Michael Coogan "Bóg i seks. Co naprawdę mówi Biblia" (Marcin Walków)
Michael Coogan "Bóg i seks. Co naprawdę mówi Biblia"
wyd. Aletheia
Marcin Walków
Nagość jest nieprzyzwoita. Tak mówi Biblia. Seks jest tylko dla małżonków. Tak mówi Biblia. Związki homoseksualne to wynalazek szatana. Tak mówi Biblia. Argumenty biblijne wyciągane są jak z rękawa w dyskusjach na wszelkie możliwe tematy. Przede wszystkim jednak te, dotyczące seksualności. Co tak naprawdę mówi Biblia o seksie? Czy w ogóle mówi?
Michael Coogan, amerykański biblista, podobno znany w świecie, zachęca i tych, którzy Biblią podpierają argumenty za, i tych „przeciw” przede wszystkim, by przeczytali całą Biblię, nie zaś wyłącznie fragmenty odpowiadające ich poglądom. Wtedy można dostrzec wiele sprzeczności w tych świętych tekstach. Książka, którą dziś nazywamy Biblią, nie została wydana jako gruby tom oprawiony w skórę – powstawała przez wieki; teksty, które dziś tworzą Stary i Nowy Testament były pisane przez wielu autorów, przekazywane ustnie, kopiowane… Coogan czyta między wierszami. Zdziera z biblijnych opowieści grube warstwy szat utkanych z eufemizmów, poetyckich wyrażeń. Dociera do nagiej prawdy, którą analizuje kulturowo i filologicznie. Pisze m.in., że „jedzenie” w Biblii to szeroko rozpowszechniony eufemizm seksu. Przyjrzyjmy się więc jednemu z pierwszych przykładów w książce. Fragment Księgi Przysłów: „Oto w jaki sposób kobieta popełnia cudzołóstwo: je i ociera usta, i mówi: Nie zrobiłam nic złego.” Coogan przekonuje, że nie chodzi tu wcale o złe zachowanie przy stole. Już w Raju, gdy kobieta i mężczyzna zjedli zakazany owoc, natychmiast poznali, że są nadzy.
Albo taka, wydawałoby się zwykła, ręka. Czy w XXI wieku przedramię kojarzyłoby się komuś z penisem? Chyba nie. Tymczasem, w zwojach znad Morza Martwego znajdujemy jedno z praw wspólnoty, która je spisała: „Ktokolwiek wyjmuje rękę spod ubrania, a jego nagość jest widziana, będzie karany przez trzydzieści dni.” Coogan podaje również inne przykłady z Biblii na poparcie takiego a nie innego rozumienia jej tekstu. Nie pisze również wyłącznie o seksie. Odnosi się także do tematów takich jak pozycja kobiety w rodzinie i społeczeństwie, zakazane związki, prostytucja, małżeństwa duchownych, rozwody, aborcja… . Te tematy zastanawiają ludzi od zarania dziejów. Od wieków odpowiedzi na nie szukano w Biblii. Michael Coogan, mimo odkrycia wielu sprzeczności w interpretacjach czy „pikantnych historii”, nie tylko nie zniechęca do traktowania Biblii jako autorytetu w sprawach dotyczących moralności, ale wręcz zachęca do jej poznania. Podkreśla jednak, że ważna jest lektura krytyczna i czytanie między wierszami. W końcu Biblia to nie tylko tekst, który odcisnął piętno na kulturze. Ale również kultura różnych epok wpłynęła na to, jak ją postrzegamy.
Książka „Bóg i seks” może być dobrym wstępem dla tych, którzy chcą bliżej poznać Stary i Nowy Testament. Przypadnie do gustu również tym, którzy nie są lub nie chcą być z Biblią za pan brat, a dzięki opowieściom Coogana dowiedzą się tego, czego z kościelnej ambony raczej nie usłyszą.