Archiwum

Unsound

Unsound od lat wymyka się prostym definicjom. To nie tylko festiwal, ale też wspólna przestrzeń dla muzyki, refleksji i spotkań. Tegoroczny motyw WEB (sieci) trafnie oddaje dzisiejszy świat – pełen połączeń, napięć i nowych możliwości.

W dniach od 7 do 12 października Kraków będzie miejscem niezwykłych doświadczeń. Z okazji kolejnej edycji festiwalu wyróżniamy Unsound mianem Artysty Tygodnia Radia LUZ

 

Co można usłyszeć?

Ciężko zdefiniować muzykę Unsoundu. Na ich stronie internetowej możemy przeczytać dużo o zdekonstruowanych dźwiękach klubowych czy artystach wymykających się zaszufladkowaniu w ramach danego gatunku muzycznego. Jedno jest pewne – w słuchanych utworach nie znajdziemy prostych odpowiedzi. Brzmienie festiwalu Unsound to często przygniatające dźwięki i emocje, które oddają mroczny ciężar rzeczywistości.

Unsound to miejsce dla różnych brzmień – od mrocznego rave’u, po nietuzinkowe dialogi z muzyką klasyczną oraz tradycyjną. Na festiwalu zawitają osoby z całego świata. Będą to m.in. egipski ekspresjonista Abdullah Miniawy, pochodzący z Japonii awangardowy organista Fujita, czy szkocka mistrzyni dud Brìghde Chaimbeul.

Unsound to również przestrzeń dla nietuzinkowych połączeń. Jednym z ciekawszych tegorocznych projektów jest międzypokoleniowa współpraca legendy muzyki elektronicznej i awangardowej Suzanne Ciani z Darrenem Cunninghamem, znanym jako Actress, uzbrojonym w laptop i automaty perkusyjne. Zestawienie widmowej muzyki pop oraz industrialnych nagrań terenowych Actressa z naturalistycznym, płynnym podejściem Ciani nosi nazwę Concrète Waves – to muzyka wyrazista, która unosi niczym fala.

Na uwagę zasługuje także projekt skrzypaczki i dyrektorki Manchester Orchestra, Rakhi Singh, realizowany we współpracy z artystami niezwiązanymi z muzyką klasyczną. Powstał w ramach tygodniowego wyjazdu w góry Korsyki. Efektem tej pracy jest świeże spojrzenie na muzykę poważną, z perspektywy zdecydowanie odbiegającej od standardowych ram gatunku, a doświadczymy go już w ten piątek.

Po zmroku

Nocą miasto pulsuje mocnymi, czasem wręcz natarczywymi dźwiękami. Klubowe sceny eksplodują drum and bassem, footworkiem czy baile funkiem. Właśnie wtedy powstają premierowe współprace i projekty przygotowane specjalnie z myślą o Unsoundzie. Jednym z nim jest spotkanie perkusisty Piotra Gwadery z RP Boo, czyli legendą z Chicago. To połączenie polskiego oberka z footworkiem, tzw. Footberk, o którym możecie usłyszeć w jednym z naszych podcastów:

Gary Gwadera – Far, far in Chicago. Footberk Suite by Pointless Geometry

Rozmowy

Nie samą muzyką żyje człowiek. Festiwal Unsound doskonale rozumie, że sztukę nie sposób oddzielić od problemów współczesnego świata i nastrojów panujących wśród artystów. Z tego powodu dzienny program wydarzenia skupia się na rozmowach – specjalnych panelach i prezentacjach. Tematy sięgają od geopolityki i migracji po kulturę internetu, memy oraz sztuczną inteligencję.

Wśród zaproszonych gości znajdzie się m.in. Antony Loewenstein, autor The Palestine Laboratory, który opowie o przemysłach zbrojeniowych i technologii nadzoru. Z kolei Aleksandra Herzyk spróbuje odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób męska samotność, kultura gamerska i playlisty na Spotify wpływają na procesy radykalizacji we współczesnym świecie. Biorąc pod uwagę narastające tendencje prawicowe w Europie, w tym w Polsce, rozmowa nabiera szczególnej wagi. Unsound nie unika trudnych tematów – przeciwnie, aktywnie poszukuje sposobów, by o nich rozmawiać.

