Rhiannon Lassiter "Wykreślone Imię" (Hubert Guzera)

Rhiannon Lassiter "Wykreślone Imię" (Hubert Guzera)

Rhiannon Lassiter "Wykreślone Imię"

wyd. W.A.B.

Hubert Guzera

 

 

Niewiele brakowało, a po pierwszych trzydziestu stronach odłożyłbym „Wykreślone imię” na półkę. Historia zaczyna się wyjątkowo przewidywalnie, możemy wręcz odliczać najpopularniejsze motywy książek i filmów grozy. Opuszczony tajemniczy dom? Jest. Straszna lalka? Jest. Rozbita rodzina? Jest. Nic nowego. Posłuchajcie sami.

 

Wdowiec, wychowujący córkę i syna po niewyjaśnionej śmierci żony, poznaje rozwódkę, również z dwójką dzieci. Nie mija wiele czasu aż dorośli łączą się węzłem małżeńskim, a dzieci zostają zmuszone do wspólnego zamieszkania. Rodzina, zbudowana z dwóch połówek , wypełniona jest konfliktami – zwłaszcza między dziewczynkami noszącymi to samo imię. Codziennym awanturom i konfliktom nie ma końca. Do momentu, gdy ojciec dostaje zaproszenie do posiadłości nad jeziorem, gdzie wychowywała się jego zmarła żona. Widząc we wspólnych wakacjach szansę na pogodzenia rodziny, rodzice bez wahania przyjmują propozycję.

 

Założę się, że nie zgadniecie jaki okazuje się być dom. Oczywiście nawiedzony i skrywający mroczne tajemnice. Dzieci odkrywają niepokojące znaki- jak książki z wykreślonymi imionami bohaterów czy lalkę potrafiącą się niespodziewanie w różnych miejscach – i wkrótce muszą zmierzyć się ze śmiercionośną przygodą.

 

Pierwsze wrażenie – nieciekawe. Ale każde następne – o wiele lepsze. W niezauważalnym punkcie kończą się schematyczne motywy, a my zostajemy wciągnięci w fascynującą fabułę. Historia zaskakuje nas na każdym kroku. Każdy rozdział to zadziwiające wydarzenie lub niespodziewany zwrot akcji, po którym rozwiązanie zagadki oddala się od nas coraz bardziej. A my czujemy niedosyt.

 

To właśnie największy magnes „Wykreślonego imienia” . Tajemnica, której nie potrafimy racjonalnie wytłumaczyć. Zjawiska, których pochodzenia nie rozumiemy. Książka wbrew opisowi nie jest straszna, tylko niepokojąca. Niepokoi nas, jako czytelników, wizja istnienia zjawisk niewytłumaczalnych. Dlatego szukamy odpowiedzi, nie mogąc oderwać się od lektury.

 

Autorka pisze tak sugestywnie, że jesteśmy skłonni uwierzyć, że to wydarzenia nie tak nierealne. Dlaczego? Bo główni bohaterowie to dzieciaki, które odnalazły pamiątki z młodości swojej mamy. Pamiętniki, lalki, zabawki, gry. Każdy z nas odnajdzie wśród nich coś, co sam robił w dzieciństwie. A autorka udowodni, jak wielką siłę miała nasza dziecięca wyobraźnia.

 

„Wykreślone imię” nie zawiera bezmyślnego straszenia. Ma głębokie podłoże psychologiczne i emocjonalne. Widać to wyraźnie gdy obserwujemy pojawiające się zjawy – mają one swój charakter, emocje, pragnienia-  jakkolwiek odrealnione by były. Dzieci targane są nieustannie swoimi konfliktami, które niejednokrotnie spychają zagrożenie na dalszy plan. Podsumowując : książka jest realna w swojej grozie. Oparta na emocjach i wyobraźni, a nie wymyślnych potworach.

 

Przechodzi to w jedną z niewielu wad książki. Autorka tak skupiła się na głębi wydarzeń, że zapomniała o dziecięcym strachu. Bohaterowie nie zawsze boją się wydarzeń, a na pewno nie reagują na nią tak jak powinny dzieci. Kontrastuje ukazanie ich dziecinności w konfliktach i dojrzałości wobec zjaw. Po drugie, jak wspomniałem, czytamy w poszukiwaniu odpowiedzi. A rozwiązanie historii nadchodzi nagle, bez wyjaśnienia całego tła. Pozostawia niedosyt, który nie może być zrekompensowany dopowiedzeniem sobie, samodzielnym wytłumaczeniem. Wątpliwości pozostają, i co gorsza, w powieści pojawiają się postacie, o których wiemy, że mogłyby wszystko wytłumaczyć. Niczego się od nich nie dowiadujemy.

 

Być może wytłumaczenia nie ma. I na tym polega magia lektury. Na niepewności.