosferze na trzech scenach razem z red. Rafałem Marczakiem podziwialiśmy artystów z Polski i zagranicy, którzy balansowali na granicy jazzu, funku, R&B i soulu. Mimo że organizatorzy nie nazywają gwiazd imprezy „headlinerami”, to Nubya Garcia czy Alfa Mist przyciągnęli rzesze fanów młodej brytyjskiej sceny około-jazzowej. Gigantyczne wrażenie zrobił na nas szczególnie występ Brytyjki, która od pierwszych sekund utworu Sourceswoją charyzmą, luzem i wirtuozerią zaczarowała całą publikę Do festiwalowych odkryć zaliczymy także węgierskie Jazzbois czy pierwszy polski koncert spektakularnej Lady Blackbird. Rodzimi artyści również wnieśli sporo kolorytu do niezwykle różnorodnego line-upu tegorocznego Jazz Around. Marcin Masecki z gwiazdorskim big bandem dał popis splendoru i wirtuozerii zamkniętej w misternie zaplanowanej, ponadgodzinnej suicie. Masovian MantraMichała Barańskiego dało zaś pretekst do wyjątkowej, duchowej eksploracji tradycyjnej muzyki z Mazowsza oraz… Indii, zamkniętych w jazzowych aranżacjach. A do tego Wojtek Mazolewski (z którym red. Michał Lach miał okazję porozmawiać) ze swoim znakomitym kwintetem w szalonych, freejazzowych podróżach. Już czekamy na przyszłoroczną edycję, która podobno na stałe ma zakotwiczyć w Warszawie!
28-29 czerwca / Michał Lach, Rafał Marczak
SLOT Art Festival
Radio LUZ po raz kolejny (z rozmachem!) partnerowało festiwalowi mieszczącemu się w jednej z najbardziej niezwykłych lokalizacji. Mowa
o Slot Art Festival, odbywającym się w monumentalnych murach ruin klasztoru cystersów w Lubiążu. Nie jest to typowy festiwal muzyczny. To wydarzenie, które trudno wpisać w jakiekolwiek ramy. Przez pięć dni dawne opactwo zmienia się w prawdziwą przystań dla sztuki, muzyki i inspiracji.
Od ponad 20 lat uczestnicy przyjeżdżają na SLOT, by nauczyć się czegoś nowego na warsztatach, których jest ponad sto: od manualnych, przez ruchowe, po artystyczne i przyrodnicze. To miejsce, gdzie poszukuje się inspiracji i zachwytu na wystawach, pokazach filmowych i teatralnych. To także przestrzeń do rozmów – zarówno na spotkaniach ze specjalnymi gośćmi, jak i w klimatycznych festiwalowych kawiarenkach, gdzie można spotkać starych znajomych lub nawiązać nowe relacje. SLOT to również festiwal napędzany energią wolontariuszy, którzy dbają o bezpieczeństwo i porządek.
Oczywiście nie brakuje tu także muzyki. Koncerty odbywają się na kilku scenach zlokalizowanych w katedrze, komnatach klasztoru czy na głównym patio. Jedna z tych scen, klubowa, po raz drugi została przejęta przez ekipę DJ-ów Radia LUZ. Przez pięć nocy (choć w tym roku tylko cztery ze względu na potężną burzę, która zmusiła organizatorów do odwołania części programu) swoje sety prezentowali DJ-e i DJ-ki związani z Radiem LUZ, dobrze znani słuchaczom z audycji muzycznych: Sebinho Rogalski (DJ RO, który również prowadził cieszące się ogromną popularnością warsztaty didżejskie), Zuzanna Pawlak (Młoda Dospania), Kamil Winiarz (Guiltee), Paweł Szeląg (dadan karambolo), Michał Sember (repmeis), Bartłomiej Patla (Sir Williams), Jan Chrzan (rabano picante), Zuzanna Pajorska (Pincoya), Adam Salamon, a także zaprzyjaźnieni z Radiem LUZ artyści, których często można usłyszeć na 91.6 FM: DT i Saltea z kolektywu Subwena, DJ Feel-X (współprowadzący warsztatów DJ-skich), Kalyma, Galant i Pixie Elf. Na scenie klubowej wystąpili również debiutanci, którzy brali udział w warsztatach, otwierając scenę w piątek i sobotę – rozkręcając parkiet, który potem tętnił życiem aż do rana!
W ciągu dnia ekipa Radia LUZ była równie widoczna. Na naszym stoisku, zlokalizowanym niedaleko serca festiwalu – pod wielkim platanem – codziennie relacjonowaliśmy wydarzenia na żywo, przeprowadzaliśmy wywiady, opowiadaliśmy o Radiu, a podczas letnich ulew oferowaliśmy schronienie pod naszym pomarańczowym daszkiem. Krótko mówiąc, byliśmy obecni przez całą dobę, z energią i pasją, które non stop nas charakteryzują. LUZ being LUZ!