Miasto jako scena

Każdy bywalec Unsoundu na to czekał – po kilku latach przerwy do użytku wraca legendarny Hotel Forum. Ten brutalistyczny gmach nad Wisłą przez lata był kultową nocną przestrzenią festiwalu, a jego betonowe korytarze i ogromna sala balowa stały się ikoną polskiej sceny klubowej.

Należy jednak pamiętać, że Unsound to coś więcej niż jedno miejsce – to aż 16 lokalizacji rozlewających się po obszarze całego Krakowa i okolic. Od Filharmonii Krakowskiej, Teatru Łaźnia Nowa, Wieliczki i Kina Kijów, po galerie, kluby i przestrzenie takie jak Hevre, Bunkier Sztuki, czy Spółdzielnia Ogniwo.

Rozproszony układ i różnorodność muzyczna są esencją tematu WEB – sieci, łączącej różne światy w jeden festiwalowy organizm. Właśnie w tych połączeniach Unsound znajduje swoją tożsamość.

Zuzanna Pawlak, Jagoda Lazar, Zuzanna Kopij

Cheetah ft. Nia Archives – Get Loose

To nie tylko singiel, to statement.

Nia Archives, znana z promowania nowej generacji muzyki jungle, odkryła Cheetah, producenta i DJ-a działającego w Bristolu, na Bandcampie i włączyła jego utwór Spin Sugar do swojego debiutanckiego miksu BBC Radio 1 Essential Mix. Ich współpraca rozwinęła się w studiu w Londynie, a Get Loose jest efektem tej kreatywnej synergii.

Get Loose inauguruje działalność wytwórni Up Ya Archives, której celem jest promowanie nowej generacji artystów jungle (których sama określa Nia jako new gen junglism) i muzyki elektronicznej w żwawym tempie 150-170 BPM. Wraz z premierą singla w zeszły piątek, 25 kwietnia, premierę miała również audycja Up Ya Archives w NTS Radio. Tam co tydzień Nia będzie dostarczać najświeższe nowinki z lokalnych scen, prezentując sylwetki różnych osób DJ-skich i producenckich. Kto wie, jakie talenty zaskarbi sobie Nia pod szyldem Up Ya Archives

Jeden z nich już nam zaprezentowała – Cheetah to młody samouk. W zeszłym roku X-Rated zwróciło na siebie uwagę, ale coś czuję, że to właśnie teraz nadchodzi jego moment i że to właśnie ta współpraca popchnie jego karierę do przodu. Sam opisuje Get Loose jako hołd dla kultury soundsystemowej i imprezowej, uczucia bycia jednością z muzyką i odczuwania basu w całym ciele. Swoista oda do radości – czystej, niczym nie ograniczonej.

Get Loose to utwór o wspaniałej energii, szybkim tempie i pulsującym basie. Inspiracje socą przejawiają się w rytmicznych gwizdkach i bębnach, nadając utworowi niemal karnawałowy charakter. Jednocześnie sprawiają, że brzmi on oldschoolowo, przyjaźnie znajomo. Jego tekst jest prosty i bezpośredni. Nia zachęca nas, a wręcz nawołuje, do zabawy i zatracenia się w muzyce.

Ale nasz mocograj jest nie tylko niezwykle tanecznym singlem, ale przede wszystkim manifestem. Manifestem nowej fali jungle.

Zuzanna Kopij


Get Loose by Cheetah & Nia Archives

FKA Twigs – Striptease

W końcu, po długim wyczekiwaniu, możemy usłyszeć najnowszy album od  Artystki Tygodnia Radia Luz FKA Twigs. Single promujące to wydawnictwo były wyborne i dawały nadzieje na więcej wyewoluowanego brzmienia brytyjskiej artystki.
Twigs nie zawiodła, Striptease jest arcydziełem łączącym trap, eksperymentalną, zglitchowaną elektronikę i drum n’ bass.

