Archiwum

Mietze Conte

Mietze Conte — figlarna elektronika, klubowy eskapizm i oniryczne światy

 

Mietze Conte, czyli Matthias Oldofredi, to muzyk który schował swój radiowy szyld filous głęboko do kieszeni, aby pod nowym pseudonimem eksperymentować z dźwiękiem. Bąbelkowa mieszanka euro-dance’u i hyperpopu, której Mietze jest mistrzem udowadnia, że elektronika wcale nie musi być śmiertelnie poważna. Jako że ten wiedeński wizjoner już 6 listopada przejmie scenę w warszawskim klubie Mechanik, nie było innej opcji – Mietze Conte zostaje naszym Artystą Tygodnia w Radiu LUZ.

Rozpoczynając karierę od hitu bunnybunnybunny oraz EP-ką Nervous pokazał, że ma niesamowity talent do tworzenia krótkich, niezwykle chwytliwych numerów. Mimo debiutu zaledwie kilka lat temu, z pewnością sprowokował już niejedną dyskusję o przyszłości muzyki elektronicznej. Oldofredi bawi się dźwiękiem, co słychać na każdym kroku – od tanecznego Mietzee po ambientowe, wyciszone ee oo. Dodatkowo, spójność muzyki z oprawą graficzną znacznie ułatwia zanurzenie się w wykreowanym przez artystę świecie i świetnie dopełnia jego brzmienie. Oniryczne, bajkowe, a czasem nieco dziecinne lub karykaturalne obrazy Matthias przekuwa w produkcyjną zabawę efektami i wokalem. Wydany w marcu tego roku album wufwufwuf to kolejny dowód na to, że Mietze Conte jest obecnie jedną z najciekawszych postaci na elektronicznej scenie, a jego pierwszego występu w Polsce po prostu nie wypada przegapić.

 

Nasza selekcja:

Mietzee

2024

sumoclic

Album Mietzee bardziej niż spójną historią jest zbiorem baśni, dwuminutowych opowiadań z różnych wymiarów. Przypomina dziennik podróżnika, który przemierza światy – raz senne i rozmyte, a kiedy indziej imprezowe i taneczne – w wyjątkowy sposób dokumentując towarzyszące mu emocje. To doskonałe wprowadzenie w twórczość austriackiego muzyka, w której każdy utwór wydaje się nieprzewidywalny i dziwnie żywy. Polecamy fanom takich twórców jak meat computer, Oli XL czy Loukeman.

Warto sprawdzić: Secret, soooooo clean 202, If i wan te d to o o o ^o, 2000.

 


ee oo

2024

OOPS Records

Jeżeli Mietzee było podróżą przez rozmaite wszechświaty, to ee oo jest bardzo długą drzemką po tej wyprawie. W drugim longplay’u artysta poświęca więcej uwagi pojedynczym brzmieniom i stawia na subtelniejszą produkcję. Spokojnym syntezatorom czasem towarzyszą ciągnące się w nieskończoność echo i szumy, a niekiedy przerywają je wyrywające z letargu glitche i noise. Całość przypomina niekończący się sen, trzymający słuchacza w napięciu, aż zamieni się w przebłyski czegoś zupełnie niepojętego. Pozycja obowiązkowa dla miłośników ambientu, krajobrazów dźwiękowych Oklou i znawców wingdingowych projektów Four Teta.

Warto sprawdzić: whereis oooo, propo, so oo ee, ooee 2 or 1.

 


wufwufwuf

2026

Common Knowledge

Najnowszy album wufwufwuf, niczym tytułowa onomatopeja, niezbyt subtelnie wybudza słuchacza z uprzedniego rozmarzenia słowami wake up baby, it’s time to wake up. Po chwili dołącza do nich indiesleaze’owy syntezator, który już na dobre uniemożliwia drzemkę. Dziesięć utworów zawartych w 21 minutach to tym razem bardzo szybka i pełna wrażeń przejażdżka. To najbardziej imprezowy krążek od czasów debiutanckiej EP-ki, który nieustannie oscyluje między emocjonalną wrażliwością a klubową euforią i basem zachęcającym do tańca. Idealnie sprawdzi się na imprezowy pregame, kiedy mood jest trochę silly, dla miłośników starych i zapomnianych dzwonków do telefonu, oraz wszystkich, których guilty pleasure to dobre 4 na 4 na parkiecie.

