Archiwum

goddie – barely breathing

goddie - barely breathing (cover art 3k)

Goddie, czyli właściwie Wojtek Filipowicz dał się poznać swoim słuchaczom z wielu różnych stron. Wokalista Syndromu Paryskiego i autor ambientowo-noise’owego projektu Greenwald Lads Club, czy chociażby DJ z zamiłowaniem do sceny jungle i producent, któremu granice gatunkowe są zupełnie obce. Jako goddie prezentuje kolejny singiel pod skrzydłami Peleton Recordsbarely breathing.

Obecnie w swojej solowej twórczości jako producent miesza wpływy jungle, break core’u, cloud’u i hyper popu. Do warstwy zrekonstruowanych podkładów perkusyjnych dodaje liquid’owe ambientowe dźwięki. Nie ucieka też od intensywnych hyperowych melodii, zahaczających o estetykę DGSBE . Dopełnieniem wszystkiego jest oczywiście nawijka goddiego, która balansuje między subtelnymi wokalami budującymi płynne tło i bardziej trapowym wydaniem jak w urfacee, czy barely breathing.

W najnowszym singlu możemy usłyszeć goddiego w wyjątkowym wydaniu, którego nie otrzymaliśmy jeszcze dużo. Ewidentnie odbija się w nim zaangażowanie w rapową scenę wywodzącą się z soundclouda i eksperymentowanie z zaczerpniętym z niej brzmieniem. Jeśli jesteście ciekawi co otrzymamy po połączeniu tego z junglowym sznytem i podszyciu całości emo liryką to koniecznie zobaczcie co goddie ma do zaprezentowania…

W sieci znajdziecie też klip autorstwa Tanuki Productions, czyli Dawida Graczyk & Bastiana Najdka.  Emo chłopaki z Poznania chyba mają się nieźle d[-_-]b

Dawid Sas

 

 

Lochy i Smoki – Powiedz, że wystarczam

Lochy i Smoki - "Powiedz, że wystarczam" cover art

Lochy i Smoki wracają z singlem Powiedz, że wystarczam. Chociaż emo nadal pozostaje niezależną niszą gatunkową, wielu dopatruje się sporych szans na to, że przebije się w końcu do szerszego grona słuchaczy. Wszystko wskazuje na to, że Lochy i Smoki mają olbrzymi potencjał, by do owego przebicia się przyczynić. Reprezentanci Peleton Records sprawili niemałą niespodziankę swoim słuchaczom prezentując niezapowiadany wcześniej singiel.

Przede wszystkim Lochy swoimi tekstami tworzą bezpieczną przestrzeń, gdzie każdy zmagający się z codziennością znajdzie swoje miejsce. Odczarowanie obrazu toksycznej męskości, w której nie ma miejsca na okazywanie uczuć i potrzebę walidacji. Chęć zrozumienia siebie, swoich słabości i zaakceptowanie ich. Dla mnie to muzyka, która prosi się o wykrzyczenie w eter i każdemu polecam uskutecznienie takiego podejścia.

Sam numer (i cała twórczość Lochów i Smoków) balansuje na przełomie „ciężkiego” grania, przez co idealnie nadaje się zarówno dla słuchaczy indie, którym brakuje trochę agresywniejszej energii, jak i fanów hardcore’u, którzy potrzebują spokojniejszej chwili na introspekcje. Jak pisze wytwórnia:

„Powiedz, że wystarczam” to utwór o niepewności i mierzeniu się z narzucanym sobie samemu poczuciu niskiej wartości. To motywy bliskie dotychczasowej twórczości Lochów i Smoków, ale wynikające wyłącznie z autoterapeutycznego podejścia do własnej muzyki.

Co więcej, singiel zapowiada EPkę Powiedz, że wystarczam, która ukaże się już 19 maja pod szyldem Peleton Records. Na YouTubie utwór odsłuchać można razem z lyrics video. Premiera EPki związana będzie z trasą koncertową, na której razem ze Zwidami zawitają już niedługo m.in. we Wrocławiu.

Dawid Sas

daysdaysdays – tak mi lepiej

daysdaysdays - tak mi lepiej

daysdaysdays, czyli warszawskie trio w składzie: Jacek Piątkowski (wokal, perkusja), Filip Holka (gitara) i Paweł Porzych (bas, wokal). Po ponad rocznej ciszy wracają z singlem tak mi lepiej, przynosząc nam przedsmak ciepłych letnich wieczorów. Jak na zespół związany ze stylistyką emo, daysdaysdays w swoich tekstach między narzekaniem na niewdzięczną codzienność wplata całkiem sporo wiary w lepsze jutro.

 

Nie możemy się oczywiście zupełnie zachłysnąć tą wiarą, bo nadal czeka nas jutro kolejny budzik, autobus i wiadomości od kumpli. Zespół pokazuje jednak swoją receptę na rozwiązanie tych problemów i oczyszczenie głowy z niepotrzebnych myśli. Utwór z jednej strony śmiało można wykorzystać do siedzenia na fotelu i prokrastynowania, a z drugiej do robienia najenergiczniejszego pogo pod sceną. Całość dodatkowo zasilona została całym magazynem nostalgii w postaci klipu. Seria kadrów ze wspólnych prób, koncertu w Drizzly Grizzly i twarze, które możemy kojarzyć ze Zwidów, czy Syndromu Paryskiego. Ostatecznie daysdaysdays pod banderą Peleton Records jak zwykle zapewniło nam porcję świetnego rocka.

Jeśli też macie ochotę oddać się na chwile tej nostalgii i rzucić wszystko inne w kąt, to chyba najwyższa pora!

Dawid Sas