Archiwum

Genevieve Artadi – Black Shirts

genevieve artadi forever forever black shirts

Sektor mocograjowych dziwności w tym tygodniu ogarnia Genevieve Artadi. Album Forever Forever brzmi bowiem dość dziwnie nawet jak na tę postać (a przypomnijmy, że mówimy tu o koleżance Louisa Cole’a = 1/2 duetu Knower). W porównaniu do LP Dizzy Strange Summer sprzed dwóch lat zostawia słuchacza bardziej wymęczonym, chyba przez nawarstwiające się w obrębie każdego utworu dysharmonie i multiplikacje skal/metr na poszczególnych ścieżkach, które wcześniej nie dominowały tak bardzo bukietu. W małych dawkach nowe dzieło Genowefy smakuje jednak wyśmienicie. Żeby nie zniechęcać was do zapoznania się z całością, mocograjem uczyniliśmy Black Shirts – pomimo solówki typu Giant Steps jeden z łatwiej przyswajalnych numerów z zestawu, na którym coś takiego udaje muzykę dla wind.

Sebastian Rogalski

Louis Cole – Park Your Car On My Face

louis cole park your car on my face

„Za dobre” – napisał o najnowszym albumie Louisa Cole’a krytyk-stachanowiec Bartek Chaciński. Trudno odmówić mu racji, bo Louis, mastermind nadpobudliwego projektu Knower, rzeczywiście dostarczył dzieło bardzo apetyczne, na którym doskonale zrealizowane imitacje są istnym garncem miodu dla fanatyków jazzującego funku. Prince, Herbie, Thundercat, Jamiroquai, przede wszystkim zaś Stevie Wonder spotykają się w salonie prowadzonym przez kalifornijskiego dandysa w drogim kardiganie: zbyt fajnego, by dyrygować orkiestrą, zbyt przeintelektualizowanego, by pozwolić sobie na raczej obowiązkowy w tych rejonach spontan. Poprawcie mnie, ale funk zakłada przecież jakiś fetor – a tego na Quality Over Opinion szukać próżno. Co w zamian? Być może album roku, zwłaszcza jeśli szanujecie skrajny perfekcjonizm w każdym aspekcie; dziwny mastering, jakby zza kotary, dobrze słyszalny w Park Your Car On My Face nieźle obrazuje, co mam na myśli. Ale planować nonszalancję? Bez sensu. Z tym że jak to buja…

Sebastian Rogalski