Archiwum

Pulp – Begging for Change

Mimo ponad czterech dekad na scenie muzycznej w Pulp wciąż tli się młodzieńczy ogień, a w Jarvisie Cockerze nieustannie grasuje buntownik, który zamiast otwartą dłonią — policzkuje ironią.

We are being strip-mined by the powers that be

We are being strip-mined by the new bourgeoisie

Now we’re begging, ah

Begging for Change to intensywna wściekłość operująca zarówno metaforami, jak i dosłownością. To obraz niesprawiedliwości, nierówności i eksploatacji. To manifest. Refren oparty na literowaniu b-e-g-g-i-n-g i powtarzaniu begging for change niczym mantry jest wyrazem nie tylko desperacji, ale też, a może przede wszystkim, zawziętości i upartości.

I’ve seen the future, the future is hard

You pay with your life, they pay with their card

Yeah

B-E-G-G-I-N-G (Ah, spell it for me)

Begging for change

Begging for Change to utwór, który — w duchu charakterystycznym dla Pulp — łączy osobistą wrażliwość z refleksją nad wszechobecnymi problemami społecznymi i ekonomicznymi. Tekst bezpośrednio dotyka nierówności, pragnienia zmiany i krytyki społecznej, a muzyka napędza i nie pozwala stanąć w miejscu. Pulp po raz kolejny (już naprawdę nie wiem który) udowadniają, że są znakomici w tworzeniu protest songów. Takich, które nie tylko niosą za sobą dobry przekaz, ale przepełnione są wspaniałą energią.

It’s time to wake up, and smell the unfairness

It’s the end of the west, which is, perhaps, for the best

It’s the end of the west, which is, perhaps, for the best

But I couldn’t care less

I couldn’t care less, no

To czwarty singiel zapowiadający kompilację Help(2). Powstała ona w wyniku współpracy organizacji charytatywnej War Child UK oraz wielu osób artystycznych i zespołów (m.in. Beth Gibbons, Damona Albarna, Camerona Wintera, Big Thief, Fontaines D.C. czy Arctic Monkeys — nasz niedawny Mocograj!). Całość ukaże się już 6 marca. Inicjatywa ta ma swoje korzenie w 1995 roku, kiedy ukazał się Help, album kompilacyjny z udziałem m.in. Blur, Oasis, Sinéad O’Connor czy Massive Attack. Dzięki tym działaniom organizacja zbiera potrzebne środki na pomoc dzieciom cierpiącym na skutek konfliktów zbrojnych.

All throughout history, it’s always the same

Everyone, everywhere, begging for change

I’ve seen the future, the future is strange

When you’re begging for change, you’re begging for chains

Begging for chains

So, change

Zuzanna Kopij


Pulp

O pamięci, przemijaniu i pożegnaniach

More to triumfalny powrót Pulp: emocjonalnie bogaty, stylistycznie przemyślany i mocno osadzony w ich klasycznej tożsamości. Album zgłębia tematy starzenia się, seksualności i refleksji nad życiem – wszystko okraszone ironicznym humorem i nostalgicznym urokiem. To nie tylko prezent dla fanów, ale także dowód, że zespół – mimo 24 lat przerwy – wciąż potrafi przedstawić nam coś świeżego.

 

I’d like to buy the world some time, some time, some time
And a choice

Tymi słowami kończy się More, najnowszy album Pulp. To nie tylko pożegnanie z basistą zespołu i dobrym przyjacielem, Steve’em Mackeyem – to także zamknięcie kręgu, który rozpoczął się w latach 80., kiedy młoda grupa muzyków z Sheffield poszukiwała swojego brzmienia; tego, czym miał być Pulp. Między tymi dwoma momentami – oddalonymi o ponad czterdzieści lat – mieści się jedna z najbardziej złożonych historii ewolucji artystycznej w brytyjskiej muzyce popularnej.

Pulp to nie tylko zespół britpopowy (sami zresztą nigdy nie lubili się tak określać). Lawirując pomiędzy seksownym glam rockiem, tanecznym manifestem, a niewinnymi balladami tworzą własną wartość. To formacja, która przeszła przez niemal wszystkie fazy emocjonalne i estetyczne dorosłości – od niepewnej młodości, przez bunt, naukę kochania i niebezpieczną sławę, aż po melancholię przemijania. Każdy ich album to etap, każde brzmienie – lustro czasu, w którym się odbijali.


It

1983

Mimo że pierwsze albumy Pulp nie odbiły się dużym echem, wciąż są dziełami, które kształtują całokształt muzyki brytyjskiej lat 80. i 90. It do teraz plasuje się jako jeden z ciekawszych debiutów w tym nurcie. I choć ówczesny skład zespołu zdecydowanie różnił się od tego, który zdobył sławę dekadę później, jedno pozostało niezmienne – Jarvis Cocker. Jeszcze wówczas nastoletni, rozczochrany, z ogromnymi okularami i jeszcze większymi aspiracjami, by na zawsze zmienić oblicze brytyjskiej muzyki. Inspirowany Nickiem Drake’em, Jonathanem Richmanem i Donovanem wypełnia album odami do miłości, melancholii, młodości i niewinności. Cocker komentuje uważnie obserwowaną przez siebie rzeczywistość, ukazując intymną wrażliwość i poetycki dystans.