W produkcję został zaangażowany artysta, który zmienił na zawsze postrzeganie hyperpopu i muzyki internetowej – Dylan Brady z duetu 100 gecs.
Sygnał brzmiący jak monitor pracy serca towarzyszy nam jak metronom, aby potem wtopić się w melodię. Trapowe werble nie przeszkadzają eteryczności, a wręcz są świetnym tłem dla wysokich, emocjonalnych wokali. Natomiast drum n’ bassowe przyśpieszenie w ostatnim segmencie, podczas którego Twigs „flipuje” swoim głosem, wprowadza słuchacza niemal w stan ekstazy.

Striptease jest idealną repezentacją tego jak zbalansowanym albumem jest EUSEXUA. Jest zawieszony gdzieś pomiędzy eksperymentalnym zacięciem, które pamiętamy z M3LL155X a popowym brzmieniem późniejszych projektów.
Tytuł jest metaforą rozbierania się z kolejnych warstw emocji

„Silk for my tears, and lace for my fears, I’m stripping my heart, till my pain disappears”

Całości dzieła dopełnia chaotycznie romantyczny teledysk w reżyserii Jordana Hemingwaya, w którym możemy zobaczyć „biblijnie poprawną” Twigs.

Grzegorz Dukaczewski

Aitch x Bou – Raving in the studio

Jak spędzić swoje 20 urodziny? Na pewno szybciej i z większą energią. To w końcu 2 na przodzie i koniec magicznej ery „naście”. Tak robi to klasyk Feel Good zespołu Gorillaz, którego możemy usłyszeć w nowej, drum’n’bassowej odsłonie. Dwójka artystów z Manchesteru, raper Aitch i producent Bou postanowiła samplować ten singiel i wynieść go na wyższe tempo. I tak na 20 urodziny Feel Good dostajemy niezłe orzeźwienie z pulsującymi rytmami. Włączycie na cały regulator nowy singiel Aitcha i BouRaving In The Studio.

Jadwiga Lazar

Coals – nowy świat

Coals - nowy świat

Coals znowu porywają nas w swój senny, nowy świat. Kacha i Łukasz mają na swoim koncie same trafione strzały, a najnowszy singiel jest kolejnym przykładem ich bezbłędności. Nie dajcie się prosić. Pozwólcie porwać się chwili i zobaczcie, jak latają!

Kacha, którą z jednej strony możemy znaleźć na Best of Moje Getto Piernikowskiego, a z drugiej współpracuje z takimi artystami jak hesoyam i młody klakson. Łukasz Rozmysłowski, który raz produkuje dla mainstreamowych gwiazd takich jak Tymek, Szpaku, czy Janusz Walczuk. Innym razem remixuje podziemnych alt popowych debiutantów, jak w przypadku ostatniego singiel duetu Spokój Purge. Tym razem wspólnie jako Coals, lawirują gdzieś między transem i drum and bass’em, a dreampopem lub synthwavem. Uderzając w retro, analogiczną nostalgię, budują wizję kojącej przyszłości, w której na nowo możemy się odnaleźć. Słuchacze duetu musieli okazać się nie lada cierpliwością. Od ostatniego albumu minęły już prawie 4 lata, a nadal nie doczekali się kolejnego. Jednak musimy mieć nadzieję, że wizyta w nowym świecie na chwile ukoi wszystkie nastroje, a już niedługo doczekamy się kolejnego długogrającego materiału…

Dawid Sas

 

Slimzee ft. Boylan, Riko Dan – Mile End

Slimzee – pierwsza myśl – cienkość albo cienizna – no bo przecież slim i flimsy. Zadowolony, że już wszystko rozgryzłem, gotów do potwierdzenia swojej hipotezy odpalam jego najnowszy utwór Mile End. Co się okazuje? To, że nazwa artysty bywa zwodnicza, albo to, że przy rozgryzaniu jego ksywy wpadłem w pułapkę. Uwaga! Jego muza wcale nie jest cienka w żadnym tego słowa znaczeniu. Mało tego, okazuje się, że Slimzee  i Boylan walą grubym basem aż miło, a Riko Dan (MC) do piskliwych także nie należy.

