Według tekstu nowego mocograja Talk Olympics zapewne powiem za dużo. Postaram się więc bez zbędnego gadania przejść do konkretów.
Nigeryjski artysta Obongjayar, o którym mówiliśmy w Radiu Luz przy okazji utworu raperki Little Simz, teraz zaprasza ją do swojego świata. I robi to z rozmachem. Talk Olympics to energiczna wymiana wersów i rytmiczny taniec olimpijski, który bez dwóch zdań wygrałby z zeszłorocznymi występami.
Piosenkarz udowadnia nam od swojego debiutu, czyli zaledwie 3 lat, że jego styl to coś więcej niż fuzja afrobeatu, soulu i elektroniki – to głos współczesnej Afryki, który przebija się globalnie. Nowy album Paradise Now pokazuje go jako artystę pewnego siebie, gotowego mówić głośno, ale z wyczuciem.
Doczekaliśmy się. Zgodnie z przewidywaniami wydany przez Litttle Simz w ostatnich dniach 2024 roku singiel Hello, Hi był jedynie smakowitą przystawką do dania głównego. Jego pierwsza część właśnie wjechała na nasz mocograjowy stół. Flood zapowiada album Lotus, którego premiera nastąpi 9 maja.
Na wydanym w zeszłym roku Drop 7 Simz eksplorowała między innymi dźwięki rodzimej sceny elektronicznej, jak i brazylijskiego funku mandelão. Najnowszy singiel wytycza już inny, znacznie bardziej dramatyczny kierunek. Czuć w nim nieustannie rosnące napięcie, podsycane przez schodzącą momentami prawie do szeptu raperkę. Cudowny, poetycki refren Obongjayara osadzony na głębokim, rockowym wręcz basie fantastycznie kontrastuje zaś z psychodelicznym wokalem Moonchild Sanelly. Jej wejścia to również katalizator do uwolnienia ogromu nagromadzonej w trakcie poprzednich minut muzycznego rytuału energii. Jeśli całość albumu Lotus utrzyma ten poziom dramaturgii i teatralności, to będzie on zdecydowanie jednym z najbardziej intrygujących dzieł w wyjątkowej już teraz dyskografii artystki. I wspaniałym kolejnym etapem jej nieustannej muzycznej ewolucji.
W przedostatni dzień 2024 roku Little Simz niespodziewanie wypuściła nowy singiel. Tytuł „Hello, Hi” nie tylko timingowo wpasowuje się w pożegnanie starego a przywitanie nowego, ale również swoim brzmieniem pokazuje nam Simbi w zupełnie innej odsłonie.
Szczególnie w kontraście do elektryzującego albumu Drop 7 dostajemy utwór, który dowodzi że mniej znaczy więcej. Minimalistyczny, jednostajny beat, dzieło duetu SHYY – Rigas, w którym pojawiają się w zasadzie tylko sample i gitara z lekko hiszpańskim sznytem. Tyle jednak wystarczy, by Simz rozbłysła jak supernowa, po raz kolejny ukazując swój rapowy warsztat.
Neighbours can’t believe how a Black woman got this far
But they rate it still, I was chasing dangerous thrills
Jak zawsze w bezkompromisowej szczerości i z niepodrabialnym flow Simbi podaje nam wersy spoglądające wstecz na trajektorię jej kariery. A sam utwór pojawia się po szczególnie doniosłym roku dla Simz, która wyraźnie zaznaczyła swoją obecność nie tylko w sferze muzycznej, ale także w świecie mody. Oprócz lipcowego spaceru po wybiegu Miu Miu, raperka wzięła również udział w swojej pierwszej w historii Met Gala w maju, do czego również nawiązuje w swoich linijkach.
Na mediach społecznościowych londyńskiej artystki zniknęły wszystkie dotychczasowe posty. Zobaczyć możemy jedynie okładkę singla z krótkim dopiskiem „see you in 2025”, co niewątpliwie oznacza, że „Hello, Hi” to naprawdę dopiero preludium tego, czego możemy spodziewać się w tym roku.
Dualizm twórczości Samphy widoczny jest gołym okiem. Choć artysta na swoim koncie ma zaledwie dwa krążki, są to wydawnictwa nadzwyczaj istotne. Z absolutną pewnością stwierdzić, że o ile tempo pracy preferowane przez brytyjskiego wokalistę nie zalicza się do najszybszych, o tyle czas oczekiwania nadrabiany wielowarstwowością oraz dokładnym zadbaniem, nawet o najmniejsze detale. Zeszłoroczny album Lahai był w mojej opinii projektem roku i tytuł ten wygrał z dosyć solidną przewagą. Najnowszy singiel po raz kolejny zaznacza zmianę tonu, z jakim kojarzymy muzykę Samphy.
