Archiwum

Crack Rock – Passive Lover

Marek Pędziwiatr to niewątpliwy człowiek orkiestra. Związany z wrocławską sceną klawiszowiec udowadniał to wielokrotnie na przestrzeni lat mnogim katalogiem wydawnictw, do którego dołącza album Crack Rock w ramach duetu o tej samej nazwie, współtworzonego wraz z Anthonym Millsem. Panowie brzmieniowo odbywają lot do dalekiej Kalifornii. Crack Rock spełnia zapowiedzi duetu o inspiracji west-coastowym brzmieniem, w tym yacht rockiem. Brzmienia rodem z Santa Monica Bay padły jednak pod naporem eksperymentalnej natury obydwu muzyków.

W Passive Lover te korzenie są natomiast widocznie eksponowane. Tu dominuje swobodnie płynąca, do krwi funkowa linia basu – buduje ona fundamenty pod melodyjny wokal Anthonego, zwieńczony ekspresyjną solówką na syntezatorze Latarnika. Lirycznie Mills przez cały album nawiązuje do dwuznacznego motywu chłodno-ciepłej metafory surowej i brutalnej miłości, której upustem jest tegotygodniowy mocograj.

Na usta cisną mi się tylko słowa – chapeau bas. Zdumiewa zmysłowość i pieczołowity artyzm, z jakim Crack Rock eksplorują syntezatorowe brzmienie lat osiemdziesiątych. Sprawnie inkorporują również w twórczy proces muzykę dzisiejszą, co składa się na futurystyczny wydźwięk krążka. Na czele tego rejsu  –  wbijające w fotel Passive Lover.

Filip Juszczak

 

Crack Rock – Crack

Astigmatic Records rozpoczyna 2025 rok niespodzianką — debiutanckim singlem duetu Crack Rock. Duetu, który tworzą Anthony Mills (Wildcookie) i Marek PędziwiatrLatarnik, znany nam z takich projektów jak EABS, Zima Stulecia czy Błoto. Dopiero wkraczają razem na scenę, ale już wiadomo, że zrobią na niej niezłe zamieszanie.

Crack w swoim brzmieniu jest statyczne, eklektyczne i błyszczące, a nawet delikatnie jazzujące. Syntezatory kontrastują ze sobą, zdecydowana perkusja zadziera z roztargniętymi błyskotkami z wysokich rejestrów. Nad tą mieszanką czuwa flażoletowy głos Millsa, który opowiada o uczuciu nagłej i intensywnej ekstazy, która ucieka szybko, pozostawiając niedosyt.

Tak jak Latarnik bawi się formą, Mills bawi się słowami. I mimo metafor i porównań ukazujących trudne kwestie, czujemy bijącą od tej piosenki zabawę i lekkość. Na szczęście na tym nie skończy się ta niespodziewana współpraca – Crack Rock pracują nad calutkim albumem, który ukaże się już za kilka tygodni. Nie wiem jak Wy, ale ja już jestem niesamowicie podekscytowana. I ciekawi mnie, co oprócz Cracku nam zaproponują.

Zuzanna Kopij


Błoto – Ścieki

Błoto powraca z siedmiocalowym winylem i pierwszymi od ponad dwóch lat singlami – Szlam i Ścieki. Kolejny raz swoimi wydawnictwami komentują zastaną sytuację społeczno-środowiskową, koncentrując się w Ściekach na stanie polskich rzek, szczególnie na Odrze, która otacza cały Wrocław, kolebkę zespołu. W najnowszych singlach słyszymy nawiązania do wcześniejszych płyt, a brzmienie i gatunki, którymi posługuje się zespół, jak zwykle są trudne do zaszufladkowania (i dobrze!). Ścieki to także metafora wszystkiego, co wylewa się z mediów, smartfonów, a potem wpływa do głowy.

Żaneta Wańczyk