Archiwum

Flea ft. Nick Cave – Wichita Lineman

Możecie go znać z Red Hot Chilli Peppers, czy też z supergrupy Atoms for Peace. Dotychczas, uzbrojony w gitarę basową, podbijał świat rockiem i funkiem. Flea, bo o nim mowa, swoim solowym albumem Honora pokazuje jednak, że jeszcze nie znamy granic jego twórczości. Muzyk chwyta za trąbkę i rozpoczyna eksploracje świata jazzu.

Sam Flea opowiada o swojej nowej drodze twórczej w bardzo otwarty sposób. Nie ukrywa, że długo nie czuł się wystarczająco dobrym muzykiem, aby równać się z jazzowymi zawodowcami. Słuchając jednak jego najnowszego wydawnictwa nieprawdopodobne wydają się historie o kompleksach artysty. W kompozycjach z albumu nie znajdujemy do nich podstaw. Wręcz przeciwnie – trafiamy na moc kompletnych melodii ujętych w dojrzały i wrażliwy sposób.

Piosenka Wichita Lineman po raz pierwszy wybrzmiała w 1968 roku w wykonaniu Glena Cambella. Flea razem z Nickiem Cavem w ramach albumu Honora podejmują się reinterpretacji utworu. Słoneczne i optymistyczne brzmienia oryginału zamieniają sie na klimat tajemniczości i melancholii. Prostota i delikatność dźwięków, wyrazistość perkusji, no i ta pełna ekspresji trąbka łączą się z głębokim wokalem Cave’a tworząc mantryczną atmosferę. Sam wokalista przyznał, że jest to piosenka dla niego wyjątkowa. Twierdzi, że nie podjąłby się jej wykonania, gdyby nie zaproszenie Flea. Na szczęście dla nas do kolaboracji doszło, Wichita Lineman na płycie Honora ma swoje miejsce, a my możemy doświadczać jej unikatowości i piękna. Bo to właśnie te cechy sprawiły, że dzielimy się z Wami naszym zachwytem i nadajemy piosence status Mocograja Radia LUZ.

Marysia Głowacka

Nick Cave & The Bad Seeds – Wild God

nick cave and the bad seeds wild god

Zaczyna się niewinnie. Coś jakby przygrywa w tle. Nie dajcie się zwieść – po chwili wkracza on, cały na… biało? Czy faktycznie można tak powiedzieć o Nicku Cavie i jego złych nasionach? Kimś, kto tyle cierpiał, kto wydawał się spowity w mroku tak gęstym, że nawet przysłowiowe światełko w tunelu zdawało się być jedynie legendą. Czy jednak każda legenda nie zawiera w sobie ziarna prawdy? Nowy utwór mówi jasno – smutek ustąpił szczęściu. Nick Cave & The Bad Seeds powracają z Wild God – nowym, pełnym euforii albumem, o którego życiodajnej sile przekonamy się pod koniec sierpnia. Tytułowy kawałek już tu jest. Zaczyna się niewinnie, ale jak się kończy? Ostatnie dwie minuty sprawiają wrażenie, jakby otwierały się przed nami same bramy niebios. Natomiast Nick Cave, niczym anioł, ponownie zstępuje na ziemię, gotów przeprowadzić nawet przez najgłębszy mrok.

Antek Winiarski