Warto sprawdzić: wakeup, allee, are you real?, makeit.

 


Jednym z najważniejszych czynników, które sprawiają, że twórczość Mietze Conte jest tak fascynująca, jest jego wszechobecna bezkompromisowość i konsekwentne podążanie własną ścieżką. Utwory są szybkie, chaotyczne i figlarne w sposób, który dopasować można tylko do jego pseudonimu. Tę spójność artysta buduje nie tylko w brzmieniu i wizerunku, ale także wokół swojej społeczności. Wspólnie z nią tworzy wizualne i muzyczne krajobrazy, przy tym niejednokrotnie głośno mówiąc o tematach politycznych i społecznych. Pomimo poszukiwania w twórczości krajobrazów z innych światów, pokazuje równocześnie jak ważne w dzisiejszych czasach jest ugruntowanie w realnych wartościach.

Pozwólcie wciągnąć się w baśniowe wymiary i sprawdźcie ten oniryczny, elektroniczny krajobraz słuchając twórczości naszego Artysty Tygodnia przez najbliższe dni na 91.6 FM.

Mikołaj Domalewski, Łucja Krzywoń

Poetycka surowość Richiego Culvera

Artysta, który uchwyca przebłyski świadomości życia tu i teraz. Wydaje mi się, że takie zdanie najlepiej oddaje charakter twórczości Richiego Culvera. To z pozoru oszczędna, chłodna i niemal surowa sztuka, która nie daje gotowych odpowiedzi, ale zaprasza do powolnego rozpracowywania jej znaczeń, a wejście w jej świat oznacza porzucenie oczywistości i zgodę na niepewność. To właśnie dzięki temu idealnie wpisuje się w hasło więcej odwagi, więcej ryzyka, które jest myślą przewodnią tegorocznej edycji Avant Artu. Wernisaż wystawy YUPPIE autorstwa Culvera i jego performance muzyczny otworzyły 19 edycję festiwalu, a nam dały świetną okazję do przybliżenia sylwetki tego wyjątkowego artysty.

 

Richie Culver dorastał w małym mieście w Wielkiej Brytani, w rodzinie wywodzącej się z klasy pracującej, a jego twórcze inspiracje mają korzenie w kulturze rave’owej, horrorach i industrialnym krajobrazie. Nie był otoczony sztuką od dziecka, znał tylko największe nazwiska. Bardziej interesował się muzyką, przesiąkł kulturą gatunków takich jak techno czy noise oraz estetyką, która się z nimi wiązała. To właśnie po jednym z rave’ów, na imprezie w obcym domu, natrafił na książkę The Ballad of Sexual Dependency, będącą zbiorem prac amerykańskiej fotografki Nan Goldin. Spotkanie z publikacją artystki opisuje jako punkt przełomowy, zdjęcia, które ujrzał i forma ich przedstawienia sprawiły, że uwierzył w „bycie artystą na pełen etat” i w to, że możliwe jest tworzenie sztuki tak silnie komentującej oraz osadzonej w realiach społecznych i kulturowych.

