Małgorzata Cichalewska „Lato Joanny” (Justyna Ochota)
Małgorzata Cichalewska „Lato Joanny”
wyd. Telbit
Justyna Ochota

Dziewczyna nie z tego świata poszukująca bratniej duszy. Tak w skrócie można przedstawić fabułę „Lata Joanny” Małgorzaty Cichalewskiej. Książkę typowo letnią, relaksującą i mało wymagającą.
Joanna jest 22-letnią studentką Uniwersytetu Warszawskiego, pochodzącą z malutkiej mazurskiej wsi. Dziewczyna z trudem odnajduje się z wielkomiejskim środowisku z powodu kompleksu pochodzenia i wrażliwej osobowości. Nie czuje się jednak związana również ze społecznością wiejską z której pochodzi, gdzie wszyscy się znają, każda plotka rozchodzi się w zastraszającym tempie a największą atrakcją jest wyjazd do pobliskiego miasta. Joanna od zawsze czuje się inna, czasami nawet lepsza, przede wszystkim ze względu na swoje ambicje i dobre oceny, które stają się jej przepustką do wielkiego świata.
Są wakacje. Joanna wraca do domu i nie wie jak powiedzieć matce o tym, że nie będzie kontynuować studiów. W rodzinnej miejscowości chce odpocząć i spokojnie wszystko przemyśleć. Nie udaje jej się to jednak, bowiem bardzo szybko trafia na języki sąsiadów. A wszystko to za sprawą dużo starszego mężczyzny, który podobnie jak młodziutka Joanna, szuka na Mazurach spokoju i chwili wytchnienia. Ich relacje zacieśniają się coraz bardziej a wiejska społeczność ma okazję do oderwania się monotonnego życia.
„Lato Joanny” jest książką wakacyjną, zmieści się do torebki i idealnie nada się do czytania w parku czy na plaży. Albo w domowym zaciszu. Jak już wspomniałam książka jest lekka i niewymagająca. Nie jest to jednak komplement. W książce można doszukać się paru istotnych niedociągnięć w fabule oraz błędów językowych. Momentami fabuła wydaje się płytka i tworzona na siłę. Również postać Joanny jest irytująca – z jednej strony to młoda i ambitna osoba, która chce wyrwać się z rodzinnej miejscowości, z drugiej jednak to strasznie niedojrzała postać a sposób w jaki kreuje ją autorka jest po prostu nieciekawy.
Powieść Cichalewskiej bez wahania poleciłabym dziewczętom w wieku piętnastu, szesnastu lat. Uważam jednak, że nie jest to historia, która byłaby w stanie zainteresować rówieśniczki Joanny, czyli dwudziestodwulatki. Studentkom, które znają realia życia w dużych miastach, postać Joanny może wydać się dziecinna a nawet sztuczna. Pomimo relacji z dużo starszym mężczyzną, Joanna w moim odczuciu pozostaje mało interesującą i niezbyt dobrze odzwierciedloną młodą kobietą.
Historia stworzona przez Cichalewską moim zdaniem miała szanse stać się interesującą i mocno wciągającą, jednak zabrakło w niej odrobiny pikanterii. Relacje Joanny i Tomasza od początku do końca są tak poprawne i czyste, że aż trudno uwierzyć iż są to relacje pomiędzy dwojgiem dorosłych ludzi. Dla niektórych brak erotycznych opisów może być zaletą, ja jednak uważam, że jako powieść dla młodych kobiet, opisująca historię młodej dziewczyny, powinna być wiarygodna. A bez tego elementu niestety nią nie jest.