Pierwsza wersja utworu, czyli krótki interlude wciśnięty gdzieś pomiędzy wyczerpujące emocjonalnie świetnie sprawdzał się jako chwila oddechu (którego niejednokrotnie brakowało w trakcie odsłuchu całej płyty). Słuchacz odpływał na około 40 sekund, dryfując w kosmicznych strukturach nowego świata odkrytego przez Samphę. W przypadku sequelu, poczucie niedosytu (być może) pozostawione po oryginale, zostaje zaspokojone i to z konkretną nadwyżką. Satellite Business 2.0 to klimatyczny jam, w którym soniczny dryf zastępuje szybkość, precyzja oraz wyrazistość. Metaforyczne teksty wykonane są z tak potężnym ładunkiem szczerości i wiary, że aż ciężko powstrzymać oczy przed uronieniem łezki. Grający na perkusji Blake Cascoe tworzy show, którego nie powstydziłby się Yussuf Dayes, jednocześnie prowadząc słuchacza przez ciągle zmieniającą się rzeczywistość kreowaną przez cudowny wokal Samphy. Gościnny występ Little Simz to wisienka na torcie, która nie tylko dodaje piosence aspektu nieprzewidywalnej dynamiki, ale również pięknie dopełnia kompozycję, dodając jej głębi oraz charakteru.
Kiedy po raz pierwszy miałem okazję usłyszeć “ulepszoną wersję” Satellite Business w jednym z berlińskich teatrów, zrozumiałem wartości, jakie artystycznie Sampha chce teraz reprezentować w swojej muzyce. Pozytywny wydźwięk ma za zadanie podnieść słuchacza z kolan codziennej walki z rzeczywistością i oddać go w ramiona nadziei. Nadziei, z którą ta codzienna potyczka staje się łatwiejsza, a samo życie nabiera kolorytu.
Little Simz — niezależna ikona brytyjskiego rapu w nowej odsłonie
Little Simz, czyli kryjąca się pod tym pseudonimem Simbiatu ’Simbi’ Abisola Abiola Ajikawo, to jedna z najwybitniejszych reprezentantek współczesnej sceny hip-hopowej. Od początku kariery muzycznej pozostaje w zgodzie z własnymi wartościami, szczera i odważna. Z każdym kolejnym wydawnictwem udowadnia, że nie tylko nie boi się eksperymentować, ale też ciągle dąży do muzycznego rozwoju.
Nie inaczej jest w przypadku niedawno wydanej EPki Drop 7, blendu gatunków i najśmielszej odsłonie raperki do czasu. Z okazji tego wydawnictwa, w Radiu LUZ celebrujemy całokształt jej twórczości i przypominamy jej najważniejsze dzieła.
Drop 7
2024
Age 101 Music · AWAL
Rzadko zdarza się, by 15-minutowe wydawnictwo poniosło się takim echem po muzycznym świecie. Mowa o tu jednak o EPce jednej z najlepszych współczesnych raperek, która porzuca w znacznej części organiczne brzmienia na rzecz EDM-owej produkcji. Seria Age 101: Drop zawsze była dla Little Simz okazją do rozluźnienia konwencji i zabawy formą oraz tekstem. Drop 7 nosi jednak w sobie oznaki czegoś znacznie więcej. Wyprodukowany wspólnie z brytyjskim DJ-em Jakwobem projekt wydaje się być zapowiedzią nowego brzmienia, które może na dłużej zagościć również na innych projektach Simbi. Baile funk, silniejsze niż wcześniej zanurzenie w grime’ie, czy zwrotka po portugalsku to tylko kilka atrakcji tego fascynującego wydawnictwa. Te nowości perfekcyjnie łączą się w finale z tą bardziej znaną słuchaczom instrumentalną stroną artystki, która coraz chętniej używa swojego głosu do śpiewu. Pozostaje tylko czekać, czym Simz zaskoczy nas na kolejnym albumie.
Nasza selekcja:
GREY Area
2019
Age 101 Music · AWAL
GREY Area to trzeci studyjny album Little Simz, a zarazem pierwszy, który dał jej rozgłos w Anglii, jak i poza jej granicami. To intensywna, osobista i refleksyjna płyta, w której raperka eksploruje różnorodne tematy związane z przeszłością, współczesnym społeczeństwem, własną tożsamością oraz jej miejscem w branży muzycznej. Teksty są poruszające, odważne i introspektywne. Ajikawo nie hamuje się i otwarcie mówi, co myśli. Już w otwierającym album utworze zatytułowanym Offence zapowiada, że zrzuci ciężar z serca, nie zastanawiając się nad tym, czy kogoś urazi.
