Archiwum

Coals – nowy świat

Coals - nowy świat

Coals znowu porywają nas w swój senny, nowy świat. Kacha i Łukasz mają na swoim koncie same trafione strzały, a najnowszy singiel jest kolejnym przykładem ich bezbłędności. Nie dajcie się prosić. Pozwólcie porwać się chwili i zobaczcie, jak latają!

Kacha, którą z jednej strony możemy znaleźć na Best of Moje Getto Piernikowskiego, a z drugiej współpracuje z takimi artystami jak hesoyam i młody klakson. Łukasz Rozmysłowski, który raz produkuje dla mainstreamowych gwiazd takich jak Tymek, Szpaku, czy Janusz Walczuk. Innym razem remixuje podziemnych alt popowych debiutantów, jak w przypadku ostatniego singiel duetu Spokój Purge. Tym razem wspólnie jako Coals, lawirują gdzieś między transem i drum and bass’em, a dreampopem lub synthwavem. Uderzając w retro, analogiczną nostalgię, budują wizję kojącej przyszłości, w której na nowo możemy się odnaleźć. Słuchacze duetu musieli okazać się nie lada cierpliwością. Od ostatniego albumu minęły już prawie 4 lata, a nadal nie doczekali się kolejnego. Jednak musimy mieć nadzieję, że wizyta w nowym świecie na chwile ukoi wszystkie nastroje, a już niedługo doczekamy się kolejnego długogrającego materiału…

Dawid Sas

 

Clairo — Sexy to Someone

sexy to someone clairo cover

Clairo wróciła.

Po trzech latach przerwy od albumów (wydając w międzyczasie wyłącznie utwory wspierające cele charytatywne lub współprace z innymi artystami) Claire Cottrill opublikowała pierwszy singiel zapowiadający trzeci (third times the…) longplay w jej dorobku, zatytułowany Charm. Przygotowujące nas Sexy to Someone jest wyznacznikiem nowego brzmienia, które idealnie podsumowuje jej karierę, stojąc stylistycznie pomiędzy debiutanckim Immunity i najświeższym Sling. A te porównania nie powinny dziwić, zwłaszcza że wokalistka od dawna w swojej muzyce odzwierciedla dorastanie, a jej brzmienie zmienia się wraz z życiem i dojrzałością.

Sexy to Someone przyciąga słuchaczy, sięgając po ciepło i instrumentację znaną ze Sling (wyprodukowanym przez Jacka Antonoffa), jednocześnie łącząc je z bardziej energiczną perkusją i paletą dźwiękową Immunity (które powstawało w kolaboracji z członkiem Vampire Weekend, Rostamem Batmanglij). Tym razem, Clairo użycza pomocy od Leona Michelsa – jego wpływy około-soul’owe są zwłaszcza słyszalne w harmonijnym flecie Cottrill, którego znajdziemy w akustycznej oprawie utworu, oraz w inspirowanych latami 70. rozmytych gitarach, które poruszają się gdzieś pomiędzy psychodelicznym folkiem a jazzem.

Wszystko to sprawia, że Sexy to Someone brzmi trochę jak na nowo odkryty staroć, schowany gdzieś w regale pomiędzy nagraniami Motown, który po odtworzeniu uświadamia ci, że twoje uczucia są uniwersalne i ponadczasowe. Wokal Claire jest rześki, oddychający i przytulny, a tekst, typowo dla artystki porusza swoją ludzkością, tęsknotą i subtelnością. Autorka wie jednak, jak poradzić sobie z tym emocjonalnym bagażem – Sexy to Someone pozwala zrozumieć swój własny świat w uniwersalny sposób, zostawiając jednocześnie muzycznie miejsce na taniec i zabawę.

Pozwólcie Clairo oczarować was jej najnowszym utworem, wyróżnionym przez nas na 91.6 FM. Sexy to Someone otrzymuje status mocograja!

Charm, najnowszy album Clairo zostanie wydany już 12 lipca.

Mikołaj Domalewski

Kondukta – OSTATNIE PIWO

Po fenomenalnym zeszłorocznym debiucie Kondukta nie zwalnia i prawdopodobnie jeszcze w tym roku usłyszymy kolejny album. Już pierwszy singiel dał się poznać jako coś zupełnie innego, a kolejny tylko nas w tym utwierdził.

OSTATNIE PIWO to świadectwo reorientacji artysty. Już nie jesteśmy szarpani gwałtownymi basami i wzburzani różnorodnymi instrumentacjami. Sam Kondukta bierze głęboki wdech i nawija klarowniej. Spotykamy się z większą delikatnością. Beat leniwie płynie, melodia staje się lekka i frunie beztrosko w eter.

To oparta na pętlach spowiedź. Ma charakter introspektywny, ale pozostaje (typowym dla Kondukty) komentarzem na temat świata, społeczeństwa i zepsutego systemu. To jednocześnie wyraz niezwykle uczuciowej otwartości i bezgranicznej bezlitosności. To bezpośredniość, bezradność, beznadzieja. I bez wątpienia ekscytująca zapowiedź kolejnej płyty.