9-13 lipca / Zuzanna Pajorska
CREEPY TEEPEE
Wyjazd na festiwal Creepy Teepee to przeżycie równe wejściu na kilka dni w inną rzeczywistość. Piękne czeskie miasteczko z osiemnastowieczną starówką, bogate dzięki leżącym nieopodal złożom srebra, w lipcu każdego roku na kilka dni zostaje przejęte przez bandę (!) wielobarwnych ludzi o… śmiałej stylistyce wyrazu. Wszyscy głodni nowych dźwięków i beztroskiej imprezy do rana. Bycie na Creepy Teepee zawsze daje mi poczucie wolności w kwestii wyrażania siebie – począwszy od samego tylko ubioru aż po wartości, którymi się kierujemy na co dzień.
Od kilku lat festiwal rozgrywa się na dwóch scenach: dziennej na dziedzińcu klasztoru św. Urszuli i nocnej w dawnym domu tekstylnym. Takie rozmieszczenie zapewnia równowagę między koncertami na świeżym powietrzu a imprezą w postindustrialnej przestrzeni. Festiwal w dawniejszych latach odbywał się w innym miejscu, ale z roku na rok coraz bardziej ewoluuje, a twórcy wprowadzają różne rozwiązania usprawniające jego działanie. Tegorocznym jest dbałość o komfort termiczny festiwalowiczów. W zeszłym roku ze sceny tekstylnej wychodziło się jak spod prysznica, bo lipcowe upały dawały się we znaki. Dodanie klimatyzacji i przeniesienie sceny piętro niżej odjęło co prawda nieco klimatu, zdecydowanie natomiast poprawiło bezpieczeństwo. Scena klasztorna pozostała bez zmian. Koncerty, które szczególnie zapadły w moja pamięć to żywiołowe chłopaki z ekipy DRES.SoFTT, którzy w ostatni dzień dali taneczny wycisk grając kawałki i swoje, i miksując letnie hity takie jak Rush TroyeSivana czy Von Dutch Charlie XCX. Stella Explorer to najprzyjemniejszy koncert w popołudniowym słońcu, na trawie, odbywający się outdoorowo, a smagany lipcowym wiatrem i delikatnym damskim wokalem. Dobrą energię tłumu wspominam na Bassvictim i Miguelu Angelesie, którego kontakt z publicznością i wrażliwość pośród agresywnych dźwięków jego muzyki jest niepowtarzalna i niezmienna (Miguel odwiedził festiwal również w zeszłym roku). Najbardziej spektakularna natomiast był Europa wraz ze szperaczem w formie mikrofonu i miotaczem ognia z dezodorantu na scenie indoorowej.
Do Kutnej Hory zajrzę w lipcu jeszcze wielokrotnie, do czego zachęcam i was. Poza festiwalem koniecznie nie zapomnijcie zwiedzić tego czeskiego miasteczka o włoskim sznycie, pięknych krajobrazach i wielu zabytkach!
12-14 lipca / Katarzyna Golec
KONEKT Festival
Występowało dwudziestu czterech artystów – i żaden z nich nie zawiódł. Przez mocne, jednak dalej subtelne doznania z mieszkającą w Islandii DIĄ, po poranny ambient z Patronem. Na festiwalu nie znajdziemy wielkich nazwisk, jednak jest to jego zaleta. Nie chciałbym wpadać w pompatyczne porównania i nazywać KONEKTu muzycznym odpowiednikiem Nowych Horyzontów, jednak festiwal w Pałacu w Chociczy jest dobrą okazją to poszerzenia muzycznych granic. Jeśli artysty nie znacie – pójdźcie przed scenę. W selekcję włożono wiele pracy, co doskonale słychać.
Na terenie kompleksu pałacowego funkcjonowały dwie sceny muzyczne. Dzienna, od godzin porannych do około północy, dedykowana była zarówno najwytrwalszym zawodnikom jak i osobom, które chciały zacząć dzień z selekcją dobrej elektroniki. Ulokowana w parku przy ścianie pałacu koncentrowała się wokół spokojniejszych ambientowych brzmień, jednak nie stroniła od gatunków house czy disco. Druga ze scen, nocna, była ulokowana we wnętrzu pałacu. Tutaj znajdziemy mocniejsze, cięższe brzmienia spod znaku techno, electro i breakbeatu.
Najlepszym setem jaki usłyszałem w Chociczy był ten, który grała Prncs Error. Bardzo dobry mix, świetny dobór utworów i dynamiczne, jednak wyważone przejścia. Wyróżnić należy również Patrona za ambient na scenie dziennej. Grając ambient, bardzo łatwo popaść w schematy. Tego udało się uniknąć, dzięki czemu dostaliśmy spokojny set, który doskonale wpisał się w parkową przestrzeń przy scenie dziennej. Moim osobistym odkryciem tegorocznej edycji jest wspomniana wcześniej DIA. Jednocześnie intymne i dynamiczne występy spod znaku bedroom techno są czymś, co zostanie mi w pamięci.
Wszystko, co działo się wokół festiwalu, w sprawny sposób spięło się w spójną całość. Tegoroczny sezon festiwalowy przyniósł nam bardzo dużo wydarzeń z muzyką elektroniczną. KONEKT Festival, mimo że ciągle zaliczany do mniejszych festiwali muzycznych, rokrocznie gruntuje swoją pozycję. Ekipa organizatorów stworzyła bezpieczne warunki do zabawy, dobrze zaplanowała przestrzeń oraz zapewniła świetną selekcję elektroniki.
