Archiwum

Mina & Bryte – Pockets

Okładka singla Mina & Bryte - Pockets

Znany zawodnik sportów siłowych i walki kiedyś orzekł, że doszedł do fundamentalnej konkluzji – warto studiować. My natomiast śledząc twórczość Miny możemy z niezachwianą pewnością stwierdzić, że warto podróżować. Angielska producentka od razu po ukończeniu studiów udała się do Ghany, gdzie przez trzy miesiące uczyła się tamtejszej kultury, rytmów, a także tego, jak można je wykorzystywać w muzyce klubowej. Tam też poznała rapera Bryte’a, z którym od 9 lat tworzą utwory niezawodnie rozpalające ogień na parkiecie.

Najnowszy efekt porozumienia tej dwójki to Pockets, dynamiczny numer zbudowany na tym samym fundamencie, co cała ich dotychczasowa współpraca, czyli na płynnym łączeniu swoich muzycznych kultur. Zaczyna się od szybkiej pętli perkusyjnej opartej o ghańskie rytmy, a niedługo później wchodzi melodia wygrywana przez syntezator przywołujący na myśl brzmienia wczesnego grime’u i dubstepu. Na takim podkładzie doskonale czuje się Bryte, który zmiennym flow opisuje miejskie życie w Akrze. Nawet jeśli nie rozumiemy tekstu, nawijanego w językach ga oraz angielskim, słuchając Pockets możemy zapragnąć poimprezować w stolicy Ghany. 

Jan Rostek

Alogte Oho and his Sounds of Joy – La Ka Ba’a

Alogte Oho and his Sounds of Joy - A La Ka Ba'a

Pan Alogte Oho Jonas oraz panie Lizzy Amaliyenga, Patricia Adongo i Florence Adooni od ponad dwudziestu lat są najpopularniejszymi rozkręcaczami mszy świętych w regionie Bolgatanga (płn. Ghana). Potrzeba było jednak podróżującego w tamten rejon Niemca, producenta, wibrafonisty i założyciela studia Philophon Maksa Weissenfeldta, by świat mógł odkryć ich ultrachwytliwe, pełne kojącej gęstości i okraszone doskonale pracującą sekcją rytmiczną gospele. Nie tylko Daniel Haaksman ma patent na turystykę (post-)kulturową.

Niestety tłumacz Google nie ogarnął jeszcze przekładów z języka frafra, ale na podstawie debiutanckiego lp Mam Yinne Wa (czyli „Panie, tak bardzo mnie kochasz”) wnioskuję, że tytuł nowego albumu to po prostu „O, Boże!” (O, Yinne!). Z mocograjowym La Ka Ba’a jednak wybaczcie, już sobie nie poradzę. Niemniej jeśli szukacie czegoś naprawdę świeżego, a przy tym idealnego na rozkręcające się lato, ten projekt będzie w sam raz (na początek sprawdźcie bliźniaka naszego moco – mieliśmy naprawdę twardy orzech do zgryzienia). A czy Polacy chętniej chodziliby do kościołów, gdyby psalmy śpiewano na bluesową modłę? Pewnie nie, chociaż miło mi wizualizować sobie komunijne rodziny bujające się do tych podłużnych pentatonik.

Sebastian Rogalski