Bardzo żywy, agresywny i gęsty grime. Nie ma co się dziwić, skoro za całość zabrali się weterani, w których gronie znalazł się jeden z największych propagatorów tego gatunku — Slimzee. To on latami przepychał coś, co na początku lat 2000 zaczęto nazywać grimem. Jego stacja Rinse FM od 1994 do 2005 nielegalnie zakotwiczona gdzieś między Kissem, a Classic’iem grała coś, co dziś nazywamy klasyką gatunku (aktualnie bardzo dużego gatunku – warto dodać).

Podsumowując, ksywka Slimzee jest bardzo myląca, gość jest legendą grime’u, a jego najnowszy utwór Mocograjem Tygodnia w Radiu LUZ.

 

Dominik Lentas

Disclosure – Higher Than Ever Before

disclosure higher than ever before

Album niespodzianka? Kusząca propozycja, choć Disclosure tak naprawdę nikogo nie pytali o zdanie. W połowie lipca bez żadnych zapowiedzi ukazał się ich czwarty krążek Alchemy. Oczywiście jak to w przypadku braci Lawrence, po brzegi wypełniony tanecznymi basami gotowymi rozbudzić każdą imprezę tego sezonu. Jest jednak coś więcej. Płyta nie tylko nie posiada żadnych gości, ani sampli. To także ich pierwszy projekt wydany niezależnie. Materiał sprawia wrażenie, jakby Guy i Howard chętnie eksperymentowali ze swoim stylem, doskonale się przy tym bawiąc. Weźmy takie Higher Than Ever Before. Utwory takie jak ten dowodzą, że Disclosure kryją jeszcze wiele asów w rękawie i jeśli mówić o ich nieszablonowości, tak wysoko jeszcze nie byli.

Antek Winiarski

Belmondawg – Te Tereny (Pejzaż Remix)

belmondawg

Kto by przypuszczał? Kto by pomyślał? Że jeszcze raz ten sam mocograj!

No dobra, prawie ten sam. Wyróżnienia muzyczne Akademickiego Radia Luz podsumowujące rok 2022 wskazały jednoznacznie — Te Tereny Belmondawg ponownie numerem 1. Jak to możliwe, zapytacie. Wszystko za sprawą wydawnictwa The Very Polish Cut-Outs, które doprowadziło do powstania najwspanialszego crossoveru na linii ojczystego rapu oraz szeroko rozumianej muzyki tanecznej. Sztossingery EP — bo o nich rzecz jasna mowa — rozbujały H.A.U. na wiele fikuśnych sposobów, ale tylko jednemu artyście udało się stworzyć dziełko na tyle wybitne, by zostało wyróżnione łatką mocograja.

Bartosz Kruczyński — na tego gościa nie ma równych, niezależnie od tego pod jakim aliasem akurat przyjdzie mu coś wydać. Jako Pejzaż definiuje obraz polskiej elektroniki według własnych zasad, stając się jednym z najbardziej wpływowych artystów na polskiej scenie. Remiksując owiany sławą track Belmondziarza podjął jednak niemałe ryzyko, odrzucając ociężały bit na rzecz melodyjnego drum’n’bassu. Co do efektów nie można mieć natomiast żadnych wątpliwości — industrialny klimat (również wybitnego) bitu od Expo 2000 bez choćby najmniejszego zgrzytu ustępuje sprawnemu i lekkiemu muśnięciu Kruczyńskiego. Miasta Mrok odchodzi w zapomnienie, w Gdyni nagle robi się jasno, a cały węgiel znika gdzieś pod powierzchnię ziemi. Przeciwmgielny buczek cichnie, a fabryczne opary rozpływają się w ułamku sekundy. PLNY przestają być istotnym problemem, a opuszczone tory oraz torfy rozkwitają jaskrawymi kolorami kwiatów. W tym wszystkim gdzieś pomiędzy Portem a Śródmieściem dostrzegamy uśmiechniętego Tytusa Szyluka siedzącego na ławce z medyczniakiem. Młody G łapie buszka, zamyka oczy i na spokojnym wydechu mówi sam do siebie: OJ TAAAK.