Sztuka niedopowiedzeń

Culver jest malarzem, fotografem i muzykiem. W swoich pracach (zarówno wizualnych, jak i dźwiękowych) opowiada historie, które nie mają wstępu, a przynajmniej nie jest on wypowiedziany na głos. Kreując świat w swojej twórczości, pomija niektóre elementy, wrzuca odbiorcę w sytuację wyrwaną z kontekstu. Zwraca się do niego bezpośrednio, mówiąc (ty) widzisz, (ty) słyszysz. Dzięki temu widz/słuchacz wchodzi w rolę świadka zdarzeń i zaczyna je analizować w oparciu o swoje doświadczenia czy wartości. W głowie odbiorcy formują się pytania, na które jednak próżno szukać odpowiedzi ze strony autora. Z pozoru minimalistyczna forma staje się wielowymiarowa, a warstwy znaczeniowe spiętrzają się. Ciężko powiedzieć, czy Culver faktycznie chce, żeby odbiorca dopowiadał sobie kontekst wydarzeń. Można odnieść wrażenie, że to właśnie ta sztuka niedopowiedzeń ma być dominującym zabiegiem artystycznym i budzić poczucie dyskomfortu, na stałe wpisanego w stylistykę Brytyjczyka.

Słowo jako nowe medium

Malarstwo Richiego Culvera to przede wszystkim sztuka konceptualna, która sprawie umyka przed przyporządkowaniem jej do konkretnego kierunku estetycznego. Jego malunki nie są figuratywne, bliżej im do abstrakcji, a jednak nie są trudne do odczytania — mają wyraźny przekaz. W miejsce figur geometrycznych czy ekspresyjnych machnięć pędzla z farbą, które znamy z innych prac abstrakcyjnych, Culver wstawia słowa. Stają się one autonomicznymi obiektami, które mają w sobie cały swój przekaz znaczeniowy, a równocześnie są z niego zupełnie obdarte. Dochodzi do dekonstrukcji tego, co uznajemy za malarstwo. Z jednej strony czytamy tekst, z drugiej oglądamy obraz. Litery stają się nowym medium do wyrażania uczuć.
Obrazy Richiego są produktem mieszanki inspiracji — trochę czerpanej z industrialnych przestrzeni, trochę z namysłu nad funkcjonowaniem świata. Są brutalne w tym jak minimalistyczną formą, przekazują bardzo bogatą treść. Zdania niedbale wypisane na jego płótnach, kojarzące się z ulicznymi graffiti, bazują na silnych emocjach, takich jak frustracja czy lęk. Powracającym motywem u artysty jest rozczarowanie, wynikające z niespełnionych marzeń i oczekiwań rodzących się wraz z rozwojem kapitalizmu. Brytyjczyk krytykuje, zazwyczaj w satyryczny sposób, pracoholizm i tryb życia, w którym obowiązki zawodowe są najważniejsze. Uczucie przytłoczenia potęgują rozmiary prac i brak kolorów. Richie porusza się we wszystkich odcieniach szarości, między czernią a bielą.

Stonowany noise, hałaśliwy ambient

 

Muzycznych kierunków, w których podąża Richie Culver jest wiele. Stworzył osobny projekt Quiet Husband, który dedykowany jest muzyce techno i jego działalności dj-skiej. Pod swoim imieniem i nazwiskiem publikuje kompozycje z obszaru muzyki noise. Hałaśliwy gatunek w jego wykonaniu jest stonowany, momentami przywodzi mi na myśl muzykę przestrzeni — szumny ambient, który miesza się z dźwiękami miasta. Muzyka Richiego jest bardzo hip-hopowa, bo pochodzi z ulicy i po niej krąży. Repetytywne melodie i zapętlone dźwięki przypominają zaciętą płytę, utykającą w pewnym punkcie, którego nie może przebrnąć. W jego kompozycjach słychać naturę miasta — to przewrotne określenie odnosi się do surowych dźwięków, szumiących, odbijających się echem od betonowych ścian. Culver pozostaje tam, skąd większość autorów nagrań terenowych ucieka — w mieście, pośród ludzi, przemykając pośród samochodów i innych źródeł dźwięku. Stanowią one dla muzyka punkt wyjścia do dalszego komponowania. W tej dziedzinie sztuki również pojawia się słowo — Culver pisze teksty, które następnie melorecytuje głosem człowieka wypranego z emocji. Jego słowa są obdarte z ozdobników, nie występują w zestawieniach z barwnymi epitetami czy porównaniami. Narzędzie stylistyczne, którego używa najczęściej to metafora, również nieuchwytna w banalny sposób. Jest poetą, a wydźwięk jego poezji potęguje muzyka, która stanowi dla niej tło. Działa instynktownie, w krótkim czasie, bez większych założeń i przygotowań. Najnowszy projekt, nad którym pracuje to płyta utrzymana w stylistyce rapowo-trapowej, a przedsmak tego, co ma się ukazać, zaprezentował podczas swojego występu w ramach festiwalu Avant Art. Trudno zdecydować co będzie cięższe na najnowszym wydaniu – bas czy teksty.

