Archiwum

Muskila ft. Aunty Razor — I Am

Muskila już dawno zaznaczył swoją pozycję na scenie muzycznej, a najnowsza EP-ka go w niej utwierdza.

JAH NAM to typowy dla Muskili balans pomiędzy surowością dubu, pulsującym basem, atmosferyczną przestrzennością i arabskim dziedzictwem. Sam określa ją jako bardziej osobistą, introspektywną, choć wciąż ciężką w swojej basowości.

W moim odczuciu jest to właśnie zadziwiająca rytmicznie opowieść o tożsamości i identyfikacji, której punktem kulminacyjnym jest I Am. Już sam tytuł sugeruje pewną afirmację własnego bytu, potęgowaną przez angażujące rytmy, przestrzenne brzmienie i ostry jak żyletka rap. Muskila i Aunty Razor manifestują swoją tożsamość, poprzez łączenie tradycji (aksakowe rytmy, arabskie skale, język joruba) z nowoczesnymi rozwiązaniami.

W wyniku powstało coś, co jest nie tylko niezwykle energiczne, taneczne i porywające, ale też ujmujące, odważne i manifestacyjne.

Zuzanna Kopij

Calum Gunn – 31 Ecstatic

Calum Gunn to jeden z najwybitniejszych przedstawicieli sceny muzyki algorytmicznej — jednocześnie jest jednym z niewielu algorave’wowców, którzy pochłonięci możliwościami programowania muzyki nie uciekają w skrajności.

Algorave początkowo był jedynie nazwą wydarzenia, w trakcie którego muzyka powstaje na skutek „wklepanych w laptopa” linijek kodu. Z czasem przeobraził się w międzynarodowy ruch zrzeszający muzyków-programistów z całego świata. Choć brzmienia Algorave nie da się łatwo skategoryzować i uogólnić, to artyści często poruszają się w stylistyce muzyki: glitch, minimalistycznej lub klubowej. Ze względu na otwartą strukturę narzędzi, z których korzystają i możliwości, które z tego wynikają często mamy do czynienia z czymś, co najłatwiej nazwać eksperymentalnym.

Niskopoziomowe podejście do tworzenia muzyki komputerowej znamy z twórczości Aphex’a, Autechre czy Ryoji’ego Ikedy. Takie labele jak Warp Records, Mille Plateaux lub późniejszy Raster-Noton udowodniły, że do tworzenia poruszającej muzyki wcale nie potrzebujemy żywego instrumentu, bo wystarczy nam komputer (na którym wcale nie musimy mieć DAW-a). Te inicjatywy przetarły szlak najciekawszym wytwórniom poszukującym nowego w punkcie styku technologii i sztuki. Na szczególną uwagę zasługują: SUPERPANG, outlines, tokinogake, ale ostatnio najbardziej trafia do mnie EVEL, spod którego szyldu od początku roku wyszło już osiem albumów, w tym album Eroder.

Dominik Lentas

Oyubi – somthing they said

Japońska scena klubowa działa prężnie, szczególnie w sektorze footworku skąd nieustannie napływają coraz to ciekawsze wariacje na temat gatunku. Chicagowski styl frenetycznego tańca, w którym pracuję się stopami w starciu z czułością zakorzenioną w muzyce kraju wschodzącego słońca i przytłaczającym, brudnym subem kojarzącym się z najciemniejszymi klubami w UK tworzą dziwną mieszankę. Na tyle dziwną, że czasem czujemy się lekko i przyjemnie, w pewnym momencie robimy tzw. stank face, a przez cały utwór przewracamy nóżkami z częstotliwością 160 tupnięć na minutę.

Oyubi to aktualnie jeden z najciekawszych tokijskich producentów, więc jakoś nie dziwi mnie, że to akurat on serwuje nam tak zawiły club banger.

Dominik Lentas

PS: ruch to zdrowie, stopy nie mogą pozostać bezrobotne, a job i work to synonimy.

Charli XCX – Sympathy is a knife

charli xcx brat

W tym tygodniu do naszej mocograjowej puli dołącza dwójka artystów, których aliasy wydają się w pewnym stopniu podobne względem siebie. Są to Charli XCX oraz Jamie xx. Dość sporo tych x-ów, ale, jak się okazuje, nie jest to jedyne podobieństwo. Oboje artystów przygotowało inspirowany kulturą rave materiał godny najdzikszych podziemi. Wdajmy się zatem w szczegóły.

Pamiętacie jeszcze dyskoteki w podstawówce? Trudno było się oprzeć refrenom Bad Romance Lady Gagi czy S&M Rihanny. Na swoim nowym krążku Charli XCX przejmuje pałeczkę po złotej erze electro-popu, oddając zarazem hołd ww. rave’owej kulturze. Zapadające w pamięć refreny, ostre jak brzytwa syntezatory, klubowe basy gotowe rozwalić ścianę – wszystko tam znajdziecie. Jest coś jeszcze, prawdopodobnie najważniejsze.

BRAT jest przede wszystkim na wskroś ludzki. Niepokój, problemy z poczuciem własnej wartości, rodzicielstwo, krytyka wizerunku gwiazd popu, śmierć przyjaciółki – Charli jest tutaj brutalnie szczera. To właśnie ten ludzki pierwiastek czyni BRAT tak bezkompromisowym. Nie pozostawia złudzeń: to póki co jeden z najlepszych albumów tego roku. Taki, który tylko Charli XCX mogła wydać.

Antek Winiarski

Two Shell ft. FKA Twigs – Talk To Me

Od jakiegoś czasu widać w popie trend sięgania po bardziej klubowe i eksperymentalne schematy (tak jak w naszych niedawnych mocograjach Von Dutch, Britpop, starszym f@k€, czy w twórczości indie darling Caroline Polachek). Pomijając fakt, że gatunki te bywają tak płynne, że często jeden przechodzi w drugi bez ostrzeżenia, uważam, że jest to idealny kierunek do odświeżenia tego typu muzyki. A powrót FKA twigs po dwuletniej przerwie, we współpracy z brytyjskim duo Two Shell podręcznikowo udowadnia, dlaczego powinny zacierać się coraz częściej.

Już od pierwszych sekund czujemy, że nie mamy do czynienia z typowym dance-popem, pomimo wyraźnego tanecznego rytmu. Zniekształcony głos Tahliah przeskakujący z jednej strony głębokiego basu na drugą jest zaledwie zapowiedzią wszystkich niesamowitych eksperymentów, które możemy znaleźć w tym tracku. I tak jak nieszablonowe projekty często stawiają za bardzo na awangardę i gubią swój balans, Talk To Me ma konkretny pomysł na to, czym chce być i świetnie odnajduje się w szalonej produkcji. A właśnie ta glitchowa, błyszcząca i zbliżająca się nawet do miana hyperpopu produkcja pomimo wszystkich nietypowych akcentów nie rezygnuje jednak z najważniejszej cechy w tracku tego typu – wyjątkowo wspaniale się przy nim kręci nóżką.

Mikołaj Domalewski