Archiwum

Mietze Conte

Mietze Conte — figlarna elektronika, klubowy eskapizm i oniryczne światy

 

Mietze Conte, czyli Matthias Oldofredi, to muzyk który schował swój radiowy szyld filous głęboko do kieszeni, aby pod nowym pseudonimem eksperymentować z dźwiękiem. Bąbelkowa mieszanka euro-dance’u i hyperpopu, której Mietze jest mistrzem udowadnia, że elektronika wcale nie musi być śmiertelnie poważna. Jako że ten wiedeński wizjoner już 6 listopada przejmie scenę w warszawskim klubie Mechanik, nie było innej opcji – Mietze Conte zostaje naszym Artystą Tygodnia w Radiu LUZ.

Rozpoczynając karierę od hitu bunnybunnybunny oraz EP-ką Nervous pokazał, że ma niesamowity talent do tworzenia krótkich, niezwykle chwytliwych numerów. Mimo debiutu zaledwie kilka lat temu, z pewnością sprowokował już niejedną dyskusję o przyszłości muzyki elektronicznej. Oldofredi bawi się dźwiękiem, co słychać na każdym kroku – od tanecznego Mietzee po ambientowe, wyciszone ee oo. Dodatkowo, spójność muzyki z oprawą graficzną znacznie ułatwia zanurzenie się w wykreowanym przez artystę świecie i świetnie dopełnia jego brzmienie. Oniryczne, bajkowe, a czasem nieco dziecinne lub karykaturalne obrazy Matthias przekuwa w produkcyjną zabawę efektami i wokalem. Wydany w marcu tego roku album wufwufwuf to kolejny dowód na to, że Mietze Conte jest obecnie jedną z najciekawszych postaci na elektronicznej scenie, a jego pierwszego występu w Polsce po prostu nie wypada przegapić.

 

Nasza selekcja:

Mietzee

2024

sumoclic

Album Mietzee bardziej niż spójną historią jest zbiorem baśni, dwuminutowych opowiadań z różnych wymiarów. Przypomina dziennik podróżnika, który przemierza światy – raz senne i rozmyte, a kiedy indziej imprezowe i taneczne – w wyjątkowy sposób dokumentując towarzyszące mu emocje. To doskonałe wprowadzenie w twórczość austriackiego muzyka, w której każdy utwór wydaje się nieprzewidywalny i dziwnie żywy. Polecamy fanom takich twórców jak meat computer, Oli XL czy Loukeman.

Warto sprawdzić: Secret, soooooo clean 202, If i wan te d to o o o ^o, 2000.

 


ee oo

2024

OOPS Records

Jeżeli Mietzee było podróżą przez rozmaite wszechświaty, to ee oo jest bardzo długą drzemką po tej wyprawie. W drugim longplay’u artysta poświęca więcej uwagi pojedynczym brzmieniom i stawia na subtelniejszą produkcję. Spokojnym syntezatorom czasem towarzyszą ciągnące się w nieskończoność echo i szumy, a niekiedy przerywają je wyrywające z letargu glitche i noise. Całość przypomina niekończący się sen, trzymający słuchacza w napięciu, aż zamieni się w przebłyski czegoś zupełnie niepojętego. Pozycja obowiązkowa dla miłośników ambientu, krajobrazów dźwiękowych Oklou i znawców wingdingowych projektów Four Teta.

Warto sprawdzić: whereis oooo, propo, so oo ee, ooee 2 or 1.

 


wufwufwuf

2026

Common Knowledge

Najnowszy album wufwufwuf, niczym tytułowa onomatopeja, niezbyt subtelnie wybudza słuchacza z uprzedniego rozmarzenia słowami wake up baby, it’s time to wake up. Po chwili dołącza do nich indiesleaze’owy syntezator, który już na dobre uniemożliwia drzemkę. Dziesięć utworów zawartych w 21 minutach to tym razem bardzo szybka i pełna wrażeń przejażdżka. To najbardziej imprezowy krążek od czasów debiutanckiej EP-ki, który nieustannie oscyluje między emocjonalną wrażliwością a klubową euforią i basem zachęcającym do tańca. Idealnie sprawdzi się na imprezowy pregame, kiedy mood jest trochę silly, dla miłośników starych i zapomnianych dzwonków do telefonu, oraz wszystkich, których guilty pleasure to dobre 4 na 4 na parkiecie.