YUPPIE

Oglądając wystawę i słuchając występu Richiego Culvera podczas otwarcia festiwalu Avant Art, nie mogłam pozbyć się myśli o kompletności jego performacu. Zagrał swoją muzykę, wystąpił zgodnie ze swoim zamysłem, wyrecytował swoje teksty w otoczeniu wystawy ze swoimi pracami foto i wideo. Wszystko, co tworzy, złączyło się w jednym punkcie na mapie i w jednym momencie na osi czasu, sprawiając, że Richie mógł być nazwany artystą samowystarczalnym. Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem.
Bezpośrednie zestawienie jego sztuki wizualnej i muzycznej uwydatniło spójność stylu, jaką Culver osiągnął. Układ przestrzenny wystawy YUPPIE uwzględniał miejsce na sprzęt potrzebny do performancu – na pozostawionej pustej ścianie, wyświetlone zostało nagranie (będące swoją drogą teledyskiem do jednego z utworów RichiegoSlow Car), które wypełniało luki niewypełnione przez muzykę. Moje jedyne rozczarowanie – to był bardzo oszczędny występ! I o ile w sferze warstwy wizualnej ta skromność w ozdobnikach pracowała na korzyść koncertu, to czasowo był on zdecydowanie za krótki. Tak nagle jak występ się zaczął, tak też momentalnie się zakończył – Culver tym razem pozbawił odbiorcę nie tylko wstępu, ale też zakończenia historii.

BONUS – moje ulubione prace autorstwa Richiego Culvera:

Afterparty Stranger – w którym Richie wchodzi na jeszcze wyższy poziom eksperymentu ze słowem. Wokół pojęć, których używa, buduje całą osobną narrację i dopiero gdy ostatecznie zdezorientuje słuchacza, zaczyna opowieść o paranoi.

YOLO Then u Die – wielkoformatowy obraz/tekst i jego siostrzany utwór. Muzyka brzmi jak litery na płótnie, a te zdają się być ociężałe jak bas z kompozycji.

Slow Car – znów duet – obraz i utwór, które roztaczają wokół siebie nastrój pytania „Co gdyby…?”

tekst: Maja Michalik, red. Alicja Serafin

 

mosa.tech ft. KOREKCJA LINII – PALEMOST

mosa.tech-ft.-KOREKCJA-LINII-PALEMOST

Niech los się martwi, bo moja.tech wraca. Dwa najbardziej wyraziste składy polskiego podziemia połączyły siły w singlu PALEMOST. Mowa o warszawskim duecie mosa.tech, znanym z ciężkiego, industrialnego i eksperymentalnego brzmienia oraz trójmiejskim trio KOREKCJA LINII, które jest najciekawszym i pierwszym tak dobrze zrobionym w Polsce abstrakt rapem (na singlu reprezentowane przez Kajtka – Super Capa). Nasz Mocograj to agresywny manifest indywidualizmu i determinacji tej życiowej i muzycznej. Super Cap nie odstaje w nim energią od gospodarzy nawet na krok. Można było się tego spodziewać po jego ostatnich zwrotkach na albumie Z WILCZEJ JAMY 2 (szczególnie po niesamowitym performansie na zamykającym płytę numerze ostrzeżenie).

PALEMOST to jedna z trzech części maxi singla NIECH LOS SIĘ MARTWI. Poza KOREKCJĄ LINII, w utworze MMA pojawił się perkusista Jan Pieniążek. Można kojarzyć go z takich zespołów jak Kosmonauci i USO9001, a od zeszłego roku zasila również live band beluga ryba.

