The Farm to może nie ten kaliber popularności co The Stone Roses, Happy Mondays czy Inspiral Carpets, ale na początku lat dziewięćdziesiątych zdążyli odnieść trochę sukcesów w epoce splitu sceny gitarowej i rodzącej się kultury rave – wówczas nazywanej jeszcze acid house.
Po latach śmiało można ich wpisać w nurt szalonego ruchu Madchester, który świadomie łączył ekstazyjny optymizm rave’u z zespołami w baggy-strojach i kolorowych koszulkach ze smiley, często grającymi „bifory” przed rozpoczęciem w pełni DJ-skich imprez. Tak było również w przypadku The Farm, którzy koncertowali w manchesterskiej mecce — Haciendzie.
Piewcy indie-rocka z Liverpoolu wydawali wtedy m.in. niezapomniane, pełne optymizmu Groovy Train czy All Together Now, by chwilę później zniknąć ze sceny. Ubiegłorocznego powrotu raczej nic nie zapowiadało – i choć nie był on najwyższych lotów, to ich ostatnie wydawnictwo z remiksami może zwrócić uwagę subtelnym połączeniem nowoczesnego indie (zakorzenionego w stylu Madchester), balearicu (ulubionego określenia acid-house’owców) i – w tym wypadku – muzyki dub. Feel the love. Feel the dub.
Kamil Winiarz