Archiwum

Clayknot – Rzeka

Clayknot - Rzeka

Razem z prądem przypłynął do nas najnowszy singiel Clayknot Rzeka, przy której artystka snuje kolejną opowieść o wymarzonym wszechświecie. Przez całą historię towarzyszy nam krystaliczny dźwięk, przypominający polne cykady. Clayknot wyciąga do nas rękę, żeby na chwilę porwać nas w senny bieg przez pola i mokre kamienie. 

Rzeka brzmi dla mnie jak niecodzienne połączenie songwriterskich ballad z shoegaze’em. Nurt, w którym odnajdą się miłośnicy lekkiej alternatywy, popu, klasyki polskiego rocka i onirycznych brzmień. Clayknot dała się już poznać w najróżniejszych wydaniach, wspólnie z takimi artystami, jak Powaby, Bazgrołki, Mara, czy Aluzja. Krótko przed premierą solowego utworu zagościła również ze stasiem na singlu deszcz_na_twarzy z producenckiej płyty dj’a cbh, z którymi wspólnie wystąpiła w warszawskich Chmurach.

Na niezależnej scenie alternatywnej mamy wiele wyjątkowych wokalistek, które działają na podobnym polu. Często dzięki temu powstaje siostrzana sieć muzyczna, w którą sama Clayknot bardzo aktywnie się angażuje. Na przykład support przed wystepem KIWI to nie kolejny gig do odśpiewania, tylko okazja do wzajemnego wymienienia się zachwytami. Z kolej kolidująca data premiery ze znajomą wokalistką Olą Poskrop to nie powód do konfliktu, tylko szansa na wsparcie siebie nawzajem w dniu premiery i okazanie wsparcia. Clayknot, zarówno jako artystka i postać w internecie, tworzy przestrzeń otwartą i pełną delikatnego komfortowego światła. W jej imieniu zapraszam Was do tej krainy!

Dawid Sas
osiedle core

Clairo — Sexy to Someone

sexy to someone clairo cover

Clairo wróciła.

Po trzech latach przerwy od albumów (wydając w międzyczasie wyłącznie utwory wspierające cele charytatywne lub współprace z innymi artystami) Claire Cottrill opublikowała pierwszy singiel zapowiadający trzeci (third times the…) longplay w jej dorobku, zatytułowany Charm. Przygotowujące nas Sexy to Someone jest wyznacznikiem nowego brzmienia, które idealnie podsumowuje jej karierę, stojąc stylistycznie pomiędzy debiutanckim Immunity i najświeższym Sling. A te porównania nie powinny dziwić, zwłaszcza że wokalistka od dawna w swojej muzyce odzwierciedla dorastanie, a jej brzmienie zmienia się wraz z życiem i dojrzałością.

Sexy to Someone przyciąga słuchaczy, sięgając po ciepło i instrumentację znaną ze Sling (wyprodukowanym przez Jacka Antonoffa), jednocześnie łącząc je z bardziej energiczną perkusją i paletą dźwiękową Immunity (które powstawało w kolaboracji z członkiem Vampire Weekend, Rostamem Batmanglij). Tym razem, Clairo użycza pomocy od Leona Michelsa – jego wpływy około-soul’owe są zwłaszcza słyszalne w harmonijnym flecie Cottrill, którego znajdziemy w akustycznej oprawie utworu, oraz w inspirowanych latami 70. rozmytych gitarach, które poruszają się gdzieś pomiędzy psychodelicznym folkiem a jazzem.

Wszystko to sprawia, że Sexy to Someone brzmi trochę jak na nowo odkryty staroć, schowany gdzieś w regale pomiędzy nagraniami Motown, który po odtworzeniu uświadamia ci, że twoje uczucia są uniwersalne i ponadczasowe. Wokal Claire jest rześki, oddychający i przytulny, a tekst, typowo dla artystki porusza swoją ludzkością, tęsknotą i subtelnością. Autorka wie jednak, jak poradzić sobie z tym emocjonalnym bagażem – Sexy to Someone pozwala zrozumieć swój własny świat w uniwersalny sposób, zostawiając jednocześnie muzycznie miejsce na taniec i zabawę.

Pozwólcie Clairo oczarować was jej najnowszym utworem, wyróżnionym przez nas na 91.6 FM. Sexy to Someone otrzymuje status mocograja!

Charm, najnowszy album Clairo zostanie wydany już 12 lipca.

Mikołaj Domalewski

ROCKMAN — Mk.gee

rockman mk.gee okładka

Michael Gordon nie kłamie w tytule najnowszego singla. To prawdziwy ROCKMAN.

Mk.gee już od jakiegoś czasu staje się pewnego rodzaju gwiazdą new-age’owych gitar, a fale fanów błagają o zdjęcia jego koncertowych konfiguracji pedałów i teoretyzują na temat technicznych aspektów jego brzmienia. Ciężko im się dziwić, bo artysta w niesamowicie biegły sposób bawi się nie tylko krzywieniem i rozciągnięciem specyficznych dźwięków gitar z lat 80-tych, ale także sylwetką idola i gwiazdy.

Ironizując ekstrawagancję macho artystów klasycznego rocka niczym pistolet wycelowany w zatłoczony syntezator na okładce singla, czy grając ostatni utwór na koncercie 12 razy z rzędu, muzyk nie bierze na poważnie oczekiwań i konwencji. Jednak przy całej ironii, zabawie i słyszalnych inspiracjach Brucem Springsteen’em czy The Police, ten rozmazany, niedbały i transowy utwór jest nadal pełen szczerości i miłości do gatunku, przypominając lata świetności psychodelicznego rocka i syntezatorów.

Wyróżnione przez nas ROCKMAN’owe harmonie Gordona usłyszycie w akademickim Radiu LUZ w tym tygodniu jako mocograj!

Mikołaj Domalewski