Jeśli do tej pory nie mieliście do czynienia z duetem mosa.tech, to najwyższa pora dać im szansę. Zeszłoroczny album WOJNE, to jeden z czołowych pretendentów do miana albumu roku 2024. Wcześniejsze wydawnictwa i tegoroczny singiel ZABOLI to niesamowite rozwinięcie tego, co na nim pokazali. Najnowsza premiera pokazuje, że mosa nadal jest w świetnej formie, a my wszyscy powinniśmy wyczekiwać kolejnych ruchów z ich strony. Jeśli nie jesteście jeszcze na tej rozkmince, to zorientujcie się jak najszybciej. Za rok będziecie mogli najwyżej żałować, że przespaliście takie wydarzenia.

(Piotrek z Redakcji Muzycznej był na tym już w 2022)
mosa.tech – reflektorem

Dawid Sas
osiedle core

Avant Art Festival 2025

Festiwal Avant Art to multidyscyplinarny przegląd sztuk — muzycznych, filmowych, wizualnych i performatywnych, który po raz osiemnasty zagości we Wrocławiu i po raz dziewiąty w Warszawie. Od 4 do 14 września serce Dolnego Śląska stanie się miejscem dźwiękowych eksperymentów, stanowiących punkt wyjścia do dalszych refleksji – nad tematami tożsamości, migracji i dziedzictwa kolonialnego. Jednym z tematów przewodnich tegorocznej edycji Avant Artu jest relacja człowieka i technologii — napięcia, inspiracje i pytania, które rodzą się na styku natury i syntetyczności. W ramach pasma Artysta Tygodnia prezentujemy sylwetki twórców, którzy pojawią się na festiwalu — muzyków, performerów i artystów wizualnych, dla których eksperyment staje się narzędziem przekraczania granic sztuki.

 

To nie tylko muzyka


Avant Art to nie tylko koncerty, czy DJ sety. Festiwal współpracuje z kultowym wrocławskim kinem Nowe Horyzonty, w którym równolegle do występów muzycznych odbędą się projekcje filmów dokumentalnych. Tym, co łączy wszystkie tytuły tegorocznej odsłony Avant Art Film, są poszukiwania wolności twórczej, motywy eksperymentu czy bunt. W repertuarze znajdują się między innymi Naked and Famous: Tricky, wyreżyserowany przez Marka Fidela, In the Court of the Crimson King: King Crimson at 50 autorstwa Toby’ego Amiesaczy White Riot reżyserki Rubiki Shah.

Richie Culver, muzyk i artysta wizualny, otworzy wrocławską odsłonę festiwalu swoim występem live actowym i solową wystawą. Prace Brytyjczyka cechują się surowością i oszczędnością formy — tworzy wizualne lo-fi. Niska jakość staje się środkiem stylistycznym, postaci ludzkie przedstawiane na obrazach zatracają tożsamość, a maszyny dla kontrastu zyskują empatię. Culver czerpie inspiracje z ruchów podziemia — estetyki industrialu, ulicznych graffiti i muzyki noise. Podczas Avant Art festiwalu zaprezentowana zostanie wystawa YUPPIE, która podobnie jak poprzednie w dorobku artysty, będzie stanowiła podstawę do analizy resztek marzeń i ambicji, charakterystycznych dla czasów późnego kapitalizmu.

Thomas Mahmoud

Lista formacji, które tworzy reprezentant berlińskiej sceny, jest długa. Wraz z Evą Kruijssen uformował eksperymentalno-trip-hopowy duet Black Swan’s End Cake, grając w rytmie noise rocka występował w grupie SFX. Należał też, razem z Geraldem Mandlem i Cemem Oralem, do indie-rockowego zespołu Von Spar, a teraz jest członkiem projektu Tannhäuser Sterben & das Tod. Tworzy on eksperymentalną elektronikę, połączoną z ciężkim gitarowym brzmieniem.