It to cichy debiut, który dzisiaj brzmi jak zapis prywatnej rozmowy młodego artysty z samym sobą. To muzyczny szkicownik, który pokazuje, że nawet najwięksi zaczynali od rzeczy małych, subtelnych, czasem naiwnych.


Different Class

1995

Kiedy w 1994 roku nadeszło His ‘n’ Hers, Pulp rozkwitli. Wreszcie znaleźli brzmienie, w którym czuli się najpewniej: surowy glam-pop z ironicznymi tekstami o ciele, pragnieniu i brytyjskiej, szarej codzienności. Momentami patetyczny, ciągle ironiczny i poetycki. Przeplatany błyszczącą nitką disco, której kierunek ściegu wyznaczał Steve Mackey na basie.

Ale to Different Class z 1995 roku uczynił z nich legendę. Album po brzegi wypełniony hymnami klasy średniej, która próbowała być kimś innym, niż pozwalała jej metryka społeczna. Jarvis Cocker stał się kimś więcej niż tekściarzem i frontmanem zespołu. Został głosem pokolenia, ale zamiast triumfu – była ironia. A sława podszyta była świadomością jej fałszu.

To właśnie był moment przełomowy dla zespołu. Od tamtej pory byli jedną z najbardziej znanych brytyjskich formacji, jednak gdy britpop często flirtował z narodową dumą i stylistyką retro, Pulp pytał, prowokował i obnażał hipokryzję.


This Is Hardcore

1998

Po sukcesie Different Class Pulp nie poszli drogą kolejnych hitów. Wydany w 1998 roku album This Is Hardcore był zaskoczeniem – ciemniejszy, poważniejszy i bardziej intymny. Jarvis Cocker śpiewał o wypaleniu, starzeniu się, o tym, co dzieje się po imprezie. Zamiast euforii – niepokój, zamiast przebojów – piosenki z ciężarem emocjonalnym. Choć w momencie premiery wzbudził mieszane reakcje, dziś uważany jest za jedną z najdojrzalszych płyt zespołu.

To zdecydowanie najcięższy i najbardziej wyrafinowany album grupy. Taneczny pop się skończył, a Pulp rozbierali jego resztki na części pierwsze. Muzycznie – noir-pop, cyniczne ballady, echo trip-hopu. Lirycznie – erotyka, przemijanie, starzejące się ciało, bezsilność. This Is Hardcore stanowił najbardziej bezlitosny autoportret zespołu, który już nie wierzył w pop jako wybawienie. A mimo to stworzył sztukę, która była jego najwyższą formą.


We Love Life

2001

Pulp wracają w 2001 roku z płytą We Love Life – spokojniejszą, cieplejszą, ale nadal pełną treści. To album, na którym zespół wyraźnie oddycha głębiej. Pojawiają się tematy natury, relacji, pogodzenia się z przemijaniem. Nie ma tu już britpopowej zadziorności – jest za to refleksyjna dojrzałość.

We Love Life jest subtelny, piękny, z ukrytym napięciem skrytym pod powierzchnią. Nie próbował robić hałasu, zamiast tego wszedł cicho, rozgościł się i zostawił coś, co z czasem działa mocniej niż wielkie finały – spokój, pewność, dojrzałość. To płyta, która nie musi krzyczeć, żeby powiedzieć coś ważnego. Może właśnie dlatego dziś tak dobrze się jej słucha. Jakby Pulp chcieli nam powiedzieć: „Hej, życie może być dziwne, trudne, ale też całkiem piękne – jeśli tylko przestaniesz pędzić i zaczniesz słuchać”.


More

2025

Album More nie próbuje być kopią dawnych sukcesów. To dojrzała, dobrze przemyślana płyta, w której słychać doświadczenie, dystans i nadal bardzo żywy styl zespołu. Tematyka skupia się na starzeniu się, intymności i ucieczce od schematów. Jarvis Cocker nadal pisze teksty, które łączą humor z obserwacją rzeczywistości. More nie jest tylko prezentem dla fanów – to znak, że Pulp wciąż mają coś ważnego do powiedzenia.

Zespół wraca nie po to, by powrócić, lecz by pogodzić się z tym, co było. To album o żałobie po Steve’ie Mackeyu, ale też o pamięci, która nie przemija, nawet jeśli ciało znika; dźwiękowa przestrzeń dla Cockera, w której może mówić nie jako komentator społeczny, ale jako człowiek, który tęskni, wspomina, rozumie i próbuje się z tym wszystkim pogodzić.

Bo Steve Mackey nie był tylko basistą zespołu Pulp. Był jego pulsującym sercem – tym, który nadawał rytm, głębię i taneczny wymiar piosenkom o alienacji, pożądaniu i egzystencjalnym niepokoju. Jego śmierć 2 marca 2023 roku zakończyła jeden z rozdziałów w historii brytyjskjej muzyki, ale jego wpływ – zarówno jako muzyka, jak i producenta – nadal rezonuje. More to album dedykowany Steve’owi. To nie tylko hołd dla wspaniałego muzyka, ale też pożegnanie z przyjacielem.

Czym jest tytułowe More? Nazwa najnowszego albumu może wydawać się przewrotna. W świecie, w którym każdy chce więcej, od samych siebie wymagamy coraz większego rozwoju, większych sukcesów, Pulp proponuje nam coś zupełnie innego. Więcej ciszy, więcej miłości, więcej refleksji… i mniej spektakularności.

A to zdecydowanie więcej niż można było się spodziewać.

Zuzanna Kopij i Julia Prus