Archiwum

Kamil Pivot – POL-KAM-TEL

Gdyby ktoś po zobaczeniu tytułu najnowszej płyty Kamila Pivota przeżył pewną konsternację, czego po niej oczekiwać, sam zainteresowany rozwieje wszelkie wątpliwości już w pierwszym utworze:

Jestem wielkim fanem skrótowców
Nową płytę nazwę po prostu
KAM-RAP-POL, wnioskuj
Kamil Rapuje po Polsku

Podobnie jak w przypadku kultowego już Tato Hemingway sprzed kilku lat mamy więc do czynienia z (luźnym) albumem koncepcyjnym. Każdy kolejny utwór nosi bowiem nazwę innego pomysłu na biznes rapera. Poza snuciem planów konspekty te to również okazja do szerszych przemyśleń nad małym wycinkiem świata Pivota. KAM-WŁOS to sprzeciw wobec nieuchronnej utraty włosów, czemu zaradzić miałby cudowny szampon. KAM-CAR z kolej ujawnia stres związany z wizytą u mechanika i lawiną niezrozumiałych dla protagonisty problemów i awarii. DREW-KAM, znane już Wam z anteny Radia LUZ  pod pretekstem nauki heblowania pokazuje potrzebę zwolnienia pędzącej dookoła rzeczywistości i skupienia się na tym co naprawdę ważne.

Wszystkie te biznesowe medytacje opatrzone są dwiema rzeczami tak charakterystycznymi dla twórczości Pivota – nieustannymi zabawami słownymi oraz ciepłymi, przyjemnie bujającymi bitami Urba. Oba elementy lśnią jasno na jednym z naszych tegotygodniowych mocograjów – POL-KAM-TEL. Kojące klawisze uspokająją nerwy zarówno nasze, jak i dzwoniącego na infolinię bohatera, zaś wersy pokroju

Jestem daleko w kolejce, tak jak książę Harry

sprawiają, że obecny od początku albumu uśmiech staje się jeszcze szerszy. Nawet oczekiwanie na połączenie z konsultantem wydaje się wtedy jakieś bardziej znośne.

Michał Lach

Kamil Pivot – Drew-Kam

Jeden z najważniejszych powrotów 2024 roku na polskiej scenie przy pierwszym kontakcie wydaje się mało spektakularny. Powolne tempo, dziwna na pozór tematyka, jeszcze dziwniejszy tytuł. Cóż najlepszego wymyślił Kamil Pivot po 6 latach nieobecności? Piosenkę o robieniu stołu?

Dokładnie tak. Drew-Kam to nazwa, jak można przypuszczać, przyszłego potentata przemysłu stolarskiego. Stawiającego na jakość bardziej niż ilość, gdyż, podobnie jak w przypadku bitu, czas wykonywania zamówień będzie najpewniej nieśpieszny. W końcu mamy do czynienia z nowicjuszem, dopiero odkrywającym tajniki tworzenia mebli. Jego determinację stworzenia czegoś namacalnego i trwałego słychać jednak praktycznie w każdej linijce. No właśnie, ale czy na pewno chodzi tu o stół? Czy może bardziej o stworzenie muzyki, która świadomie idzie pod prąd każdemu tiktokowemu trendowi? A może o to, by przy tworzeniu (niezależnie, czy mebla, czy utworu) móc zatrzymać na chwilę pędzący nieubłaganie czas i odnaleźć na nowo to, co naprawdę ważne?

Tyle pytań. Tak wiele gier słownych. Cztery nogi. Jeden stół. I jedyny w swoim rodzaju Kamil Pivot.

Michał Lach