Swoim imieniem i nazwiskiem podpisuje również solowe projekty sound designowe, w których wykorzystuje nagrania terenowe i sprzęt analogowy. Tworzy muzykę celowo nieprawidłową, skupiającą się na tych elementach, które zazwyczaj muzycy odrzucają. W miejsce konwencjonalnych instrumentów podstawia dźwiękowe odpadki — przestery, szumy i trzaski, otrzymując przy ich użyciu kompozycje niezwykle przestrzenne i teksturalne. Przykładem może być wydany przez Mahmounda w 2018 album Univorm. Składa się on z dwóch kilkunastominutowych utworów, które brzmią jak nagrania muzyki, puszczanej w pomieszczeniu z dużym pogłosem. To nie przypadek, że przywodzi na myśl nawiązania do przestrzennego rozkładu dźwięku, bo w twórczości muzyka pojawiały się już projekty, badające relację pomiędzy dźwiękiem a architekturą. W 2010 roku opracował i wykonał na żywo ośmiogodzinny kolaż dźwiękowy Musik als Architektur.

W ramach festiwalu Avant Art we Wrocławiu zaprezentuj swój najnowszy projekt — NYX NYX. Według zapowiedzi wydaje się być zupełnie nową odsłoną artysty — bardziej taneczną i funkową, ale wciąż utrzymaną w jego stylistyce.

Univorm by Thomas Mahmoud

Grischa Lichtenberger & Qba Janicki

Opustoszałe przestrzenie, rozpraszające dźwięki dławiących się maszyn, chropowate tekstury przypominające obdrapane ściany leciwego budynku i zaskakująco żywy groove – tak można by spróbować uchwycić brzmienie Lichtenbergera.

Grischa Lichtenberger to artysta interdyscyplinarny, który swoją myśl przekazuje poprzez dźwięk, obraz i tekst. Artysta zdaje się nie faworyzować żadnej formy przekazu i nie wynosi jednej ponad drugą. Wręcz przeciwnie – żeby złapać sens któregokolwiek z cyklów jego prac należy widzieć, słyszeć, poczuć i doświadczyć. Jego dzieła często nawiązują do konkretnych miejsc i ich dynamiki. Są pewnego rodzaju pejzażami, które przefiltrowane przez wrażliwość Lichtenbergera, przyjmują postać. Myśli uchwycone w konkretnym czasie i miejscu zawsze wydają się być doinformowane o historię, okoliczności i personalną relacje artysty i jego najbliższego otoczenia. Na przykład And IV (Inertia) powstało na skutek próby odnalezienia się artysty w Berlinie. Topografia miasta i jego metaforyczna struktura stały się inspiracją do stworzenia albumu, który brzmi nerwowo, mechanicznie i chropowato. Wszystko pracuje tu w sposób złożony i zoptymalizowany. Wydajność i mechaniczność tego albumu obnażają chłód i gwałtowność, które stoją w sprzeczności z pragnieniem spokoju i ciepła.

And IV (Inertia) by Grischa Lichtenberger

Qba Janicki jest perkusistą związanym z bydgoskim klubem Mózg, który skupia muzyków sceny yassowej. Współpracował m.in. z Peterem Brötzmannem, Jerzym Mazzollem i Toshinorim Kondo. W swojej twórczości łączy techniczną wirtuozerię gry na perkusji z instrumentami własnej konstrukcji. Jego album Intuitive Mathematics to połączenie improwizowanej gry na perkusji z resztkami brzmień perkusyjnych wzmacnianych piezoelektrycznie.

Intuitive Mathematics by Qba Janicki

Muzycy wystąpią wspólnie na tegorocznej edycji Avant Artu. Ich koncert będzie eksploracją miejsca, w którym ludzka improwizacja spotyka się z cyfrową precyzją.