12-14 lipca / Maciej Baranowski
Borderline Noise Festival
Przez dwa sierpniowe dni przestrzeń Atelier w Wolimierzu, tuż przy granicy polsko-czeskiej, była po brzegi wypełniona hałasem. Prawie trzydzieści zespołów noise, drone i ambient, instalacje artystyczne i performance. To właśnie była ósma i zarazem ostatnia edycja Borderline Noise Festivalu.
Zarówno event, jak i samo Atelier odwiedziłam po raz pierwszy, nie do końca wiedząc, czego się spodziewać – i zaskoczyłam się bardzo pozytywnie. Cała przestrzeń współgrała ze sobą, tworząc artystyczną całość: kameralna koncertownia przyozdobiona pracami Stacha Szumskiego, rysunki na ścianach, które powstawały podczas trwania eventu i parogodzinny old-schoolowy set XCOPY na zewnątrz. Artyści współtworzyli festiwal nie tylko występując i tworząc, ale także będąc jego uczestnikami, co nadawało autentyczności całemu wydarzeniu.
Największe wrażenie zrobił na mnie duet P≡B, który łączył elementy industrialu z noise’em. Zestawienie ostrej perkusji z porywającym i rytmicznym kobiecym wokalem zaowocowało niezwykle surowym, angażującym występem. Inną sobą artystyczną, która zapadła mi w pamięć, jest gertie adelaido: klęcząc na stole otoczona syntezatorami, wprawiała w drżenie całą salę tak, że fale dźwięku było czuć każdą częścią ciała. Wciąż mam też w pamięci występ Hi Helga: powalający i hipnotyzujący performans, który wycisnął z uczestników resztki sił ostatniej nocy festiwalu.
Smuci mnie, że moja pierwsza przygoda z Borderline Festiwalem jest zarazem ostatnią. To miejsce, do którego chciałabym wracać co roku! Zostaje tylko mieć nadzieję, że idea będzie kontynuowana w przyszłości, może w innej odsłonie, dalej tworząc miejsce dla rozwoju tej undergroundowej sceny.
2-4 sierpnia / Maja Dachtera
Sanatorium Dźwięku
Tegoroczne Sanatorium Dźwięku celebrowało dziesiąta już edycję nie tylko ogromnych rozmiarów tortem bezowym, którego mogli skosztować uczestnicy. Odbywający się w urokliwym (i cieszącym się coraz większą popularnością) Sokołowsku festiwal tym razem zgłębiał wątki czasu i rytmu. Te fundamentalne dla muzyki pojęcia można z powodzeniem dopasować do niemal wszystkiego, ale nacisk na rytmiczność objawiał się choćby w wirtuozerskich popisach perkusistów: Aleksandra Wnuka i Huberta Zemlera. Wrażenie zrobił na mnie zwłaszcza solowy występ tego drugiego. Korzystając jedynie z werbla i kilku rodzajów pałeczek poprowadził wciągającą muzyczną narrację, pełną wykonawczej precyzji i brzmieniowej wyobraźni. Czas spędzony w Kinoteatrze Zdrowie wypełniały głównie propozycje elektroniczne: zniuansowane kolaże Marji Ahti czy też kwadrofoniczne akrobacje Jessici Ekomane. Moje serce (uszy?) najskuteczniej skradł Thomas Ankersmit, który ze swojej modularnej skrzyneczki wydobywał dźwięki doprawdy niesłychane. Może chłodne i bezlitośnie chirurgiczne, ale jakże odświeżające. Odbycie takiej kuracji daje długoterminowe pozytywne efekty.
2-4 sierpnia / Michał Sember
Osada Festival
Festiwal Osada odbywający się w czasie sierpniowej pełni księżyca w Połajewicach to wydarzenie zdecydowanie kameralne i przyjazne studenckiej kieszeni, które moją sympatię zyskało przede wszystkim koncertem na sitarze, tradycyjnym indyjskim instrumencie. W występie Tomasza Orszulaka z zespołu Sitartronic pojawiły się klasyczne utwory, ale nie zabrakło również miejsca na jego autorskie, nowoczesne kompozycje. Była też przewidziana muzyka dla rozruszania bioder – ja miałam okazję świetnie się bawić do reggae-dubowego seta DJ-a Madmaszina.
Do dyspozycji uczestników są przestrzenie relaksu z dostępem do prądu i wi-fi, strefy sanitarne i w pełni wyposażona kuchnia. Wśród ludzi zaciera się linia uczestnik-organizator, nie czuć również różnic wiekowych – każdy jest tam dla siebie jak członek rodziny, można liczyć na wzajemną pomoc i miłą rozmowę. Osada nie ma wypełnionego line-upu po brzegi, ale dzięki temu daje okazję na prawdziwy odpoczynek i ucieczkę, chociaż na chwilę, od pędu dni powszednich. Czuję, że wrócę do Połajewic na kolejną edycję tego magicznego wydarzenia.
15-19 sierpnia / Maja Michalik
Męskie Granie / Żywiec, Warszawa
Tegoroczna, 15. trasa Męskiego Grania zawitała do do siedmiu miast i w każdym z nich trwała dwa dni. Była ona promowana singlem Wolne Duchy stworzonym przez Orkiestrę MGO w składzie: Zawiałow, Mrozu oraz bracia Kacperczyk. Z okazji 15-lecia organizatorzy zaproponowali nam powrót do przeszłości. Każdy finałowy koncert pierwszego dnia festiwalu był próbą odtworzenia jednej z Orkiestr Męskiego Grania z ubiegłych lat lub zagraniem Orkiestry Orkiestr, czyli wszystkich „hymnów” męskiego grania od 2010 do 2024 roku z oryginalnymi wykonawcami.
