Viviane Moore „Dzicy Wojownicy” (Krzysztof Majewski)

Viviane Moore „Dzicy Wojownicy” (Krzysztof Majewski)

Viviane Moore "Dzicy Wojownicy" (Księga 2 Cyklu Rycerze Sycylii)

wyd. W.A.B.

Krzysztof Majewski

 

W nadmorskim miasteczku Barfleur dochodzi do serii morderstw, których ofiarami są dzieci. Na ich ciałach zabójca wycina nożem litery „VRS". Hugo z Tarsu i jego podopieczny Tankred – znani już czytelnikom z Ludzi wiatru, wypływają na Sycylię. Pod eskortą ich i osławionych „dzikich wojowników” płynie skarb w darze dla Wilhelma I, króla Sycylii, a także piękna Eleonora z Fierville, przyszła małżonka hrabiego de Marsico. Podróż okazuje się długa i usiana przygodami. Na chybotliwych deskach pokładu przyjdzie też zmierzyć się z mordercą . Czy spryt i wiedza głównych bohaterów wystarczy do pojmania zbrodniarza?

 

Dzicy Wojownicy to powieść napisana sprawnie i z polotem. Vivane Moore ma lekkie pióro, które fachowo prowadzi nas przez mgliste morze. Francuzka doskonale dozuje informacje historyczne nie popadając w przesadny ton hermetycznej erudycji jak na przykład Umberto Eco. Powieść jest dobrym przykładem kryminału historycznego, wartka akcja z norweskim zimnym, brutalnym światem w tle, sprawia, że książkę czyta się szybko i z przyjemnością.

 

Mimo że nie można zarzucić Moore rzetelności w opisie świata czy tworzeniu nastroju, to jej bohaterowie są największym minusem tej pozycji. Hugo z Tarsu i Tankred są tak archetypiczni, że, aż wtórni. Są idealną kalką, która razi. Książce brakuje też głównego Złego z prawdziwego zdarzenia, George Lucas powiedział: „Miarą dobrego filmu jest jego zła postać”, tę tezę można również przyporządkować do literatury i jeśli oceniać Dzikich Wojowników według tego kryterium to jest ona mierna.

 

Nie mogę się też pozbyć wrażenia, że seria Rycerze Sycylii są próbą dogonienia Mistrza bardzo podobnego gatunku- kryminału retro, mianowicie Borysa Akunina. U Moore spotykamy się oczywiście z całkiem innymi realiami, jednak pomysł jest ten sam. Dlatego Viviane Moore i jej Rycerze Sycylii pozostaną dla mnie tylko echem na okrzyk Mistrza.