Aja Ireland

Aja Ireland to queerowa reprezentantka brytyjskiej sceny eksperymentalno-klubowej. Współpracowała z artystką Joеy Holder przy instalacjach pokazywanych m.in. na Biennale w Atenach i British Art Show, tworzyła multimedialne performanse wraz z projektantką LULALOOP, a w ramach Queer Noise Club redefiniuje przestrzeń klubową jako miejsce budowania wspólnoty i oporu przed dyskryminacją. W swoich solowych projektach łączy industrial, noise i deconstructed club z cielesnym performansem i silną queerową tożsamością. Jej dyskografia obejmuje wydany przez Opal Tapes album SLUG (2021), który znalazł się na listach podsumowujących rok w Creative Review oraz świeży materiał ze stycznia tego roku – Cryptid (2025, Infinite Machine). Jest to intymne, pełne sprzeczności soniczne archiwum, w którym Aja mierzy się z żałobą, wypaleniem i potrzebą przetrwania. Krytycy określają go jako „poetycki kolaż noise’u, future trapu i eksperymentalnego bassu”.

Podczas tegorocznej edycji Avant Art Festival Aja Ireland zaprezentuje Cryptid w formie performatywnego live actu, w którym dźwięk, ciało i obraz tworzą organiczną całość. To będzie jedno z najbardziej konfrontacyjnych, ale i oczyszczających doświadczeń festiwalu – muzyka o sile rytuału, powstała na styku sztuki, aktywizmu i klubowej ekspresji.

Aja Ireland – Cryptid

Mopcut ft. MC dälek

Mopcut, międzynarodowe trio założone w 2018 roku przez Audrey Chen (wokal i analogowe syntezatory), Juliena Despreza (gitara elektryczna) i Lukasa Königa (perkusja i syntezatory), to jedna z najbardziej wyrazistych formacji współczesnej sceny eksperymentalnej. Łączą free jazzową improwizację, noise’owy chaos i punkową ekspresję w performansy, które są absolutnie immersyjnym doświadczeniem dzwiękowym. Ich najnowszy album RYOK, wydany 2 maja 2025 roku, jest manifestacją płynność stylów: od dekonstrukcji groove’ów i rockowych riffów, aż po eksplodujący hip-hopowy kawałek Where to Begin, z gościnnym udziałem MC dälek. Całość składa się z 9 intensywnych, pełnowymiarowych utworów, które kontestują nasze oczekiwania wobec struktury i percepcji dźwięku. Właśnie utwór Where To Begin pokazuje, jak bezbłędnie MC dälek (Will Brooks) odnajduje się w hałaśliwym, punkowym świecie Mopcut — jego rap stapia się z oscylacjami, szarpnięciami, pęknięciami i szorstkim wokalem Audrey Chen.

Na Avant Art Festiwalu Mopcut wystąpi ze swoim noise-jazzowo-punkowym arsenałem, a MC dälek dołączy jako gość, tworząc eksplozję mroczniejszej strony hip-hopu, zanurzonej w dysonansie i intensywności.

Mopcut – RYOK

IFS MA

Trio łączy melorecytacje z gęstymi, wijącymi się beatami, wywołującymi wrażenie bycia w wyjątkowo dziwnym śnie — takim, który deformuje to, co znajome i rzuca w zupełnie inny kontekst. Głos japońskiego rapera MA jest tu równie ważnym instrumentem, co elektroniczny sprzęt Mateusza Wysockiego (Fischerle) i Krzysztofa Ostrowskiego. W rytualny, niemal teatralny sposób dopełnia natarczywy hip-hopowo-footworkowy podkład, spinając wszystko w surrealistyczną całość. W lutym 2023 roku trio wydało swój pierwszy album REIFSMA we wrocławskim outlines, a 12 września tego roku ukażę się ich kolejne wspólne wydawnictwo, 波動 (HADOW). Zdecydowanie będzie to materiał odmienny od wcześniejszego. Już otwierający album utwór sugeruje zmianę kierunku: zespół zmierza ku spójniejszej, bardziej usystematyzowanej formie, w której abstrakcja ustępuje precyzji.

波動 (HADOW) by IFS meets MA

Maja Michalik, Dominik Lentas, Grzesiek Dukaczewski