Archiwum

Westside Gunn ft. Stove God Cooks, Benny The Butcher – BODY BAG BENNY

Podsumowując rok 2025, Westside Gunn wydał 3 albumy i 2 EP. Po średnim odbiorze trylogii HILLS HAVE EYES, raper z Buffalo zaskoczył nas krótkim lecz treściwym materiałem.

Zaledwie kilka godzin po oficjalnym ogłoszeniu autorskich kicksów w kolaboracji z marką Saucony, Gunn wypuszcza EP pt. MY SAUCONYS GLOWIN. Znajdziemy na niej 3 utwory i trwa ona lekko ponad 6 minut. Mimo tego w jakiś dziwny sposób wybija się pośród produkcji rapera. Muzykę Westside’a możemy opisać jako ciężką i surową, szczególnie przy okazji wspomnianej trylogii, która jest sygnowana zakrwawionym zapaśnikiem. Tutaj jednak czuć, że raper nagrał to na fali entuzjazmu z okazji swojej pierwszej obuwniczej kolaboracji. I mimo klasycznej griseldowej produkcji, to całość jest lekka i przyjemna w odsłuchu.

„BODY BAG BENNY”To utwór zamykający EP – kę. Możemy usłyszeć na nim Stove God’a czy Benny’ego Butcher’a, którzy wraz z Westsidem są najbardziej aktywnymi członkami Griseldy w ostatnich miesiącach.

Czy to dobre zamknięcie roku dla ekipy z Buffalo? Myślę, że tak. I moim zdaniem Gunn powinnien skupić się na krótszych, zajawkowych formatach.

Wiktor Wichliński

Leon Vynehall – SHELLAC

W świecie produkcyjnej digitalizacji, ciężko nie docenić artystycznych tradycjonalistów. Właśnie takim tradycjonalistą jest Leon Vynehall, który niespodziewanie podzielił się z słuchaczami najnowszym singlem. Rozpłyńcie się w klubowych brzmieniach dla introwertycznych dusz na 91 i 6 FM. 

Na rok 2024 przypada 10. Rocznica wydania pionierskiego debiutu Music For The Uninvited, dzięki któremu Vynehall stał się zarazem intrygującą, jak i tajemniczą postacią brytyjskiej sceny elektronicznej. Album skupiał w sobie dwie skrajności – filigranową uczuciowość zawartą w minimalistycznych kompozycjach oraz klubową intensywność house’owej dynamiki. Dalsze produkcje, z jakimi słuchacz może spotkać się przekopując dyskografie Vynehalla w kolejności chronologicznej, skupiają się na jednej z tych właśnie cech. Kultowe Nothing Is Still otwarcie flirtuje z elektroniczną subtelnością, pozostawiając otwartą dla słuchacza przestrzeń. Z kolei płytę Rare, Forever z 2021 można opisać jako eksperyment, w którym autor skupia się na nieprzewidywalności zawartych kompozycji, lecz spaja wszystko imprezową nachalnością.  

Cały dorobek artystyczny sprowadza nas do teraźniejszości i singla Shellac, który poniekąd otwiera nowe drzwi w karierze Leon’a Vynehall’a. Najnowsze wydania artysty to eksplozja energii, która okraszona jest nietuzinkowymi zabiegami produkcyjnymi. Shellac bawi się atencją, bierze z zaskoczenia i wymusza w słuchaczu wytężoną uwagę. Ciągłe poczucie niepokoju wywołane nienaturalną charakterystyką całej aranżacji nie odciąga odbiorcy od parkietu. Wręcz nakazuje wstanie z miejsca, jednocześnie nie wyzbywając się paranoicznego zabarwienia. 

Jako wielki fan produkcji Vynehall’a, mogę z niemałą ekscytacją patrzeć w najbliższą przyszłość. Myśl o potencjalnym albumie, który sonicznie szedłby w ślady utworów Duofade czy Shellac zdecydowanie pomaga mi w znoszeniu pogodowych zmian na gorsze. Oby wieczory rozpoczynające się po południu miały chociaż świeży soundtrack produkcji Leon’a Vynehall’a.  

Jędrzej Śmiałowski