Archiwum

ROSALÍA – Berghain ft. Björk & Yves Tumor

ROSALÍA powraca w dramatycznym tonie klasycznej koloratury. Jej głos nie odbija się jednak od marmurów opery, lecz od betonowych ścian mieszkania na warszawskiej Pradze albo tytułowego Berghain kultowego klubu techno w Berlinie. Całość brzmi jak gdyby ktoś zamknął Montserrat Caballé w gotyckiej katedrze zamienionej w klub nocny i kazał jej się modlić do migających wokół świateł. Ten powrót nie jest triumfalny – jest wyznaniem, zaklęciem, próbą odzyskania kontroli nad własną narracją i kierunkiem artystycznym. W jej wokalu wciąż drży flamenco, ale pulsuje też rytm klubowego, nocnego oddechu po Motomami

Berghain to pierwszy singiel z nadchodzącego albumu Lux, który ukaże się już 7 listopada. Artystka ostrzy apetyt słuchaczy, łącząc elektronikę, chór i orkiestrę, a także odwołując się do swoich korzeni klasycznych przy pomocy trzech języków: niemieckiego, hiszpańskiego i angielskiego. 

Współpraca jest imponująca na papierze — trzy nazwiska o kulturowym ciężarze. To właśnie tutaj pojawia się ryzyko: wielkie współprace często oczekują od nas, by zachwycić się samym pomysłem, zanim usłyszymy muzykę. W Berghain udało się uniknąć tej pułapki tylko częściowo. Obecność Björk i Yves Tumor jest wyczuwalna bardziej w atmosferze niż w wyrazistych partiach. ROSALÍA jest na tyle silną artystką, że sama doskonale podźwignęłaby dramaturgię utworu. 

Odrobinę hermetyczny singiel Berghain dla jednych będzie doskonałym manifestem, dla innych niezrozumiałym chaosem. Jedno jest pewne. ROSALÍA doskonale łączy teatralność, czułość i wewnętrzny egzorcyzm.

Julia Prus

 

 

Yves Tumor ft. NINA – WE DONT COUNT

Yves Tumor to artysta, na którego powroty zawsze wyczekuje się z niecierpliwością, zwłaszcza, że jego ostatni projekt został wydany jeszcze w 2023 roku. Czy tęskniliśmy? TAK! Ekscytacja nowym kawałkiem osiągnęła jeszcze większą skalę, gdy tylko ogłoszono, z kim został nagrany: z Niną Cristante, członkinią znanego i bardzo lubianego w LUZie, bar italia.

WE DONT COUNT (chyba tak, jak każdy podejrzewał) to współpraca kompletna. Wokale Yvesa i NINY uzupełniają się wzajemnie, przy czym momentami przypominają coś w rodzaju dialogu. Budują tym samym niepowtarzalny nastrój, który można przypisać wyłącznie im. Jednocześnie ich głosy dodają uroku post-punkowym gitarom i ciężkim basom, co w efekcie daje eklektyczną jedność. WE DONT COUNT jest jak magnes – przyciąga i hipnotyzuje.

Paulina Madej

Yves Tumor – Ebony Eye

yves tumor ebony eye

Słuchając muzyki Yves Tumor, w głowie krąży ciągle ta sama myśl. Artysta jest zawsze kilka kroków przed wszystkimi, a doskonałe wyczucie trendów przy jednoczesnym odrzuceniu wszelkich schematów czyni go ponadczasowym. Aż chce się powiedzieć, że zbieżność nazwisk kryjącego się za projektem Seana Bowiego i legendarnego Davida Bowiego nie jest przypadkowa. No, prawie, bo Sean Bowie to prawdziwe imię i nazwisko w przeciwieństwie do znamienitego pseudonimu, jaki David Jones obrał dekady temu.

Nie oznacza to jednak, że nazwa Yves Tumor brzmi jakkolwiek mniej groźnie. Emo książę powrócił z nowym albumem, a co za tym idzie – solidna dawka mroku, wyrafinowania i nieodłącznej świeżości. Weźmy takie Ebony Eye. Zamykająca płytę kompozycja zaczyna się co najmniej niewinnie, by już po paru sekundach uderzyć w słuchacza niczym ściana deszczu. Gdzieś w tle słychać syreny alarmowe rodem z Gotham City zapowiadające prawdziwą demolkę. Dobrze w takich chwilach włączyć 91.6 FM i na bieżąco śledzić rozwój wydarzeń.

Antek Winiarski