Warto sprawdzić: wakeup, allee, are you real?, makeit.

 


Jednym z najważniejszych czynników, które sprawiają, że twórczość Mietze Conte jest tak fascynująca, jest jego wszechobecna bezkompromisowość i konsekwentne podążanie własną ścieżką. Utwory są szybkie, chaotyczne i figlarne w sposób, który dopasować można tylko do jego pseudonimu. Tę spójność artysta buduje nie tylko w brzmieniu i wizerunku, ale także wokół swojej społeczności. Wspólnie z nią tworzy wizualne i muzyczne krajobrazy, przy tym niejednokrotnie głośno mówiąc o tematach politycznych i społecznych. Pomimo poszukiwania w twórczości krajobrazów z innych światów, pokazuje równocześnie jak ważne w dzisiejszych czasach jest ugruntowanie w realnych wartościach.

Pozwólcie wciągnąć się w baśniowe wymiary i sprawdźcie ten oniryczny, elektroniczny krajobraz słuchając twórczości naszego Artysty Tygodnia przez najbliższe dni na 91.6 FM.

Mikołaj Domalewski, Łucja Krzywoń

Up To Date Festival

Up to Date Festival baner

Up to Date Festival to jedno z najważniejszych wydarzeń na mapie Europy skierowane do tych, którzy w muzyce elektronicznej ciągle doszukują się nowości. W tym roku w Białymstoku wystąpią legendy, które działają w tej dziedzinie od lat i DJ-e oraz producenci, którzy swoim spojrzeniem wybiegają lata w przód.


Z okazji zbliżającego się festiwalu prezentujemy Wam sylwetki wybranych artystów oraz artystek, którzy na nim wystąpią.

Xenia Reaper

Xenia Reaper, to enigmatyczny projekt Miro Colb, postaci, która osiągnęła perfekcję w tworzeniu powoli gęstniejących cybernetycznych pejzaży. Ich zamglone przepowiednie nowych światów przypominają nam, co mogłoby być gdyby… Podróż w głąb takich albumów jak Nept Polarisation, czy Luvaphy wywołuje poczucie tęsknoty, którą nie sposób przypisać do tego co już minęło. Słuchając muzyki Miro tylko jedną rzecz rozumiem w pełni – że to tęsknota za czymś wielkim i wykraczającym poza odizolowane doświadczenie jednej osoby – tym co jeszcze się nie wydarzyło.

Nept Polarisation by Xenia Reaper

W muzyce Xenia Reaper wszędobylskie jest delikatne napięcie, które najłatwiej wyczuć w punktach, gdzie rozpływają się eteryczne podmuchy padów, a przestrzeń pęcznieje od echa perkusjonaliów. Utwory te nigdy nie osiągają pełnego rozkwitu, zawsze zostają zawieszone w pewnej fazie, co sprawia, że nie widzimy całego obrazu. To zachęca nas do wsłuchania się jeszcze głębiej i do własnej interpretacji.

Poziom skomplikowania ich twórczości nie narzuca się, nie woła o naszą uwagę, chociaż ma do tego pełne prawo. W końcu mowa tu o wiązkach dźwięku i teksturach, które tak wyraźnie nie należą do naszego codziennego środowiska. Dźwięki wydają się zupełnie obce, jednak doskonale dopasowane, jak w pozaziemskim mechanizmie. Tego rodzaju jednolitość i jakość produkcji przełamuje poczucie obcości i pozwala w pełni zanurzyć się w świecie xeno.