Miałem okazję być na dwóch przystankach trasy: inauguracyjnym Żywcu i finałowej Warszawie. Były to jednak dwa różne przeżycia. Żywiec otulił mnie kameralną, góralską atmosferą Amfiteatru pod Grojcem. Na terenie festiwalu czekały trzy sceny, na których wystąpili artyści, którzy dopiero zaczynają swoją karierę, jak i ci, których znamy z największych scen muzycznych w Polsce. Moją największą uwagę zwrócił Wiktor Waligóra, który w tym roku wydał debiutancki album Czekam na świt. Miło było również posłuchać gitarowych brzmień Orkiestry z 2017 roku z Organkiem, Roguckim i Brodką. Tegoroczna Orkiestra, mimo wydania bardzo „radiowego” singla, zaskoczyła mocno gitarowym setem z coverami Manaamu czy Republiki. Miło było tego słuchać.
Na finałowy przystanek do Warszawy jechałem z dużą dozą ciekawości. Organizatorzy na miesiąc przed imprezą zmienili miejsce na o wiele rozleglejsze Lotnisko Bemowo, gdzie przygotowano pięć scen: nowości to scena klubowa oraz silent disco. Przystanek w Warszawie, mimo rozmachu, z jakim został przygotowanym, pozwolił mi poczuć się jak za starych dobrych lat, kiedy Męskie Granie nie było aż tak komercyjną imprezą. Na scenie Ż mogliśmy słuchać brzmień nieoczywistych, jak na przykład eksperymentalnego jazzu od USO 9001, zespołu Matecki oraz Wojciecha Mazolewskiego z gośćmi. Na scenie głównej Jakub Józef Orliński oraz Aleksander Debicz zagrali przedpremierowo album #LetsBaRock, czyli interpretacje utworów… barokowych! Jeśli zastanawialiście się kiedyś, jak brzmiałoby połączenie muzyki Bacha z hip-hopem, to polecam tę pozycję waszej uwadze. Finałowym koncertem w piątek była wspomniana wcześniej Orkiestra Orkiestr, która rozbiła bank przede wszystkim dzięki zgromadzeniu w jednym miejscu śmietanki polskich muzyków, którzy zagrali pod „dowództwem” Andrzeja Smolika. Niestety z koncertu do centrum Warszawy wracaliśmy prawie dwie godziny z powodu słabej komunikacji, ale… po tym dniu naprawdę nie miało to znaczenia.
28-29 czerwca, Żywiec
23 sierpnia, Warszawa / Wojciech Fokczyński
Slot Art Festival to wyjątkowe połączenie sacrum i profanum – przestrzeń klasztorna opactwa w Lubiążu na kilka dni (09.07-13.07) przekształcona zostaje na potrzeby muzyków, zespołów, dj-ów, dj-ek, a także oferuje spotkania i warsztaty z fascynującymi ludźmi. Klasztor cystersów ożywa, aby stać się kulturalną siedzibą muzyki i sztuki oferując nietuzinkowe brzmienia i niezapomniane, niezwykle rozwijające spotkania.
Co ważne (i dla nas najbardziej ekscytujące!), w tym roku również mamy zaszczyt hostować na Slocie jedną ze scen muzycznych – legendarną scenę klubową złożoną w całości z radiowych dj-ów i dj-ek. Uczestnikom festiwalu proponujemy dodatkowo warsztaty ze sztuki dyskdżokejstwa oraz rozstawiamy stoisko promocyjne radia, z którego audycji na żywo posłuchacie w przyszłym tygodniu m. in. w specjalnym paśmie od wtorku do piątku od godziny 11:00. O pełnym programie sceny pod znakiem Radia LUZ przeczytacie tutaj, a informacji o działaniach antenowych wyczekujcie na naszym Instagramie.
Bądźcie tam z nami!
Na Dużej Scenie tegorocznego SLOTu wystąpią: ŁONA x KONIECZNY x KRUPA – trio docenione (także w Akademickim Radiu LUZ) za ostatni album TAXI, bracia KACPERCZYK, czyli jeden z najpopularniejszych duetów polskiej muzyki ostatnich lat, MIKROMUSIC w których twórczości słychać inspiracje słowiańskim folkiem, jazzem, rockiem i elektroniką, a także CHRUST, .bHP, RANKO UKULELE, l33l, których misją jest niesienie i sławienie ukraińskiej kultury po całej Europie, Muzyka Końca Lata, showcase zaangażowanego podziemnego rapu od Ashwagandha x Cukier x jestemAlpha. x Mikser, Nanga, OX, THE BULLSEYES oraz JUCHO. Do tego wszystkiego SLOT Art Orchestra zaprezentuje klasyczny niemy film Upiór w Operze z muzyką na żywo!
