Archiwum

Hassan Abou Alam – Backlit

Duszno.

Backlit to igraszka tego, co słyszalne z tym, co pozostaje w ukryciu. Pozornym? Intensyfikujące się nakładami czegoś, co przypomina melodię atakują stałość i ciągłość. Pozornie? Brzmienie wydaje się być stanowczo podzielone na rytm i melodię, które pozostają w kontraście… pozornym?

Duszniej.

Hassan Abou Alam doskonale potrafi atakować, kojąc. A może koić, atakując? Regularne nieregularności gonią się wzajemnie, potykając. Surowo miękkie dźwięki bezlitośnie narzucają się, ale jednocześnie budują przestrzeń dla oddechu. Dzieje się tu dużo, choć nie dzieje się wcale tak wiele. Organiczność ograniczonych środków poddana zostaje maksymalizacji brzmienia, dzięki czemu Alam tworzy krajobraz, który zapiera dech w piersiach. Przestrzeń staje się klaustrofobiczna w swoim ogromie. Coraz trudniej złapać oddech.

N a j d u s z n i e j.

Zuzanna Kopij

DNGDNGDNG & PRISMA – Caudal

Okładka kompilacji Perú: Afuera

Nowy track zespołu Dengue Dengue Dengue! z kompilacji Perú: Afuera, to połączenie afro-peruwiańskiej tradycji muzyki rytualnej z brzmieniem charakterystycznym dla sceny UK bass.

Caudal, wijący się spiralnym ruchem, zachęca do tańca, w którym nogi unoszą się wysoko, ciało zapomina, że tańczy, a piach sypie się we wszystkie strony. Drewniane i przybrudzone perkusjonalia brzmią żywo, jakby były wystukiwane ludzką ręką; dopiero w momentach przełamań poszczególnych taktów okazuję się, że mamy do czynienia ze zautomatyzowaną linią perkusyjną.

Utwór szybko i konkretnie się ustanawia, a z rutyny wytrąca nas jedynie drobnymi wariacjami – dzięki czemu nigdy nie nuży, mimo że orbituje wokół jednego motywu. Caudal sprawia, że trudno oprzeć się wrażeniu, iż choć jedną stopą stąpamy po peruwiańskiej dżungli.

Dominik Lentas

LITEMTRC | [untitled] Perú: Afuera by MATRACA

Calum Gunn – 31 Ecstatic

Calum Gunn to jeden z najwybitniejszych przedstawicieli sceny muzyki algorytmicznej — jednocześnie jest jednym z niewielu algorave’wowców, którzy pochłonięci możliwościami programowania muzyki nie uciekają w skrajności.

Algorave początkowo był jedynie nazwą wydarzenia, w trakcie którego muzyka powstaje na skutek „wklepanych w laptopa” linijek kodu. Z czasem przeobraził się w międzynarodowy ruch zrzeszający muzyków-programistów z całego świata. Choć brzmienia Algorave nie da się łatwo skategoryzować i uogólnić, to artyści często poruszają się w stylistyce muzyki: glitch, minimalistycznej lub klubowej. Ze względu na otwartą strukturę narzędzi, z których korzystają i możliwości, które z tego wynikają często mamy do czynienia z czymś, co najłatwiej nazwać eksperymentalnym.

Niskopoziomowe podejście do tworzenia muzyki komputerowej znamy z twórczości Aphex’a, Autechre czy Ryoji’ego Ikedy. Takie labele jak Warp Records, Mille Plateaux lub późniejszy Raster-Noton udowodniły, że do tworzenia poruszającej muzyki wcale nie potrzebujemy żywego instrumentu, bo wystarczy nam komputer (na którym wcale nie musimy mieć DAW-a). Te inicjatywy przetarły szlak najciekawszym wytwórniom poszukującym nowego w punkcie styku technologii i sztuki. Na szczególną uwagę zasługują: SUPERPANG, outlines, tokinogake, ale ostatnio najbardziej trafia do mnie EVEL, spod którego szyldu od początku roku wyszło już osiem albumów, w tym album Eroder.

Dominik Lentas

FKA Twigs & Koreless – Drums of Death

FKA Twigs (Tahliah Debrett Barnett) kazała nam czekać na kolejny LP aż 5 lat. W tym czasie dobrze przemyślała to, w jakim kierunku muzycznym chce iść. Największą inspirację do stworzenia nowego albumu odnalazła w Pradze. Tamtejsze rave’y sprawiły, że zakochała się w muzyce techno i otaczającej ją kulturze. Sama jednak powiedziała, że ten projekt nie będzie zawierał tego gatunku, a jedynie niósł jego „ducha”. Do tej pory się to sprawdzało. Dwa pierwsze single promujące EUSEXUA, którego premiera odbędzie się już 24 stycznia, były dość ułożone, z jedynie delikatnie wyczuwalną inspiracją warehousową kulturą rave. Jednak trzeci singiel pod tytułem Drums of Death emanuje nieokiełznaną energią.

Współpraca z walijskim producentem Koreless (Lewis Roberts) zaowocowała zglitchowanymi, surowymi rytmami, które automatycznie powodują bujanie głową i zachęcają całe ciało do podążania. Również w kwestii selekcji sampli Koreless nie zawodzi. „Sflipował” nie do poznania sampel z utworu One of a Kind legendy k-Popu – G-Dragon’a.

Jak k-pop to i taniec, a to jak tanecznym kawałkiem jest Drums of Death zobaczymy w klipie w reżyserii Jordana Hemingwaya. Tahliah korzysta ze swojego doświadczenia jako gimnastyczka oraz tancerka współpracująca z m.in. Kylie Minogue, Taio Cruz’a czy Jessie J. Ciekawa i żywa, delikatnie niepokojąca choreografia idealnie komponuje się w świetne audiowizualne doświadczenie.

Grzegorz Dukaczewski