Janek Dąbrowski

Belmondawg – Te Tereny (Pejzaż Remix)

belmondawg

Kto by przypuszczał, kto by pomyślał?

Oryginał Te Tereny to swoiste dziełko, w którym industrialno-robotnicza tematyka snuje się symultanicznie wraz z ciężkim, nieco odrealnionym bitem od Expo2000. Można wręcz odnieść wrażenie, że obydwa elementy nie mają prawa bez siebie egzystować. Zawsze się jednak znajdzie taki, co przyjdzie i popsuje całą zabawę w ustalanie sonicznych dogmatów. I bardzo dobrze. Szczególnie że niszczycielem tej tezy okazuje się gracz zdecydowanie szanowany w Akademickim Radiu Luz.

Remixy popełnione na łamach Sztossingery EP są przeróżnej maści. Co prawda wszystkie wyszły spod skrzydeł The Very Polish Cut Outs, jednak ciężko przypisać im jeden wspólny mianownik. Z braku laku nazwijmy go  housem i skupmy się na najciekawszym sztossingerze popełnionym przez Bartosza Kruczyńskiego. Pejzaż podjął niemałe ryzyko odrzucając ociężały bit na rzecz melodyjnego drum’n’bassu. Mało który artysta potrafi w tak lekki i zwiewny sposób kreować wyraziste obrazy wyłącznie za pomocą dźwięku. W Gdyni nagle robi się jasno, a cały węgiel znika gdzieś pod powierzchnię ziemi. Przeciwmgielny buczek cichnie, a smogowe chmury rozpływają się w ułamku sekundy. PLNY przestają być istotnym problemem, a opuszczone tory oraz torfy rozkwitają jaskrawymi kolorami kwiatów. W tym wszystkim gdzieś pomiędzy Portem i Śródmieściem dostrzegamy uśmiechniętego Tytusa Szyluka siedzącego na ławce z medyczniakiem. Młody G bierze wdech, zamyka oczy i na spokojnym wydechu szepcze przed siebie: OJ TAAAK.

Janek Dąbrowski

DJ ZETEN & 1988 – Lot Przez Miasto (Krenz Remix)

Życie ***** to ruleta
To kiedy, gdzie i kim się rodzisz to ruleta
I to kiedy, gdzie i kim umierasz to też ruleta

Wilku WDZ rapujący z Bersonem pod drum’n’bassowy podkład? W rzeczy samej brzmi jak wygenerowana randomowo kombinacja absurdalnych połączeń muzycznych. Takich natomiast nie brakuje na Rulecie Hardcore, czyli bonusowym materiale dołączonym do producenckiej płyty 1988. Co prawda najwięksi fani synoskiego wieszcza mogli cieszyć się bonusem już wraz z zakupem oryginalnej kasetki, jednak streamingi przywitały materiał dopiero po kilku miesiącach.

Borders od M.I.A. płynnie przechodzące w duszną i zadymioną wersję Biletu; Fatamorgana Tonfy umieszczona w ryzach legendarnego tracku Freestyler; kaszlący Tymek zloopowany jako sampel do prześmiewczego Que Pasa… Można by tak w kółko, aż przyszłoby nam zorientować się, że wymieniliśmy wszystkie tracki. Z tej racji pozwolę sobie na postawienie tezy: hardcore’owa wersja Rulety to najlepsze co mogło nas obecnie spotkać w pl-rapowym uniwersum.

DJ ZETEN popełnił materiał, który nareszcie można nazwać mixtapem z prawdziwego zdarzenia. To jednak Antek Krenz i jego wersja utworu Lot Przez Miasto przyczyniają się do tego, że Ruleta Hardcore przebija matecznika z palcem w nosie. Powykręcane i pogięte dźwięki ze stali, wyrastające pomiędzy kolejnymi wersami Bersona i Wilka podkręcają drummowy bit, który sprawia wrażenie wręcz stworzonego pod zwroty obu graczy. Nie ma tu żadnego miejsca na złapanie oddechu. Wszystko się kręci. Jak sami wiecie w czym.

 

Janek Dąbrowski