Zuzanna Kopij

Dominika Płonka ft. Kacha — księżniczka type beat

dominika daniela okładka

Kiedy przychodzi niedziela wieczór i wracają myśli przeróżne, ciężko odnaleźć się w ich natłoku. Oczekiwania od innych ludzi przewyższają jedynie te, które stawiamy sami sobie i zaczynamy się zastanawiać gdzie podział się ten utalentowany dzieciak i kiedy tak bardzo się wypalił. I nawet ulubiona muzyka jakoś dołuje…

Myślicie, że to tylko was łapią takie przemyślenia? Nic bardziej mylnego. Szukacie wsparcia w nadmiarze wrażeń? Na 91.6 FM proponujemy najnowszy track księżniczka type beat z debiutanckiej płyty Dominiki Płonki DOMINIKA DANIELA. Odpocznijcie chwilę od przytłoczenia przy atmosferycznym breakcore’owym tracku prosto z najlepszych warsztatów polskiego r&b, a potem przypomnijcie sobie na albumie resztę hitów, które nie raz już doceniliśmy.

Z wszechobecną na płycie lekkością na bitach przypominającą Tinashe, oprócz trafiających w sedno tekstów i błyszczącej Y2K, ale wyjątkowo trafnej produkcji sprawdzonego duo ciiicho i Dawida Płonki, w księżniczka type beat znajdziecie nowy jesienny hymn do nadmiernych przemyśleń. A gościnne wersy Kachy, niczym cynamonowa posypka na kawie, sprawiają że jeszcze łatwiej zatracicie się w swoich nawykach. W najbardziej przytulny sposób.

Mikołaj Domalewski

Automatic — half•alive

automatic half alive okadka

Chaotyczne, grungowe i wybuchowe Automatic od kalifornijskiego trio half•alive to odpowiedź na pytanie co w człowieku ludzkie, sięgając po nostalgię i młodzieńczą wolność. Po spokojnym i słonecznym dancepop’owym singlu Sophie’s House zespół kompletnie zmienia kierunek, sięgając po gniewne riffy i krzyczane refreny.

Jak wspomina wokalista Josh Taylor, utwór, którego tekst warto wykrzyczeć musi pochodzić z głębi serca, jakoś przekonać nas do tego, że warto dołączyć do niego emocjonalnie. Kiedy oprócz przemyślanego przekazu pojawiają się też rozmyte, brudne gitary i pulsująca niczym tętno perkusja, łatwo uświadomić sobie, że nic nie przekonuje nas jednak tak bardzo jak dobre brzmienie!

Najnowszy album grupy half•alivePersona, ukaże się 15 listopada. Jak zawsze z dopasowaną choreografią.

Mikołaj Domalewski


ROCKMAN — Mk.gee

rockman mk.gee okładka

Michael Gordon nie kłamie w tytule najnowszego singla. To prawdziwy ROCKMAN.

Mk.gee już od jakiegoś czasu staje się pewnego rodzaju gwiazdą new-age’owych gitar, a fale fanów błagają o zdjęcia jego koncertowych konfiguracji pedałów i teoretyzują na temat technicznych aspektów jego brzmienia. Ciężko im się dziwić, bo artysta w niesamowicie biegły sposób bawi się nie tylko krzywieniem i rozciągnięciem specyficznych dźwięków gitar z lat 80-tych, ale także sylwetką idola i gwiazdy.

Ironizując ekstrawagancję macho artystów klasycznego rocka niczym pistolet wycelowany w zatłoczony syntezator na okładce singla, czy grając ostatni utwór na koncercie 12 razy z rzędu, muzyk nie bierze na poważnie oczekiwań i konwencji. Jednak przy całej ironii, zabawie i słyszalnych inspiracjach Brucem Springsteen’em czy The Police, ten rozmazany, niedbały i transowy utwór jest nadal pełen szczerości i miłości do gatunku, przypominając lata świetności psychodelicznego rocka i syntezatorów.

Wyróżnione przez nas ROCKMAN’owe harmonie Gordona usłyszycie w akademickim Radiu LUZ w tym tygodniu jako mocograj!

Mikołaj Domalewski

Piernikowski – Labyrinth

Minęło pięć lat od ostatniego solowego albumu Roberta Piernikowskiego. Najnowsza płyta Beyond Echo of Time to złożona z 13 kompozycji spójność oparta na rozszalałych syntezatorach. Lekkie, spacerujące progresje i arpeggia łączą się z podniosłymi basami, tworząc polifoniczne i często polirytmiczne całości. Słuchając tego albumu od początku do końca, zauważymy, że ciąg utworów pozostaje nieprzerwany. Dzięki temu powstała niby jedna, wielka (bo ponad 50-minutowa) kompozycja.