Luvaphy by XENIA REAPER

Xenia Reaper zaprezentuje swój live act trzeciego dnia festiwalu na scenie Centralnego Salonu Ambientu.

Dominik Lentas
mesh


Emily Jeanne

Emily Jeanne to pochodząca z Wietnamu, a mieszkająca w Belgii producentka i DJ-ka. Swój niepowtarzalny styl zawdzięcza dbałości o najmniejszy szczegół i umiejętności tkania zawiłych rytmów. Jej techno nie jest najgłośniejsze, ani najszybsze, ale kluczowe w chwilach w których potrzebujemy wziąć głęboki wdech. To właśnie te momenty często okazują się najciekawsze.

Past Through Desire by Emily Jeanne

Od marca 2025 artystka w swojej własnej wytwórni zdążyła wydać już dwie EP-ki i jedną kompilacje remixów. W ramach tych wydawnictw zabiera nas w głąb nowego terytorium muzyki parkietowej. Jej groove bez najmniejszego problemu przeprowadzi najbardziej niesfornego tancerza, ale największą uciechę sprawi poszukującym tego, co nieoczywiste.
Perkusjonalia ciągną się i odbijają w nieskończoność tworząc wyjątkowo złożone wzory, które uciekają klasycznemu 4/4. Artystka z lekkością udowadnia, że utwór może być napędzany niewielką ilością stuknięć, gdy masz pod ręką delay, którego feedback można podkręcić na co najmniej 66%.

Call Of The Sea by Emily Jeanne

W swoich setach – tak jak w muzyce artystka stawia nacisk na dubowy etos, każdy dźwięk zdaje się być tak ważny jak jego nośnik.

Dominik Lentas
mesh


SSTROM

Solowy projekt Hanessa Stentströma, to połączenie szorstkich tekstur i mechanicznej repetycji. Haness jako połowa duetu SHXCXCHCXSH przez lata specjalizował się w tworzeniu zawsze przesuwnych i wytrącających z równowagi beatów. W jego ostatnim albumie Avvik artysta obiera niemal noise’owy kurs. Dźwięki przypominające ludzkie parski i rozdzierane blachy wirują, jak gdyby słuchacz stał w samym środku trąby powietrznej. Stopa jest jedynym elementem, który wyraźnie przedziera się przez warstwy syczących faktur. Wszystko poza tym zdaje się jedynie nieśmiało spod nich wynurzać. Avvik to jeden wielki, wrogi organizm, który nie daje poznać po sobie swojego następnego ruchu.

Mimo wszystko, po jakimś czasie rytm staje się przewidywalny, a mnogość tekstur przestaje przerażać. Zaczynam się przyzwyczajać, ale co ważniejsze zaczynam wyobrażać sobie przestrzenie, w których taka muzyka mogłaby powstać samoistnie. Wielkie hale produkcyjne, torowiska, lasy rozszarpywane przez wichurę. Zaczynam powoli rozumieć ogrom siły, który targa tymi elementami, a co za tym idzie w pełni doceniać obrazowość albumu.

Avvik by SSTROM

Dominik Lentas
mesh

 


Felix K

Poszukujące odmiany drum and bassu po raz kolejny mają solidną reprezentację w lineupie białostockiego festiwalu. Wśród nich – Felix K będący jedną z kluczowych postaci odpowiedzialnych za kreatywny ferment na styku szybkiej basówy w 170bpm i hipnotycznego techno. Wiele z jego produkcji cechuje skrajny minimalizm, eksponujący negatywną przestrzeń pomiędzy kolejnymi uderzeniami. Modularne kropelki i mrowienia subbasu budują rytmiczną oś, wokół której rozwija się ta muzyka dla ciała i umysłu. Biorąc pod uwagę to, że przez dalsze etapy nocy poprowadzą nas choćby Objekt czy reprezentujący wytwórnię Samurai Music Aerae i Presha, można założyć, że wszyscy żądni nietuzinkowych wygibasów będą usatysfakcjonowani.