Ten album to dla Little Simz pole do ekspresji i wylania zbierającej się w niej złości. Dotyka wielu istotnych kwestii. W utworze Boss rapuje o tym, że jest szefową w sukience, podkreślając siłę swojej kobiecości. Venom i jego słynny wers never givin’ credit where it’s due, ‘cause you don’t like pussy in power adresowane są do wszystkich, którym przeszkadza widok kobiety odnoszącej sukces. Jednak GREY Area to nie tylko rozprawienie się z dyskryminacją płciową. Simbi uzewnętrznia także swoją wściekłość związaną z przemocą na tle rasowym, na co przykładem może być 101 FM. Mimo up-beatowego brzmienia i jasnych syntezatorów to utwór o brutalności, z którą na co dzień spotykają się osoby z marginesu społecznego. Can’t see us but you can hear us – Simz pozostaje głosem tych, którym głos zabrano. Artystka zagląda też w głąb siebie. Najbardziej introspektywne wydają się być Therapy i Wounds. Ten drugi był szczególnie trudny do napisania, dotyczy on bowiem śmierci przyjaciela Simbi, który został zamordowany. To opowieść o stracie, bólu i ponownym odnalezieniu drogi do przodu.
Raperka muzycznie eksperymentuje, mieszając hip-hop z elementami jazzu, soulu i elektroniki. Dzięki temu na albumie tworzy wyjątkowy przelot, manewrując między złożonymi melodiami, często mrocznymi i zmysłowymi, nadając swoim tekstom dodatkowej głębi, dzięki czemu mają one jeszcze silniejszy wydźwięk.
Sometimes I Might Be Introvert
2021
Age 101 Music · AWAL
Od pierwszych sekund Sometimes I Might Be Introvert jasne jest jedno. Ten album ma ambicję być czymś wielkim. Pompatyczna, orkiestralna aranżacja. Cleo Sol zapowiadająca tytułowy utwór słowami There’s a war. Little Simz dumnie deklarująca I study humans, that makes me an anthropologist. Czy coś tak majestatycznego może być jednocześnie po prostu przyjemne w odbiorze? Otóż może. Simbi ujawnia bowiem prawdziwy sens albumu pod koniec tego 6-minutowego arcydzieła. Jest on podróżą, by odkryć co DLA NIEJ znaczy być kobietą. Zarówno w muzyce, jak i poza nią.
Nie da się ukryć, że jest to zbiór utworów o rzeczach WAŻNYCH. Konfrontacja Simz z uczuciami do swojego ojca, którego dalej kocha, ale jednocześnie nienawidzi. Historia kuzyna raperki, która rzuca światło na to jak frustracja na beznadzieję dookoła i brak perspektyw na lepsze jutro popychają ludzi ku przemocy, która może kosztować czyjeś życie. Afirmacja kobiet z całego świata, które każdego dnia inspirują raperkę, by być coraz lepszą wersją siebie. Poświęcenie chwili na docenienie ludzi, którzy zapewniają nam podstawowe wygody codzienności, które często bierzemy za oczywistość. Ten ogrom wątków, spektakularne filmowe interludia, chóralne wstawki, fenomenalna (a to myślę i tak za małe słowo) produkcja Inflo mogą połączyć się w harmonijną całość tylko dzięki jednej rzeczy. Szczerości Simbi.
Niezależnie, czy mierzy się ona z osobistymi demonami, czy demoluje większość sceny rapowej bezlitosną nawijką, jedno pozostaje niezmienne. Little Simz robi to, co chce. I jest z tego dumna. To również dlatego teatralne przerywniki i posągowe Introvert mogą znaleźć się na jednej trackliście z delikatnym wyznaniem miłości na I See You, czy wizytą złowrogiej bliźniaczki Simz na Rolling Stone. Płynne przejścia pomiędzy kolejnymi częściami tej jakże filmowej podróży prowadzą nas do momentu refleksji autorki w postaci How Did You Get Here. Nad trudnymi początkami, momentami zwątpienia, całym wysiłkiem włożonym w osiągnięty sukces. I uświadomieniem sobie, że jest teraz tą wersją siebie, o której zawsze marzyła. Ciężko o piękniejsze zwieńczenie tak niezwykłej podróży.