Album ten przepełniony jest współgrającymi kontrastami, które wyznaczają footworkowe rytmy. Tworzą one też zupełnie różne nastroje, od tajemniczego i mrocznego przez melancholijny po euforyczny. Wybitne zmiksowanie objawia się w tym, że mimo gęstości najrozmaitszych elementów ani na moment nie słyszymy chaosu. Piernikowski nad wszystkim panuje.

Labyrinth to idealnie wyważona mieszanka tego, co wysokie i piskliwe, oraz tego, co głębokie i w niskich rejestrach. To zabawa rytmem, a także samą melodią, która skacze między kanałami stereofonicznymi. To labirynt zbudowany ze ścian pokrytych mozaiką z kamyków o różnych barwach i fakturach. Tylko co znajduje się na jego końcu?

Zuzanna Kopij


Nilüfer Yanya – Like I Say (I runaway)

Wydając album PAINLESS, wyróżniony przez nas w zestawieniu najlepszych albumów zagranicznych 2022 roku, Nilüfer Yanya postawiła dla siebie bardzo wysoką poprzeczkę artystyczną. Jej oficjalny singlowy powrót od czasu tego wydania udowadnia, że dla Brytyjki była to zaledwie rozgrzewka.

W Like I Say (I runaway), artystka trzyma w napięciu słuchaczy, bawiąc się balansem pomiędzy spokojem i miękkością płynącą z jej szeptanego wokalu a rozmytą, psychodeliczną instrumentalną stroną. Gdy z rosnącym tempem utwór wskakuje na wyższy bieg, chropowata, zniekształcona gitara zaprasza do wkroczenia w muzyczny świat pełen nietypowych faktur. Wewnątrz niego, czerpiący z shoegaze’u zapętlający się refren wydaje się wiercić dziurę w głowie, a rytm perkusji zaszywa się w każdej części ciała, które zachęcone pozwalają sobie podążać za błyszczącym wokalem.

Jako jeden z najbardziej energicznych utworów Nilüfer w katalogu, Like I Say jest pierwszym przedsmakiem tego, co nadchodzi. Przesłanie singla jest zaskakująco proste – mówi o momencie, w którym zdajesz sobie sprawę, jak cenny jest twój czas. Zgodnie z tą ideą, przekonuję wszystkich, że czas spędzony odsłuchując naszego najnowszego mocograja na zapętleniu, na pewno nie jest stracony…

Mikołaj Domalewski


Mlody Leszcz – Miłość

Mlody Leszcz, po raz kolejny udowadnia, że miano rapera nie jest żadnym ograniczeniem. Artysta od lat buduje wyjątkowy wizerunek na polskiej scenie alternatywnej. Z każdym projektem spójność zaskakuje, otoczka intryguje, a sama muzyka zachwyca. Tych samych emocji dostarcza mi najnowszy singiel Miłość.

Reprezentant ZPN Crew, związany m.in. z PNG Boys i Dyspensa Records, niezmiennie ramie w ramie z producentem Molehead’em. Tym razem artyści romansują z post punkiem, a to już kolejny przykład gitarowych inspiracji po singlu Klej 3!, czy gościnnej zwrotce na EMO EP Holaka. Jeśli lubicie zimną falę, lub lekkie breaki to odsłuch Miłości powinien być dla was planem na dzisiaj. Najlepiej w pętli i z niesamowitym wideo, które zostało zrealizowane do tego utworu.

Dawno odsłuch singla nie zaskoczył mnie tak, jak odsłuch Miłości w piątkowy poranek. Spodziewając się klasycznej konwencji love song’a zderzyłem się z zupełnie innym klimatem. Chłodno zrobiło się już przy pierwszych dźwiękach, a historia którą Leszcz opowiada w numerze zupełnie zmiotła mnie z nóg. Olbrzymie pokłady żalu i tęsknoty, które niesie ze sobą ten utwór zostaną we mnie na długo. Jeśli myśleliście, że wiecie czym jest Miłość, to warto skonfrontować swój punkt widzenia z opowieścią Mlodego Leszcza. Nie śpijcie na tym, bo noc i tak się zawsze kończy…

Dawid Sas

 

Coals – duuuch

W tym tygodniu antenę Radia LUZ nawiedza duuuch. Taki, który przenika przez wszystkie tkanki. Napełnia lekkością bytu i ciężarem nostalgii. Zaprasza do delikatnego tańca wysoko pod samym sufitem. Coals wraz ze swoim duuuchem zapraszają nas do Sanatorium. I jest to najlepszy wypoczynek, jaki możemy sobie wyobrazić – jest niczym rześka bryza lub czar, który pokazuje nam nowy świat. Gwarantują oderwanie od rzeczywistości i zatracenie w typowych dla Coals, melancholijnych brzmieniach.

Wiem, że to Sanatorium będę odwiedzać często.

Zuzanna Kopij