Oprócz Dużej Sceny, na miejscu czeka wiele innych koncertów — godna uwagi jest między innymi Scena Nowa, gdzie znajdziemy pasmo wydarzeń Odsłuchy w ciemności, podczas których zgromadzeni w skupieniu mogą posłuchać albumów od początku do końca. Również na tej scenie zespół Vermona Kids zakochani w brzmieniach zespołów takich jak Sunny Day Real Estate zgromadzi fanatyków emo rocka i post hardcore, Filip Żółtowski Quartet płynnie połączy w swojej muzyce jazz, hiphopowe beaty i elektronikę, Wąż spowije nas metalowymi riffami i psychodelicznym ambientem, Mateusz Tomczak odkryje przed publicznością wachlarz nieszablonowych brzmień i emocji, a NAUTOFON, nazywający samych siebie BEST BAND SINCE BROCKHAMPTON przeniesie nas w wir młodzieżowego flow i rapowego hype’u. Zapraszamy również do Sceny Doświadczalnej umiejscowionej w katedrze, która oferować będzie artystów pasjonujących się jazzem, klasyką, improwizacją i wszelkimi nowatorskimi brzmieniami — a wystąpią słowodaje, Sutari, NEW VIBES/VIVALDI, Ronja oraz Jaś i Małgosia.
Na festiwalu nie zabraknie zwłaszcza reprezentantów najświeższego brzmienia, czyli samej ekipy Akademickiego Radia LUZ, która będzie gościć na festiwalu, nie tylko jako uczestnicy wydarzenia, ale również jako korespondenci, artyści i autorzy warsztatów DJ-skich. Zostańcie na naszej antenie, by móc doświadczyć spotkań, rozmów i muzyki poprzez naszą rozgłośnię! Już po raz drugi warsztaty poprowadzi nie kto inny, ale Sebastian Rogalski. Jego głos znacie z audycji Cicha Burza, stałego punktu piątkowych wieczorów w Radiu LUZ. Na didżejce miesza radiowo i klubowo już dobrych kilka lat, w trakcie których udało mu się zagrać m.in. na Tamce, w Transformatorze czy Uczuleniu. Jest też producentem audio chętnie dzielącym się doświadczeniem i dobrymi utworami. Warsztaty staną się doskonałą okazją nad sprawdzenie swoich umiejętności za konsolą dj-ską oraz poszerzenia muzycznych horyzontów. Najbardziej zaangażowani uczestnicy będą mieli okazję zagrać dj seta w swoim wykonaniu i otworzyć Scenę Klubową w piątek lub sobotę!
Oprócz organizacji warsztatów nasza reprezentacja zabrzmi również za konsolami dj-skimi. Na scenie klubowej króluje ekipa Akademickiego Radia LUZ, gdzie łącznie 15 utalentowanych selektorek i selektorów rozgrzeje parkiety klasztornych podziemi szerokim spektrum najświeższych klubowych i basowych brzmień. Od DnB i jungle, poprzez global bass i reggaeton po techno, house, dubstep i garage. W naszym klubie znajdziecie wszystko!
We wtorek Czuła Dyskoteka w dźwiękach trance, disco i ciepłych brzmień muzyki elektronicznej. Cecha wspólna wszystkich setów pierwszej nocy to eklektyczność, która przywołuje muzyczną nostalgię — w tym pomoże nam DJ RO, KALYMA i adam salamøn.
W środę natomiast Bass and Furious – spodziewajcie się połamanych i pokręconych rytmów, perkusjonaliów, szybkiego tempa, grime’u, dubstepu, uk techno, nasyconych basem dancehallowo-techniarskich hybryd i dużo więcej! Za deckami Repmeis, dadan karambolo i Galant
W czwartek króluje Bassa Nova, czyli tropikalne brzmienia Ameryki Łacińskiej oraz Afryki w klimatycznej piwnicznej atmosferze. Czego chcieć więcej? Skład Pincoya, młoda dospania i rábano picante, pierwszy raz połączył siły podczas zeszłorocznego Slot Art Festivalu i to właśnie ten występ przerodził się w kolektyw Bassa Nova, który dziś jest już dobrze znany na klubowej mapie polski.
W piątkową noc klubową zatytułowaną Drum and Bass All Night będzie z kolei dużo… drum and bassu i jungle. Za deckami staną najwybitniejsi wrocławscy selektorzy, w tym Saltea, DT i Guiltee.
Sobotę kończymy natomiast pod hasłem „LUZ until dawn”. Sir Williams, DJ FEEL-X oraz Pixie Elf przygotują dla was prawdziwą mieszankę future garage, drum and bass, house, bass, i hip-hopu, a na zakończenie czeka intensywny rave do samego rana!
Zapraszamy Was wszystkich do uczestniczenia w tegorocznym SLOT Art Festivalu – jest to wyjątkowe wydarzenie na polskiej festiwalowej mapie. Jeżeli nie możecie pojawić się na miejscu osobiście, to redakcja Akademickiego Radia LUZ postara się przekazać Wam część klimatu poprzez nasze fale radiowe. Do usłyszenia na 91.6FM!
Audioriver powraca do Płocka po raz szesnasty! Będzie to edycja skoncentrowana na dobrej zabawie jak i na wartościach, które od lat krzepi to święto muzyki elektronicznej. W lineupie ponad 140 artystek i artystów, od acid techno, po szybkie jak błyskawica selekcje Mandidextrous i Samurai Breaks.
