Max Cooper
Dziesiątego marca tego roku światło dzienne ujrzał debiutancki album angielskiego producenta muzyki elektronicznej – Maxa Coopera. Płyta “Human” na którą fani artysty czekali dosyć długo, bo aż siedem lat, nie zawiodła. Wręcz przeciwnie. Zdobyła mnóstwo pozytywnych recenzji.
Ten angielski producent muzyki elektronicznej działa na scenie od ponad siedmiu lat. W tym czasie wydał ponad dwadzieścia epek z własnymi kompozycjami. Przez większość swojej kariery związany był z kolońską wytwórnią Traum Schallplatten. Ostatnio jednak pod swoje skrzydła jego twórczość wziął label – Fields. Cooper kojarzony jest przede wszystkim z muzyką klubową. Bowiem z tym właśnie gatunkiem związany był początek jego kariery. W miarę upływu czasu dało się jednak zauważyć, że bardziej niż miarowe techno zaczęła go interesować szeroko pojęta muzyka elektroniczna. Śledząc jego wydawnictwa chronologicznie słyszmy, że od pewnego momentu przestał się ograniczać i zaczął mocno eksperymentować.
Oprócz sporej ilości własnych nagrań, Cooper może się poszczycić imponującą ilością remixów, które wykonał. Począwszy od kompozycji ocierających się o modern classical, przez utwory zespołów rockowych, a kończąc na wydawnictwach kolegów po fachu tworzących techno. Nieważne co stanowi baza do tworzonego przez niego remixu. Każdy zawiera w sobie specyficzne brzmienie, które cechuje tego angielskiego producenta. Co ciekawe Cooper lubi i często zaprasza do współpracy innych artystów. Szczególnie chętnie kolaboruje z twórcami, którzy mogą wzbogacić jego muzykę partiami wokalnymi. Są to zarówno piosenkarki soulowe jak i wokaliści rockowi. Głos to dla angielskiego producenta kolejny rodzaj dźwięku, którego używa. Wplata go by ocieplić kompozycje, które czasami wydają się być aż nadto surowe. Nie da się ukryć, że na pewnym etapie swojej kariery Max Cooper zaczął podążać w kierunku muzyki zawierającej w sobie nie tylko abstrakcyjną elektronikę ale też melodię. Zainspirowali go do tego tacy artyści jak: Jon Hopkins, Sigur Ros czy Olafur Arnalds. Londyński producent świadomie więc przemyca do swoich utworów elementy rodem z modern classical. Ma na koncie również kilka rekonstrukcji, w tym kompozycji znanego pianisty Michaela Nymana.
Cooper znany jest nie tylko z wyprodukowanej przez siebie muzyki ale również dzięki niesamowitym występom na żywo. Według londyńskiego producenta dźwięki i obrazy powinny do siebie nie tylko nawiązywać ale wręcz stanowić spójną całość. Podczas występu Coopera mamy do czynienia z istnym performancem. Każdy jego live act jest niezwykle przemyślanym widowiskiem zarówno pod względem muzycznym jak i wizualnym. Charakterystyczne jest również to, że zarówno w jego w kompozycjach jak i stworzonych do nich ilustracjach często można dopatrzyć się nawiązania do technologii i nauki. Nie ma w tym nic dziwnego bowiem angielski producent ukończył studia na kierunku biologia obliczeniowa. Jako naukowiec stara się przemycić zdobytą przez siebie wiedzę poprzez wplecenie jej do utworów. Co równie ważne zawsze z wielką uwagą dobiera twórców, którzy zajmują się teledyskami do jego kompozycji.
Londyński producent jest ceniony nie tylko za muzykę, którą produkuje ale też za swoje umiejętności DJskie. Niejednokrotnie znalazł się w czołówkach rankingów najważniejszych portali muzycznych. Chociaż jak sam twierdzi zdecydowanie nie pociąga go scena klubowa, to gdy gra daje z siebie wszystko i porywa tłum. Jego DJski kunszt doskonale prezentuje wydajny dziesiątego lutego na łamach brytyjskiego magazynu FACT mix.
Mimo tego, że Max Cooper obecny jest w świecie muzyki elektronicznej od ponad siedmiu lat to naprawdę głośno zrobiło się o nim właśnie teraz, gdy wydał swoją debiutancką płytę. Album “Human” został przez wielu uznany za dzieło najbardziej dojrzałe i przemyślane w całym jego dotychczasowym dorobku. Sam artysta mówi, że chciał stworzyć płytę opowiadającą o człowieku. Krążek na którym każdy utwór będzie przedstawiał z innej perspektywy to jak skomplikowanymi istotami jesteśmy. Niektórym przeszkadza fakt, że klimat na płycie często i diametralnie się zmienia. Ale prawda jest taka, że właśnie w tym tkwi jej urok. Utwory skrywają w sobie bowiem wszystkie możliwe emocje, jakie drzemią w człowieku. Zarówno te pozytywne jak i negatywne.