Archiwum

George Daniel – Chlorine

george daniel chlorine

Za oknem listopad. Nie tyle deszczowy, co bezlitośnie chłodny. Tkwiąc w pewnego rodzaju zawieszeniu, ciemnymi popołudniami szukamy odrobiny ciepła. Szczerej konwersacji w dobie ironii. Ta zdaje się ukrywać pomiędzy spokojną, kontemplacyjną elektroniką a czułym, organicznym ambientem, choć brak w niej jakichkolwiek słów. Czyżbyśmy tak dobrze rozumieli się z naszym rozmówcą? George Daniel mówi swoim językiem, a my rezonujemy z każdym słowem. Perkusista i producent The 1975 powraca z kolejną nowością. Chlorine, niczym ogień w kominku, niesie ze sobą iskierkę ukojenia, pozwalając na chwilę oddechu. Momentami przywodzi na myśl nocną przejażdżkę samochodem. Dokąd by nie prowadziła, to droga jest najważniejsza i niewykluczone, że odpowiedzi same napłyną w jej trakcie.

Antek Winiarski

George Daniel – Screen Cleaner

george daniel screen cleaner

Impuls. Dalej. Prawo. Lewo. Mniej więcej takie (w luźnym tłumaczeniu) sentencje wymawia Tove Lo w swoim rodzimym, szwedzkim języku. Ów statement możemy usłyszeć w nowym mocograju, klubowym bangerze Screen Cleaner. Stoi za nim nikt inny, jak George Daniel – perkusista i główny producent The 1975, którego debiutancki solowy utwór wytycza nowy kierunek artystycznej drogi. Stanowczo odcina się od romantycznego brzmienia macierzystej formacji: jest brudniej, ciężej i co najważniejsze – piekielnie gorąco.

Wydanie stanowi kulminację najnowszych poczynań artysty. Przez ostatnie miesiące George nie próżnował. Dotrzymywał kroku swojej narzeczonej i naszej królowej mocograjów Charli xcx w jej dzikich rozróbach pod hasłem PARTYGIRL. Dorzucał także produkcyjne trzy grosze do wielu krążków, w tym m.in. legendarnego już Brat. Jeśli to jednak nie wystarcza, to uwaga – założył własny label. No, prawie własny.

Dh2, którego George Daniel został głową, to w rzeczywistości stricte taneczno-elektroniczny odłam Dirty Hit, niezależnej wytwórni i domu dla takich nazwisk jak Been Stellar, Lava La Rue czy ww. The 1975. Pod jego skrzydła zdążyła już trafić m.in. Kelly Lee Owens, której nowa era oficjalnie zapoczątkowała katalog dh2. Owocny ciąg wydarzeń, prawda? Screen Cleaner wydaje się zatem być idealnym punktem zwrotnym tej obfitej w niespodzianki ścieżki. Zastanawia jednak pytanie, co dalej?

Odkąd w samym środku pandemii ukazał się Notes On A Conditional Form, czwarty album The 1975, wiele znaków na niebie wskazywało, że ów debiut to tylko kwestia czasu. Utwory takie jak Having No Head, Yeah I Know czy Shiny Collarbone ukazały emocjonalne podejście artysty do groovy, elektronicznych połączeń dających poczucie wewnętrznego spokoju i równowagi. Zupełnie niczym medytacja. Jak się okazuje, była to zaledwie cisza przed burzą, która miała dopiero nadejść. Czy mamy do czynienia z jednym bądź kilkoma osobnymi utworami? Może całą płytą? Jedno jest pewne: nie możemy się doczekać. A teraz wracamy na parkiet.

Antek Winiarski