Archiwum

Kosma Król, Kania ft. Cozza — PYSZNA GADKA

Gdy zakochani spędzali czas na randkach i wręczali sobie kartki, Kosma Król z ekipą zaprezentowali swoją własną laurkę — z miłości do rapu.

Pierwszy odsłuch POLOTU był dla mnie powiewem świeżości, czymś, czego od dawna mi brakowało, a nawet nie miałem pojęcia. Szczerze, to mało powiedziane, skład Kosma, Cozza i Kania to raczej huragan, który rozniósł mnie po kątach. PYSZNA GADKA to utwór dla tych wszystkich młodych, którzy z inspiracją dorastali w rytm Slamu, Taco czy Pezeta. Ale ten track to nie tylko hołd oddany tym inspiracjom, ale też doskonałe świadectwo talentu nowego pokolenia.

W błyskotliwych linijkach Kosmy słychać czystą zajawkę i szczery uśmiech z naturalnym poczuciem flow, którego zazdrościłaby nie jedna rzeka. Bragga i wersy Cozzy (🐐) odkrywają równie nowe nurty, a jednocześnie trącą oldschoolem, czerpiąc inspiracje, ale płynąc swoimi ścieżkami. A do tego wszystkiego fenomenalny boom bapowy beat Kani, producenta, który już niedługo będzie wymieniany jako jeden z najlepszych talentów, tworzy mieszankę, przy której naprawdę nie ma co lać wody. W dodatku te zmiksowane wstawki od Okiego, Otso (x2!), czy Miłego ATZeta przy końcówce z niewiarygodną szczerością przypominają vibe dobrego cypherowego freestyle’u.

Tytuł PYSZNA GADKA to trochę strzał w kolano, bo gadka jest, ale pychy brak, bo talentu jest aż za dużo. Zostaje tylko smak na więcej i pełno dumy z polskiej sceny. Kosmę najlepiej definiuje bezpretensjonalny LUZ, więc zapamiętaj — POLOT to jedna z najlepszych rapowych premier a oni serio będą najlepsi w tym kraju i to prawie pewne.

Mikołaj Domalewski

Cozza – TRUIZM

Truizm. Banał. Wiele życiowych porad można by sklasyfikować w ten sposób. Czasem jednak takie na pozór oczywiste stwierdzenia okazują się najtrudniejsze do zaakceptowania i wdrożenia w życie. Potrzebna jest nam chwila zatrzymania, zebrania myśli, lub na odwrót – wyrzucenia ich z siebie jak pocisk. Tak też czyni Cozza w naszym tegotygodniowym mocograju. Z momentów uniesień, miłości, ale też bólu i frustracji układa przed nami i sobą życiowe puzzle. Efektem tej wewnętrznej pracy jest zdanie, które wyrwane z kontekstu zabrzmi jak pusty frazes.

Lecz to nie ma znaczenia, jeśli nie pokocham siebie.

Po wysłuchaniu przemyśleń Jakuba Kozłowskiego (wspartych jego znakomitym flow) w otoczeniu prześlicznego wokalnego sample’a, przewijającego się przez cały utwór TRUIZM ten nie wydaje się już tak banalny, jak kilka minut wcześniej.

Michał Lach