Pulse, Impact, Studio, Circus, Kosmos i MAIN – to nazwy sześciu scen na tegorocznym festiwalu Audioriver. Trzydniowe święto muzyki elektronicznej rozpocznie się już w piątek, 28 lipca. Od 16 lat Audioriver odbywa się we wspaniałym nadrzecznym Płocku, który podczas imprezy niemal w całości tętni festiwalowym życiem, a przez cały rok przyciąga turystów urokliwą starówką i pięknymi okolicznościami przyrody.Główna część Audioriver, obejmująca piątkową i sobotnią noc, odbywa się na pięknej nadwiślańskiej plaży, nad którą wznosi się Wzgórze Tumskie i popularna wśród mieszkańców i turystów skarpa, oblegana także podczas koncertów Audioriver na Scenie Głównej. Od 2014 roku kulminacją festiwalu jest Sun/Day, czyli trzeci dzień Audioriver, który poza pierwszą edycją odbywa się w pięknym parku pomiędzy ulicami Mostową i Rybaki. W niedzielne popołudnie zamienia się on w rajski ogród pełen kolorów, dekoracji i ciepłych dźwięków muzyki tanecznej.
Swoją obecność w tym roku na plaży w Płocku potwierdziły takie tuzy jak Moderat, DJTennis czy Shygirl, a oprócz niesamowicie bogatego lineupu, naszą ciekawość rozbudza fakt, że płocka impreza się zmienia, by nieustannie dostarczać najwyższej jakości przeżyć. Nadchodząca edycja Audiorivera ma być tego wyraźnym dowodem. Can’t wait!
Co ważne, Audioriver to od lat festiwal mocno zaangażowany społecznie – jego partnerami były m.in. takie organizacje, jak Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Fundacja SEXED.PL, Fundacja Edukacji Społecznej, Fundacja Kultury Bez Barier czy Kampania Przeciw Homofobii.
Za nami 15 edycji festiwalu oraz tona emocji i doświadczeń, które mogliśmy dzielić z najwspanialszą publicznością. Zawsze powtarzamy, że magia Audioriver to ich zasługa. Bardzo im za to dziękujemy i już dzisiaj zapraszamy wszystkich do wspólnego świętowania w dniach 28-30 lipca 2023 roku. Nasz zespół czeka wiele wyzwań – rok 2022 był jednym z najtrudniejszych, bowiem festiwal powrócił do Płocka po dwóch pandemicznych latach, a nasze 15. urodziny mocno utrudniły warunki pogodowe. Po każdej edycji wyciągamy wnioski i przystępujemy do przygotowań z mocnymi celami. Pracujemy nad nowymi projektami aranżacji terenu i już teraz możemy zapowiedzieć, że festiwal jeszcze bardziej zmieni się pod względem wizualnym. Program artystyczny będzie równie ciekawy i różnorodny, a dodatkowo planujemy jeszcze więcej aktywności pozamuzycznych, do którego zaangażujemy osoby reprezentujące świat kultury i ważne projekty społeczne. Audioriver to nie tylko zabawa, ale przede wszystkim wartości, którymi kierujemy się od samego początku – równość, wolność wyrażania siebie i wzajemny szacunek. Przygotowania do festiwalu ruszają pełną parą i już odliczamy dni do spotkania z publicznością w przyszłym roku.
– mówi Piotr Orlicz-Rabiega, organizator Audioriver.
Druga edycja SEA YOUjuż za rogiem. Od 13 do 15 kwietnia Gdański Teatr Szekspirowski zmieni się w ostoję trójmiejskiej sceny muzycznej. Na dwóch scenach zaprezentuje się ponad 30 zespołów, artystek i artystów. Po ubiegłorocznym debiucie festiwalu szybko zapowiedziano kontynuację. Organizatorzy stanęli przed sporym wyzwaniem drugi rok z rzędu proponując w line-upie same propozycje wywodzące się lub związane z Trójmiastem. Spodziewać możemy się pełnego przekroju od wdrażających się w scenę lokalnych zespołów aż po postaci takie jak Belmondawg, czy 1988.
Żurawie na SEA YOU 2022 fot.: We Shoot Music
Czego możemy spodziewać się na scenach SEA YOU 2023?
Krótko ujmując, wszystkiego. Mówiąc obszerniej, w lineupie znajdzie się miejsce dla wyjątkowo eklektycznego zestawienia gatunków. Przedstawiciele wszelakich odłamów tzw. gitarowego grania: shoegaze’owe Pastry, psychodeliczne Sea Saw i The Fruitcakes, dream popowe FellowB, czy goth bluesowy projekt Me And That Man. Obszerne zestawienie wykonawców w granicach szeroko pojętego alternatywnego popu: IF, Kontrast, Martin Lange, Jazxing, drewnofromlas i nie tylko. Za hip-hopową energię odpowiadać będą asthma, Szczyl (z zespołem na żywo), Młody G z Gdyni i expo2000, Skrubol & JupiJej, Barto Katt i Mac Sch.