Michał Sember
Tembr


Neffa-T

Przyprawiająca o zawroty głowy wirtuozeria didżejowania to znak rozpoznawczy Neffy. Żonglowanie bitami i operowanie wszystkimi dostępnymi efektami to jednak nie tylko cyrkowe sztuczki, a wisienka na torcie upieczonym z kompleksowego znawstwa i miłości do muzyki tanecznej. Tym razem sześć decków będzie obsługiwanych przez dwie pary rąk, ponieważ na Up To Date dwugodzinny slot podzieli z Teki Latexem. Szykujcie się na nielegalne blendy podważające jakąkolwiek klubową ortodoksję.

Michał Sember
Tembr


µ-Ziq

Mike Paradinas, to postać współodpowiedzialna za być może największy przełom w muzyce elektronicznej dotychczas. Planet Mu ramię w ramię z Virgin Records i Warp w latach 90’ zbudowały fundament dzisiejszym mutacjom gatunków, cybernetycznym sound designerskim hybrydom basowym i przyczyniły się do raptownego wzrostu popularności muzyki klubowej.

Manzana by µ-Ziq

µ-Ziq swoją uwagę skoncentrował na perkusyjnych hybrydach gatunków i ambientowych melodiach. Porzucił taneczny potencjał na rzecz bardziej złożonych, nieprzewidywalnych rytmów i aranżacji. To oddalenie się względem estetyki klubowej i zignorowanie części jej zasad odblokowało zupełnie nowe podejście, w którym dużo większy nacisk kładzie się na eksperyment i niczym nieograniczoną zabawę elektronicznym sprzętem. Dokładnie tego należy spodziewać się drugiego dnia festiwalu podczas live’a artysty.

Dominik Lentas
mesh

Nie-miejsca nowej muzyki elektronicznej

Przegląd nowości spoza centrum. Zbitki dźwięków, które budzą wrażenie bycia gdzieś indziej.


Carrier – Tender Spirits

4 kwietnia 2025

Od pierwszego odsłuchu River Cairn Kindohma nie mogę przestać myśleć o słowie desolate użytym w kontekście konkretnego brzmienia. To jeden z tych terminów, które wymykają się prostemu tłumaczeniu — zwłaszcza gdy próbujemy uchwycić nimi charakter utworu. Co właściwie znaczy, że album, EP-ka czy pojedynczy track jest „niegościnny” i „opustoszały”?

Najzgrabniej opisać tymi słowami Tender Spirits — EP zastygłe, teksturalne i przestrzenne. Początkowo jednak nieco bardziej atmosferyczne. Utwór Light Candles, To Mark The Way powoli zanurza nas w sosie Guya Brewera. Nazwa utworu zaczyna nabierać sensu, gdy zdajemy sobie sprawę, że z każdym utworem schodzimy coraz głębiej – w stronę czegoś zupełnie oschłego.

Punktem kulminacyjnym jest Carpathian. Słuchacz, pozostawiony sam sobie, zmuszony jest wpatrywać się w pustkę. Każdy z elementów rytmicznych pomaga określić się w przestrzeni, ale nie pozwala zidentyfikować się brzmieniowo. Ułożenie, tonalność i wzajemna interakcja dźwięków schodzą tu na dalszy plan. Na pierwszym znajduje się nośnik dźwięku — medium, czyli przestrzeń, w której wszystko wybrzmiewa. Pasmo częstotliwości zwykle rezerwowane dla melodii pozostaje tu niemal całkowicie niezagospodarowane, co dodatkowo potęguje poczucie dyskomfortu i obcości.


Saint Abdullah ft. Eomac – Of No Fixed Abode

20 marca 2025

Spoglądająca w przeszłość, pełna niepokoju podróż inspirowana archiwalnymi wykopaliskami irańskiej muzyki pop. Skrawki blisko pięćdziesięciu lat muzyki Bliskiego Wschodu zazębiają się z ciężkimi, chropowatymi, metalicznymi strukturami. Wokalne sample Hayedeh, Fereydouna Farrokhzada i Andranika Madadiana mieszają się z dźwiękami pracujących maszyn, brudnym basem i perkusyjnymi zawiłościami. Album momentami brzmi bezdusznie, chaotycznie i dystopijnie — mimo to w tej muzyce tli się odrobina nadziei.