NO THANK YOU
2022
Age 101 Music · AWAL
Od momentu wkroczenia na scenę Little Simz głośno mówi o pozostaniu wiernej swojej wizji i ostrzega twórców przed współczesnym przemysłem muzycznym. Od zawsze trzymała się niezależności i wywyższała jej wartość – cała jej twórczość została wydana własnym nakładem pod szyldem założonej przez nią wytwórni Age 101. W albumie NO THANK YOU jest najbardziej bezpośrednia w tym przesłaniu. W utworach takich jak Angel, Sillhoute czy Heart On Fire artystka wspomina swoje doświadczenia i przyznaje, że wielokrotnie musiała uczyć się na własnych błędach. Swoją frustrację zamienia w rady i ostre wersy:
They don’t care if your mental is on the brink of something dark
As long as you’re cutting somebody’s payslip
And sending their kids to private school in a spaceship
Yeah, I refuse to be on a slave ship
Give me all my masters and lower your wages
Autorka nie boi się krytykować branży nagraniowej, która tak ją wyczerpała, porównując ją między innymi do kolonializmu w X. Widząc, jak daleko sława i chęć sukcesu mogą odciągnąć sztukę od jej celu, chce pomóc innym artystom nauczyć się mówić nie, dziękuję i nadal robić swoje. W NO THANK YOU trudno dostrzec kierunek, w którym Simz chce podążać muzycznie. Ale to być może jego największa siła, ponieważ album zaprasza każdego dostępnego słuchacza do wysłuchania apelów artystki. Nie przejmuj się prasą, tabloidami i garniturami. Po prostu rób swoje i rób to dobrze. A kto może dać na to lepszy przykład niż nasza Artystka Tygodnia?
Niezapowiadane dropy są zawsze mile widziane. Zwłaszcza od artystów, którzy udowadniają, że są powiewem świeżego powietrza z każdym kolejnym wydawnictwem. Little Simz nie daje nam jednak chwili na oddech w najnowszej odsłonie w serii eksperymentalnych EP-ek Age 101: Drop zatytułowanej Drop 7.
Znana głównie z neo-soulowych inspiracjiSimz urozmaica swoje brzmienie produkcją twórcy muzyki elektronicznej Jakwoba (znanego m.in. ze współpracy z Nią Archives). W przepełnionych szybkimi breakami i trapowym EDM-em utworach Simz czerpie z brazylijskiego funku mandelão czy pełnoprawnego brytyjskiego grime’u, nie bojąc się rapować także po portugalsku z flow, które sprawia, że wierzysz, gdy krzyczy International Simbi!
Far Away to idealna kulminacja projektu — rytmiczna, jazzowa fuzja brytyjskiej sceny z hipnotyzującym głosem artystki. Kto by pomyślał, że robienie drillowych bitów z pianinem i trąbką może brzmieć tak dobrze? Pełna EP-ka dostępna na streamingu, a w tym tygodniu Simbi także w naszej rotacji.
Styczeń rządzi się swoimi prawami. Niby nowy rok, nowi my, ale często brakuje powera. Gorilla z najnowszego albumu Little Simz znakomicie nastraja o poranku i motywuje do działania.
Drugi utwór z grudniowego No Thank You oprócz świetnego flow 28-letniej brytyjskiej raperki ujmuje swoją formą. Intro złożone ze zgrabnych smyczków i dynamicznych instrumentów dętych, nadaje podniosłego charakteru, który spójnie splata się z opanowanym rapem. Dodane przy finiszu gospelowe chórki ponownie wprowadzają do kawałka majestatyczne akcenty. Całościowe brzmienie w jeszcze pełniejszej krasie ukazuje rozwijającą się muzyczną dojrzałość i pewność siebie artystki, która zamiast przytłaczać zaciekawia i skłania do wysłuchania kolejnych numerów, w których stanowczo sprzeciwia się społecznym nierównościom czy stereotypom.
Introvert, but she ain’t timid
My art will be timeless, I don’t do limits (No)
Piąty studyjny album Little Simz bez większych zapowiedzi ukazał się 12 grudnia 2022 roku. Producentem No Thank You, tak samo jak przy słynnym Sometimes I Might Be Introvert jest brytyjski producent i multiinstrumentalista Info. Wydawnictwo niespodziewanie dołączyło do wielu tych wielkich i małych podsumowań najlepszych albumów ubiegłego roku. Obawiam się, że również w 2023 roku będzie często używanym muzycznym dopalaczem. Redakcja muzyczna Radia LUZ ukochała sobie aż dwa utwory ze wspomnianego albumu – sprawdźcie koniecznie tekst Kurtka Lewskiego o innym z utworów, który jakiś czas temu również otrzymał mocograjowy puchar!
Nasze serwisy używają informacji zapisanych w plikach cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie plików cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki, które możesz zmienić w dowolnej chwili.