Organizatorzy zadbali też o świetną reprezentację lokalnej sceny jazzowej. Immortal Orion, Klawo, Nene Heroine, czy Lastryko zestawiający jazz z elektroniką i domieszką psychodelii. W mroczniejsze klimaty zaciągnie nas Gosha Savage, tworząca zrekonstruowaną elektronikę, przywodząca na myśl m.in. Amnesia Scanner. Do tego metalowa Scrüda w barbarzyńskiej otoczce (obowiązkowa pozycja dla osób z zamiłowaniem do broni białej i skórzanych outfitów) i hardcorowe Backhand Slap. To oczywiście nie wszyscy wykonawcy, którzy pojawią się na Dużej Scenie i Scenie Magazyn w trakcie SEA YOU 2023. Warto wspomnieć też, że kuratorami scen pierwszego dnia festiwalu są 1988 i Jazxing. Pełny lineup możecie oczywiście znaleźć na stronie seayou.com.pl, a wszystkich wykonawców posłuchać na oficjalnej playliście.
A co poza koncertami?
Co chyba najważniejsze w festiwalu showcase’owym, mamy szansę zapoznania się z bardzo różnorodną muzyką. Poza tym w trakcie trzech dni każdy uczestnik ma okazję zapoznać się z szeregiem ciekawych postaci związanych z branżą muzyczną. Od właścicieli klubów i reprezentantów międzynarodowych instytucji kultury, przez tour managerów i organizatorów festiwali, aż po redaktorów i samych artystów. Pełny przekrój jest okazją zarówno dla artystów chcących pokazać się przed nową publiką i dla wszystkich poszukujących nowych brzmień i kontaktów.
SEA YOU to nie tylko koncerty, ale również seria warsztatów i paneli dyskusyjnych. Na przykład panel dotyczący kariery za granicą, na którym usłyszymy Nergala, czy Krzysztofa Paciorka (wokalistę formacji JAD i jednego z organizatorów samego SEA YOU). Rozmowa o koncertach DIY z reprezentantami Spokój Festiwalu, Ulicy Elektryków, czy słynnego klubu Pogłos. Czy panel o sile kreatywnego myślenia posłuchać będzie można też Szczyla, Mery Spolski i Grzegorza Kwiatkowskiego z zespołu Trupa Trupa. Poza tym na uczestników czekają również warsztaty dotyczące prowadzenia kariery, czy dbania o bezpieczeństwo swojej twórczości. W roli prowadzących zobaczymy m.in. reprezentację Kayax i ZAiKS.
Podsumowując, druga edycja trójmiejskiego festiwalu showcase’owego SEA YOU rusza już w ten czwartek. Jeśli macie chęć przekrojowego zapoznania się z trójmiejską sceną muzyczną, nie zostaje nam nic więcej jak zachęcić do udziału w festiwalu. Trzy dni koncertów, paneli i warsztatów w klimatycznej przestrzeni Teatru Szekspirowskiego. Bilety znajdziecie na stronie organizatora, a reprezentację naszej redakcji – pod sceną.
Najwygodniejszy i najszybszy możliwy sposób na to, by dostać się do Białegostoku z Wrocławia, to pociąg Intercity. Czas podróży wynosi wtedy średnio ponad osiem godzin. Nie oszukujmy się – to wciąż koszmarnie długo. Musicie uwierzyć mi na słowo, redaktorzy Akademickiego Radia LUZ to osoby o zdrowych zmysłach (😉), a mimo to co roku z własnej woli wybierają ten koszmar najwytrwalszego podróżnika. Słuchaj pasma Artysta Tygodnia oraz sprawdź niżej, dlaczego Up To Date Festiwal jest tego totalnie wart.
Up To Date to z pewnością największe muzyczne wydarzenie, jakie znajdziemy na mapie północno-wschodniej Polski. Każdego roku, od ponad dekady, UTDF odwiedza ponad 10 tys. gości, zaś wydarzenia festiwalowe mają swoje miejsce w tak różnorodnych przestrzeniach, jak Stadion Miejski w Białymstoku, Opera i Filharmonia Podlaska czy Pałac Branickich. W ciągu ostatnich lat festiwal zdołał wychować sobie rzeszę oddanych, ufnych i zaangażowanych odbiorców. Pełne szacunku nastawienie uczestników do wydarzenia było widoczne w szczególności w trakcie lat naznaczonych pandemią i obostrzeniami.
Zarówno w 2020, jak i w 2021 roku organizatorom zdecydowanie się poszczęściło, ponieważ czas przypadający na przygotowanie każdej z edycji przypadał w okienku pomiędzy lockdownami. Miejmy na uwadze, że mało który festiwal miał wtedy szansę rozkwitnąć w pełnej krasie – nadmienić wystarczy o mocno kompromisowych edycjach Open’era czy Audioriver.
W przypadku UTD różnicą względem wcześniejszych edycji był fakt, że do biletu dołączano maseczkę. Organizatorzy do dziś wspominają, jak bardzo byli pod wrażeniem skuteczności zasady NO MASK NO RAVE, a mobilizacja publiczności względem dbania o współodbiorców przeszła już chyba do historii. Wyjątkowość białostockiej publiki jest niewątpliwa, a hasło „miłość, techno, dezynfekcja” pobrzmiewa w Polskich klubach do dziś, mimo że z czasem dezynfekcja rąk została wyparta przez dezynfekcję gardeł.
