Archiwum

Mina & Bryte – Pockets

Okładka singla Mina & Bryte - Pockets

Znany zawodnik sportów siłowych i walki kiedyś orzekł, że doszedł do fundamentalnej konkluzji – warto studiować. My natomiast śledząc twórczość Miny możemy z niezachwianą pewnością stwierdzić, że warto podróżować. Angielska producentka od razu po ukończeniu studiów udała się do Ghany, gdzie przez trzy miesiące uczyła się tamtejszej kultury, rytmów, a także tego, jak można je wykorzystywać w muzyce klubowej. Tam też poznała rapera Bryte’a, z którym od 9 lat tworzą utwory niezawodnie rozpalające ogień na parkiecie.

Najnowszy efekt porozumienia tej dwójki to Pockets, dynamiczny numer zbudowany na tym samym fundamencie, co cała ich dotychczasowa współpraca, czyli na płynnym łączeniu swoich muzycznych kultur. Zaczyna się od szybkiej pętli perkusyjnej opartej o ghańskie rytmy, a niedługo później wchodzi melodia wygrywana przez syntezator przywołujący na myśl brzmienia wczesnego grime’u i dubstepu. Na takim podkładzie doskonale czuje się Bryte, który zmiennym flow opisuje miejskie życie w Akrze. Nawet jeśli nie rozumiemy tekstu, nawijanego w językach ga oraz angielskim, słuchając Pockets możemy zapragnąć poimprezować w stolicy Ghany. 

Jan Rostek

Mina & Bryte – Wasabi

Chwilę zajmuje przyzwyczajenie się do tego groove’u. Trzecie uderzenie stopy w takcie wydarza się odrobinę wcześniej niż byśmy się tego spodziewali, zbijając z tropu. Nisko osadzony burdon sugeruje inspirację gqomową, a delikatnie kiczowate dęciaki robią podstawę dla nonszalanckiego wokalu Bryte’a. Nie potrzebujesz wizy, żeby imprezować z nim i Miną, a ten beat nie potrzebuje wielu elementów, żeby bujać. Swój kunszt producentka potwierdziła już niejednokrotnie (sprawdźcie jej tropikalne edity popowych hitów, odlot). Jeśli pamiętacie nasz zeszłoroczny mocograj QOBA, najprawdopodobniej siądzie wam też Wasabi. Prawdziwe, a nie barwiony na zielono chrzan.

Michał Sember