Tytuł albumu Of No Fixed Abode nawiązuje do doświadczeń migracyjnych ludności muzułmańskiej, a jego treść ma za zadanie oddać poczucie tęsknoty, rozdarcia i życia w ciągłym ruchu. Muzyka Moh i Mehdiego wykracza poza czysto emocjonalny przekaz — nierozerwalnie łączy się również z polityką i rzeczywistością społeczną.


DJ Dying – Fake Truce

1 kwietnia 2025

Zasysający wgłąb parkietu sub-bass, złowrogie dudnienie, orkiestralne sample i nawałnica ostrych jak brzytwa hi-hatów. Beaty zimne jak kamień do robienia srogich min.

Jak dotąd moje ulubione wydawnictwo Adama Kołkowskiego, znanego pod pseudonimem DJ Dying. Stylistycznie wychyla się w stronę brzmienia kojarzonego z twórczością Jlin. To footwork w formie pełnego wariacji i różnorodności slow burnera, który zamiast tryskać energią, woli budować napięcie i powoli je rozmasowywać.

Materiał z tego EP zupełnie niczym nie odstaje od muzyki wydawanej przez największe labele eksplorujące tę gałąź muzyki tanecznej. Pod względem spójności, klimatu i wyrachowania bije większość na głowę.

Producencki masterclass, wasz nowy benchmark dobrego smaku.


Saapato – Decomposition: Fox on a Highway

25 marca 2025

Zwłoki lisa na autostradzie to widok, który zainspirował album Brendana Principata – dekompozycja, to jego temat przewodni. Artysta w ramach projektu eksploruje zjawisko rozkładu na kilka różnych sposobów, przede wszystkim kładąc nacisk na wymiar metaforyczny całości. Album rozgrywa się w pięciu etapach: fazy świeżej, fazy wzdęcia, rozkładu wstępnego, rozkładu zaawansowanego i fazy szczątek. Każdy utwór nawiązuje do jednego z tych etapów, choć żaden nie jest wyraźnie oznaczony. W ten sposób artysta realizuje zamysł celowego zatarcia granic między poszczególnymi etapami rozkładu.

Metoda twórcza również naśladuje proces biologiczny — Saapato rozpoczął projekt od stworzenia bazowych utworów (nazwanych przez niego „skeleton tracks”), które następnie przekazał zaproszonym artystom – symbolicznym „dekompozytorom”. Za przeobrażenie, transformację i zanik pierwotnego materiału odpowiada siedemnastu różnych muzyków.


Tammo Hesselink – Mantis 16

11 kwietnia 2025

Seria minialbumów Mantis to projekt skupiający się na mocno zredukowanym, dusznym i ponurym techno, które zamiast tętnić, zdaje się wirować. Gęsto nagromadzone lekkie elementy zestawiane są z ociężałym low-endem, który z niechęcią zdaje się wprawiać je w ruch. Uderzenia stopy wyrzucają w powietrze chmury kurzu i drobinki pyłu, które szybko ogarniają przestrzeń, nie ograniczając przy tym widoczności. Tammo Hesselink działa z precyzją chirurga, utrzymując odpowiedni balans między zagęszczeniem elementów rytmicznych a przejrzystością całego utworu.

Wyjątkowo obrazowy wydaje mi się utwór Gossamer, przepełniony dźwiękami cienkich, metalowych blach uginających się pod wpływem podmuchów otoczenia. Jeśli zasugerować się tytułem utworu, blachy byłyby grubości pajęczyny. Wówczas całość rozgrywałaby się na bagnistym terenie, w środku nocy, w pobliżu opuszczonego zakładu metalurgicznego.

Dominik Lentas