Salon ambientu w Pałacu Branickich, Up To Date 2018 (fot. Going.pl)
Białostockie święto muzyki każdego roku prezentuje line-up złożony według klucza każdemu znanego, acz pozostawiającego przestrzeń na niespodzianki. Organizatorzy zapraszają artystów, którzy, w dużym uproszczeniu, parają się hip-hopem lub muzyką basowo-elektroniczną. Na festiwalu znajdzie coś dla siebie każdy fan techno, electro, współczesnej klasyki, ambientu oraz ambitnego rapu.
Parking Stadionu Miejskiego, czyli scena Pozdro Techno – Up To Date 2018 (fot. Krzysztof Karpiński)
Każdy booking, jak zapewniają organizatorzy, jest wart uwagi i tworzony z największą precyzją, ale to ambientowej części festiwalu, w naszym mniemaniu, warto się przyjrzeć w pierwszej kolejności. Otóż UTD to jedyny taki festiwal w Polsce, który kładzie na ten z pozoru zupełnie niefestiwalowy, niewakacyjny gatunek tak ogromny nacisk. Rozpropagowanie ambientu w Białymstoku było projektem długofalowym i swoistą pracą u podstaw.
W tym momencie festiwal może pochwalić się osobną sceną, zwaną Salonem Ambientu (pod tą nazwą funkcjonuje również osobna inicjatywa działająca z ramienia UTD przez cały rok i w różnych miejscach, ostatnio nawet i u nas, we Wrocławiu), na której codziennie, niezależnie od reszty festiwalu, odbywają się występy i dj sety. To również świetna przestrzeń do odpoczynku od przytłaczającego, festiwalowego zgiełku i tony bodźców oddziałujących bez przerwy na uczestników. Taki superdopieszczony, o purystycznej formule i wysokich walorach artystycznych safe-space dla ciała i ducha – nie palarnia, nie wciśnięte gdzieś na skraj festiwalu stoisku SIN-u, nie chill-room wielkości pudełka na buty – to ewenement na skalę festiwalów w całym kraju.
Tak było (fot. materiały organizatora)
Idee i osadzenie filozoficzne pozostałych scen, czyli Pozdro Techno oraz Beats, jest równie istotne. Za każdą z nich stoi autorska myśl, którą da się odczytać nie tylko z charakterystycznej scenografii czy aranżacji przestrzeni, ale przede wszystkim z samego doboru występujących na nich artystek i artystów. Organizatorzy często sami przyznają, że wpasowanie artystów w dany kontekst stanowi nierzadko problem, czasem na tyle duży, że przy osadzaniu zaplanowanego i lubianego przez nich artysty muszą zadawać sobie pytanie: „w którym miejscu ten artysta zrobi mniejszą szkodę?”. Co ciekawe, w tym roku dyskusje wśród festiwalowego zarządu wzbudził przede wszystkim DJ Overdose, słynący z różnorodności. Ta cecha była dla organizatorów na tyle problematyczna, że, by uniknąć nieporozumień, zadbali, by artysta został wyraźnie poinstruowany na temat charakteru sceny, na której gra.
Impreza ta daje jedyną okazję na zatańczenie na parkingu stadionu Jagiellonii do brzmień twórcow takich jak Helena Hauff, Sleeparchive czy Legowelt. To także okazja, by spotkać podobnych sobie wariatów z całej Polski, zjednoczonych pod inkluzywnym szyldem „Pozdro Techno”. Up To Date w ciągu dziewięciu lat działalności przyzwyczaił nas wszystkich do bezkompromisowej jazdy – i to w samym sercu podlaskiej puszczy.
Up To Date Festiwal to jednak nie tylko muzyka – to platforma śmiało łącząca przeróżne pola kreatywnej aktywności, również akcji społecznych. UTD chętnie wita na festiwalu inicjatywy, które mają na celu profilaktykę i budowanie świadomości – mają organizację uświadamiające w zakresie HIV, zachęcające do zostania dawca szpiku lub SIN, czyli Społeczną Inicjatywę Narkopolityki. Na UTD wyczuwalna jest powszechnie panująca świadomość, że festiwale sprzyjają pomaganiu. Organizatorzy nie zamierzają tego nie wykorzystać.
Kolejnym społeczniarskim akcentem jest akcja „Wyślij pocztówkę do babci”: gospodarze wraz z Pocztą Polską udostępniają swoim gościom tematyczne kartki pocztowe, za pośrednictwem których można wysłać krewnym pozdrowienia z Białegostoku. Najnowszą działalność charytatywną Up To Date symbolizują powstała w tym roku bajkowa grafika na murach Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku oraz zbiórki funduszy na chore dzieci poprzez m.in. licytację uczestnictwa w Pierwszym (dosłownie) Latającym Salonie Ambientu (locie balonem z ambientem w tle!). Duże serce aptudejta jest jego ważną i widoczną częścią. Może trochę górnolotnie, ale taka jest prawda: będąc na festiwalu, można uświadczyć wielu budujących, dających nadzieję chwil.
Przez cały tydzień w paśmie Artysta Tygodnia przyglądamy się tegorocznej edycji festiwalu. Więcej informacji na temat line-upu, historii i działalności Up To Date usłyszycie na antenie Akademickiego Radia LUZ codziennie o 13:00 i 0:00.
Nasze serwisy używają informacji zapisanych w plikach cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie plików cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki, które możesz zmienić w dowolnej chwili.